Nerwica + inne zaburzenie ? prosiłbym o pomoc

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica + inne zaburzenie ? prosiłbym o pomoc

przez rad444 02 cze 2013, 00:42
Witam serdecznie wszystkich użytkowników ! Zdaję sobie sprawę, że większość z Was ma już czasem dość rutyny w odpisywaniu na pomoc w diagnozie różnych zaburzeń, jednak byłbym wdzięczny, za każdą odpowiedz w tym poście.
Zacznę od tego, że w niedawnym czasie, została u mnie zdiagnozowana nerwica lękowa (najprawdopodbniej, lekarz nie do końca mógł stwierdzić czy to depresja czy nerwica),głównie po ostatnich wydarzeniach w ostatnim miejscu pracy. NIe mam jednak na co dzień, wielkich lęków jak większość "nerwowców", studiuje, pracuje obecnie dorywczo, jakoś wiąże koniec z końcem. Temat ten poruszyłem w ostatnim z postów, nie chciałbym wchodzić w niego zbyt szczególnie. Od jakiegoś czasu zdałem sobie sprawę, że walczę z "czymś dziwnym" praktycznie od urodzenia. Poznając charakterystykę każdego z zaburzeń psychicznych, zawsze po przeanalizowaniu sądziłem że to właśnie to pasuje do mnie w 100%. W ten właśnie sposób do dziś nie wiem czy mam nerwice lękową, depresję, syndrom dziecka DDA, zaburzenia osobowości, fobie społeczne, co raz częsciej sądzę że mam schizofrenie prostą bądz zaburzenie afektywne dwubiedunowe. Wszystko pasuje do mnie jak ulał.

Po ostatniej rozmowie z matką, przypomniała mi że aż 7 razy jako dziecko pozostawiałem na ok. tydzień czy nawet dłużej w szpitalu + kilka wizyt jednodniowych. Powiedziała, że po wyjściu z jednego ze szpitali byłem strasznie nerwowy, przypomniała mi np. sytuacja kiedy to wsiadaliśmy do tramwaju, w paniczny, nerwowy sposób zaczełem pytać gdzie siadamy, gdzie nasze miejsca. Sam osobiscie bardzo słabo pamiętam lęki ze szpitala. Zapamiętałem parę sytuacji np. lekki lęk, obawę przed upokorzeniem na stołówce, że nie będę wiedział jak sie zachować, jak jeść potrawy, miałem chyba z 5, jak nie mniej latek. Pamiętam sytuację ze starsza dziewczyna zapytała czy mnie nakarmić, ja z lekko przerażoną miną odpowiedziałem, że nie. Pamiętam jak dziwnie się czułem, gdy wszytscy w szpitalu rozmawiali,ja nie, jak pielęgniarka przyłożyła opatrunek po pobraniu krwi, kazała trzymać, trzymałem chyba cała noc, z obawy że nie mogę go oderwać, kolejnego dnia roześniała sie mówiąć że mogę już odłożyć.

Kolejne doświadczenia to zerówka, pierwszy dzień tragiczny, przyszedłem z ojcem, wszystkie dzieci się bawiły, ja się rozpłakałem, zaczełem krzyczeć, uciekać, już w zerówce nie potrafiłem pracować w grupie, pamiętam że od zerówki grałem w gry dla 1-osób. Odziwno, od zerówki byłem dzieckiem baardzo spokojnym ( na zewnątrz wsródl ludzi, w domu straszny nerwus, aczkolwiek strasznie zamnkiętym w sobie, wstydziłem się nowych znajmości . co ciekawe W tym wieku, głównie poza szkołą miałem duże grono znajomych, przezyłem na prawdę wspniałe chwilę, pełne uśmiechu, do dziś pamiętam wspaniałe przygody, odpowiadamy je sobie czasem do dzisiaj, w domu potrafiłem się śmiać, radować, tak jakbym miał 2 różny osobowości.

Już od wspomnianej zerówki, pamiętam, że miałem "zbyt dużo myśli", dopiero niedawno to sobie uświadomiłem, a raczej myśli co inni powiedzą na moje zachowanie, jak inni zareagują na moje zdanie, podporządkowywanie zdania pod sytuację. Sytuacja: wspomniany pierwszy dzień zerówki, przychodzi po mnie ojciec mówiąc że na nas już czas, ja specjalnie bawię się dalej, mówiąc że nie chcę wracać, tylko po to by usłyszeć od nich, że tak mocno płakałem a wracać nie chce. Pamiętam to jak dziś, najpierw to przeanalizowałem, potem powiedziałem, od tatmtej pory takich sytuacji było więcej. Ogólnie strasznie dużo myśli do każdej sytuacji, do każdej obserwacji, dziś zastanawiam się czy to nie schizofrenia prosta ( nie miałem jednak nigdy zaniku uczuć, wręcz przeciwnie zawsze szukałem i potrzebowałem kontaktu z dziewczynami, szukałem i marzyłem o wspaniałej miłości,Tak mijały lata, w szkole byłem uczniem zdyscyplinowanym i spokojnym, bardzo dobrze się uczuącym, aczkolwiek wydaję mi się, że stworzyłem sobię maskę w której chodziłęm większość czasu. O dziwo bardzo mi to dobrze szło, w pewnym momencie spostrzegłem, że takim zachowaniem nie zdobędę żadnej dziewczyny, zaczełem więc cały czas udawać, udawać, byc kims innym na zewnątrz, kims innym w domu. NIe miwałem większych problemów z rozmowami z dziewczynami, dlatego też miałem 3 poważne związki,

Po pewnym czasie zaczął się cholerny egotyzm, STRASZNY ! ciągłe udawanie, zmiana mimiki twarzy, cigła kontrola wyrazu twarzy ! pamiętam wakacje z rodzicami, kiedy to miałem 13 lat, na siłe udawałem "cwaniaka" , analizowałem każde przejście twarz w twarz z nieznajomą osobą na ulicy, zmieniałem mimikę twarzy na grozniejszą tylko po to by zdobyc "pare punkcików" u przechodniej dziewczyny, aby jej zaimponowąć, Kontrolowałem wszytsko, nawet to by taka sytuacja wyglądała naturalnie, że niby nic nie udaje. To było chore, trwa to w sumie do dzis, ale w mniejszym stopniu i mam do tego krytycyzm, staram się kontrolować,

Kolejna sytuacja - Wyjazd młodzieżowy, miałem lat 12, wyjazd wraz z bratem i opiekunem, przez 2 dni nie zamieniłem prawnie z nikim żadnego zdania, wstydziłem się coś powiedzieć, współlokatorzy śmiali się lekko, że nic nie mówię, a opiekunka stwierdziła " on nigdy nic nie mówi" , pamiętam poczułem wtedy straszny wstyd, nienawidziłem występów grupowych na tym zjezdzie, wspólny obiad był koszmarem, miałem wrazenie że kazdy sie patrzy, miałem mine jak jakiś zabójca, wróciłem z mega dołem
Nie bierzcie mnie jednak kochani za jakiegoś odmieńca, w tym wieku miałem na prawdę dużo zaufanych znajomych, dużo pasji, dużo śmiechu, JEDEN szczegół - taka osoba musiała być w 100% przeze mnie poznana abym sie przed nią otworzył, dla nich do dziś jestem całkowicie normalny, nie wiedzą nawet że mam żadne zaburzenie, często się widujemy, jest b fajnie.

Szkołą średnia i dojazdy, tu zaczeły sie (na pewno fobie społeczne), myśli, że cały bus patrzy sie na mnie, w momencie smiechu ktoś się smieje na pewno ze mnie, bardzo czeste przełykanie śliny, ciągła mysl jak to jestem spostrzegany, kontrola gwałtownych zachowań jedyna recepta, - usiąść na końcu autobusu.

JEDYNYM WYJŚCIEM W TYM CIEZIM CZASIE< WIEM ZE TO GŁUPIO zabrzmi< było poczucie własnej urody. Słyszałem to od na prawde wielu dziewczyn, zaczełem sie z tym co raz mocniej utożsamiać, dzieki temu miałem siłe i chec do wychodzenia z domu. W sumie to też było i jest chore, bo mam jakieś myśli narcystyczne w momencie kontakt z byle jakaosobą po to by zwiększyć poczucie pewności siebie.

Wiem że po tej wypowiedzi, wniosek nasuwa sie jeden: dziecinstwo ale kochani jest coś w mojej rodzinie strasznie dziwnego ( tak sądzę), chciałbym uzyskać w tym pytaniu od Was odpowiedz, Mój dziadek, całe jego potomstwo ( czyli w tym mój ociec), ma którko mówiąć dziwne charatktery. Dziadek można powiedzieć tyran, straszny nerwus, ton do żony jak do najgorszego wroga, ma wielą nienawiść do ludzi, widać to po jego zachowaniu wśród nich, patrzy na przechodniego jakby chciał go zabić, dosłownie, ma okrutny wyraz twarzy, często komentuje wygląd i zachowanie innych, oczywiscie negatywnie, TO SAMO mój ociec, ojciec ma zaburzenie osobowosci paranoiczne/ niemal na 100% ustalilismy to po jego częstych dziwnych zachowaniach, strasznie wrażliwy na ludzi, prowadzi od wielu lat firme bo współpraca wśród ludzi kończ się często fiaskiem, W końcu ja i mój brat, swoją opowieść opisałem, po ostatenij rozmowie z bratem dowiedziałem sie ze cierpiał w szkole srediej podobnie, miał coś ala derealizacje, depresje ale nie do końca przez 3 lata !

Wiem, że to pytanie wyda się mało logiczne, ale czy można powiedzieć króko co mi jest, czy cierpie na prawie wszytskie schorzenia ? Czy w moim wypadku, gdy urazy są tak mocno zakorzenione , sensowna jest psychoterapia ?? Mam 23 lata
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 lis 2012, 16:13

Nerwica + inne zaburzenie ? prosiłbym o pomoc

Avatar użytkownika
przez *Monika* 02 cze 2013, 15:11
rad444, Witaj.

Oczywiście, że sytuacje z dzieciństwa, szczególnie te, które w sposób negatywny odbijają jakieś piętno mogą rzutować na dalsze życie.
Polega to na powielaniu tych negatywnych schematów. Problem jest wtedy, kiedy nie wiemy tak na prawdę jakie to są schematy z uwagi na fakt, że nie znamy innych.
Na terapię zawsze można się udać.
To, co tu opisałeś możesz opowiedzieć na sesji.
Musisz chcieć odpowiedzieć sobie na pytanie jakie masz oczekiwania, potrzeby, co chciałbyś zmienić, a czego nauczyć.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 55 gości

Przeskocz do