Skocz do zawartości
Nerwica.com

zrozpaczona;(


anna marek

Rekomendowane odpowiedzi

hej ludziska :D

jestem tu nowa,choc z tym problemem stykam sie nie od dzis. u mnie zaczelo sie tak ze zwrucilam w szkole(podstawowej) potem zaczelam sie bac chodzic do szkoly. dzis mam 23 lata a lecze sie od gimnazjum... w gimnazjum mialam zajecia w domu poniewaz doszlo do tego ze zaczelam bac sie wyjscia z domu i tkwie z tym do dzis dnia tyle ze objawy mojej nerwicy bardzo sie nasilily,na poczatku gdy sie balam bolal mnie brzuch,głowa,bylo mi slabo ale doszlo juz teraz do tego ze boje sie ze umre...leki malo co daja,pogotowie tez do mnie przyjezdzalo robilo zastrzyk na uspokojenie i dopiero wtedy funkcjonowalam.masakra jakas,doszlo teraz do tego uczucie bezsilnosci,sennosc,niechec do wszystkiego,malo tego siedzi mi cos w gardle i mam wrazenie ze zaraz sie zadusze...totalna zalamka. kazdy mi gada to nerwowe a ja wmawiam sobie jakies choroby i mam takie dziwne shizy. napiszcie czy ktos tez ma takie zle samopoczucie i jak sobie z tym radzi...

pozdrawiam anka :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo to jest nerwowe i musisz w to uwierzyć, że poza nerwami nic Ci nie dolega, może to trochę pomóc ale pewnie nie całkowicie. Mi np nic nie daje świadomość, że to tylko nerwica, że wszystkie objawy to tylko stres, często mam wrażenie, że nie mam na to wpływu jak się czuję, że to przychodzi kiedy chce i kiedy chce odchodzi ale nie martwię się przynajmniej jakimiś chorobami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak chodze do psychiatry i juz mialam ich wielu i nic poprostu kosmos. jesli chodzi o psychoterapie to dopiero zaczelam bylam narazie tylko raz bo tam ciezko sie dostac ale czekam na kolejke. biore escitalopram actavis i w razie paniki relanium 5

 

fajnie ze jest ktos kto to rozumie;)

 

i nikt nie odpisuje :why:

 

niech ktos sie wypowie... sama sobie z tym nie radze;(

 

prosze o szybką odpowiedz.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego boisz sie wychodzić z domu?
ciezko to okreslic poniewaz zrobilo mi sie to po tym przestaniu chodzenia do szkoly wiec obstawiam ze poprostu odizolowalal sie troche od ludzi a teraz moge wyjsc tylko z najblizszymi,sama to za teren podworka nie chodze... odczuwam w sobie ten cholerny lek a teraz po tych dusznosciach to juz wogole. jeden plus tego wszystkiego to to ze mam chlopaka bardzo kochanego ktory mnie wspiera w tej chorobie juz 2,5 roku.

chcialabym wiedziec czy jest ktos podobny do mnie....piszcie ludzie moze razem uda nam sie wyjsc z tego przeklenstwa :(

 

-- 27 maja 2013, 18:27 --

 

dziekuje za uwage viii;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

anna marek, Zrób coś z tym. Nie mam lepszej rady.

Mogę Ci tu wypisywać że powód jest taki, sraki czy owaki... ale wiem z doświadczenia że najlepszym lekarstwem jest działanie.

Po 1 - zainteresuj się sobą - co Ci jest, dlaczego tak jest, jakie są powody i co (jeśli już dotrzesz do sedna sporawy) możesz zrobić by to zmienić

Po 2 - pisałem juz o tym w innym poscie:

Pokonać lęk przed wyjściem z domu należy stopniowo. Krok po kroczku - po to by widzieć i czuć że po 1 - jest to możliwe a po 2 - jesteś w stanie to zrobić.

krok po kroczku... nie szarpać, tylko iść do przodu tyle na ile starcza nam siły. Najważniejsze jest chyba to ażeby nie karać się i nie oceniać - jedyne co powinno się robić to kibicować sobie i głaskać się po głowie dziękując za każdy mały krok do przodu.

Krok do przodu i oswajać się z otoczeniem... krok do przodu i oswajać się z emocjami które nam towarzyszą. Nie odganiać ich i nie przeczyć im - tylko akceptować i czuć w pełni.

Można poprosić bliską nam osobę o towarzyszenia nam w tych podróżach.

Po 3 - Obejrzyj ten film motywacyjny

Po 4 - jedyna osobą która może Tobie pomóc zacząć "zmianę" jesteś Ty :)

Po 5 - DO DZIEŁA :brawo::brawo::brawo:

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no teraz juz wiem ze nie jestem z tym sama,to bardziej buduje;) dziekuje wam za dobre słowo :D dobrze wiedziec ze czlowiek nie jest sam z takimi problemami. odrazu mi lepiej :smile: mysle ze jak naucze sie zyc z tymi dolegliwosciami to one same ustapia. warto bylo napisac :yeah: a wy tez mieliscie takie dolegliwosci chodzi mi o te wrazenie dusznosci i zaklejonego gardla? pozdrawiam :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy ma inne objawy, ja np podczas lęku czuję się bardzo niestabilnie nogi miękkie, uczucie zapadania, mam wrażenie jakbym miał się zaraz przewrócić chociaż nigdy mi się to nie zdarzyło ale to uczucie jest tak silne, że trudno w nie nie wierzyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powtórzę w zasadzie to samo co inni: na 99,9% to "tylko" silna nerwica. Ja kiedy miałam czasami w okresie studiów takie lęki przed wychodzeniem, to zabierałam ze sobą jakiś "gadżet" typu okulary przeciwsłoneczne. Te okulary pozwalały mi "ukryć przed światem" mój lęk. Może to głupie, ale u mnie to działało. I uwierz mi, nerwicę lękową miałam taką jak stąd na Księżyc, a studia ukończyłam w terminie chociaż CODZIENNIE wydawało mi się, że zemdleję w autobusie lub na sali wykładowej.

 

Wyjdziesz z tego. Jeśli ci to ulży, to wiedz, że inni też tak mają...

 

 

mamma

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to prawda wielu ludzi ma ten problem...dziekuje wam za dobre słówka;) ja ostatnie dwa dni czulam sie juz lepiej,przynajmniej spokojniej... a teraz znow to samo ale mysle ze to tylko moja wyobraznia bo naczytalam sie o tarczycach,jakis guzach i takie tam i juz sobie nawkrecalam. zaraz wyobrazam sobie ze jastem chora a nikt tego nie zauwaza a to tylko ta okropna nerwica. ufff fajnie ze jestescie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyno, ty sama musisz sobie odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie. Brzmi ono: czy chcesz w taki sposób spędzić życie?, tzn. zamknięta w domu, czy zacząć żyć?

Moim zdaniem, lekcje w domu, w czasie gimnazjum to był błąd, bo - jak sama widzisz - czujesz się coraz gorzej.

Wielu z nas tu na forum cierpi na nerwicę od wielu lat, w tym ja (od kilkunastu z przerwami). A mimo to większość z nas codziennie mierzy się ze swoją chorobą, studiuje, pracuje, zakłada rodzinę, itp.

Zastanów się nad tym.

 

mamma

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Was..Ja mam taki sam problem..nie wychodzę z domu od 5 miesięcy..powodem byl atak silnego leku, teraz wlasnie sie boje, ze gdy wyjdę znów bede sie dusic i wszyscy będą sie patrzec ,jak na idiotkę.Miałam zapisana Mirtazepine po ktorej mialam straszne skutki uboczne, wpedzila mnie w jeszcze wiekszy strach i lek.Teraz biorę Arketiks ..znów uboki , ponieważ dopiero 3 tydzień zażywam...Zal mi mego męża i syna i siebie również bo żyć się odechciewa,,Chodzilam na psychoterapie 3 miesiace..lecz byl olewajacy stosunek do mnie...tylko cisza..nic pomocy psychologa...pozdrawiam was...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×