Praca a nerwica

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Praca a nerwica

przez JKB 07 lis 2013, 12:08
Poczytaj wczorajsza wyborcza - liczby sa duże
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Praca a nerwica

przez Adela 07 lis 2013, 21:54
Tak to nie tylko depresja ale głównie nerwica lękowa, wiem bo sama tak mam i też kiedyś pracowałam a teraz d..., jak mam iść na rozmowę to strach, więc pomyślałam że przełamię się i pójdę do lekarza do przychodni i trafiłam na super specjaliste w tych sprawach. A jak wychodzę mam mp3 w uszach aby gdziekolwiek dojść, teraz biorę leki ale one pomagają mi na inną chorobę ważniejszą z którą się zmagam. Bo nie ma leku na wszystko :-(. Ale wiem że samemu siedząc w domu tylko się pogarsza, może masz jakąś koleżankę która mogłaby iść z Tobą?

-- 07 lis 2013, 20:55 --

A i tak najważniejsza jest terapia. pozdrawiam
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
07 lis 2013, 15:06

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez predicament 08 lis 2013, 21:17
Adela napisał(a):Tak to nie tylko depresja ale głównie nerwica lękowa, wiem bo sama tak mam i też kiedyś pracowałam a teraz d..., jak mam iść na rozmowę to strach, więc pomyślałam że przełamię się i pójdę do lekarza do przychodni i trafiłam na super specjaliste w tych sprawach. A jak wychodzę mam mp3 w uszach aby gdziekolwiek dojść, teraz biorę leki ale one pomagają mi na inną chorobę ważniejszą z którą się zmagam. Bo nie ma leku na wszystko :-(. Ale wiem że samemu siedząc w domu tylko się pogarsza, może masz jakąś koleżankę która mogłaby iść z Tobą?

-- 07 lis 2013, 20:55 --

A i tak najważniejsza jest terapia. pozdrawiam


Wiesz nie o to chodzi, że ktoś musi mnie tam zaprowadzić. Jestem samodzielna i jakbym chciala pewnie sama bym poszła ;D
Ale nie chce, bo chyba głownie w tym lezy problem, ze nie mam w naturze zeby sie komus zwierzac. Nigdy nikomu nie powiedzialam jak podle sie czuje - raz probowalam to tylko wybuchalam placzem i na tym sie skonczylo, bo nie bylam w stanie tego kontynuowac. Od kilku lat wiem, ze jestem przypadkiem do leczenia psychiatrycznego, ale to nic nie zmienia.

Jako tako funkcjonuje, ale ciazy mi to bezrobocie, bardzo mi wstyd, ale tu tez nic nie potrafie zmienic choc bym bardzo chciala - gdyby np. ktos zaprooponowal mi prace nawet do sprzatania chetnie bym poszla [to nic, ze skonczylam 2 kierunki]. Obecnie uwazam, ze chyba tylko jako sprzataczka bym sobie poradzila ... Ale pracy (nawet sprzataczki) nikt od tak mi nie da, trzeba ja zdobyc, walczyc. Ja nie mam sily na to. Gdy widze jakakolwiek oferte mysle sobie tylko, ze nikt madry mnie zatrudni, ze nie mam zadnych szans.

Bledne kolo, bo rownie boje sie psychiatry co ewentualnego pracodawcy. Poziom stresu, nerwów, leku podczas rozmowy w obu przypadkach identyczny :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 lis 2013, 18:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Praca a nerwica

przez Adela 09 lis 2013, 09:39
hej predicament - mam tak samo jak TY! Tez nie umiem komuś się zwierzać, a szczególnie w grupie oooo nieeeee.
A tez raz byłam na NFZ w przychodni i babka potraktowano mnie koszmarnie, że wyszłam z płaczem z gabinetu i teraz mam uraz. W biurze nijako praca bo boje się że znowu ktoś na mnie nakrzyczy, przeszłam sporo prac na różnych stanowiskach (jaka ja wtedy byłam dzielna + Anglia sama - teraz to dla mnie szok!) i też mam 2 kierunki ale niestety sam lekarz powiedział mi, że dopóki się nie pozbieram to nie powinnam iść do pracy bo może ze mną być gorzej :-(. I koło się zamyka.
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
07 lis 2013, 15:06

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez predicament 10 lis 2013, 20:52
Adela napisał(a):hej predicament - mam tak samo jak TY! Tez nie umiem komuś się zwierzać, a szczególnie w grupie oooo nieeeee.
A tez raz byłam na NFZ w przychodni i babka potraktowano mnie koszmarnie, że wyszłam z płaczem z gabinetu i teraz mam uraz. W biurze nijako praca bo boje się że znowu ktoś na mnie nakrzyczy, przeszłam sporo prac na różnych stanowiskach (jaka ja wtedy byłam dzielna + Anglia sama - teraz to dla mnie szok!) i też mam 2 kierunki ale niestety sam lekarz powiedział mi, że dopóki się nie pozbieram to nie powinnam iść do pracy bo może ze mną być gorzej :-(. I koło się zamyka.


Jak dla mnie to jest wielki postep isc do lekarza...Zrobilas przynajmniej spory krok do przodu. A ja dalej tkwie w tej beznadziei i nie jestem w stanie nic z tym zrobic. Nie wiem co dalej za mna bedzie. Dwie rzeczy, ktore mogly stanowic jakis ratunek sa dla mnie nieosiagalne. Oszaleje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 lis 2013, 18:29

Praca a nerwica

przez Adela 10 lis 2013, 23:24
Ale co boisz się wyjść z domu? A jakby ktoś z Tobą poszedł? Może jest tu ktoś z Twojego miasta to ci pomoże
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
07 lis 2013, 15:06

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez coccinella 11 lis 2013, 00:14
Mój strach przed pracą był ogromny. Po roku bezrobocia i naprawdę aktywnego poszukiwania pracy, w końcu sie udało. Bardzo chciałam pracować, było mi wstyd, że siedzę w domu i nic nie robię. Jak znalazłam pracę to ogarnął mnie paniczny lęk. Że sobie nie poradzę, że zaraz mnie zwolnią. Pracuje miesiąc i jakoś się trzymam, ale każdy dzień jest walką. Strach, stres są ogromne i bardzo utrudniają mi życie. Czekam na weekend jak na zbawienie. A w weekend zamiast odpoczywać martwię się, że jeszcze dzien i trzeba będzie iść do pracy. Paranoja.
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Praca a nerwica

przez Adela 11 lis 2013, 09:01
Cholera...widzisz ja nie poszłam teraz do pracy bo stwierdziliśmy z lekarzem że dopóki nie dojdę do siebie to mam nie iść do pracy bo może być gorzej. Dlatego widzę że miałabym to samo co ty, a szkoda nerwów. ok wiem, ze niektórzy mają ciężką sytuację np. u mnie tylko zarabia tylko druga strona i to dorywczo, więc wesoło nie jest. Ja z kolei katuję się, że nie mogę pomóc, ale zdrowie jest najważniejsze, a wiadomo do czego doprowadza nieleczona psychika. Normalnie brałabym ten ketrel ale żrę na nim i zero aktywności, plusem jest to że wszystkich mam w d...i wychodzę z podniesioną głową. Kurcze szkoda że nie jesteś z 3miasta :?
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
07 lis 2013, 15:06

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez coccinella 11 lis 2013, 13:22
Adela napisał(a):Cholera...widzisz ja nie poszłam teraz do pracy bo stwierdziliśmy z lekarzem że dopóki nie dojdę do siebie to mam nie iść do pracy bo może być gorzej. Dlatego widzę że miałabym to samo co ty, a szkoda nerwów. ok wiem, ze niektórzy mają ciężką sytuację np. u mnie tylko zarabia tylko druga strona i to dorywczo, więc wesoło nie jest. Ja z kolei katuję się, że nie mogę pomóc, ale zdrowie jest najważniejsze, a wiadomo do czego doprowadza nieleczona psychika. Normalnie brałabym ten ketrel ale żrę na nim i zero aktywności, plusem jest to że wszystkich mam w d...i wychodzę z podniesioną głową. Kurcze szkoda że nie jesteś z 3miasta :?


Ja sobie przedtem jakos radziłam i całą uwagę skupiałam na szukaniu pracy. Nie podejrzewałam, że jak w końcu ją znajdę to będzie tak źle. A teraz czuję się źle, najgorzej od kilku lat :( I nie wiem jak długo to pociągnę. Jutro znowu muszę tam iść i już mnie skręca, boli brzuch, jestem poddenerwowana.
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Praca a nerwica

przez psychoterapia-ozarow 11 lis 2013, 14:39
Witajcie
Coccinella -Dodam coś od siebie trudności adaptacyjne w nowej pracy powinny zmniejszać się z czasem. Zwykle poprawa jest odczuwalna po 2-3 miesiącach, gdy zwiększa się poziom kompetencji na danym stanowisku i przewidywalność wykonywanych zadań.
Osoby wrażliwe, którym zależy na jakości wykonania pracy i takie, które nie są pewne swoich umiejętności, tego jak będą ocenione doświadczają początków w pracy często jako męki. To co może w tym trudnym okresie być pomocne to: nie rezygnować pośpiesznie pomimo wątpliwości, odwoływać się do tych faktów, które świadczą o tym, że w przeszłości "dawałaś radę z trudnościami", zająć czas wolny aktywnościami, które lubisz, nagradzać się za wytrwałość (każdego dnia).
Jeśli po pewnym czasie nie odnotujesz poprawy samopoczucia to poszukaj profesjonalnej pomocy terapeutycznej. Rezygnacja z pracy to ostateczność -lepiej przy zaostrzeniu objawów wziąć urlop lub zwolnienie.
Pozdrawiam i życzę powodzenia
Posty
18
Dołączył(a)
05 lis 2013, 20:00

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez predicament 11 lis 2013, 14:42
Adela napisał(a):Ale co boisz się wyjść z domu? A jakby ktoś z Tobą poszedł? Może jest tu ktoś z Twojego miasta to ci pomoże


Już pisałam, że nie, nie boje się wychodzić z domu, jestem samodzielna - boje się najbardziej lekarza i pracodawcy. Psychologa, bo nie potrafie przyznać się głośno do swoich problemów, a pracodawcy, bo uwazam, ze ogolnie jestem do dupy i sobie nie poradze w niczym

coccinella napisał(a):Mój strach przed pracą był ogromny. Po roku bezrobocia i naprawdę aktywnego poszukiwania pracy, w końcu sie udało. Bardzo chciałam pracować, było mi wstyd, że siedzę w domu i nic nie robię. Jak znalazłam pracę to ogarnął mnie paniczny lęk. Że sobie nie poradzę, że zaraz mnie zwolnią. Pracuje miesiąc i jakoś się trzymam, ale każdy dzień jest walką. Strach, stres są ogromne i bardzo utrudniają mi życie. Czekam na weekend jak na zbawienie. A w weekend zamiast odpoczywać martwię się, że jeszcze dzien i trzeba będzie iść do pracy. Paranoja.


Miałam to samo. Dokładnie. Ostatnia praca doprowadzała mnie do rozpaczy, z nerwow nie mogłam spac ani nic robic... A w samej pracy to stres nie pozwalal mi logicznie myslec. No i mnie zwolnili ;D za zarazem ulga jak i wielka krzywda - nie wiem to tej pory czy moje leki, ze sobie nie radze byly urojone czy faktycznie bylo cos na rzeczy i to bylo powodem mojego zwolnienia.

Gdyby wtedy mnie nie zwolnili poszlabym do psychiatry, bo bylam w takim stanie, ze chyba dlugo bym nie pociagnela :>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 lis 2013, 18:29

Praca a nerwica

przez Adela 11 lis 2013, 21:03
właśnie też mam takie doświadczenia przykre po ostatniej pracy, że postanowiłam wtedy odpocząć niby przez jakiś czas i tak to przeciągam już 5 miesiąc..
Nie wiem, moim zdaniem gdybym miała wsparcie, faceta, kogoś do przytulenia, aby z kimś ugotować coś, wspólnie zjeść śniadanie...(to też straciłam bo naraz i praca i partner), że podnieść się trudno jak cholera, może brak dla kogo żyć...ale mam cudownego psa :smile: ..psa ok...
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
07 lis 2013, 15:06

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez kokos7 11 lis 2013, 21:06
Adela napisał(a):właśnie też mam takie doświadczenia przykre po ostatniej pracy, że postanowiłam wtedy odpocząć niby przez jakiś czas i tak to przeciągam już 5 miesiąc..
Nie wiem, moim zdaniem gdybym miała wsparcie, faceta, kogoś do przytulenia, aby z kimś ugotować coś, wspólnie zjeść śniadanie...(to też straciłam bo naraz i praca i partner), że podnieść się trudno jak cholera, może brak dla kogo żyć...ale mam cudownego psa :smile: ..psa ok...

faceci się nie sprawdzają w dzisiejszych czasach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
653
Dołączył(a)
24 paź 2013, 16:57

Praca a nerwica

przez Adela 11 lis 2013, 21:11
oj tak to też wiem...:-(((( ale ja staro modna :( , eee to jak zbieramy siły?
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
07 lis 2013, 15:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do