rzucam studia, nie daje rady psychicznie

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 24 lip 2013, 03:18
Przepraszam Cię, ale w ogóle nie rozumiem co napisałeś. Nie zauważyłam w Twojej wypowiedzi niczego podobnego do moich objawów.

Wie ktoś może, czy ćwiczenia na wyobraźnię, czytanie różnych artykułów może tutaj coś pomóc? Bo ja sie łapię na tym, że nie umiem się wysłowić nigdy i powiedzieć komuś tego, czego chcę. Dzisiaj ciężko mi było dogadać się w przychodni, ledwo ledwo mi się udało i ogólnie czytając jakieś opowiadanie, nie umiem skrócić tego tylko jeszcze wydłużam to niż skracam.
Zauważyłam, że mam wielki problem z wyobraźnią, myślicie, że takie ćwiczenia mogą coś mi pomóc na to?
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 24 lip 2013, 10:56
zapominalska napisał(a):Ja sama nie wiem jak to jest, tylko boje się o siebie, że biorąc lekarstwa dopiero nie będę wiedziała co się ze mną dzieje.


Dlatego właśnie piszę że lekarstwa są po to żeby leczyć, a nie szkodzić:)

zapominalska napisał(a):A jeszcze sie boję, że ktoś mi coś powie głupiego, że stoję i nie umiem się zdecydować.


A ktoś Ci już coś takiego powiedział?

zapominalska napisał(a):Myślałam, że dzisiaj będzie lepiej, że będę wiedziała co się dzieje w tym sklepie a ja kompletnie nie umiem się skupić, widzę wszystko ale żadnych szczegółów, na niczym nie umiem skupić uwagi.


Samo nie przejdzie, musisz działać. Na początku pewnie będzie Ci potrzebna czyjaś pomoc. Tylko że jeżeli ktoś Ci będzie mówił, jak sobie radzić z Twoimi problemami, a Ty będziesz to zapominała, to może Ci być ciężko. Dlatego myślę, że warto zaryzykować te lekarstwa. Ale to Twoja decyzja:).

zapominalska napisał(a):A przy kasie to już w ogóle koszmar, nerwowo zakupy wykładam na taśmę, nie umiem przy tym pomyśleć, że rzeczy takie same koło siebie, tylko wszystko tak po głupiemu robię, a potem nie wyrabiam, przy wkładaniu zakupów do koszyka, bo wszystko chce jakoś ładnie poukładać i kończy się tym, że wszystko mi wypada, wylatuje, rwę jakieś reklamówki, bo się spieszę. Jakbym miała jeszcze za te zakupy płacić to już w ogóle bym tego nie umiała połączyć wszystkiego. Nawet pakując zakupy do samochodu zastanawiam się tyle czasu nad wszystkim, a z drugiej strony chcę się spieszyć, bo nie chcę nikogo spotkać i tak to wychodzi, że najpierw schowam coś do jednej torby, a potem wykładam, bo jednak źle coś zrobiłam. Nie myślę o niczym jak coś włożyć, jak zrobić by było miejsce na coś, tylko na chama wszystko pcham i nawet jak widzę, że się nie mieści to ja dalej tak robię. Ze wszystkim mam problem. Zauważyłam, że nawet jak jestem w sklepie to nie umiem obliczyć jaki produkt się opłaca i po głupiemu biorę później co popadnie, nie myśląc o tym czy to drogie czy nie. Jeśli bym miała sama płacić za zakupy to bym pobrała rzeczy takie, ze potem przy kasie bałabym się, że mi pieniędzy nie starczy, nie umiem tego obliczyć w sklepie ile za zakupy zapłacę mniej więcej, żeby być pewna, że starczy mi pieniędzy. Wracając do domu nie pamiętam zupełnie co kupiłam. Zaglądając na te rzeczy przez moment wiem, a potem znów zapominam. Chcę sobie wymyślić co zrobić jutro na obiad, nie umiem pomyśleć co kupiłam i co mogłabym z tego zrobić. Zjadłam coś, czuję że jestem głodna jeszcze, a nie umiem sobie przypomnieć co jadłam. Nad każdą czynnością stoję i się gapię na to, a nie umiem nic zrobić. Nie rozumiem niczego co się dzieje wokół mnie. Patrzę się na ludzi, budynki a wszystko mi się mieni, nie umiem skupić uwagi na pojedyńczych rzeczach tylko widze wszystko na raz.


Mi się wydaje że bardzo zwracasz uwagę na szczegóły. A takich szczegółów jest koło nas mnóstwo, i ciężko żeby mózg o nich wszystkich myślał i jeszcze skupiał się na tym, co się robi. Rzeczywiście to mogą być początki psychozy. Ale z tego się wychodzi, więc nie poddawaj się czasem:)
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 24 lip 2013, 19:25
Ale to jak mam się nie poddawać, co mam robić? Czytałam, że na psychozę bierze się leki, które uzależniają. Nie chcę być jak narkoman. Czemu uważacie, że akurat to mam, dlaczego, z jakiej przyczyny aż taka poważna choroba mi dolega...
Rodzice mówią mi, że nie potrafią mi pomóc, że to ja sama muszę sobie pomóc.
Ale ja kompletnie nie wiem jak to mogę zrobić.
Gdy patrzę w lustro mam wrażenie, że mam takie przyćpane oczy, boję się swojego wyglądu, mam cały czas wystraszoną, smutną twarz. Nie umiem tego zmienić. Wyszłabym na dwór, ale te oczy, boję się, że inni też to zauważą.
Coraz częściej gdy coś mówię, to po każdym wyrazie się zatrzymuję, zapominam wyrazy. Dzisiaj nawet z dzieckiem 6 letnim nie umiałam rozmawiać- sąsiad do nas przyszedł. Takie małe dziecko, a mnie we wszystkim poprawiało, bo ja nazywałam wyrazy inaczej niż się nazywają. Albo zamiast powiedzieć coś w skrócie, to ja na około mówię i on się patrzył na mnie dziwnie, bo mnie nie rozumiał. Nawet gdy patrzę na dzieci, swojego psa to mnie to wszystko przeraża. Patrzę na coś jak w obrazek, a tego dokładnie nie widzę, mam takie dziwne uczucie w oczach, taka nieprzytomna jestem ciągle. Nie reaguje na nic, coś się dzieje w domu, a do mnie dopiero po chwili dochodzi, że powinnam coś zrobić w tej sytuacji, takie późne kontaktowanie. Czy bez lekarstw nie ma szansy, by mi się poprawiło ?
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 24 lip 2013, 19:46
Teraz tak sobie mysle ze to naprawde wyglada na splycenie afektu, ciezka anhedonie..Nie wiem moze jakies zaburzenia schizoidalne/schizotypowe moze rzeczwyiscie objawy negatywne schizofrenii...

Nie oszukujmy sie takie cos leczy sie najtrudniej...o wiele trudniej niz depresje czy lęki...ale mozna pomoc i takim osobom..Musisz koniecznie przedstawic to wszystko psychiatrom...koniecznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 24 lip 2013, 22:53
Nie strasz mnie, ja nie chcę byc taka całe życie, chcę umieć być samodzielna, by mi się polepszyło, przynajmniej trochę.
Błagam dajcie mi jakąś nadzieję :(
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez vifi 24 lip 2013, 23:28
zapominalska, nie bój się tak tych leków, to nie XX wiek, a nikt cię nie będzie zmuszał do ich brania. Nie będziesz "narkomanem" tylko będziesz normalniej funkcjonować. Zasadniczo leki mają za zadanie przywrócić równowagę, która już była zaburzona. Na forum cię nie zdiagnozujemy, wybierz się po diagnozę do lekarza, możesz mu powiedzieć o twoich obawach, jak ci przypisze jakieś leki (o ile przypisze), to możesz o nich wcześniej poczytać pogadać na forum z różnymi osobami które też je biorą. Nie martw się aż tak, to nie koniec świata.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

Avatar użytkownika
przez monk.2000 24 lip 2013, 23:36
zapominalska, cześć. Schizofrenia to "królewska choroba". Dlatego się tak mówi, bo nie została do tej pory jeszcze zrozumiana. To nie jest jakiś banał, to zagadka dla filozofów, teologów czy psychiatrów. Nie bój się tego.

Masz poczucie, że życie jest dziwne? Podejrzewam, że możesz mieć, to występuje wtedy gdy myślisz za dużo. Prawdopodobnie twój intelekt nie jest spłycony, on jest przeciążony. Obejrzyj sobie jakieś obrazy surrealistów i powiedz, czy coś takiego by powstało gdyby nie ten świat pełen zawirowań, którego doświadczasz. Dali był chory na schizofrenię, a nawet kolumny głośnikowe (na które poluję) się nazywają jego imieniem.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 25 lip 2013, 00:18
zapominalska napisał(a):Nie strasz mnie, ja nie chcę byc taka całe życie, chcę umieć być samodzielna, by mi się polepszyło, przynajmniej trochę.


Jeśli by to była schizofrenia, to to jest choroba uleczalna. Miałam kiedyś jedne zajęcia na studiach z osobą która się wyleczyła. Miałam też okazję rozmawiać z panem chorym na schizofrenię w autobusie. Gdyby mi nie powiedział, że choruje i bierze leki to w ogóle bym się nie zorientowała! To była normalna, spójna, całkowicie zrozumiała rozmowa.

-- 25 lip 2013, 00:21 --

Mam nadzieję, że dałam ci nadzieję:)
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 25 lip 2013, 01:22
Pójdę jutro na tą terapię i zobaczymy co powie mi terapeuta. Może jakoś to przeżyje.
Chciałabym, ale nawet to nie daje mi nadziei, bo wydaje mi się, że ja jestem zupełnie innym przypadkiem niż inni. Ktoś może być chory, ale radzić sobie, być samodzielny, nie potrzebujący pomocy od innych, a ja jestem uzależniona od rodziców. I z tym mam problem. Wiem, że sama nic nie zrobię.

Jeszcze mój brat chory, no ku*wa. Jak patrzę na niego to tym bardziej się wściekam, że czemu 2 osoby w domu chore. Gorzej być nie mogło.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

Avatar użytkownika
przez Kleopatra 25 lip 2013, 18:03
Po prostu idź do lekarza. Im szybciej pójdziesz, tym (prawdopodobnie) szybciej wyjdziesz z tego stanu. I tak, jak mówisz, potrzebujesz pomocy, nie możesz się skupić, Twoja twarz źle wygląda itd. Jeśli nie będziesz się leczyć, będziesz się tak dalej czuć. Jeśli będziesz - dajesz sobie SZANSĘ. Zawsze możesz odstawić leki. Spróbuj.

Neuroleptyki nie uzależniają, a psychoza to nie od razu schizofrenia :) Dla mnie to początki psychozy, ale nie jestem lekarzem.
Strzeż mnie jak źrenicy oka, Ukryj mnie w cieniu swych skrzydeł
Psalm 17,8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
201
Dołączył(a)
21 lip 2008, 13:19
Lokalizacja
Śląsk

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 25 lip 2013, 19:49
Jestem po wizycie. Psycholog poleciła mi terapię grupową, w której 4 osoby są teraz i ona to prowadzi z jakąś jeszcze terapeutką. Powiedziała mi, że to powinno być bardziej skuteczne niż raz w tyg. wizyta nawet jeśli by to była długoterminowa.
Tylko, że do mnie w przyszłym tyg. mają dzwonić z długoterminowej terapii, bo ma być na sierpień wolne miejsce i ja już sama nie wiem, co by było lepsze. Miałam wielki problem z dojazdem, czułam się taka nieprzytomna. Wracałam na piechotę stamtąd, bo nie umiałam sobie ułożyć w głowie jaki bilet kupić i kiedy wsiąść do autobusu, poszłam na ślepo, niby to moje miasto, a myślałam, że się zgubię. Wszędzie ludzie, bałam się im w oczy spojrzeć, wydaje mi się, że i tak wszyscy się patrzyli na mnie. Gdy czekałam na przystanku czułam się strasznie. Bałam się, że kogoś spotkam i nie będę umiała mu nic powiedzieć.
Jutro mam jechać na wizytę jeszcze do psycholog i ma mi powiedzieć jakie zasady są na tej terapii, a od poniedziałku mogłabym zacząć i to ma trwać 3 miesiące do max pół roku można przedłużyć. Tylko ja nic prawie nie pamiętam z tej wizyty, nie umiałam sobie przypomnieć tego co ona mówiła. Gdy wracałam, czułam się tak strasznie, bałam się zjeść, miałam wrażenie, że zaraz kogoś spotkam znajomego i zabraknie mi słów.
Boję się, że znów pochodzę parę razy i ucieknę jak najdalej stamtąd. Boję się tego, że znów nie będę rozumieć tego co oni tam mówią. Będę miała problem z wyszykowaniem się, z dojazdem, ze wszystkim. A jeśli bym miałą tam iść to jutro bym musiała znów iść po skierowanie do ogólnego i znowu bedzie wstyd, że na odzial leczenia nerwic potrzebuje. Znow sobie nie poradze w rejestracji i zrobie z siebie idiotke.
Jakbym przynajmniej nie miała problemu z dojazdem, z wyszykowaniem się, a jak mam jeździć jak mam taki wielki problem. W domu nic nie robię, nawet jedzenia sobie zrobic nie umiem, jem to co mama zrobi. Gdy jestem w miescie to nawet do sklepu nie umiem wejść, bo znów bede stala i sie zastanawiala nad wszystkim. Ludzie sie na mnie dziwnie patrzyli, w sumie sie nie dziwie jak mam takie oczy wystraszone bardzo i robie dziwne miny. Tutaj terapia, mają dzwonić do mnie z tamtej długotrminowej, a jeszcze jestem zapisana, na 2 terapie na wszelki wypadek, ktore są we wrzesniu i pazdzierniku i ja juz sama nie wiem. Chcialabym wszystko na raz, nie umiem wybrac, bo nie wiem co by bylo najlepsze. Jeden wielki mętlik w glowie. A jak bede jezdzic codziennie na terapie to co ja komus powiem, jak kogos spotkam znajomego, ze gdzie jade. Tego boje sie najbardziej, ze mnie zatka i jakies bzdury bede mowic. Bezradna jestem.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 26 lip 2013, 09:42
zapominalska napisał(a):Bezradna jestem.


Nie jesteś bezradna i pierwsze co powinnaś zrobić to przestać sobie to powtarzać. Jak coś takiego sobie mówisz to mózg się do tego dostosowuje. Poza tym jest coś takiego jak utrzymywanie swojej samooceny. Chodzi o to, że ludzi podświadomie dążą do tego żeby utrzymać swoją samoocenę (nawet jak mają niską!). A to po to, żeby mogli mieć świadomość, że myślą racjonalnie, a nie że się mylą. Zacznij sobie powtarzać coś miłego, a nie że jesteś bezradna i nic nie umiesz. Starasz się coś zrobić, więc należy Ci się:)!

zapominalska napisał(a):Tylko, że do mnie w przyszłym tyg. mają dzwonić z długoterminowej terapii, bo ma być na sierpień wolne miejsce i ja już sama nie wiem, co by było lepsze.


Trudno żebyś wiedziała skoro jeszcze nigdy nie spróbowałaś i nie wiesz jak to wygląda. Ale terapia grupowa zaczyna się wcześniej niż indywidualna więc masz szansę trochę na nią pochodzić i zobaczyć jak to jest:) A poza tym u mnie było tak, że mimo, że była terapia grupowa, to jeszcze raz w tygodniu były spotkania indywidualne. Może u Ciebie też tak będzie? Wtedy zobaczysz, co Ci bardziej odpowiada.

zapominalska napisał(a):Znow sobie nie poradze w rejestracji i zrobie z siebie idiotke.
Jakbym przynajmniej nie miała problemu z dojazdem, z wyszykowaniem się, a jak mam jeździć jak mam taki wielki problem. W domu nic nie robię, nawet jedzenia sobie zrobic nie umiem, jem to co mama zrobi. Gdy jestem w miescie to nawet do sklepu nie umiem wejść, bo znów bede stala i sie zastanawiala nad wszystkim. Ludzie sie na mnie dziwnie patrzyli, w sumie sie nie dziwie jak mam takie oczy wystraszone bardzo i robie dziwne miny.


Tu przeczytaj sobie jeszcze raz co Ci napisałam a propos bycia bezradnym:)

zapominalska napisał(a):Tutaj terapia, mają dzwonić do mnie z tamtej długotrminowej, a jeszcze jestem zapisana, na 2 terapie na wszelki wypadek, ktore są we wrzesniu i pazdzierniku i ja juz sama nie wiem.


A co miałoby się zdarzyć?

-- 26 lip 2013, 09:44 --

Przepraszam jeżeli moje wypowiedzi brzmią jakbym gadała z Tobą jak z idiotką, nie mam takiego celu i wcale Cię za takąnie uważam! Po prostu chcę Cię zachęcić do tego żebyś się zastanowiła nad pewnymi rzeczami:).
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 26 lip 2013, 21:47
Byłam dzisiaj u tej psycholog jeszcze raz i po skierowanie. I mam od poniedziałku zacząć, tylko ja teraz patrzę, że mam włosy koszmarne, ubrań nie mam, a nie potrafię wybrać się i i coś kupić, bo niby mam w domu ubrania ale to takie co nie pasuja chyba do mojego wieku. A ja tak chodzę, bo nie umiem nic zmienić, wracam do domu to nie mam poczucia czasu, mam problem ze sprawdzeniem sobie rozkładu jazdy, 100 razy analizuje, gapię się na rozkład a i tak do głowy nic nie wchodzi, patrzę na rozkład to zapominam która godzina, potem sprawdzę na telefon i się gapię na niego tyle czasu i takie sprawdzanie autobusu jest dla mnie jakie ciężkie. Mam np. jedną parę rybaczek w których chodzę i codziennie sprawdzam czy sie nadają, czy nie są brudne i tak myślę jak ja to zaplanuje jak będą brudne, kiedy ten czas znaleźć by wyschły, jak to wykonać, patrzę na bluzki i nie wiem co z nimi zrobić, wszystko kładę na jedno miejsce.
Dzisiaj gdy przyszłam do domu to gdy chciałam wyjść z psem na spacer to zobaczyłam, że stoi na dworze sąsiad i ja 100 razy się zastanawiałam, czy ja mu dzisiaj dzień dobry mówiłam i czy powinnam powiedzieć. Pies piszczał, prosił mnie a ja nie umiałam wyjść z nim z domu, najpierw miałam z nim nie iść, a potem jednak wybrałam się, ale tak się szykowałam strasznie długo i bałam się tego, bo nie wiedziałam jak zareagować jak wyjdę na podwórko. Mam tak, że zobaczę jakąś osobę i jestem w takim szoku, że nie wiem czy jej powiedzieć dzień dobry, czy ja ją znam czy nie, czy ją lubię i chcę zagadać, nic nie wiem, jestem w takim szoku wtedy.
Dzisiaj gdy jechałam tam i wracałam, tak mnie przerażał każdy odgłos, nie wiedzialam co robic, wszystkiego sie boje, najchetniej bym uciekla ale nie wiem dokąd.
W pon. mam zacząć i mam miec wizyte u lekarza jeszcze tam i ja nie wiem co on mi powie, czy go zrozumiem, czy nie zrobie czegos glupiego. Bedzie chcial mi przepisac leki, a ja nie bede wiedziala czy chce czy nie. Bo przecież miałam lekarstwa i nie bylo zadnego efektu. A nawet jak bede je brac to znow bede miala problem z tym, ze nie pamietam czy bralam czy nie.
Coraz wiekszy mam problem z pamięcią, ze skupieniem się nawet w najprostszych czynnościach.
Nie umiem sobie ułożyć w głowie niczego, tego żeby coś sobie zrobić do jedzenia, a wczesniej kupic te rzeczy, skąd pieniądze wziąć jak ja oddałam kartę rodzicom bo boję się, że mi ukradną a ja nie bede wiedziala co zrobic w tej sytuacji.
Wiem, że powinnam wmawiac sobie, ze sobie poradze, ze jestem zaradna. Sprobuje tylko ze wtedy gdy jestem bardzo taka nieprzytomna to nie umiem sobie przypomniec tych slow.
Zauwazylam, ze ja nawet w mysli mowie wyraz zatrzymuje sie i nie wiem co dalej. I nawet w mysli przekrecam wyrazy, mowie na cos inaczej niż się nazywa.
Jak mam wierzyc w to, że będzie dobrze, jak jest coraz gorzej, ktoś mi coś opowiada, a ja kompletnie tego nie pamiętam, dopiero jak ktoś powie mi, że tak bylo to pojawia mi sie cos takiego, że tak bylo.
Jestem dorosla a zachowuje sie jak sierota jakaś. Nie poradzę sobie bez rodziców, bo ja ani zarabiac nie umiem pieniedzy, ani uczyc sie, ani pomyslec co chce zjesc i zrobic sobie, ani kupic czegos, ani nic zalatwic.
Patrzę na jakiś przedmiot i myślę jak sie popsuje to co ja zrobię i nic nie przychodzi do głowy. Pomyślę stanie się coś psu, rodzicom co ja zrobię, nie mam pojęcia, pomyślę kartę ktoś mi ukradnie co ja zrobię nic nie wiem. I o czym pomyślę to nie mam pojecia co zrobic, tylko mysle caly czas i nic nie przychodzi do glowy.
Jak sobie cos zaplanuje to jest dobrze, ale tylko jak jakis jeden szczegół sie zmieni to wtedy ja kompletnie nie wiem co robic.
Boję się, że nie wytrwam na tej terapii, bo nie bede umiala sie wyszykowac, zjesc jedzenia tam, zrobic sobie wczesniej, dojechac, bo caly czas mam problem z ta pamiecia, ze nad czyms sie zastanawiam, chce do czegos dojsc, przypomniec sobie o ktorej skonczylam terapie i kiedy mam miec busa, a nie potrafie myslec o tym, bo pomysle ze skonczylam o tej godzinie ale juz jak mysle o tym ile do autobusu mam to juz tego policzyc nie umiem bo zapominam jaka liczba byla przedtem. I tak wszystko musze od poczatku liczyc, bo w glowie wszystko mi sie miesza.
Przyszlam do domu to nic nie robilam, chcialam na cos wpasc ale nie umialam, wszystko mnie przeraza w domu, bo patrzac na cos nie wiem co w tym miejscu jest i za kazdym razem musze sprawdzac otwierajac i wtedy jestem w szoku ze tam takie rzeczy i zapamietuje co gdzie jest i tak w kolko. Chce sie w cos ubrac a zapominam jakie mam ubrania, chce cos zrobic a zapominam jak to wykonac po kolei, bo sie zatrzymuje przed kazdym etapem czynnosci, bo sie wylaczam.
Mam taki chaos w glowie, ze nie umiem sobie ulozyc co sie dzialo na tych wizytach, co sie dzialo jak jechalam wracalam tylko pamietam to, ze nie wiedzialam co sie dzieje. Zapominam co jadlam, kiedy sie mylam, patrzac na przedmioty zapominam do czego sluza jak sie to robi.
Najgorszy jest ten moj wytrzeszcz oczu, wygladam jak wariatka i czuje sie tak, nie umiem na kogos spojrzec i wszystko zobaczyc, tylko gapie sie na ludzi jak w obraz jakis, bo inaczej nic nie widze. Wszystko mi sie miesza, nic nie umiem zaplanowac.
Jestem taka zla na siebie, ze nie radze sobie ze soba, nie umiem sie zajac, bo caly czas mysle po glupiemu, ja w ogole nie mysle. Mama mi wszystko tlumaczy, bo widzi ze wszystko inaczej rozumiem. A ja sie zloszcze, ze ona wie, mysli logicznie, tata tez, a ja sie boje wszystkiego i nie potrafie myslec logicznie. Przezywam cos, a pozniej nic z tego nie pamietam, tylko pamietam jeden wielki lek.
Mowie o czyms, żalę się, a potem nic z tego nie pamietam. Zapominam o czym byla jakas rozmowa przed chwilą, wszystko mi wylatuje z glowy. Nie wiem jak ja wytrwam ta terapie i czy ja cos zrozumiem z niej, czy nie bede wiedziala co sie dzieje jak zwykle. Ehh swiat idzie do przodu a ja stoje w miejscu.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez ladywind 26 lip 2013, 22:00
zapominalska, myślę że Twoim problemem jest przeogromne poczucie niskiej wartości .
Powinnas na terapii opowiedzieć o tym wszystkim co piszesz na forum.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 32 gości

Przeskocz do