Szczekające psy i ogólnie hałas doprowadzają mnie do szału!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Szczekające psy i ogólnie hałas doprowadzają mnie do szału!

przez Schizool 01 lut 2013, 00:36
Napiszę krótko, jak tylko mogę, bo nikt nie lubi rozwlekłych postów. Otóż w teorii mam stwierdzoną schizofrenię (z którą się właściwie nie zgadzam bo nie miałem nigdy typowych dla tej choroby zaburzeń) i dostaję od lekarza olanzapinę 10mg i convulex 900mg. Pomijając już to, że po tych lekach śpię nawet do 15:00, przytyłem 24kg w dwa lata i chodzę w dzień otępiały. Otóż od kilku lat dręczy mnie problem nadwrażliwości na dźwięki. Mieszkam owszem na wsi, powinno być cicho, ale tak naprawdę to nie mam chwili na spokój. Prowadzę z przymusu nocny tryb życia bo bardzo trudno mi zasnąć o ludzkiej porze, nawet po lekach typu alprazolam - śpię z godzinę a potem i tak się wybudzam. W nocy za oknem bez przerwy ujadają psy, mam na każdą stronę świata po dwa psy tak więc trwa zazwyczaj istny koncert. Nad ranem jest ciszej ale zaraz startuje okoliczny tartak działający od 5:00 do 18:00. Próbuję odespać w dzień, ale jeszcze na dodatek mój wujek ma psa, który już seryjnie ma psychozę, bo szczeka w powietrze absolutnie non-stop (całe szczęście piesek jest zabierany na noc). Nie mogę odpocząć bo co pozbędę się jednego dźwięku to zaraz coś innego się pojawi i tak w kółko. Nic nie potrafię zrobić, nasłuchuję, chodzę po domu, serce mi wali w piersi, boję się każdego nowego dźwięku za oknem. Nawet jak są okna zamknięte to wyraźnie słyszę hałas, nie pomaga tu muzyka, słuchawki, stopery, nic - bo bym musiał całą dobę chodzić głuchy. Z tego wszystkiego mam bardzo zaostrzone myśli samobójcze, planuję to od dawna ale tchórzę. Nie wiem, ile tak wytrzymam. Lekarze rozkładają ręce, bo nie wierzą, że psy mogą przeszkadzać. Moje życie to ruina i ciągłe wyklinanie pod nosem. Jeszcze parę lat temu sprawę załatwiał np. klonazepam z alkoholem, po którym to spałem sobie nawet 8 godzin, obecnie żadne tego typu leki mnie nie usypiają (nie żebym je nadużywał). Po olanzapinie mam niby spać jak zabity a w realu dostaję w łóżku akatyzji, sny są na tyle płytkie, że doznaję ich świadomie, a gdy się budzę średnio co godzinę lub dwie, to czuję się coraz bardziej zmęczony. Czy jest mi ktoś w stanie pomóc? Czy są jakieś leki na takie dolegliwości? :( Pozdrawiam.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 lut 2013, 00:21

Szczekające psy i ogólnie hałas doprowadzają mnie do szału!

przez Rafka 02 lut 2013, 12:18
mnie najbardziej wkurza jak właściciele nie sprzątają po swoich pupilach bo ostatnio wdepłam i nie było to przyjemne. Po zimie to na tych trawnikach zbiorowa obstrukcja. Dlatego wolę koty.

-- 02 lut 2013, 12:26 --

Schizool, piszesz, że się nie zgadzasz z diagnozą a sam o sobie piszesz Schizool.
Jedynie to co mogę Ci doradzić to kup sobie ''stopery''.
Rafka
Offline

Szczekające psy i ogólnie hałas doprowadzają mnie do szału!

przez Schizool 03 lut 2013, 19:34
No cóż, nie zgadzam się z diagnozą, ale nick jakiś musiałem sobie wybrać. Dlatego też ukułem "urocze" coś, zwane Schizool ;)

Co do stoperów to myślisz, że nie próbowałem? Chodziłem w nich (a także w słuchawkach) prawie cały dzień a skutek był taki, że i tak je zdejmowałem po to, by sprawdzić, czy psy się odzywają. Mam jakąś manię na tym punkcie. Najgorsze jest to, że nie mogę normalnie wtedy funkcjonować albo na przykład nie mogę zrobić porządków pod domem jak skosić trawy czy oczyścić ogród. I w tym tkwi szkopuł.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 lut 2013, 00:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Szczekające psy i ogólnie hałas doprowadzają mnie do szału!

przez Rafka 03 lut 2013, 19:40
mi stopery pomagają. Mam za oknem ''plac zabaw''. Wyobraź sobie 50 dzieci na takiej bawialni rozwrzeszczanych i biegających. Mieszkam w takim miejscu. Czasem zamykam okno, ale latem to można się udusić.
A masz u siebie jakieś psy?
Rafka
Offline

Szczekające psy i ogólnie hałas doprowadzają mnie do szału!

przez Anna Maria 03 lut 2013, 19:47
Schizool, czytałam kiedyś że przy schizofrenii taka nadwrażliwość na dźwięki może wystąć.Ja bym na Twoim miejscu zmieniła i zwiększyła dawki przeciwpsychotyczne.
Anna Maria
Offline

Szczekające psy i ogólnie hałas doprowadzają mnie do szału!

Avatar użytkownika
przez black swan 03 lut 2013, 21:18
Schizool, może zmień psychiatrę, niech Cię jakiś inny zdiagnozuje, może zmieni Ci leki, może te co aktualnie bierzesz są nieodpowiednie...? Skoro bierzesz jej już 2 lata to powinno być Ci lepiej, a nie gorzej. Może ta nadwrażliwość na dźwięki to efekt uboczny właśnie leków?
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Szczekające psy i ogólnie hałas doprowadzają mnie do szału!

przez Schizool 04 lut 2013, 21:02
Rafka - Wyobrażam sobie, co musisz przechodzić. Ja niestety mam tak, jak pisałem - nawet jak nic się nie odzywa z psów to zaraz znajdę sobie nowe źródło dźwięku. Swego czasu były to wróble, które uwiły sobie gniazdo tuż nad moim oknem. Raz wpadłem w taką furię, że rozbiłem ścianę w pokoju i potem sam się zgodziłem na szpital. Inna sprawa, że pobyt nic nie pomógł... Pytasz się o psy: pisałem, że mam osiem "sztuk" w najbliższej okolicy, z czego jeden jest mojego wujka ale na noc jest brany do domu.

Kasiątko - Na początku brałem nawet 20mg olanzapiny ale byłem jak warzywo a dźwięki nadal przeszkadzały. Leków przerobiłem już całą aptekę i absolutnie każdy popularny specyfik działał na mnie źle albo bardzo źle, głównie była to senność nie do przyjęcia, a z samym zaśnięciem i tak miałem końskie problemy. Po ketrelu np. zasypiałem o 5 rano (spałem do 16:00) ale tylko po uprzednim zlikwidowaniu lęku za pomocą benzodiazepin, jaki ten specyfik nakręcał. Może są teraz jakieś nowsze leki, muszę spróbować.

Black Swan - Mieszkam w dość małym mieście i byłem już u prawie wszystkich specjalistów ;) Zostało mi tylko dwóch prywatnych, ale niestety w cenie 150zł za wizytę. Nie wiem w takim razie, czy mam iść do jednego z nich z "czystą kartą" czy od razu wyskoczyć z ewidentnymi objawami. Dodam, że te psiaki to tylko jedna rzecz z całej góry moich objawów chorobowych, ale je bym raczej przypisał do nerwicy i depresji a nie do schizofrenii. Głównym objawem jest chęć pozbawienia się życia, która jest we mnie jeszcze od czasu wczesnego dzieciństwa, a mam już 26 lat. Poza tym, z całym szacunkiem, ale ja już nie wierzę w żadne leki....
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 lut 2013, 00:21

Szczekające psy i ogólnie hałas doprowadzają mnie do szału!

Avatar użytkownika
przez black swan 04 lut 2013, 21:33
Schizool, a może spróbuj iść w innym mieście i najpierw znajdź jakiegoś dobrego specjalistę przez net, po opiniach. I z czystą kartą, czyli nie sugerując mu żadnych chorób, jedynie opisując objawy z całego życia... A skoro nie wierzysz już w żadne leki, to czemu je w ogóle bierzesz? A co jakbyś przestał na jakiś czas, myślisz że by Ci się nie pogorszyło? Skoro nie psychiatrzy, to psychoterapeuci...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Szczekające psy i ogólnie hałas doprowadzają mnie do szału!

przez Anna Maria 04 lut 2013, 21:52
Schizool, Klozapol jest na oporne schizofrenie.Ja go biorę w minimalnej,symbolicznej dawce i mi pomaga.
Anna Maria
Offline

Szczekające psy i ogólnie hałas doprowadzają mnie do szału!

przez Schizool 07 lut 2013, 00:22
Black Swan - ograniczam szukanie czegokolwiek w sieci o mojej chorobie czy o specjalistach bo uważam, że większość osób przez to nabawia się dodatkowych cierpień. Jak ktoś ma choćby promil predyspozycji do tego to wkręci sobie tysiąc nowych chorób a także przetestuje bezsensowne leki. Ja już przez to przechodziłem. Co do mojego miasta to może przesadziłem z jego wielkością bo przychodni mam tu w ciula, a najbliższe duże miasto to dopiero Rzeszów 80 kilometrów ode mnie. A ja już raczej w lekarzy nie wierzę tylko ślizgam się pomiędzy nimi szukając jeszcze jakiejś nadziei. Faktycznie musiałbym iść z czystą kartą ale zazwyczaj się wygaduję i stawiana mi jest diagnoza F20. Dlaczego biorę olanzapinę mimo, że w nią nie wierzę? Bo robię to po to, by w ogóle zasnąć. Jestem w tej kwestii pod ścianą. Kiedyś nie brałem żadnych leków ale jeszcze wtedy mogłem sobie pozwolić na to, obecnie nerwy mam za bardzo zszargane a i piesków w okolicy pojawiło się ze trzy razy tyle. Wczoraj np zasnąłem o 6:00 a godzinę później miałem już pobudkę za oknem :( Chodziłem do psychoterapeuty ale uważał, że mi nic nie jest i powinienem chodzić do szkoły lub do pracy to wtedy byłoby lepiej. Śmiał się z tych psów czy z nerwów; mówił, że nie mam podstaw do takiego samopoczucia. Po tych kilku latach "zabawy" z lekami i ze specjalistami mam do nich uprzedzenia a całe działanie leków można sobie o kant tyłka rozbić. Dość mam tego słuchania o efektach ubocznych czegoś, czego działania do końca nie poznaliśmy. Przeszedłem też przez koszmar ELD/ECT i do dziś mam po nich szramę na swojej psychice.

Kasiątko - Klozapol też brałem i według lekarza działał na mnie wyjątkowo dobrze (choć ja sam już nie pamiętam tej terapii) ale niestety zrobiły mi się zmiany we krwi i musiałem ten lek odstawić.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 lut 2013, 00:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do