Praca a nerwica

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Praca a nerwica

przez khloe 07 sty 2010, 15:28
Witam !

Od razu uprzedzam, ze mój post może być długi i chaotyczny.

A więc do rzeczy: zastanawiam się nad pójściem do psychologa.
Czuję, że chyba mam depresję. Wiem, śmiesznie to brzmi ale tak jest.

Myślę, że juz wczesniej ocierałam się o stany depresyjne, ale teraz problem się nasilił...

Od skończeniu liceum, czyli od kilku lat z przerwami zmagałam się z bezrobociem... Byłam taka zrezygnowana, zgnuśniała, bez życia... I nagle pojawiło się światełko w tunelu: dostałam pracę. Wymarzoną, w zawodzie, blisko domu etc. W ogóle sielanka....

Niestety okazało się, że moja praca jest koszmarem. Mam beznadziejnego pracodawcę, który wręcz psychicznie się czasami nad nami znęca... Myślę, że znęca to trochę za duże słowo, bo nie krzyczy, ale 'pojeżdża' po ambicji, inteligentnie dając nam do zrozumienia, że do niczego się nie nadajemy itp....

Niestety odbija się to bardzo na moim samopoczuciu... Jestem cały czas zestresowana, nie wiem co mnie w pracy czeka, trudno mi się na czymkolwiek skupić.... Cały czas 'czekam w napięciu' na to, czy dostanę ochrzan i za co go dostanę... Trudno mi się zwlec z łóżka, czuję sie przygnębiona. Weekend to dla mnie czas, kiedy 'rozkwitam', bo nie ejstem w pracy... Niedziela popołudnie to dla mnei koszmar... Już zaczynam się zastanawiać jak źle będzie jutro w pracy... Zazwyczaj pół nocy z niedzieli na poniedziałek nie śpię... Praca śni mi się po nocach....

Czasem myślałam sobie, że może faktcznie do niczego się nie nadaję, ale patrząc wstecz zawsze pracodawcy byli ze mnie zadowoleni...

Wiem, że napiszecie mi, że powinnam zmienić pracę. Ja to wiem. czuję się też zagubiona, bo z jednej strony chcę zminić pracę, bo wiem, ze ta mnie wyniszcza, ale z drugiej boje się tego depresyjnego bezrobocia.... Czuję się taka uwięziona pomiędzy dwoma beznadziejnymi stanami: depresyjną pracą i depresyjnym bezrobociem...

Mam grono przyjaciół, ale nie mówi im o moim problemie, bo wydaje mi się z jednej strony bardzo trywialny (kto nie ma dzisiaj problemów z szefostwem), a z drugiej nie daje mi spać....

Poza tym kiedyś zwierzyłam się mojej mamie, że nie podoba mi się praca i że moja poprzedniczka nie wytrzymała psychicznie i się zwolniła...Moja mama wtedy mi powiedziała :" no tak już teraz jest, ale sama wiesz jak jest z pracą, szanuj to co masz".... Tym bardziej poczułam się jak osoba wyolbrzymiająca swój problem.

Moje przyjaciółki mają prace, w których są szanowane, mają super atmosferę, więc im tez o tym nie mówię...

Dusze swój problem w sobie i nie wiem jak mam sobie z tym poradzić..
Myślałam o wizycie u psychologa, ale boję się c ja mam tam powiedzieć.... Wstyd mi, ze jestem w takim stanie psychicznym, ale czuję, że jestem jeszcze na tyle silna, by móc z tym walczyć... Jak już wspomniałam nie chcę się zwierzać ani rodzinie, ani przyjaciołom z tego co czuję.

Postanowiłam napisać to tutaj, bo nikt mnie nie zna i może spojrzeć na sprawę obiektywnie.

Moje pytanie jest takie: jak przebiega w ogóle wizyta u psychologa? Jak to w praktyce wygląda?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 sty 2010, 15:26

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez kumikokumiko 14 kwi 2013, 18:22
Jak sobie radzicie z pracą?
Czy nerwica coś zmieniła u Was w tym temacie?
Wszystkie uwagi dotyczące pracy, radzenia sobie z jej znalezieniem etc., są mile widziane.
Ja od stycznia nie pracuję. Rozmowy kwalifikacyjne to koszmar. Najdłużej w jednej pracy wytrzymałam 6 miesięcy, zazwyczaj zmieniałam co ok. 3 miesiące...
Jak jest u Was?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
08 kwi 2013, 17:33

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez Bree 14 kwi 2013, 20:37
Ja jestem na wypowiedzeniu. Nie szukam nowej pracy, sama nie wiem dlaczego. Po prostu "nie chcę mi się", mam jeszcze kilka miesięcy... chciałabym pracować w innym miejscu, lepiej pokazać się w nowej firmie, znaleźć jakieś koleżanki, robić coś bardziej odpowiedzialnego... tylko jak? W obecnej firmie wykonuję najmniej odpowiedzialną pracę w całym dziale, ale jakby mogło być inaczej, skoro co chwila gubię dokumenty i nie pamiętam co się do mnie mówi, a jak już coś pamiętam to każde polecenie wykonuję w żółwim tempie :( Niestety jestem największą pierdołą w całej firmie. Z jednej strony ucieszyłam się z wypowiedzenia, bo w końcu coś mnie popchnie do szukania lepszej pracy, ale czy znajdę lepszą pracę? Nie widzę siebie na rozmowie kwalifikacyjnej :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
235
Dołączył(a)
16 mar 2013, 23:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Praca a nerwica

przez Daffior 15 kwi 2013, 00:55
Z cała pewnością wszyscy wiecie co znaczy pracować będąc chorym na nerwicę. Ja wiem doskonale, dlatego nie pracuję. Ostatnią pracę rzuciłem dlatego, że w pewnym momencie stwierdziłem iż już dłużej nie mogę się tu męczyć bo to może doprowadzić do kolejnego ataku, który będzie wywołany stresem w pracy. Chociaż najpierw zacząłem nieświadomie reagować na to co mnie denerwowało bądź irytowało. Polegało to na tym, że moja wydajność zaczęła spadać, zacząłem się kłócić ze wszystkimi. To wyglądało tak jakby mój umysł bez kontaktu ze mną postanowił rzucić pracę. Ale pewnego dnia dotarło do mnie, że sytuacja jest analogiczna do wydarzenia sprzed dwóch lat, które wywołało ten jakże nieprzyjemny atak. Nie wiem jak jest u Was z tymi atakami ale ja miałem przez całą swoją chorobę ich cztery może pięć. I gdyby to było wszystko to myślę, że nie byłoby tak źle. Ale atak to niestety dopiero początek. Potem pojawia się lęk przed atakiem, który paraliżuje wszystkie moje działania. Zamyka mnie w domu i nie pozwala o sobie zapomnieć. Jest ze mną w każdej chwili, w każdej sytuacji. Wszystko na czym jestem skupiony to kolejny atak, który może nastąpić w każdej chwili. No bo jaka to przyjemność mieć wrażenie, ba! czuć w każdym fragmencie swojego ciała, że to nie atak, to umieranie. Raczej wątpliwa przyjemność dlatego po takim ataku zazwyczaj bardzo długo dochodzę do względnie dobrej formy. Mówiąc forma mam na myśli stan umysłu, który pozwala mi wychodzić z domu dokądkolwiek zechcę nie biorąc leków i nie myśląc tylko o jednym.
I tak dochodzę do sedna sprawy, mianowicie do pracy a raczej do jej braku. Zapewne wielu z Was ma podobny problem. Niby robię wszystko żeby tą pracę znaleźć, tak przynajmniej tłumacze bliskim a tak naprawdę nie mam na to najmniejszej ochoty. I wcale nie dlatego, że nie chcę albo nie potrafię ale dlatego, że tam znowu trafię na gamoni, przez których będę musiał się denerwować. I dlatego postanowiłem, że założę własną firmę i uczynię się niezależnym.
Ostatnio edytowano 16 lis 2013, 18:25 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Połączono z wątkiem z uwagi na tematykę
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
26 sie 2011, 19:02

Praca a nerwica

przez Saraid 15 kwi 2013, 02:28
Powodzenia w realizacji pomysłu.
Chodziles takze na psychoterapie?
Saraid
Offline

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez villah 15 kwi 2013, 09:19
Ja tam bym chciał dostać pracę, oczywiście na miarę moich możliwości. Uważam, że praca jest podstawą, możemy zająć sie czymś, przekierunkować uwagę na działanie, zamiast ciągle rozmyślać. Im więcej rozmyślam, tym więcej negatywnych stron życia poznaję :why:

Ja chce pracy !! :why:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
01 cze 2009, 22:29

Praca a nerwica

przez Saraid 15 kwi 2013, 10:02
villah, a szukasz pracy?nie myśl za dużo a uwagę skup na spokojnym szukaniu pracy w końcu coś znajdziesz.
Saraid
Offline

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez runaway 15 kwi 2013, 16:17
Mnie choroba też popchnęła do rezygnacji z pracy. Miałam bardzo odpowiedzialne stanowisko i ciągłą obsesję, że coś robię źle, że się pomylę, że wyrządzę w ten sposób komuś krzywdę. Każdą drobną pomyłkę traktowałam jak koniec świata i analizowałam w nieskończoność.

Chciałabym też znaleźć nowe miejsce, spotkać nowych ludzi, żeby było mi łatwiej i żebym nie wpędzała się w kolejne lęki. Na chwilę obecną czekam na wyniki rozmowy kwalifikacyjnej. Poszłam na nią z totalną rezygnacją i oczywiście po przeryczanym poranku, ale chyba nie było aż tak źle. Oby udało się oderwać od obecnej rzeczywistości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
15 kwi 2013, 12:09

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez villah 15 kwi 2013, 20:34
Idzie lato, więc sezon może ruszy i będzie więcej okazji na połapanie pracy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
01 cze 2009, 22:29

Praca a nerwica

przez JKB 16 kwi 2013, 06:19
Ja pracuje w bardzo dużej korporacji. Mój szef , współpracownicy wiedza ze mam nerwice. Szef troszczy się o to żeby w pracy było miło i żebym ja miał komfortowe warunki. Moja koleżanka z pracy tez ma nerwice i we dwoje jakoś nam razniej. Jak to w życiu bywa zawsze się znajdzie czarna owca która psuje nerwy wszystkim - młoda gowniara która myśli ze jest najpiękniejsza i nawjwazniejsza, kłóci się o wszystko i do tego jest zlosliwa. Wczoraj szef puścił mnie wcześniej do domu bo oblał mnie kręgosłup. Poszedłem do lekarza a on mówi ze to napięcie miesniowe .... Niby byłem już zdrowy a wu widzę nerwice powoli powoli chce wrócić ... Nie dam się !!!!
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez Artemizja 07 sie 2013, 09:00
No dobra. Obecnie jestem na etapie wchodzenia w zupełnie nowe środowisko, poznawania zupełnie nowych ludzi, uczenia się nowych obowiązków. Jako, że mam fobię społeczną jest to trudne i powoduje olbrzymi stres. Radzę sobie na tyle, że niczego po mnie nie widać. Niemniej jednak wewnętrznie jest ciężko. Pewnie niejedna osoba musiała zmagać się z czymś takim, bo każdy w swoim życiu wchodził w jakieś nowe środowisko. Problem polega jednak na tym, że o ile "normalny" poziom stresu idzie znieść, o tyle ten jest zdecydowanie zbyt wysoki. Macie jakieś sposoby na to, żeby go zredukować? Co Wy robicie w podobnych sytuacjach? Co Wam pomaga?
Ostatnio edytowano 26 wrz 2013, 21:23 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Połączono z wątkiem z uwagi na tematykę
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 07 sie 2013, 09:14
Lilith, ja byłem w podobnej sytuacji niecały rok temu. Niestety, nie jestem w stanie podpowiedzieć Ci jak z tym sobie poradzić. Dodatkowym czynnikiem powodującym stres był fakt, że obowiązki które miałem tam wykonywać przekazywała mi moja dziewczyna, która pierwszy raz miała mnie okazję widzieć w takim stanie psychicznym. Pierwsze trzy miesiące byłem tak zestresowany że działałem praktycznie jak robot. Zero koncentracji, ciągłe bóle żołądka, drżenie rąk. Cud że udało mi się wtedy wydać to czasopismo na czas. Uczęszczałem wtedy jeszcze na psychoterapię i terapeutka widząc co się dzieje skierowała mnie do psychiatry który przepisał mi jakieś leki. W jakimś stopniu to pomogło, z czasem przyzwyczaiłem się do nowego miejsca i jakoś funkcjonuję. Niestety, od czasu do czasu ten stan wraca, bywają całe tygodnie że nie jestem w stanie na niczym się skupić. No i nadal czuję, że jestem niekompetentną osobą na tym stanowisku, ale to już bardziej raczej kwestia mojego perfekcjonizmu niż fobii społecznej.
Lilith, a na czym ta Twoja praca polega właściwie? Masz częsty kontakt z ludźmi na swoim stanowisku?
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Online
Posty
8592
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez Artemizja 07 sie 2013, 09:16
na_leśnik, jestem rejestratorkę, więc kontakt z ludźmi mam codziennie. Nie ma szans posiedzieć nawet pięciu minut, bo co chwila zjawia się pacjent. Procedury, program, na którym pracujemy, papierologia- jest tego od cholery. Część już zapamiętałam, ale wciąż mi sie mieszają pewne rzeczy i mnie to jeszcze bardziej stresuje...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 07 sie 2013, 09:26
Lilith, a jak współpracownicy? Dogadujesz się z resztą załogi? Wiesz, zauważyłem że jak się przynajmniej z jedną osobą ma dobre kontakty to jakoś łatwiej jest zdystansować się trochę do tego co się robi i poziom stresu trochę spada. Ja niestety siedzę w tej redakcji sam i jedyna osoba z którą współpracuje zazwyczaj to moja wiecznie nieobecna szefowa. Ale czasem wyłażę na pogaduchy z portierem i to mi trochę pomaga :mrgreen: .
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Online
Posty
8592
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do