WSTAJEMY LENIE! DO ROBOTY!! :)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez bibi 19 gru 2005, 23:53
Anonymous napisał(a):Bibi, nie wiem czy dobrze

zrozumiałaś mój post. Ja nie nieguję używania leków i stosowania terapii. Wyraźnie napisałem, że są to środki bardzo pomocne

a dla niektórych wręcz niezbędne. Jednak to nie one służą wyleczeniu! One tylko pomagają wziąść się do pracy i skupić na

rozwoju a nie uciekaniu przed kolejnym złym dniem.

\.
a czy ja coś mówię o tym :D przecież nie...

poprostu częściej mam zły nastruj niż dobry :D weź na luz i przestań się tłumaczyć :D
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 20 gru 2005, 03:29
Witam!!!
Ok, moze teraz moja kolej......(czekałaś na to

bibi)hehe :D :D
To prawda, mam strasznie podobne podejście do choroby co Konrad!, jak zauważyła bibi. Może to jest

kluczem do wyleczenia, warto nad tym pomyśleć.
U mnie już prawie od miesiąca nie zauważyłem żadnych poważniejszych

objawów nerwicy, nawet lęk przed autobusami strasznie sie zmniejszył. Możliwe, że jestem już na końcu drogi walki z nerwicą

(odpukać :D , żeby nie zapeszyć).
Zgadzam sie, że wysiłek fizyczny pomaga w leczeniu tej choroby,a kształtowanie naszej

sylwetki podnosi nasze morale, przez co czujemy się o wiele lepiej. Samopoczucie błyskawicznie rośnie z dnia na dzień. Tylko

trzeba się w końcu zmobilizować. To samo tyczy się kształtowania naszej psychiki, pracy nad samym sobą.
Co do reszty

popieram większość wypowiedzi Konrada!. Trzeba więcej takich ludzi jak Ty na forum!!!!
Pozdrawiam!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez Olka 20 gru 2005, 08:57
Mad Mat napisał(a):Zgadzam sie , ze nalezy pracowac

nad sobą. Nie zgadzam sie natomiast z tym ,ze jak sie dojdzie do przyczyny choroby to sie wyzdrowieje. Przyczyny sa w wielu

przypadkach złozone na tyle ,ze nie da sie odkryć ich tak, jak w twoim przykładzie o gościu z bólem głowy.


A ja mysle ze dojście do przyczyny nerwicy zajeciscie ułatwia cała sprawę, faktycznie ze to jest

bardzo złozone, a czasem nie możliwe do odkrycia. Całe szczęście w mioim przypadku było akurat możliwe i naprawde ułatwiło mi

prace nad sobą. Musiałam zmienic nie które przekonania- wyluzowac troche z tym moim perfekcjonizmem, przestać idealizować

siebie, stawiac sobie realne do wykonania zadania i uświadomic sobie ze jednak istnieja jakies granice moich

mozliwości......... a przede wszystkim musiałam nauczyc sie wyrażac swoja złość ( u mnie to był własnie głowny konflikt -

odczuwanie złości i nie możność jej wyrażania).....to wszystko wynika oczywiscie ze sposobu w jaki wychowywali mnie rodzice.

Trudno to wszystko pozmieniac kiedy nasiakało sie tym dawadziescia kilka lat.........ale praca nad soba dalej trwa:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Mad Mat 20 gru 2005, 10:21
Zgadzam sie z Wami. Nie na lezy szukać przyczyn przez objawy

, które sa bardzo mylące. To ze boje sie wyjść do supermarketu moze wynikac z nieśmiałości w stosunku do ludzi, a nie ze

strachu przed.... Rodzi sie konflikt / niesmiałość - chęc przebywania z ludżmi /.
Wasze posty skierowaly mnie na inny tor

myslenia. Bede drązył :)
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
18 gru 2005, 01:20

przez Konrad! 20 gru 2005, 11:31
Bibi masz rację, co ja się będę tłumaczył... :) Dark, a Ty

nie zapominaj, że nerwica przebiega falowo. Jeśli poszukasz jej wykresu, to zobaczysz, że u większości osób wygląda ona jak

sinusoida, której wychylenia są coraz mniejsze. Czyli wygasa, ale powoli i po okresie subiektywnego spokoju, znowu następuje

lekkie nasilenie. I tak dalej aż te nasilenia są coraz słabsze i słabsze i słabsze.. aż w końcu okazuje się że ich nie ma ;)

Fajnie, że Ci idzie! :) Ja też się ostatnio mam nieźle, jedyne co mnie jeszcze dołuje to przewlekłe derealizacje.. No ale nie

są już takie ostre jak kiedyś :D Pozdro! ;)
Konrad!
Offline

przez Konrad! 20 gru 2005, 11:43
I jeszcze słowo do Oli, bo widzę, że sytuacja o której

piszesz, jest bardzo podobna do mojej.. Ja też zostałem wychowany tak a nie inaczej, też przez dwadzieścia-pare lat się za

bardzo idealizowałem i wierzyłem, że potrafię zdziałać cuda pstryknięciem palcy :) Równocześnie byłem bardzo nieśmiały i

podatny na negatywne uczucia związane z porażkami.

Mnie osobiście oświeciło kilka książek, dzięki którym dowiedziałem

się, że moją osobowość klasyfikuje się w psychologi jako "neurotyczną" i jest to sprawa jak widzę dosyć popularna :) Zacząłem

pracę nad sobą, ale taką prawdziwą - tj. związaną ze zmianą podejścia do siebie i świata, dopiero niedawo. I bardzo jestem

ciekaw od kiedy Ty próbujesz? I jak Ci idze? Bo domyślam się, że biorąc pod uwagę te 20-pare lat trwania w swoich starych

opiniach i przyzwyczajeniach, to jest to bardzo trudny proces?

Nie wiem czy czytałaś książkę "Pokochaj siebie"..

niestety nie pamiętam jakiego autora, mogę sprawdzić jakby co.. Jest tam dużo o odpowiedzialności jako głównym składniku

zdrowej osobowości. Piszę o tym żeby nawiązać do tego co mówisz o rodzicach i ich wychowaniu. Faktycznie mieli duży wpływ,

ale dzisiaj jesteśmy dorośli i możemy brać życie we własne ręce. Bez względu na to jak zostaliśmy wychowani, to MY jesteśmy

odpowiedzialni za nasze życie. To myśl przewodnia wielu książek dotyczących osobowości neurotycznych i nerwic. Pisze o tym

też Karen Horney w książce "Nerwica a rozwój człowieka" - tą szczególnie Ci polecam. Nie jest to może poradnik dla "zosi

samosi", ale bogaty zbiór wiedzy na temat zachowań neurotycznych. Dzięki tej książce otworzyły mi się klapki na oczach i

zrozumiałem skąd się brały moje kompleksy i niespołeczne zachowania.

Ale się rozpisałem.. :)
Pozdrawiam ciepło!

:)
Konrad!
Offline

Avatar użytkownika
przez Olka 20 gru 2005, 17:10
hehe.......ach ta cudowna moc, ktorą sobie przypisujemy!!!!

Widze Konradzik ze moglibyśmy kiedys podyskutowac o tym ( z tym czytaniem to chyba mamy coś wspólnego), neurotyczna czytałam,

nerwice a rozwoj ( jestem w trakcie), pokochac siebie L. Hey tez.......no troche tego było, nazbierała sie mała

biblioteczka:) ale najbardziej chyba oswieciła mnie psychoterapia. Od kiedy zaczełam?- no juz z 5 latek bedzie:) ciągle

wspołpracuje z jakim psychologiem......i coraz cos nowego:) Wiesz najtrudniej zmienic swoje przekonania...... i wyzbyć sie

tych neurotycznych potrzeb ( cholerstwo)!!! A jak mi idzie- to jest dokładnie tak jak napisałes " sinusoida" ale z pozytywnym

trendem:) Ciagle trzeba sie pilnowac i tego swojego myslenia! Wiem ze potrzebuje jescze pomocy i wiem ze musze pracowac nad

soba......... A aktualnie sinusoida zbliza sie do osi X......ale zaraz bedzie lepiej:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 20 gru 2005, 19:38
Witam!!!
Dobre określenie z tą sinusoidą. Zdaje sobie z

tego sprawe. Jeżeli chodzi o nawrót nerwicy, moze wracać, jestem na to gotowy. Raz dałem sobie z nia rade, to i dam

następnym.
Również byłem wychowany tak, abym wszystko robił perfekcyjnie, żadnych kompromisów, abym starał sie być jeszcze

lepszy. Jeżeli były dwie "rzeczy" do wzięcia, musiałem mieć obydwie, nigdy nie satysfakcjonowało mnie osiągniecie 50% z

całości. Zawsze musiałem mieć 100%. Złosc zawsze w sobie tłumiłem, gasiłem ją wewnatrz. Ukrywałem przed światem moje uczucia.

Bałem się, że kiedys ktos mnie rozgryzie.......
Pozdrawiam!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Zdecydowanie za duzo "myślimy"...

przez marlow 06 sty 2006, 16:21
Napisze w kilku zdaniach moje przemyslenia i rady na ten temat.
Jednymi z moich objawów nerwicy,które szczególnie mnie dokuczają to marna koncentracja i pamięć...Po wczorajszej wizycie u psychologa uświadomiłem sobie,że przyczyną tego jest zdecydowanie mój "sposób myślenia".W ciągu dnia przez głowe przechodza mi setki mysli,marzeń,przemysleń itp...Troche to zaczynało sie robić męczące jak sznurowałem sobie buty przed wyjsciem z domu a przez głowe przewijało się kilka rzeczy...Z tego co pamiętam przed chorobą tego nie było,choć jestem z natury romantykiem i marzycielem ale nie az do tego stopnia jak teraz...W ciągu dnia mam tyle mysli ,ze mogłbym napisać kilka tomów "dziennika"...Jest na to sposób choć nie łatwy napewno...Ja teraz staram się opanować "swoje"myśli i jak np.wychodze z domu to staram się tylko używac swoich innych zmysłow jak wzrok i słuch,próbuje koncentrowac sie na tym ,że ide,zerkam na otaczające mnie rzeczy,ludzi a nie mysle o niczym...W domu to samo staram się robić...Fajnie sobie znaleść coś takiego przy czym się nie mysli,dla mnie dobra rzecza jest np.pogranie sobie w jakąś gierke(najlepiej zręcznościówke albo strzelanke :D ) Innych rożlużnia np.jazda samochodem albo gorąca kąpiel (z piekna kobietą ehhhhh:D)...Musimy dac opocząc swoim szarym komórką i nie możemy wszystkiego analizowac tak dokładnie bo z tego rodza się natrętne myśli dotyczące choroby psychicznej(jak schizofrenia itp)
Używajmy głowy tylko do koniecznych spraw,a nie do bzdurnego użalania się nad soba...Mnie osobiście chamowanie myslenia od wczoraj bardzo pomogło,"głowa" troszke odpoczeła" lepiej mi się spało i ogólnie poprawiła mi sie lekko koncentracja...Sądzę ,że na dłuższą mete będzie to bardzo skuteczne...co doprowadzi do całkowitego wyzdrowienia...
Co Cię nie zabije, to ... zrobi się z tego nerwica ;)
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 lis 2005, 21:27
Lokalizacja
Warszafka

przez meliskaaa 06 sty 2006, 16:44
tez mam ten problem zadreczam sie myslami ciagle analizuje sytuacje doszykuje sie jakis dziwnych rzeczy w postepowaniu innych ludzi....jak ktos mówi ze mnie lubi to ja to przemysle z 10 stron ...czemu tak mówi jaki ma w tym cel czy napewno tak jest....(taka moja mała paranoja) zamiast przyjmowac zycie takim jakim jest...to jakies zaburzenia osobowosci i przez to własnie nasiliła sie moja nerwica i dostałam pierwszego ataku od tak długiego czasu spokoju....nie dziwne ze umysl wysiada jak sie go tak przeciaza ..gdzies czytałam ze taki skrajny intrwertyzm to jeden z cech osób z zaburzona osobowoscia czyli taka jaka mam ja
meliskaaa
Offline

przez Dana 06 sty 2006, 17:17
Też myślę, że na nerwicę zachorują przede wszystkim wrażliwi introwertycy. Też staram się robić to , co ty, a więc "uniewrażliwiać się", pracować , odciążać myślenie i nie nadawać wszystkiemu znaczenia a tylko rejestrowac zmysłami, to na dłuższą metę daje dobre relutaty, ale oczywiście nie likwiduje problemu.
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 06 sty 2006, 19:10
marlow napisał(a):W ciągu dnia przez głowe przechodza mi setki mysli,marzeń,przemysleń itp...Troche to zaczynało sie robić męczące jak sznurowałem sobie buty przed wyjsciem z domu a przez głowe przewijało się kilka rzeczy...Z tego co pamiętam przed chorobą tego nie było,choć jestem z natury romantykiem i marzycielem ale nie az do tego stopnia jak teraz...


...a może po prostu nie zwracałeś na to uwagi. Tak było w moim przypadku. Zawsze dużo myślałem, ale teraz na moje myśli zwracam większą uwagę....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez Olka 06 sty 2006, 19:25
Jezeli chodzi w ogóle o myslenie, to myslimy o czyms cały czas- to wszystko odbywa sie w naszej podswiadomosci. Ale jezli chodzi o myslenie o nerwicy- to przestajemy o niej momentalnie myslec, jak wychodzimy z niej. A po jakims czasie spostrzegamy dopiero, ze juz dawno nie myslimy o tym i o tamtym........
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Olka 06 sty 2006, 19:40
marlow napisał(a):czyli nie ma złotego środka żeby sobie pomóc ?

Wiesz kazdy musi sam szukac takiego złotego srodka. Kiedys non stop uporczywie myslałam nad tym jak sobie pomoc.....co nie wymysliłam okazywało sie do bani!! I tak w przeciągu tygodnia........piećset sposobów i wszystkie do dupy. Zmieniło sie to dopiero na terepi tam mnie babka nakierowała........
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do