rzucam studia, nie daje rady psychicznie

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

Avatar użytkownika
przez Lusesita Dolores 26 lip 2013, 22:06
ladywind, Kasia pw
chodze boso po ulicy


Ketrel 400mg
Solian 800mg
Haloperidol 5mg


opium
Posty
6837
Dołączył(a)
16 cze 2013, 12:25
Lokalizacja
Chaos

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 27 lip 2013, 11:44
zapominalska napisał(a):Wiem, że powinnam wmawiac sobie, ze sobie poradze, ze jestem zaradna. Sprobuje tylko ze wtedy gdy jestem bardzo taka nieprzytomna to nie umiem sobie przypomniec tych slow.


Napisz je sobie na kartce i powieś w kilku miejscach w które często patrzysz:)

zapominalska napisał(a):Jak mam wierzyc w to, że będzie dobrze, jak jest coraz gorzej, ktoś mi coś opowiada, a ja kompletnie tego nie pamiętam, dopiero jak ktoś powie mi, że tak bylo to pojawia mi sie cos takiego, że tak bylo.


Na razie jest gorzej bo jeszcze nie zaczęłaś się leczyć na poważnie, więc dlaczego miałoby być lepiej? Tak jak pisałam, samo się nie zrobi.

zapominalska napisał(a):Nie poradzę sobie bez rodziców, bo ja ani zarabiac nie umiem pieniedzy, ani uczyc sie, ani pomyslec co chce zjesc i zrobic sobie, ani kupic czegos, ani nic zalatwic.


Nie prorokuj, nie znasz przyszłości:)

zapominalska napisał(a):Mam taki chaos w glowie, ze nie umiem sobie ulozyc co sie dzialo na tych wizytach, co sie dzialo jak jechalam wracalam tylko pamietam to, ze nie wiedzialam co sie dzieje.


Zapisuj to sobie, to na prawdę pomaga.
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez maciekpoznan 27 lip 2013, 12:04
zapominalska widzę w Tobie wiele wspólnych cech ze mną.

Jednak widzę też, że Ci tutaj bardzo dobrze podpowiadają. Ja też ostatnio wszystkiego zapominam, zostawiam gdzieś, nie mogę się skupić. Więc witam w klubie. Ostatnio wiecznie szukam kluczyków od auta. I panikuję , że zatrzasnąłem.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 28 lip 2013, 00:54
Ty przynajmniej autem jeździsz, a ja jak jeździłam to przed wyjazdem każdym nie umiem ułożyć sobie w głowie czy wszystko a aucie jest, przygotować go, a gdy jeździłam to gdyby ktoś by mi jakoś samochód uszkodził to ja bym nie wiedziała co robić. Najgorsze właśnie jest to, że jak coś się dzieje to ja zupełnie nie wiem co robić. Ukradliby mi kartę do bankomatu, nie mam pojęcia jak zareagować, dlatego teraz nawet nie noszę jej ze sobą, coś by się komuś bliskiemu stało, tez bym nie umiała nic zrobić, w domu by jakiś pożar był, a ja bym stała i tylko panikowała. Nie potrafię sobie ułożyć co trzeba by było zrobić w jakieś sytuacji i to mnie przeraża.
Dzisiaj znów żaliłam się rodzicom i znów powiedzieli mi, że nie potrafia mi pomóc, że ja sama muszę. Myślę nawet psychiatryku, ale nawet tam nie wyobrażam sobie być, bo boję się, że ktoś mnie skrzywdzi, zgwałci, a ja nie będę umiała zareagować. Cały czas się boję, że jadąc autobusem nawet mając bilety to boję się, że mnie złapią i nie będę umiała zareagować. Boję się, że ktos mnie oszuka, bo ja nie umiem liczyc w mysli, np. reszty w sklepie. Boję się, że gdy stanie się komuś bliskiemu to ja nawet nie będę wiedziała co robić, jak te sprawy załatwic, nic.
Dniami nic nie robię, łażę tylko po domu, gapię się jak w obraz na sąsiadów zza okna, jednocześnie bojąc się, że oni to zobaczą.
W domu źle, bo sobie nie radzę sama ze sobą, jak pomyślę o psychiatryku to też źle, bo oni mnie tam skrzywdzą, a i tak będę musiałą kiedyś stamtąd wrócić i tego nie zniosę, wszystko będa wiedzieć, gdzie byłam.
Dzisiaj chciałam zrobic sobie śniadanie i nie umiałam wybrać, patrzyłam sie na produkty i nic mi nie przychodziło. Otwierałam kilka razy lodówkę i nic. Tak się denerwowałam tym, chciałabym wszystko na co popatrzę, nawet jesli to zupelnie nie pasuje. Nie myślę, czy mam na to ochotę, czy to pasuje do tego tylko biorę to na co spojrzę. Wszystko bezmyślnie robię, takie mam ruchy, że nie trafiam w miejsca jak coś odkładam tylko zawsze w coś uderzę. A jeszcze taka nieprzytomność w oczach jest najgorsza. Siedząc w domu tak się czuje otępiała, że nic nie zauważam, nie reaguje na nic. No nic nie rozumiem. Patrzę się z przerażeniem na zegarek i się dziwię, że tak szybko ten czas mija a ja stoję w miejscu. Przeraża mnie każdy odgłos, a najbardziej mój wygląd, moje oczy. Gdy patrzę na coś, to widzę wszystko i nic, tak mi się mieni w oczach, że nie widzę ostrości, nie umiem skupić uwagi na jakieś rzeczy. Patrzę się z przerażeniem na wszystko, na rodziców nawet i się dziwie, że oni tak wyglądają, nie umiem im się przypatrzyć dokładnie.
Siedzę w domu, nie mam kontaktu z nikim już, nawet nie umiem się zebrać, by wyjść z psem na spacer, a jak nawet to najpierw decyduje, ze idę, potem że nie i tak się kłócę sama ze sobą i rozmyslam duzo czasu.
Coraz bardziej zapominam jak się nazywają różne przedmioty, zawsze chcę powiedziec inaczej niż te słowo się nazywa i wtedy się zatrzymuje i nic nie mówię. Jak to idiotycznie wygląda. Te zapominanie jest straszne. Dzisiaj chciałam babkę i murzynka zrobić i czytając przepis nie rozumiałam co czytam. Wszystko robiłam bezmyślnie i zastanawialam sie nad kazdym krokiem tyle czasu gapiąc sie na to i tak jakby modląc do tego (tak to wygląda). Jak wyszło, ale i tak niedobre to było. Gdy zrobiłam nie umiałam sobie ułożyć w głowie z jakich produktów korzystałam, zeby na przyszlosc wiedziec. Wszystko mi wylatuje. Nie umiem się wysłowić rozmawiając nawet z rodzicami czy z psem. Gadam jakies bzdury, nie na temat i zamiast powiedziec coś w skrócie to ja mówię na około i się zatrzymuję co chwilę i ktoś mi musi slowa podpowiadac. Nie umiem sie wybrac do sklepu na zakupy, by zdecydowac czy potrzebuje jakies ubranie, zaplanowac sobie jedzenia, porobić coś. Patrzac na jakis przedmiot, nie umiem sobie ulozyc co bym zrobila gdyby np. cos sie zepsulo. W myśli nie umiem nic prostego obliczyć, bo zapominam co przed sekundą pomyslalam. Ta pamięć, pamięć i jeszcze raz pamięć! I brak pewności tego co sobie pomyślę.
Patrząc sie na cos, juz od razu wyobrazam sobie, ze w koncu mi sie to skonczy i nie bede wiedziala co zrobic, nie bede umiala kupic tego sobie. Wszystko robię, bo tak byc powinno a niczego nie rozumiem z tego. Nie umiem pogodzić tej terapi z fryzjerem, z wyszykowaniem ubran sobie, z biletami, z dojazdami. Nawet przez moment nie umiem o czymś pomyslec, nad czyms sie zastanowic i byc tego pewna, tylko mysle o czyms a za sekunde zapominam wyniku i od poczatku sie zastanawiam. Nie wiem co tu robic, to wszystki jest takie ciężkie.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez ladywind 28 lip 2013, 01:26
maciekpoznan napisał(a):zapominalska widzę w Tobie wiele wspólnych cech ze mną.

Jednak widzę też, że Ci tutaj bardzo dobrze podpowiadają. Ja też ostatnio wszystkiego zapominam, zostawiam gdzieś, nie mogę się skupić. Więc witam w klubie. Ostatnio wiecznie szukam kluczyków od auta. I panikuję , że zatrzasnąłem.

Ja też wiecznie szukam kluczy do auta ,domu czy je zamknelam

Zapominalska masz objawy nn ,zobacz że bardzo powtarzasz się w swoich wypowiedziach i,widać że bardzo Cię to męczy ale jak zaczniesz leczenie to przyjdzie dzień że uwierzysz siebie
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 29 lip 2013, 22:12
Ja już po 1 terapi. Lekarz mało ze mną porozmawiał, doradził paroksetynę i powiedział, że mam zadecydować, czy chcę brać, nie zmuszą mnie. A ja kompletnie nie mam pojęcia czy zgodzić się czy nie, boję się brać, że to nic nie da, że będę zapominać brać i że jeszcze mi się pogorsz po tym i skutków też się boję. Nie potrafię zadecydować.
Na terapii mało co rozumiałam, nie wiedziałam co się tam dzieje. Na przerwie nie potrafiłam nic, tylko siedziałam i się gapiłam na wszystkich jak w obrazek, a oni się na mnie patrzyli też z takim zdziwieniem. I jeszcze do tego zobaczyłam tam znaną osobę- byłego kolegę mojego brata i boję się teraz tam chodzić. Byłam w takim szoku gdy go zobaczyłam, z jednej srony chciałam uciekać, a z drugiej głupio by mi tak bylo wstać przy wszystkich i wyjść.
Boję się go spotkać drugi raz tam.
Nic nie pamiętam z tego co się tam działo. Tylko tyle, że jakoś przeżyłam, ale mam wrażenie, że to mi nic na rozumowanie nie pomoże.
Znów mam problem z wyszykowaniem, z zaplanowaniem sobie wyjścia, z ułożeniem jak robię z autobusami, jak z biletami. Nie wiem jak ja to wytrzymam. Zaniedbuję siebie, wyglądam koszmarnie, nie umiem pójść do fryzjera, boję się wszystkiego. Nic nie wyciągnęłam z tego spotkania.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 29 lip 2013, 23:02
Ciężko oceniać po pierwszym spotkaniu czy ta terapia będzie skuteczna czy nie. A właściwie to nie ciężko tylko się nie da. Ciężko też żeby ludzi nie byli Tobą zaciekawieni - pojawiła się w końcu nowa osoba, z nowym problemem. A co do tego kolegi, to on też tam nie bez powodu się znalazł więc na pewno nie ma się czego wstydzić.

A czemu miałabyś nie wziąć tej paroksetyny? Bo by się stało jakbyś zaczęła brać?
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 29 lip 2013, 23:15
Bo boje się skutków ubocznych i odstawiennych. Boję się tego wszystkiego. Rodzice mi odradzają a ja sama nie wiem. z jednej strony chce, a z drugiej nie. Nie wiem sama czego chce.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 29 lip 2013, 23:43
Jeżeli chodzi o odstawianie to właśnie odstawia się w odpowiedni sposób, nie z dnia na dzień. Po to, żeby tych skutków uniknąć. Nie wiem, jakie są skutki uboczne zażywania paroksetyny, sama musisz to sprawdzić (powinno być napisane w internecie). Może wcale nie są aż takie poważne? A rodzice czemu Ci odradzają?
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 30 lip 2013, 00:30
Odradzają, bo mówią, że ja po lekach to jeszcze gorzej wyglądałam i miałam większe ataki paniki. No i te skutki miałam, straszną potliwość, suchość w gardle, jakieś dziwne drgawki, no ogólnie nieswojo się czułam i lamentowałam strasznie. Nie chcą bym sobie zdrowie marnowała i też żebym np. nie brała tego kilkanaście lat albo zawsze. Ale powiedzieli, że mam sama zdecydować. A ja mam właśnie problem z podejmowaniem decyzji. Oni na terapii pewnie będą się mnie pytać, czy chce brac czy nie lekarstwo, a ja co im powiem, nie mam pojęcia. I znów się zamartwiam kolejną sprawą. Ehh mam wrażenie, że wszyscy ludzie tam się na mnie dziwnie patrzą, że widzą te moje dziwne oczy. Ogólnie wydaje mi się, że wszyscy ludzie dziwnie na mnie patrzą. I wtedy boję się na kogokolwiek spojrzeć. Boję się strasznie ludzi. Tak bardzo się nimi przejmuje.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 30 lip 2013, 00:53
zapominalska napisał(a):Odradzają, bo mówią, że ja po lekach to jeszcze gorzej wyglądałam i miałam większe ataki paniki. No i te skutki miałam, straszną potliwość, suchość w gardle, jakieś dziwne drgawki, no ogólnie nieswojo się czułam i lamentowałam strasznie.


Ale nie wszystkie leki mają takie same efekty uboczne. Dlatego jak się ma właśnie takie efekty uboczne to po prostu się przestaje brać ten lek, idzie do psychiatry i on wtedy przepisuje inny. Kwestia dopasowania takiego leku który będzie tolerowany przez organizm:).

zapominalska napisał(a):Nie chcą bym sobie zdrowie marnowała i też żebym np. nie brała tego kilkanaście lat albo zawsze.


Stres też marnuje zdrowie, być może nawet bardziej niż niektóre leki. Poza tym jest szansa, że leki będziesz brała tylko przez jakiś okres, a potem się wyleczysz. A stres sam nie minie. Tak samo można powiedzieć, że nie warto leczyć grypy, bo lekarstwa na grypę to też chemia i też marnują zdrowie. No i ja też mówię, że musisz sama zdecydować:) I tak czy inaczej sama to zrobisz, tylko możesz być z tej decyzji zadowolona albo nie.
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 30 lip 2013, 01:42
Wiem, że muszę sama zadecydować, tylko ja nie potrafię tego zrozumieć, dlaczego akurat mi są potrzebne takie leki i boję się tego, że znów się napalę na te leki, a potem nie widząc poprawy żadnej będę zaczynać wariować. Już brałam trochę lekarstw, a teraz następne mam brać. Czuję się jak jakaś wariatka, co bierze takie lekarstwa. Niby teraz mam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą, a po lekarstwach boję się, że będzie jeszcze gorzej. Sama nie wiem czego ja chcę. Wydaje mi się, że lekarstwa nic nie pomogą mi na pamięć, na logiczne myślenie, a tylko będę miała świadomość, że jestem jakaś gorsza, że biorę leki, że inni na mnie inaczej patrzą. Wiem, że jeśli by były jakieś skutki uboczne mocne to się kontaktuje z lekarzem, ale ja z tym nawet poradzić sobie nie mogę. Bo nie zawsze lekarz będzie miał wolny termin. Ja nie będę umiała zadzwonić, dowiedzieć się niczego, a w ogóle mam wrażenie, że ten lekarz prawie nic nie zainteresował się moim problemem tylko poczułam, że patrzył się na mnie jak na wariatkę następną z kolei. I nawet boję się drugi raz z nim spotkać, bo wydaje mi się, że nie jestem wcale ważna dla niego jako pacjent i że może mi krzywdę zrobić, dobierając mi lekarstwa i potem odstawiając jeśli by była taka możliwość. Nawet nie wiem jakbym mogła z nim się skontaktować, komu to powiedzieć na terapii, nie umiem sobie ułożyć.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 31 lip 2013, 20:18
zapominalska napisał(a):Wiem, że jeśli by były jakieś skutki uboczne mocne to się kontaktuje z lekarzem, ale ja z tym nawet poradzić sobie nie mogę. Bo nie zawsze lekarz będzie miał wolny termin. Ja nie będę umiała zadzwonić, dowiedzieć się niczego, a w ogóle mam wrażenie, że ten lekarz prawie nic nie zainteresował się moim problemem tylko poczułam, że patrzył się na mnie jak na wariatkę następną z kolei.


Skoro na terapię Ci się udało zapisać, to wierzę, że i to by Ci się udało:)
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 31 lip 2013, 21:18
Postanowiłam, że na razie pochodzę trochę bez lekarstw, a potem najwyżej zobaczę.
Na terapii już jedna godzina była poświęcona dla mnie. Mówiłam o swoich objawach i tak mnie dopytywali, że nie wiem czemu ale zaczęłam mówić też o mamie.W sumie nie powiedziałam nic konkretnego. Powiedziałam tyle, że jak bylo cos nie po jej mysli to sie obrazala i lezala w lozku przez jakis czas nie odzywala do nikogo i ze jak na zakupy szlam z nia to zawsze jej musialo sie spodobac to co ja chcialam kupic i ze jak bylam mniejsza to jak cos zle robilam to ona mi wyrywac chciala cos z rak i pokazac jak sie robi jej sposobem albo poprawiala zawsze po mnie. I oni wtedy WSZYSCY powiedzieli, ze moja mama mnie tym zniszczyła, a ja taka troche zdziwiona bylam, ze oni tak źle nastawieni do niej są, bo przeciez troszczyla sie o mnie, opiekowala jak mogla i mowie im ze teraz to mi na duzo pozwala, moge cos porobic w domu, a oni mowia ze teraz to jest za późno. Sama nie wiem co o tym myśleć. Wiem, że chciała jak najlepiej, opiekowała się nami, bo tata pracował, a ona w domu z nami była. Nie wiem czy to mogłoby być powodem tego, że aż tak bardzo nie umiem funkcjonować i wszystko robię źle. Nie wiem co o tym myśleć. Niby denerwuje mnie to, że ona jest taka idealna, a z drugiej strony zawsze do niej przychodziłam jak sobie z jakąś czynnością nie radziłam. Pytam się ją o wszystko, nawet mówię na głos- biorę ten garnek, biorę to tamto i tylko czekam, że mi powie, że mam to zostawić i wziąć coś innego albo w ogóle nie zaczynać tego. Rozmawiałam z tatą, to mówił, że też ją wkurzało to zawsze w mamie ale on sobie radzi, olewa to, zrobi coś po jej myśli dla świętego spokoju, ale swoje zdanie ma, wie jakie ma on zdanie. Na zewnątrz umie podejmować decyzje. A ja nie radzę sobie ani w domu, ani na zewnątrz z decyzjami, boję się, że jak coś wezmę, dotknę to ktoś na mnie będzie krzyczeć, że źle coś zrobiłam. Co o tym myślicie?
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 45 gości

Przeskocz do