rzucam studia, nie daje rady psychicznie

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 18 lip 2013, 00:19
Wydaje mi się, że bym sobie nie poradziła, bo nie wiem jak płacić gdzie rachunki, co do czego służy, co zrobić jak coś się popsuje, kompletnie nic nie wiem, mimo tego, że mi tłumaczono.
Boję się chyba ogólnie ludzi i tego, że nie rozumiem co mówią.
Tak, to prawda kontroluje nawet rozmowę z psem, wszystko. Każde moje słowo wydaje się takie sztuczne, nic spontaniczne. Gdy siedzę, to się denerwuję, bo co chwilę coś mi przeszkadza, poczuję, że mnie coś boli zmieniam pozycję, później znowu coś przeszkadza, to zmieniam, aż w końcu już nie zmieniam tylko tak siedzę. To wtedy się denerwuje jeszcze bardziej i nie potrafię się na niczym skupić. Przed chwilą próbowałam obejrzeć film, kompletnie nie rozumiałam co oni w nim mówią, patrzę tylko na obrazki i słyszę słowa i analizuję wszystko. Bardziej skupiam się na tym, jak ktoś się zachowuje niż na oglądaniu filmu.
Przypominają mi się takie sytuacje, w których czułam się głupia, czy to w szkole, czy ze znajomymi poza nią. Najbardziej mi się to przypomina jak leżę w łóżku i chcę zasnąć. Jeden jakiś obraz i ja czuję taki wielki lęk, bo wtedy się łapię, że tak zawsze miałam. I tak ciągle takie obrazy mi się przypominają.
Nie wiem co jest dla mnie ważne, nie umiem wybrać, dla mnie wszystko jest ważne.
Tak wiem, że nie można pamiętać wszystkiego, tylko że takie zapominanie wszystkiego utrudnia mi bardzo mocno. Tzn że coś jadłam to pamiętam, ale żeby sobie przypomnieć co i kiedy to już mam problem z tym.

Jakbym przynajmniej umiała sobie uporządkować w głowie z tym ubezpieczeniem to bym się tak nie denerwowała, a tak to ja co sekundę analizuję, czy będę je miała na terapi, a co potem, do urzędu pójśc trzeba, ale ja nie chce pracy, ja chcę tylko ubezpieczenie na razie, a jeśli zgodze się przypadkowo na pracę to co wtedy, jak tam trafię, jak poradzę sobie sama poza domem, nie będę umiała kupić sobie jedzenia gdy będę glodna, skąd wezmę pieniądze. Takie głupie mysli mi przychodzą.

Kompletnie nie wiem co ja sama gadam, żalę się ciągle a potem zapominam o czym mówiłam. Prześladuję rodziców i łażę cały czas za nimi, bo nie umie mi przyjść nic do głowy za co mogłabym się wziąć. A jesli wezmę się za coś, to się wkurzam, że myślę po czasie. Ktoś do mnie coś mówi, a do mnie dopiero coś dociera, gdy jest za późno. Jak zacznę się żalić, to nie ma końca, nie umiem przestać i cały czas mi mało. Nie umiem nawet skrócić tego co mi dolega, tylko gadam naokoło, a potem wydaję mi się, że i tak chciałam przekazać coś innego.

Jestem bezsilna przy każdej najmniejszej czynności. Gdy patrzę się na jakiś przedmiot denerwuje się, bo nie wiem co z nim zrobić a bym chciała. Otwieram szufladę nie umiem wybrać w co chce się ubrać, co wyrzucić, w czym już nie będę chodzić i tak tylko otwieram szafy, chcę coś pozmieniać, poukładać a kończy się tym, że wszystko zostawiam tak jak jest.
Dalej nie napisałam tego co chciałam, nie rozumiem sama siebie :(
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 18 lip 2013, 22:35
zapominalska napisał(a):Wydaje mi się, że bym sobie nie poradziła, bo nie wiem jak płacić gdzie rachunki, co do czego służy, co zrobić jak coś się popsuje, kompletnie nic nie wiem, mimo tego, że mi tłumaczono.


Ale sytuacja kiedy jesteś sama i nie ma kto za ciebie tych rachunków zapłacić jest zupełnie inna od tej kiedy mogą to za ciebie zrobić rodzice. Bo jak rodzice mogą to za ciebie zrobić to ty nie musisz rozumieć tego co ci ktoś tłumaczy, rachunki i tak zostaną zapłacone i nie poniesiesz żadnych konsekwencji. A jeżeli nie może nikt tego zrobić za ciebie to tylko od ciebie zależy czy będziesz miała komornika na głowie. I to jest silniejsza motywacja. Ale to jest tylko moje zdanie, nie mam zamiaru ci go wmawiać na siłę:).

zapominalska napisał(a):Boję się chyba ogólnie ludzi i tego, że nie rozumiem co mówią.


A jest taka możliwość że po prostu boisz się tego co ktoś ci powie i dlatego podświadomie tego nie chcesz zrozumieć?

zapominalska napisał(a):Tak, to prawda kontroluje nawet rozmowę z psem, wszystko. Każde moje słowo wydaje się takie sztuczne, nic spontaniczne. Gdy siedzę, to się denerwuję, bo co chwilę coś mi przeszkadza, poczuję, że mnie coś boli zmieniam pozycję, później znowu coś przeszkadza, to zmieniam, aż w końcu już nie zmieniam tylko tak siedzę.


To o tym niestety nie jestem w stanie nic powiedzieć, tylko tyle że sama też nie mogę usiedzieć spokojnie i często zmieniam pozycje.

zapominalska napisał(a):Przypominają mi się takie sytuacje, w których czułam się głupia, czy to w szkole, czy ze znajomymi poza nią.


A możesz podać konkretnie jakąś sytuację?

zapominalska napisał(a):Nie wiem co jest dla mnie ważne, nie umiem wybrać, dla mnie wszystko jest ważne.


Po tym co tu napisałaś mam takie wrażenie, że chciałabyś wszystko robić idealnie, a jak tylko coś ci nie wyjdzie idealnie (nawet jak to nie jest nic ważnego) to masz wrażenie że jesteś niezaradna. Mam rację?

zapominalska napisał(a):Prześladuję rodziców i łażę cały czas za nimi, bo nie umie mi przyjść nic do głowy za co mogłabym się wziąć.


Może po prostu masz tak mocno zakodowane że nic nie potrafisz zrobić sama, że nawet nie próbujesz?

zapominalska napisał(a):Otwieram szufladę nie umiem wybrać w co chce się ubrać [...]
i kto w końcu wybiera?
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 19 lip 2013, 00:31
Boję się tego, że ktoś mnie o coś zapyta, a ja nie będę umiała odpowiedzieć, bo prawie zawsze nic mi do głowy nie przychodzi.

Np. sytuacja w szkole, gdy na lekcjach gdy byliśmy przez chwilę sami w klasie wszyscy się śmiali, gadali ze sobą, a mnie tak rozpraszał ten odgłos, że nie potrafiłam na niczym się skupić, siedziałam tylko i czekałam aż wróci nauczyciel i już przynajmniej trochę będę tak samo się zachowywać jak inni, nie będę się wyróżniać tym, że wszyscy coś mówią, a ja siedzę cicho.
Mnóstwo mam takich sytuacji z przeszłości, pojawi mi się jakiś obraz, mam wtedy wielki lęk i ten obraz odchodzi zapominam o nim, ale lęk pozostaje. Najwięcej takich obrazów mi się przypomina jak leżę w łóżku i próbuję zasnąć. Przeszłości nie potrafię sobie przypomnieć, żeby coś w myśli powspominać, opowiedzieć tylko te obrazy mi przypominają przeszłość.

Tak to prawda, chciałabym wszystko zrobić jak najlepiej, a widzę, że nie jestem taka, nie jestem doskonała, jestem ślamazarna, mam kalekie ręce, a przy każdej sytuacji jak coś mi nie wyjdzie, wyleję coś, uderzę o coś, popsuję to wtedy tak bardzo się wściekam na siebie, że często zostawiam ta rzecz i zaczynam lamentować, a potem i tak wracam do tego, albo ktoś inny za mnie poprawia.
Wiem, że nie jestem osobą, co potrafi dokładnie coś robić, a chciałabym bardzo być najdokładniejsza we wszystkim. Coś zrobię, skończę a i tak nie podoba mi się i chcę znów to poprawiać, a potem widzę, że cały czas jest źle, cos mi przeszkadza i wkurzam się i to zostawiam, załamuję się.

Gdy nawet coś przyjdzie mi do głowy, co bym mogła zrobić, to zawsze wtedy to chce wykonać, gdy ktoś już z tego korzysta albo nie jestem w stanie tego zrobić w tym momencie co mi to do głowy przyjdzie. Próbuję wiele rzeczy, tylko widzę, że za każdym razem robię to nerwowo i nawet jak to skończę, jestem na siebie wściekła. Gdy mam znów tą samą czynność zrobić, to już przed rozpoczęciem ja juz jestem pewna, że znów będę niezręcznie, ślamazarnie to wykonywać i się nie mylę, zawsze tak jest. Pytam się każdego o każdą pierdołę, bo boję się sama podjąć jakąś decyzję, boję się tego, że ktoś na mnie nakrzyczy i powie, że nie umiem nic robić i do niczego się nie nadaję.

No ja wybieram ale nie robię tego z jakimś pomyśleniem tylko już odruchowo, po kilku próbach biorę cokolwiek, a potem się złoszczę, że znów jest tak samo. Otwieram szafę, nie potrafię stwierdzić, czego nie potrzebuję, co mi niepotrzebne, co z tym zrobić, wszystko odkładam na to samo miejsce i ciągle patrząc na to zastanawiam się co z tym zrobić, co jest w środku i nigdy nie umiem na nic wpaść.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 21 lip 2013, 01:17
zapominalska napisał(a):Boję się tego, że ktoś mnie o coś zapyta, a ja nie będę umiała odpowiedzieć, bo prawie zawsze nic mi do głowy nie przychodzi.


Czyli boisz się tego, że ktoś uzna, że jesteś "głupia"?

zapominalska napisał(a):Np. sytuacja w szkole, gdy na lekcjach gdy byliśmy przez chwilę sami w klasie wszyscy się śmiali, gadali ze sobą, a mnie tak rozpraszał ten odgłos, że nie potrafiłam na niczym się skupić, siedziałam tylko i czekałam aż wróci nauczyciel i już przynajmniej trochę będę tak samo się zachowywać jak inni, nie będę się wyróżniać tym, że wszyscy coś mówią, a ja siedzę cicho.



Nie musisz się zachowywać tak samo jak wszyscy, ludzie są różni:)

zapominalska napisał(a):Mnóstwo mam takich sytuacji z przeszłości, pojawi mi się jakiś obraz, mam wtedy wielki lęk i ten obraz odchodzi zapominam o nim, ale lęk pozostaje. Najwięcej takich obrazów mi się przypomina jak leżę w łóżku i próbuję zasnąć. Przeszłości nie potrafię sobie przypomnieć, żeby coś w myśli powspominać, opowiedzieć tylko te obrazy mi przypominają przeszłość.


Brzmi mi to tak jakbyś po prostu chciała te obrazy wyprzeć z pamięci. I one wieczorem, kiedy już nic nie robisz tylko leżysz w łóżku, przychodzą ci na myśl, bo nie masz już czym zająć swoich myśli. Jest tak?

zapominalska napisał(a):Tak to prawda, chciałabym wszystko zrobić jak najlepiej, a widzę, że nie jestem taka, nie jestem doskonała, jestem ślamazarna, mam kalekie ręce, a przy każdej sytuacji jak coś mi nie wyjdzie, wyleję coś, uderzę o coś, popsuję to wtedy tak bardzo się wściekam na siebie, że często zostawiam ta rzecz i zaczynam lamentować, a potem i tak wracam do tego, albo ktoś inny za mnie poprawia.
Wiem, że nie jestem osobą, co potrafi dokładnie coś robić, a chciałabym bardzo być najdokładniejsza we wszystkim.


A jakie masz zalety?

zapominalska napisał(a):Gdy mam znów tą samą czynność zrobić, to już przed rozpoczęciem ja juz jestem pewna, że znów będę niezręcznie, ślamazarnie to wykonywać i się nie mylę, zawsze tak jest.


Bo jeżeli już na wstępie wiesz że i tak źle coś zrobisz to po co masz się starać? No i właśnie dlatego pewnie wychodzi nie tak jak byś chciała:)

zapominalska napisał(a):No ja wybieram ale nie robię tego z jakimś pomyśleniem tylko już odruchowo, po kilku próbach biorę cokolwiek, a potem się złoszczę, że znów jest tak samo.


Ale w końcu to Ty podejmujesz decyzję, bez niczyjej pomocy - nie robi tego ktoś za Ciebie. Może warto, żebyś zaczęła od zauważania takich drobnych rzeczy, które właśnie robisz sama (!). No na pewno musisz podbudować swoją wiarę w siebie, z tego co piszesz na tym forum wynika że masz jej na prawdę mało.
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 21 lip 2013, 04:04
Tak dokładnie, boję się, że ktoś zauważy, że jestem głupia. Zawsze próbowałam to ukrywać, czegoś nie rozumiałam, to udawałam, że rozumiem. Ale dłużej tak się nie da.

Ja wiem, że każdy jest inny, ale ja nie chciałam być w tych sytuacjach taka, męczyłam się wtedy strasznie, chciałam coś powiedzieć, zagadać do kogoś, ale każda próba kończyła się niepowodzeniem. Zawsze ktoś ze mnie robił idiotkę.

Tak, wtedy źle się czułam i chciałabym o nich zapomnieć, ale właśnie wtedy jak próbuję zasnąć to one mi nie pozwalają na to.

Zalet nie mam, nie umiem ich dostrzec.

Możliwe, że tak jest, ale nie chodzi o staranie, bo staram się zawsze. Tylko o to, że zawsze nerwowo coś wyleję, o kubek zahaczę i wtedy się denerwuję, że ciągle jest tak samo. Wszystko robię nerwowo- wszystko.

Teraz od miesiąca prawie nie wychodzę z domu, czasami z psem, raz w sklepie byłam z tatą, straciłam kontakt ze wszystkimi. Najgorsze jest to, że nie potrafię się z tym pogodzić. Mam wrażenie, że wszystko będzie na mnie czekać. Nie umiem tego zrozumieć. Cały czas czuję się tak samo, taka otępiona jestem. Mam taki dziwny ucisk w głowie. W nocy tylko przez moment mi się czasami poprawia i czuję się okej. Jednak rano jak wstaję znów jest tak samo. Niczego nie jestem pewna, nawet tego, czy jestem głodna i na co mam ochotę. W mojej głowie dzieją się straszne rzeczy, boję się każdego odgłosu, boję się, że coś się komuś stanie, a ja nie będę umiała zareagować. To jest na prawdę straszne :(
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 21 lip 2013, 23:03
zapominalska napisał(a):Tak dokładnie, boję się, że ktoś zauważy, że jestem głupia.
"Zauważy" - czyli widzę że sama o sobie myślisz że jesteś głupia. Ale może warto żebyś to odniosła do siebie - czy jak Ty komuś zadasz pytanie i on nie zna na nie odpowiedzi, to od razu myślisz o nim że jest głupi? I czy nawet jak sobie tak pomyślisz, to nie ma szans żebyś później zmieniła zdanie? Mi się wydaje, że w większości przypadków szanse są:).

zapominalska napisał(a):Ja wiem, że każdy jest inny, ale ja nie chciałam być w tych sytuacjach taka, męczyłam się wtedy strasznie, chciałam coś powiedzieć, zagadać do kogoś, ale każda próba kończyła się niepowodzeniem. Zawsze ktoś ze mnie robił idiotkę.


Co to znaczy że robił z Ciebie idiotkę? Wydaje mi się że miałam podobny problem do Twojego.

zapominalska napisał(a):Tak, wtedy źle się czułam i chciałabym o nich zapomnieć, ale właśnie wtedy jak próbuję zasnąć to one mi nie pozwalają na to.
Może właśnie dlatego że już wtedy nie musisz nic robić i nie możesz niczym zająć umysłu? Ja na przykład kiedyś jak miałam jakiś problem to od niego uciekałam w ten sposób, że zaczynałam myśleć o czymś innym - żeby nie musieć przeżywać przykrych emocji. No a jak idziesz spać to już nic się nie robi i nie ma nic innego do myślenia.

zapominalska napisał(a):Zalet nie mam, nie umiem ich dostrzec.


No to ja Ci spróbuję pomóc dostrzec pierwszą - napisałaś, że boisz się, że coś się komuś stanie, a Ty nie będziesz umiała zareagować. A to być może znaczy, że widzisz coś więcej niż czubek własnego nosa. I to jest zaleta:)!

Możliwe, że tak jest, ale nie chodzi o staranie, bo staram się zawsze. Tylko o to, że zawsze nerwowo coś wyleję, o kubek zahaczę i wtedy się denerwuję, że ciągle jest tak samo. Wszystko robię nerwowo- wszystko.

A czemu przestałaś wychodzić z domu?

-- 21 lip 2013, 23:04 --

zapominalska napisał(a):Tak dokładnie, boję się, że ktoś zauważy, że jestem głupia.
"Zauważy" - czyli widzę że sama o sobie myślisz że jesteś głupia. Ale może warto żebyś to odniosła do siebie - czy jak Ty komuś zadasz pytanie i on nie zna na nie odpowiedzi, to od razu myślisz o nim że jest głupi? I czy nawet jak sobie tak pomyślisz, to nie ma szans żebyś później zmieniła zdanie? Mi się wydaje, że w większości przypadków szanse są:).

zapominalska napisał(a):Ja wiem, że każdy jest inny, ale ja nie chciałam być w tych sytuacjach taka, męczyłam się wtedy strasznie, chciałam coś powiedzieć, zagadać do kogoś, ale każda próba kończyła się niepowodzeniem. Zawsze ktoś ze mnie robił idiotkę.


Co to znaczy że robił z Ciebie idiotkę? Wydaje mi się że miałam podobny problem do Twojego.

zapominalska napisał(a):Tak, wtedy źle się czułam i chciałabym o nich zapomnieć, ale właśnie wtedy jak próbuję zasnąć to one mi nie pozwalają na to.
Może właśnie dlatego że już wtedy nie musisz nic robić i nie możesz niczym zająć umysłu? Ja na przykład kiedyś jak miałam jakiś problem to od niego uciekałam w ten sposób, że zaczynałam myśleć o czymś innym - żeby nie musieć przeżywać przykrych emocji. No a jak idziesz spać to już nic się nie robi i nie ma nic innego do myślenia.

zapominalska napisał(a):Zalet nie mam, nie umiem ich dostrzec.


No to ja Ci spróbuję pomóc dostrzec pierwszą - napisałaś, że boisz się, że coś się komuś stanie, a Ty nie będziesz umiała zareagować. A to być może znaczy, że widzisz coś więcej niż czubek własnego nosa. I to jest zaleta:)!

A czemu przestałaś wychodzić z domu?
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 22 lip 2013, 04:02
Jeśli ktoś czegoś nie wie, to dla mnie to nie jest jakaś dziwna rzecz i nie oceniam tej osoby źle. Jednak gdy ja czegoś oczywistego nie wiem i jeszcze to wyjdzie na jaw, to wtedy czuję się bardzo źle i nie umiem znieść tego, że nie wiedziałam tak prostej rzeczy. Tak to prawda, uważam siebie za głupią, bo w każdej sytuacji tak się zachowuje.

Chodziło mi o to, że jeśli jakieś zdanie przekręciłam, coś głupiego powiedziałam, to inni się śmiali z tego, rozmawiali ze mną jak z głupią osobą. Parę osób było takich, że specjalnie do mnie zagadywali, żeby mnie ośmieszyć. A ja nigdy nie umiałam nic takiego powiedzieć, żeby ta osoba się odczepiła i tylko miotałam się w swoich odpowiedziach.

Nie wiem czemu przypominają mi się takie obrazy, może dlatego, że chcą mi przez to pokazać, że ja od zawsze taka byłam, mniej rozumiejąca od innych rówieśników, zawsze w tyle, udająca poważną osobę, a tak na prawdę w środku małe dziecko. Najgorsze jest to, że przez to jak mi się te obrazy tak pojawiają, to jak wstaje rano, jestem w szoku, że jest taka a nie inna godzina, patrzę na zegarek i jestem zdziwiona. Np dzisiaj budząc się byłam pewna, że jest 8 rano, a gdy spojrzałam na zegarek była już 12 południe. Nie potrafiłam w to uwierzyć.

Dziękuję za pomoc w znalezieniu zalety. Wydaję mi się, że taka jestem. Zawsze się martwiłam o innych. Chciałam, żeby wszystkim się przypodobać, być akceptowana. Ale z drugiej strony ja boję się chyba tak bardzo o innych, bo zdaję sobie sprawę, że jak im coś by się stało, to bym sobie sama nie poradziła. I to może być tak, że martwię się o nich, ale patrząc na to, co się stanie ze mną wtedy. Taki w sumie egoizm z mojej strony. Ale na prawdę, nie umiałabym nic zrobić, patrzyłabym się na to i lamentowała, w szoku bym była.

Nie wychodzę z domu, bo mam problemy z wyszykowaniem się, z zaplanowaniem sobie ubrania, umycia, wzięcia potrzebnych rzeczy, zaplanowania gdzie idę i co będę robić. Boję się, że spotkam kogoś znajomego i będzie się mnie pytać co u mnie, jak na studiach, a ja nie będę umiała mu nic odpowiedzieć i będzie niezręcznie. Boję się kogokolwiek spotkać i tego, że do mnie zagada. Straciłam prawie kontakt z 2 przyjaciółkami (za takie je uważałam), bo nawet jak się z nimi spotykałam, to nie rozumiałam o czym rozmawiają i nie potrafię tego znieść, być z kimś, a nie wiedzieć co się dzieje. Mam straszne wyrzuty sumienia, bo chciałabym z nimi się spotykać, bawić się, spędzać miło czas, ale mając problem z tak prostymi czynnościami domowymi i z wyszykowaniem się, zaplanowaniem sobie wszystkiego nie potrafię nawet dotrzeć nigdzie na spotkanie.

Mam wrażenie, że mam mózg dziecka, a nie osoby dorosłej. Bawiąc się nawet z psem, zachowuje się jakbym miała mniej rozumu od niego.
Robię wszystko to co on chce, nie mam żadnego zdania swojego nawet z nim przebywając.

Zauważyłam, że zapominam słów, gdy chce coś powiedzieć. Zaczynam mówić zdanie, a nie potrafię go dokończyć, bo nie umiem przypomnieć sobie jakiegoś słowa. Albo patrząc na jakąś rzecz, nie umiem sobie przypomnieć jak się nazywa i przychodzą mi do głowy jakieś zupełnie inne nazwy. Np. patrząc na garnek, myślę- dzbanek, wiadro, miska. A na samym końcu przychodzi mi do głowy, że to garnek.
Bawiąc się z psem, chcę powiedzieć- złapię za ucho, a mówię złapię za nogę, ogon.
Również od jakiegoś czasu bardzo się jąkam, nie skończę jednego słowa, a już usta chcą wypowiedzieć drugie i nic z tego nie wychodzi. Żaląc się rodzicom, zapominam co sekundę temu mówiłam. To jest straszne. Ta pamięć, rozumowanie, kojarzenie faktów i patrzenie na wszystko bardzo długo i analizowanie. To najbardziej mi przeszkadza.
Mama mi powiedziała, że te moje zapominanie słów, może być prze to, że nie czytałam książek w dzieciństwie i teraz są tego skutki. Sama nie wiem, czy to mogło być powodem tego. Powiedziała mi, że teraz powinnam nadrabiać to, czego nie robiłam wcześniej i w końcu po jakimś czasie będzie z tym lepiej. Tzn powinnam czytać jakieś bajki, czasopisma, książki i słowniki wyrazów bliskoznacznych, żeby umieć zamienić słowo, jak jakieś inne mi wyleci z głowy. Jak sądzicie, czy to może jakoś pomóc?
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

Avatar użytkownika
przez Kleopatra 22 lip 2013, 17:25
Idź ponownie do psychiatry. Twoje objawy są bardzo niepokojące. Mi kojarzą się z początkiem psychozy, ale tylko lekarz to oceni.
Strzeż mnie jak źrenicy oka, Ukryj mnie w cieniu swych skrzydeł
Psalm 17,8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
201
Dołączył(a)
21 lip 2008, 13:19
Lokalizacja
Śląsk

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 22 lip 2013, 20:30
Ale ja boję się brac lekarstwa, boję się tego, że wtedy to już w ogóle będę wyglądała jak jakaś upośledzona, że wszyscy będą to widzieć, boję się tych skutków ubocznych, wiem, że znów będę zapominać kiedy je biorę, boję się, że znowu nic te lekarstwa nie będą pomagać. Nie umiem zapisać się do psychiatry.

Wiem, że te moje objawy są niepokojące, mnie też to bardzo martwi, ale czy nie ma jakieś pomocy dla mnie bez lekarstw?
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 23 lip 2013, 00:29
Nawet jeżeli ktoś zobaczy, że bierzesz lekarstwa, to nie dowie się na co dopóki nie przeczyta ulotki:)
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 23 lip 2013, 01:17
Jak to nie, to przecież będzie po mnie widać, że wyglądam jak jakaś naćpana. Po lekarstwach takich ludzie niektórzy zachowują się jeszcze gorzej niż przed, wtedy to dopiero mogą stac się warzywem, a ja nie chcę by po mnie było na zewnątrz widać, że coś jest nie tak, wystarczy, że ja sama to czuje w środku. Nie przezyłabym, gdybym jakoś dziwnie się zachowywała po lekarstwach i ludzie by to widzieli po mnie.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez aguskaguska 23 lip 2013, 09:57
Nie brałam nigdy takich lekarstw więc przepraszam jeżeli się wymądrzam, ale raczej lekarstwa są po to żeby pomagać a nie szkodzić:). Jeżeli znasz kogoś kto stał się po lekarstwach warzywem, to może po prostu miał je źle dobrane i mimo objawów niepożądanych nie zgłosił się do lekarza?
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez zapominalska 24 lip 2013, 00:42
Ja sama nie wiem jak to jest, tylko boje się o siebie, że biorąc lekarstwa dopiero nie będę wiedziała co się ze mną dzieje. Nie wiem co mam robić, dzisiaj byłam z tatą na zakupach, nie wiedziałam nic, co wybrać, co się opłaca, patrzyłam się dookoła i nie widziałam niczego, jeden wielki mętlik, wszystko mi się mieniło w oczach, czytając nawet to co mam na kartce nie umiałam tego znaleźć, patrzyłam nerwowo na półki i niczego nie widziałam. Wiem, że chcę np. makaron i stoję cały czas przed półkami i nie widzę tego którego chcę a jeśli już zobaczę to nie umiem zdecydować który i to tak idiotycznie wygląda, stoję nad jakimś produktem i oglądam go z każdej strony, nie umiem zdecydować który biorę, o wszystko pytam tatę w sklepie. A jeszcze sie boję, że ktoś mi coś powie głupiego, że stoję i nie umiem się zdecydować. Myślałam, że dzisiaj będzie lepiej, że będę wiedziała co się dzieje w tym sklepie a ja kompletnie nie umiem się skupić, widzę wszystko ale żadnych szczegółów, na niczym nie umiem skupić uwagi. To jest straszne, czytam kartkę z listą, nie umiem wyobrazić sobie gdzie to może być w sklepie, a jak już to znajdę to nie umiem zdecydować co biorę, sprawdzam czy to się opłaca i nie umiem się doliczyć, co chwilę się wyłączam. A jeszcze do tego boję się, że kogoś zobaczę w sklepie i nie będę umiała nic mu odpowiedzieć. A przy kasie to już w ogóle koszmar, nerwowo zakupy wykładam na taśmę, nie umiem przy tym pomyśleć, że rzeczy takie same koło siebie, tylko wszystko tak po głupiemu robię, a potem nie wyrabiam, przy wkładaniu zakupów do koszyka, bo wszystko chce jakoś ładnie poukładać i kończy się tym, że wszystko mi wypada, wylatuje, rwę jakieś reklamówki, bo się spieszę. Jakbym miała jeszcze za te zakupy płacić to już w ogóle bym tego nie umiała połączyć wszystkiego. Nawet pakując zakupy do samochodu zastanawiam się tyle czasu nad wszystkim, a z drugiej strony chcę się spieszyć, bo nie chcę nikogo spotkać i tak to wychodzi, że najpierw schowam coś do jednej torby, a potem wykładam, bo jednak źle coś zrobiłam. Nie myślę o niczym jak coś włożyć, jak zrobić by było miejsce na coś, tylko na chama wszystko pcham i nawet jak widzę, że się nie mieści to ja dalej tak robię. Ze wszystkim mam problem. Zauważyłam, że nawet jak jestem w sklepie to nie umiem obliczyć jaki produkt się opłaca i po głupiemu biorę później co popadnie, nie myśląc o tym czy to drogie czy nie. Jeśli bym miała sama płacić za zakupy to bym pobrała rzeczy takie, ze potem przy kasie bałabym się, że mi pieniędzy nie starczy, nie umiem tego obliczyć w sklepie ile za zakupy zapłacę mniej więcej, żeby być pewna, że starczy mi pieniędzy. Wracając do domu nie pamiętam zupełnie co kupiłam. Zaglądając na te rzeczy przez moment wiem, a potem znów zapominam. Chcę sobie wymyślić co zrobić jutro na obiad, nie umiem pomyśleć co kupiłam i co mogłabym z tego zrobić. Zjadłam coś, czuję że jestem głodna jeszcze, a nie umiem sobie przypomnieć co jadłam. Nad każdą czynnością stoję i się gapię na to, a nie umiem nic zrobić. Nie rozumiem niczego co się dzieje wokół mnie. Patrzę się na ludzi, budynki a wszystko mi się mieni, nie umiem skupić uwagi na pojedyńczych rzeczach tylko widze wszystko na raz. Nie wiem co ja mam robić.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

rzucam studia, nie daje rady psychicznie

przez MadGregor 24 lip 2013, 02:23
zapominalska, cześć. Z zaniepokojeniem przeczytałem Twoje komentarze i przyznaję, że przeżywam podobny dramat. Zasadniczo jedyna różnica polega na tym, że nie zmagam się z tym od zawsze, a pojawiło się jakieś 5 lat temu i metodycznie przybiera na sile. Stan ten swoje apogeum osiągnął po dotkliwym urazie głowy sprzed roku i obecnie nawet nie potrafię określić czy to jeszcze psychika, czy już jakaś impotencja umysłowa. Temat wątku dotyczy studiów, więc na początek może podzielę się z Tobą moją przygodą z edukacją wyższą- bez obaw, to krótka historia...
Wczoraj wyznaczyłem sobie termin, w którym wreszcie wyznam rodzicom, że po raz trzeci z kolei zawaliłem studia. Padło na dziś i nie ma w tym nic dziwnego, w końcu od 3 miesięcy odkładam tę rewelację na kolejny dzień. Prawdę mówiąc mogłem to zrobić jeszcze w ubiegłym roku, bo po krótkim rozpoznaniu nowego kierunku dość szybko doszedłem do wniosku, że moja "kariera" (tym razem) pedagoga będzie musiała ustąpić równie wybitnemu zawodowi- w każdym razie innemu- i czas zmienić swój profil nauczania. Sęk w tym, że moi rodzice tracą już cierpliwość, w końcu mam 21/22 lata i nie potrafię sobie nawet zorganizować życia, a co dopiero o nie zawalczyć. Niestety niezadowolenie i rozczarowanie studiami to tylko sztampowy zarys tego, co tak naprawdę stoi za tym "odkładaniem" nauki. W rzeczywistości napotykam na te same bariery co Ty. Bariery te skutecznie utrudniają/uniemożliwiają załapanie zdrowego kontaktu na studiach. A tam gdzie nie wykazujesz się aktywnością, zostawiasz pole do domysłów. Ja na przykład zasłyszałem od "kolegów z roku", że jestem ćpunem i alkoholikiem. Nawet wykładowcy niejednokrotnie mnie ponaglali, tekstami "osoba tak inteligentna nie powinna się tak zachowywać". Innym razem jeden z doktorów kazał zostać po zajęciach po czym wyznał, abym więcej nie przychodził na zajęcia w TAKIM stanie. Szanowny Pan nie wiedział, że ówczesna dyspozycja wyrażała mój stan ducha i nie miała nic wspólnego (jeszcze) z działaniem jakiś zamulaczy. Wziąłem jednak do siebie jego uwagę i zgodnie z prośbą, to były moje ostatnie ćwiczenia...
Kolejne podejścia, już w nowym środowisku, wyglądały podobnie. Tym razem posiłkowałem się środkami farmakologicznymi. Wcale mi nie pomagały, ale stanowiły znakomity pretekst do niewybrednych zachowań- oficjalnie zażywałem na ból głowy, ale przynajmniej wszyscy wiedzieli, że mam po prostu zły dzień i nic poza tym.
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do