Jest ciezko

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jest ciezko

przez sistak 08 sty 2013, 12:29
Witam. Potrzebuje waszej pomocy i otuchy. Mam problemy. Mam 18 lat,mieszkam zza granica juz 8 lat. Nie mam przyjaciol ani znajomych. Przez tyle lat mieszkania za granica sam w jakis sposob zawsze probowalem odizolowywac sie od ludzi. Mieszkam z mama i mlodszym bratem ktory ma lat 6. Od chyba 3 lat cierpie na nerwice. Na poczatku nie wiedzialem ze to byla nerwica, dopiero kilkanascie tygodni temu jakos to sobie uswiadomilem. Na poczatku dolegliwosci nerwicowe zaczely sie nie winnie. Nie mialem apetytu jak rano wstawalem. Pozniej z czasem zaczynalem miec poranne mdlosci oraz wymioty. Od pol roku mam trudnosci w polykaniu oraz uczucie zatykania sie gardla. Od jakiegos miesiaca jak pomysle o zyganiu to odrazu zamyka mi sie tak jakby gardlo, mam odruch wymiotny i wymiotowuje. To jest strasznie meczace i dziala na psychike. Od tygodnia zaczelem doswiadczac sciskanie w sercu. Ostatnio praktycznie nic nie jem i za kazdym razem jak zbliza sie jakas pora na jedzenie to modle sie abym mogl posilek zjesc w spokoju bez odruchow wymiotnych, sciskania w gardle. Ogolnie posilek nie sprawia mi juz przyjemnosci tylko meczarnie. Na dodatek jestem chudy i chudne. Najgorsze jest te sciskanie/zamykanie sie gardla. Jak to sie dzieje to odrazu mam taki jakby odruch wymiotny. Ten odruch wymiotny przytrafia mi sie coraz czesciej i czesciej.

Czym sie przejmuje?
Tym ze nie mam znajomych, ze moje zycie jest do dupy, ze w taki a nie w inny sposob reaguje na stres i lek, slabymi ocenami w szkole, to ze cos zle powiem w innym jezyku, staniu przed cala klasa i czytania jakiegos wypracowania ( to w szczegolnosci), przejmuje sie tez tym ze niedlugo chyba wyladuje w wariatkowie bo ze mna jest coraz gorzej. Nie wiem co ja mam robic. Boje sie pojsc z tymi problemami do lekarza zeby nie pomyslal ze jestem chory psychicznie. Ostatnio przestalem cieszyc sie zyciem. Odkad moje problemy fizycznie sie poglebily tylko o tym mysle co ze mna bedzie, strasznie sie boje....
Chcialem tez dodac ze przez cale gimnazjum rowiesnicy mi dokuczali tym ze mowie zle w obcym jezyku i innymi rzeczami... Tak mi sie zdaje ze to byl start moich problemow i nerwic.

Co mam zrobic? Myslicie ze da sie z tego wyjsc? Co mam myslec o tym wszystkim i jak z tego wyjsc? Czy kiedys bede zdrowy i bede mogl normalnie zyc?
Sistak 18
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 sty 2013, 12:10

Jest ciezko

przez gie_em 08 sty 2013, 15:07
sluchaj ..kolego drogi
ja na nerwice cierpie z przerwami od 22lat.
odwiedzilem mase psychologow i kilku psychiatrow, bralem leki
jednak gdy sobie uswiadomilem ze to wszystko wyplywa z mojej nadmiernej wrazliwosci i egoizmu, zaczalem wszystko odwaracac. Zaczalem przebaczac wszystkim ktorzy mnie skrzwydzili, przestalem zazdroscic, zaakceptowalem siebie ze swoimi ulomnosciami....i co? cud....
czego i Tobie zycze... mam nadzieje Ciebie tutaj spotkac za kilkanascie dni i wysluchac rewelacyjnej relacji..
oczywiscie nie odzegnuje Ciebie od wizyty u jakiegos specjalisty, jesli masz taka potrzebe...ale tak naprawde odpowiedz na swoje problemy znajdziesz w swoim sercu.

trzyzm sie..
z Bogiem....
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
07 sty 2013, 15:24

Jest ciezko

przez kamilwin 08 sty 2013, 15:41
gie_em napisał(a):sluchaj ..kolego drogi
ja na nerwice cierpie z przerwami od 22lat.
odwiedzilem mase psychologow i kilku psychiatrow, bralem leki
jednak gdy sobie uswiadomilem ze to wszystko wyplywa z mojej nadmiernej wrazliwosci i egoizmu, zaczalem wszystko odwaracac. Zaczalem przebaczac wszystkim ktorzy mnie skrzwydzili, przestalem zazdroscic, zaakceptowalem siebie ze swoimi ulomnosciami....i co? cud....
czego i Tobie zycze... mam nadzieje Ciebie tutaj spotkac za kilkanascie dni i wysluchac rewelacyjnej relacji..
oczywiscie nie odzegnuje Ciebie od wizyty u jakiegos specjalisty, jesli masz taka potrzebe...ale tak naprawde odpowiedz na swoje problemy znajdziesz w swoim sercu.

trzyzm sie..
z Bogiem....


Święte słowa. Prawda, że to takie proste? Niestety większość "chorych" tego nie rozumie.

"Oho czemu moje serce tak szybko bije? No nie, zaraz będę miał pewnie atak paniki. Albo gorzej - zawał. Tak! Padnę na zawał!". Zamiast tego - podejdź do sprawy tak: "Moje serce szybciej bije, widocznie ma jakiś powód. Ufam Ci serduszko. Chcesz bić szybciej, to bij. Nie ma sprawy."

"A co jak się zaczerwienię podczas rozmowy z nią? Nie będę mógł jej spojrzeć w oczy, wyśmieje mnie, przestanie mnie lubić." zamiast tego - "Ok istnieje ryzyko, że się zaczerwienię podczas rozmowy z nią, bo jestem nieśmiały, a ona mi się bardzo podoba. Istnieje też ryzyko, że nie będę w stanie jej spojrzeć w oczy, bo będę zdenerwowany. A może ja jej też się podobam? Może ona też będzie zdenerwowana? Może ona też jest nieśmiała? A może lubi nieśmiałych, wrażliwych chłopaków? A co jak się nie uda? A mało to kobiet jest na świecie?".

Przestańcie traktować życie tak poważnie. Wiem, że to łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić. Zwłaszcza w tym stanie, w jakim aktualnie się znajdujecie. Ale w momencie gdy się na tyle wkurzycie na nerwicę, że będziecie w stanie ruszyć do przodu bez względu na konsekwencje, postawicie wszystko na jedną kartę, w pełni zaakceptujecie siebie i swoje organizmy - wtedy właśnie lęk Was zacznie opuszczać.

Pozdrawiam!
"Sztuka Zarządzania Strachem"
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
20 lis 2012, 11:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jest ciezko

przez sistak 08 sty 2013, 18:03
A jak mam sobie pomoc odnosnie zygania? Zygam 2 3 razy na dzien, prawie nic nie jem bo nie jestem w stanie bo boje sie ze wyzygam. Sciska mnie w podbrzuszu, drapie w przelyku i w gardle i mam odruchy wymiotne. Co mam na to poradzic? Jak mam myslec i co aby to przyzwyciezyc? Nie moge sie tym przeciez nie przejmowac bo w ogole bym nie jadl a jesc musze i sie do jedzenia zmuszam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 sty 2013, 12:10

Jest ciezko

przez gie_em 08 sty 2013, 20:42
a wiesz co....weź sie troche a moze i mocniej przegłodź.... nie zaszkodzi..pij co godzine tylko pol szklanki wody...
po piewrsze masz od wymiotow przewrazliwiony zoladek,przelyk i usta..wiec odpoczna i troche sie zaleczą
po drugie....organizm jak zglodnieje porzadnie to moze wreszczie sie zastanowi i zatrzyma tresc...
po trzecie ... odwiedz lekarza ..bo owrzodzenie przelyku to fizjologicznie powazna sprawa..
po czwarte... w miedzy czasie juz stosuj porady,ktore Ci przekazalismy....
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
07 sty 2013, 15:24

Jest ciezko

przez kamilwin 08 sty 2013, 20:54
sistak napisał(a):A jak mam sobie pomoc odnosnie zygania? Zygam 2 3 razy na dzien, prawie nic nie jem bo nie jestem w stanie bo boje sie ze wyzygam. Sciska mnie w podbrzuszu, drapie w przelyku i w gardle i mam odruchy wymiotne. Co mam na to poradzic? Jak mam myslec i co aby to przyzwyciezyc? Nie moge sie tym przeciez nie przejmowac bo w ogole bym nie jadl a jesc musze i sie do jedzenia zmuszam.


Z takim lękiem nie walczyłem, ale myślę, że mechanizm jest zawsze ten sam. Twój strach przed rzyganiem wzmacnia lęk. Jak Ci się uda przestać "bać rzygania" po jedzeniu, to lęk się stopniowo będzie zmniejszał.

Ja raz podczas ataku paniki zemdlałem trzykrotnie w autobusie. Od tego czasu zawsze jak jechałem na stojąco w autobusie, pociągu, bałem się, że sytuacja się powtórzy. Mimo, że się strasznie tego bałem, to się nie powtórzyła. Mimo, że czułem, że zaraz zemdleję, to nie uciekałem - nie siadałem na krześle, nic nie robiłem. Podjąłem rękawicę. Później jak zobaczyłem, że nie taki atak paniki straszny, to sam zacząłem prowokować organizm podczas ataku paniki do zemdlenia. Nie dałem rady. A to podjudzanie strachu mnie wyzwoliło z nerwicy lękowej.

Może Ty też masz tylko takie "wrażenie", że zaraz zwymiotujesz - stworzyłeś taką kotwicę emocjonalną w swoim mózgu. Jedzenie=rzyganie. U mnie taka kotwicą był zatłoczony autobus, brak miejsc siedzących=atak paniki i strach przed zemdleniem. Najpierw spróbuj to przetestować w domu, jak jesteś sam. Zjedz coś i powiedz sobie - "Ok. To teraz co? Rzygamy?" i siedź dalej, nie idź do łazienki. Powiedz swojemu organizmowi tak - "Chcesz rzygać, to rzygaj tutaj. Nie ma problemu. Ja do łazienki nie idę." I sprawdź czy się porzygasz, czy nie. Może moje rady nie są najmądrzejsze, może są nielogiczne, może są dziwne, ale mnie to pomogło. Mam nadzieję, że Tobie też trochę pomogą.

Staraj się rozmawiać sam ze sobą. Powiedz swojemu organizmowi, że chcesz jeść, bo chcesz mieć siły na różne aktywności, chcesz jeść, bo sprawia Ci to przyjemność. I będziesz jadł. Jak on chce po każdym posiłku rzygać, to ok. Niech tak będzie. Przywykniesz. Jeśli zrobisz to szczerze - zaakceptujesz swoje rzyganie po posiłku, to z czasem problem powinien zniknąć. Ja naprawdę w pewnym momencie miałem w dupie, czy zemdleję w pociągu, czy dostanę padaczki, czy upadając walnę się głowę i umrę. Tak szczerze. Nic takiego się nie stało. Mam nadzieję, że w Twoim przypadku będzie podobnie. Akceptacja stanu obecnego to pierwszy krok do zmiany.
"Sztuka Zarządzania Strachem"
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
20 lis 2012, 11:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 20 gości

Przeskocz do