wyjazdy i powroty

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

wyjazdy i powroty

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 26 sie 2012, 12:37
hej, nie wiem czy macie tak jak ja, ale za kazdym razem jesli gdzies pojade to po powrocie mecza mnie zmozone objany nerwicowe.
pomijam zmeczenie fizyczne. Mam na mysli wyazdy na kilka dni do rodziny, albo gdzies na urlop. Ciekeaw czy wy tez tak macie i jak sobie z tym radzicie?

Wieslaw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7731
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

wyjazdy i powroty

przez intel 26 sie 2012, 12:47
Potwierdzam.
Jakieś 3 tygodnie temu miałem piękną fazę lekkiej hipomanii. Wynikała ona z nadmiaru obowiązków jakie na siebie nałozyłem.To faktycznie w przypadku CHAD działa.
Wyjechałem na wakacje w góry.Piękne klimaty, spokój, rzeka, szczyty do zdobycia i mój nastrój lecący na łeb i szyję , nieuchronnie zmierzający do ciężkiej znów depresji.
Po tygodniu zacząłem z mozołem się ponownie podnosić , przyzwyczajać do wakacyjnego zwolnienia obrotów.Potem już było całkiem fajnie.Tyle że powrót do zasyfiałej aglomeracji wyglądającej jak po wojnie spowodował już w trakcie podróży lęk, napięcie i derealizację.
Oczywiście nawrót depresji.
Na szczęście powrót do obowiązków znow winduje mnie w górę niczym rakieta.
Reasumując-wakacje i wyjazdy dłuższe niż weekendowe są chyba już nie dla mnie.Jestem zbyt zryty na to.
intel
Offline

wyjazdy i powroty

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 26 sie 2012, 14:58
hej,

to okazuje sie ze nie tylko powroty na stare śmiecie są stersujace, ale także pobyty w nowych miejscach.
Ciekawe czy wszytscy tak maja.

A moze odezwie sie ktos nerwicowy kto tego nie ma i niech napisze jak myśli i co robi ze to go omija?

Swego czasy kiedy nie bylem chory to przeciez też powroty nie byly mile.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7731
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

wyjazdy i powroty

Avatar użytkownika
przez tahela 26 sie 2012, 15:23
Myśle ,ze nawet zdrowi ludzie tak mają to po prostu stres związany z nowym miejscem i normalny objaw.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10959
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

wyjazdy i powroty

przez kaja74 28 sie 2012, 13:41
Ja każdy wyjazd służbowy musiałam odchorować. Najgorsze byle podróże pociągiem i mega wielki strach...o wszystko.
O to, ze pomylę pociągi, ze zasłabnę i nikt mi nie pomoże, ze stracę pamięć i zginę nie będę mogla wrócić do domu. Ile ja razy udawałam chorą , żeby tylko nie musieć jechać w taka podroż. Ale...gdy jechał ze mną ktoś jeszcze, nie miałam takich objawów. I jeszcze jedno- moje leki dotyczyły tylko podroży służbowych. wyjazdy wakacyjne, rekreacyjne nie budzą we mnie takich emocji.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
30 paź 2011, 17:14

wyjazdy i powroty

przez martinita 28 sie 2012, 14:32
kaja74 napisał(a):Ja każdy wyjazd służbowy musiałam odchorować. Najgorsze byle podróże pociągiem i mega wielki strach...o wszystko.
O to, ze pomylę pociągi, ze zasłabnę i nikt mi nie pomoże, ze stracę pamięć i zginę nie będę mogla wrócić do domu. Ile ja razy udawałam chorą , żeby tylko nie musieć jechać w taka podroż. Ale...gdy jechał ze mną ktoś jeszcze, nie miałam takich objawów. I jeszcze jedno- moje leki dotyczyły tylko podroży służbowych. wyjazdy wakacyjne, rekreacyjne nie budzą we mnie takich emocji.


Jakbym czytała o sobie,' nikt mi nie pomoże'. Zawsze kochałam pociągi, dlugie trasy. Do czasu ataków paniki.
W zeszły weekend postanowiłam jednak wyjechać, złamać wzorzec. 6 godzinna podróż pociągiem,do osoby którą kocham. Cały dzień przed wyjazdem wymiotowałam ze strachu,wizyty w wc - milion. Ale stwierdziłam, że nie jadę na audiencję do papieża ani ratować świata przed bombą nuklearną. I co? W pociągu lekki stres(zdecydowanie lżejszy niż w domu),ale myślałam tylko o tym,że jadę, każdą myśl o zbliżającym się złym samopoczuciu odpychałam od siebie. Udało mi się dojechać, zregenerować siły i wrócić do domu (co już nie było takie miłe, bo obowiązki w domowym kieracie przytłoczyły mnie na wejściu). Oczywiście gdyby nie stoperan i hydroksyzyna pewnie nie byłabym tak odważna, ale dało mi to jakiegoś takiego małego 'kopa', że mogę, potrafię.
never a failure, always a lesson.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
22 cze 2010, 00:23
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 22 gości

Przeskocz do