FOBIA SZKOLNA

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

FOBIA SZKOLNA

przez Aleksandra17 06 mar 2013, 09:57
Witam wszytskich..
bardzo prosze o pomoc..
Od 1 klasy liceum wszystko ulozylo sie zle.. wybralam nieodpowiedni dla siebie profil, na zasadzie wyzwania, postawienia sobie wyzszej poprzeczki niz "zwykły" human. Popelnilam ogromny bład. Kompletnie sie tutaj nie nadaje, nie interesuje mnie ani biologia ani chemia. Nie mialam problemow z ocenami, jednakze na poczatku roku przez stres zwiazany ze szkola trafilam do szpitala na miesiac, mialam olbrzymie zaleglosci, mama byla w ciaglym kontakcie z nauczycielka chemii-wychowaczynia, ale ona nie powiedziala innym, dlaczego mnie nie ma. Kiedy wrocilam, wszyscy , nawet klasa , patrzyli na mnie jak na te zła, podła wagarowiczke. Nauczycielka matematyki uwziela sie na mnie. Nie pomagaly tlumaczenia, ze jestem chora, czasem nie chodze do szkoly bo naprawde zle sie czuje. Zaczelo sie od obgadywania mnie do klasy, czy bylam obecna czy nie bylam, zawsze cos opowiadala o mnie, komentowala moj stroj (malo wyzywajacy, jestem z tych "szarych myszek", wiec naprawde nie wiem, dlaczego tak robila..), to jak wygladam..koszmar.. probowalam, kiedy juz bylam w szkole, lekcewazyc to, co do mnie mowi, czasem wrecz probowalam cala sytuacje obrocic z zart, nie sluchac tego, co ona mowi..skonczylo sie na poprawianiu roku z matematyki.. Nie zdalam poprawki, byl to dla mnie olbrzymi stres, ale u dyrektorki wyklocilam sie o zdanie warunkowe, bo juz chciala mi papiery oddac.. 2 dni pozniej znalzlam sie "cudem" w 2 klasie.. nowa nauczycielka od matematyki. Dobra, spraweidliwa.. 1 tydzien szkoly.. nie moglam przekroczyc progu szkoly, bolala mnie glowa, po obu stronach rownoczesnie w skroniach, brzuch, nogi jak z waty, a rano to nawet nie moge wstac czasem na sama mysl o szkole.. tak bylo kazdego nastepnego tygodnia.. po 1 semestrze mialam ponad 160 godzin nieobecnosci. wszystkie usprawiedliwione. oceny tez mam dobre, chociaz wiele wymagaja, bo to taka "prestizowa" szkola.. :/ (szkoda, ze nie dbaja o to, by nauczyciele byli normalni) czasem, kiedy mam wejsc do szkoly, naciskam na klamke, juz mam wchodzic, ale jednak ostetcznie wycofuje sie i znowu nie ma mnie w szkole.. Bylam u psychologa. nie stwierdzila u mnie fobii szkolnej, mowila, ze rozumie mnie, dlaczego nie chodze, ze to przez ta poprawke, te szykany ze strony nauczycieli, ze mam sie po prostu zmobilizowac i pojsc. gdy rozmawiala z moja mama, po prostu stwierdzila, ze jestem leniwa i to sa wagary..swietnie.. mama bardzo zasugerowala sie slowami tego psychologa, bo to w koncu psycholog, nie byle kto, wie najlepiej i przestala mi usprawiedliwac godziny, stad teraz grozi mi nieklasyfikowanie. probuuje zmienic psychologa, jednak najwiekszy problem teraz mam z nauczycielami. widza, ze coraz czesciej mnie nie ma, chca byc sprawidliwi w stosunku do calej klasy i albo zanizaja mi oceny z testow, albo wstawiaja 1.. to tylko pogarsza sytuacje. mam nerwice potwierdzona u lekarza, ale takie tlumaczenie nauczycielom nie wystarcza. Nie mam wystawionej opinii o fobii szkolnej, o ile jest to fobia, i tak nikt mi nie wierzy.. Jak mam wytlumaczyc moja sytuacje nauczycielom? Mama nie ma do tego sily.. A ja.. chyba tylko zostal mi postronek.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 mar 2013, 09:40

FOBIA SZKOLNA

przez zmienny 06 mar 2013, 10:06
kurde no musisz sie zmusic do chodzenia do szkoly, przydaloby sie wsparcie ze strony kolezanki czy kolegi, ale takie inne ocenianie ze wzgledu na obecnosci jest porypane, to zadna sprawiedliwosc, jak inne ucznie chodza i pisza sprawdzian tak samo, to znaczy, ze sa glaby, a nie zeby Tobie obnizac.
zmienny
Offline

FOBIA SZKOLNA

Avatar użytkownika
przez dumps 06 mar 2013, 10:39
Hej, moim zdaniem to serio powinnaś zmienić psychologa. U mnie kiedy zaczęły występować lęki [to była też 1 klasa liceum, tyle że u mnie profil wybrałam bardzo dobrze i chciałam chodzić] trafiłam na dobrego psychologa i on gdy była taka potrzeba wystawił mi opinię[ponieważ on pracuje w takiej instytucji też u mnie w mieście gdzie dostał pieczątke itp żeby było to realne i prawdziwe] o tym co się ze mną dzieję. Wiem co przechodzisz z jednej strony, bo jak pokazywałam ją nauczycielom to niektórzy reagowali normalnie jak ludzie, grzecznie, zmieniali do mnie podejście, a inni uważali że nic mi nie jest i sądzili, że żyje w jakimś innym świecie. Uważam, że też że jeżeli to możliwe i byś chciała tego zmień szkołę. Znajdź może taką z takim samym profilem byś nie musiała nic zaliczać i przestań się męczyć z tymi debilami. :D Jak byś chciała pogadać pisz na priv :*

-- 06 mar 2013, 09:41 --

Ewentualnie jeszcze tak sobie myślę, żebyś pogadałam z psychologiem czy pedagogiem szkolnym zależy kto jest u was, bo u nas różnie. Wytłumacz o co chodzi i jakie mają podejście do Ciebie nauczyciele.. Powinien pomóc od tego przecież jest! A jak nie to serio polecam zmianę szkoły.
Bo każdy walczy tu o przetrwanie
w świecie gdzie nic nie jest pewne
bądź pewien swojej woli walki
zbieraj siły, dąż do tego by coś zmienić!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
05 mar 2013, 10:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

FOBIA SZKOLNA

Avatar użytkownika
przez Sorrow 06 mar 2013, 13:44
Aleksandra17 napisał(a):Witam wszytskich..
bardzo prosze o pomoc..
Od 1 klasy liceum wszystko ulozylo sie zle.. wybralam nieodpowiedni dla siebie profil, na zasadzie wyzwania, postawienia sobie wyzszej poprzeczki niz "zwykły" human. Popelnilam ogromny bład. Kompletnie sie tutaj nie nadaje, nie interesuje mnie ani biologia ani chemia. Nie mialam problemow z ocenami, jednakze na poczatku roku przez stres zwiazany ze szkola trafilam do szpitala na miesiac, mialam olbrzymie zaleglosci, mama byla w ciaglym kontakcie z nauczycielka chemii-wychowaczynia, ale ona nie powiedziala innym, dlaczego mnie nie ma. Kiedy wrocilam, wszyscy , nawet klasa , patrzyli na mnie jak na te zła, podła wagarowiczke. Nauczycielka matematyki uwziela sie na mnie. Nie pomagaly tlumaczenia, ze jestem chora, czasem nie chodze do szkoly bo naprawde zle sie czuje. Zaczelo sie od obgadywania mnie do klasy, czy bylam obecna czy nie bylam, zawsze cos opowiadala o mnie, komentowala moj stroj (malo wyzywajacy, jestem z tych "szarych myszek", wiec naprawde nie wiem, dlaczego tak robila..), to jak wygladam..koszmar.. probowalam, kiedy juz bylam w szkole, lekcewazyc to, co do mnie mowi, czasem wrecz probowalam cala sytuacje obrocic z zart, nie sluchac tego, co ona mowi..skonczylo sie na poprawianiu roku z matematyki.. Nie zdalam poprawki, byl to dla mnie olbrzymi stres, ale u dyrektorki wyklocilam sie o zdanie warunkowe, bo juz chciala mi papiery oddac.. 2 dni pozniej znalzlam sie "cudem" w 2 klasie.. nowa nauczycielka od matematyki. Dobra, spraweidliwa.. 1 tydzien szkoly.. nie moglam przekroczyc progu szkoly, bolala mnie glowa, po obu stronach rownoczesnie w skroniach, brzuch, nogi jak z waty, a rano to nawet nie moge wstac czasem na sama mysl o szkole.. tak bylo kazdego nastepnego tygodnia.. po 1 semestrze mialam ponad 160 godzin nieobecnosci. wszystkie usprawiedliwione. oceny tez mam dobre, chociaz wiele wymagaja, bo to taka "prestizowa" szkola.. :/ (szkoda, ze nie dbaja o to, by nauczyciele byli normalni) czasem, kiedy mam wejsc do szkoly, naciskam na klamke, juz mam wchodzic, ale jednak ostetcznie wycofuje sie i znowu nie ma mnie w szkole.. Bylam u psychologa. nie stwierdzila u mnie fobii szkolnej, mowila, ze rozumie mnie, dlaczego nie chodze, ze to przez ta poprawke, te szykany ze strony nauczycieli, ze mam sie po prostu zmobilizowac i pojsc. gdy rozmawiala z moja mama, po prostu stwierdzila, ze jestem leniwa i to sa wagary..swietnie.. mama bardzo zasugerowala sie slowami tego psychologa, bo to w koncu psycholog, nie byle kto, wie najlepiej i przestala mi usprawiedliwac godziny, stad teraz grozi mi nieklasyfikowanie. probuuje zmienic psychologa, jednak najwiekszy problem teraz mam z nauczycielami. widza, ze coraz czesciej mnie nie ma, chca byc sprawidliwi w stosunku do calej klasy i albo zanizaja mi oceny z testow, albo wstawiaja 1.. to tylko pogarsza sytuacje. mam nerwice potwierdzona u lekarza, ale takie tlumaczenie nauczycielom nie wystarcza. Nie mam wystawionej opinii o fobii szkolnej, o ile jest to fobia, i tak nikt mi nie wierzy.. Jak mam wytlumaczyc moja sytuacje nauczycielom? Mama nie ma do tego sily.. A ja.. chyba tylko zostal mi postronek.

Ach, nie ma to jak liceum i zjebani nauczyciele. Pooglądaj sobie na pocieszenie:
http://www.dailymotion.com/video/x3dme9 ... bine_music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do