WSTAJEMY LENIE! DO ROBOTY!! :)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez roccola 24 lut 2006, 08:23
colletta...

[ Dodano: Pią Lut 24, 2006 7:27 am ]
boshe pamiętasz mnie? Sptkałysmy sie w tamte wakacje w Sopocie. Dziękuje do dzis ze wtedy Cię poznałam ..Jestes niesamowitą osobą ..tak wiele mi pomogłaś..uwierzyc w siebie w swoja chorobę..Wciąż na biurku lezy nasze wspólne zdjęcie.. Wiesz po tej całej trudnej drodze którą przeszłąś..przez HORROR mogę stwierdzic ze wciąż jestes niezwykle piękną kobietą . Jak ty to robisz?? :D ;) Jestes dla mnie wzorem , siłą, i na zawsze pozostaniesz w mej pamieci .USCISKI I POZDROWIENIA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez coletta 24 lut 2006, 09:47
Wiem pamiętam...podaj mi swoje namiary na priva . Ciesze sie ze nasz kontakt sie odnowił..To naprawde niezwykłe... :D :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
23 lut 2006, 11:36

Avatar użytkownika
przez Patrycja 24 lut 2006, 11:07
Ja tylko apropo w kólko powtarzania tego samego. mnie akurat to pomaga. jak se czegoś 100 razy nie wklepię do tej swojej durnej głowy to nie zapamiętam. nawet ksiażki na temat nerwicy czytam parę razy,zanim do mnie dotrą. myslę,że ma to zawiązek z osłabioną koncentracją i ogólnie brakiem jakiejś takiej "otwartości umysłu". więc nie dziwię się,że musimy w chwilach kryzysu powtarzac sobie coś w kólko. Śmieszne jest,że jak sobie radzę to doradzam innym,wyjasnim logicznie jak maja postepować i wspieram na duchu. A jak przyjdzie kryzysik to wracam tu i czekam z nadzieją aż ktoś napisze mi to samo. I tu masz racje Colleto _przecież ja to wszystko wiem,a końcem mojego zdrowienia bedzie moment gdy sama będę umiała sie uspokoiś,wpłynąć na swój lęk. To fakt. Ale by zakończyć ten proces,potrzebuje tez wsparcia i akceptacji innych,nie aprobując jednak wyłacznego "jechania" na pocieszeniach ludzi z forum. Oprócz tego to samo indywidualnie,ciagle i ciągle w swojej głowie. No ale jak tu czasem ufać swojej głowie? wtedy i forum się przydaję. ja myślę,że nie można więc tak skrajnie do tego podchodzić,że Ci co korzystaja z forum to be,albo,ze Ci co sami to fuj. Ja myslę,że jedno nie wyklucza drugiego. Bo do walki z nerwicą potrzeba: zmiany myślenia,a czasem psychologa,czasem psychiatry ,czasem forum. Sęk w tym,że każdy wie co mu pomaga najlepiej. Czy kopanie czy głaskanie. Dajmy tym ludziom prawo do postępowania ze swoją chorobą tak jak chcą. Dajmy tez prawo do nie zdrowienia tym,którzy nie chcą wyzdrowieć ,ale uswiadamiajmy (tak jak Ty Coletto) co się z nimi dzieje. Jednak wyrażajmy jedynie swoje OPINIE trzymajac się z daleka od sadów czy ataków. tylko to mnie denerwuje,napewno nie prawo do swojego zdania. pozdrowionka
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kasiek 24 lut 2006, 11:17
:) COLETTO,PISZ TUTAJ JAK NAJWIECEJ I DAWAJ NAM CIĄGLE TAKIE KOPY!!!!!Ja nawet wstałam w lepszym humorze,kochana.Pozdrawiam :)
To co jest niezwykłe, znajduje sie na drodze zwykłych ludzi.
Offline
Posty
298
Dołączył(a)
28 gru 2005, 18:31
Lokalizacja
Lódż

Avatar użytkownika
przez coletta 24 lut 2006, 11:43
Obiecuje w KAZDEJ wolnej chwili wpadac tu na forum ...i słuzyc zawsze radą czy pomocą tym którzy naprawde chca zmiany chca wyzdrowiec.

[ Dodano: Pią Lut 24, 2006 10:48 am ]
Chciałabym jeszcze cos wam napisac... Całkowite wyzdrowienie z nerwicy nie oznacza całkowitego powrotu do swojego dawnego JA. WSZYSTKO bedzie juz inne. Bedzie to dziwne uczucie poniewaz wyzdrowienie to całkowite przewartościowane emocji oczekiwan planów marzen. Bedziemy musieli sie uczyc siebie na nowo. I tu moja uwaga wielu z was moze jest na dobrej drodze do wyzdrowienia juz są blisko ale wciaz czuja ze to nie stara JA czują dezoriętację "jestem juz tak blisko kiedy bedzie juz tak całkiem jak kiedys" Czekacie w oczekiwaniu naciskacie na siebie przestajecie sobie ufac i znow rozpoczynacie walke ze soba samą czego skutkiem jest nic innego jak nawrot choroby. POZWOLCIE sobie na zmiane nie próbujcie na siłe byc tacy sami bo .. nie bedziecie...Oczywiście pisze to juz do tych którzy sa juz bardzo BLISKO CELU
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
23 lut 2006, 11:36

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 24 lut 2006, 12:08
Ja bym tam nie chciala za bardzo wracać do stanu przed nerwicą, bo byłam wtedy bardzo cicha, nieśmiała, taka zahukana przez otoczenie... A w trakcie leczenia nabrałam pewności siebie. Tyle, że wcześniej umiałam byc bardziej otwarta... a teraz nie za bardzo umiem... I nie mialam takich zmian nastroju jak teraz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Avatar użytkownika
przez Patrycja 24 lut 2006, 12:33
Ja nie mam "stanu przed nerwicą". Moje dzieciństwo ukształtowało mnie juz na osobę nerwicową,tak więc moje zdrowienie polega na nauczeniu się od nowa wszystkich norm społecznych,pozbyciu negatywnych wzorców ogólnie przewartosciowaniu. to juz rola psychoterapii. Zgadzam sie,że wyleczenie polega na uzyskaniu nowego ,lepszego JA :D
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Avatar użytkownika
przez coletta 24 lut 2006, 12:49
te zmiany nastroju to nic innego Aniołku ja walka w twoim wnetrzu.Walka złych i dobrych emocji. Przyjmij to za rzecz naturalną w procesie zdrowienia


Patrycjo bardzo słusznie prawisz...Jest tylko jedna różnica pomiędzy ludzmi chorymi na nerwice bo od urodzenia byli pod wpływem destrukcyjnych krzywdzących momentow,chwil, sytuacji ..a pomiędzy tymi który zyli radośnie , szczesliwie , pochodzący z kochajacych rodzin..Ci powiedziałabym doznaja wiekszego szoku bo "złe"stany psychiczne są im całkowicie obce i własnie oni na siłe , za wszelką cene chca byc tacy jak kiedyś....A Ty? Ty opoczątku walczysz o siebie. Trzymam kciuki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
23 lut 2006, 11:36

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 24 lut 2006, 13:27
Te zmiany nastrojów to dobiją albo mnie albo Jego, bo ileż można marudzić, obrażać się i.t.d. Sama jestem na siebie zła, że zamiast normalnie coś odpowiedzieć, zapytać, porozmawiać to ja sie obrażam, zamykam w sobie i marudzę przez resztę dnia. I tak czasami mnie nachodzi głupia myśl, że może ja się nie nadaję do tego aby być z kimś w związku. Bo dopóki to było koleżeństwo to było oki i umiałam bardziej się otworzyć, co więcej, chciałam tych rozmów, otwarcia, zaufania. A teraz, jak mam to w zasięgu ręki to boję się tej bliskości i zaraz wysuwam kolce :( Jak jakieś zwariowane dzikie zwierzątko. Ech, trzeba będzie nad sobą popracować...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Avatar użytkownika
przez coletta 24 lut 2006, 13:53
Dokładnie Aniołku trzeba popracowac!! Ale wiele tez zalezy od osoby z która jestes . Nerwica kaze nam poświęcac bardzo wiele..rezygnowac i tracic.. Partner w związku tez moze paść ofiarą NASZEJ nerwicy. Niewytrzymac trzasnąć dzwiami nie wrocić.. Popełniasz błąd Aniołku bo znów pewnie sobie wyrzucasz " jestem zamknieta..wystawiam kolce...nie doceniam co mam...I znów nakrecasz spirale . W nerwicy nie wolno sie krytykować !! Wiesz co Ci radze powiedziec sobie tak" Jestem nieznośna to fakt mam zmiany nastrojów to fakt denerwuje go ty i może wkoncu powiedziec dość i strace go ...ale nic na to nie poradze jestem chora na nerwice lękową , wiec daje sobie przyzwolenie tak sie czuc..to moja długa droga do zdrowia jesli mój partner tego nie wytrzyma trudno niech odejdzie ja walcze o SIEBIE" Egoistyczne...wiem...ale tylko to nas uleczy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
23 lut 2006, 11:36

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 24 lut 2006, 14:10
Ano dokładnie tak robię :( Mam sama do siebie żal, że nie zachowuję się normalnie tylko "wydziwiam" i "kapryszę" jak rozpuszczony bachor. Fakt, że sama się potem tym nakręcam. Są dni, kiedy jest oki, a są takie, że szkoda słów... I to ja wiele zawalam niestety.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Avatar użytkownika
przez coletta 24 lut 2006, 14:23
zabraniam mówic "..ja zawalam , ja kaprysze.." Matego prawo !! To nie Twoje fochy i egoizm przyczyniaja sie do tego to nerwica wywołuje takie zachowania ...jak grypa katar. Pamietaj ze zachorowałaś bo skrywałś emocje...oszukiwałaś sie...za duzo od siebie wymagałaś..karciłaś sie ..ganiłaś...przestan to robic. Musisz nauczyc sie sobie wybaczac...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
23 lut 2006, 11:36

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 24 lut 2006, 14:57
A masz moze jakies gg?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Avatar użytkownika
przez coletta 24 lut 2006, 15:01
jak bede miała nie omieszkam go podac naprawde chce pomóc . Nerwica szerzy sie jak zaraza. Ja pomoge Tobie ty pomozesz komus innemu ..razem damy rade
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
23 lut 2006, 11:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do