Rozważam oddanie się do psychiatryka "na ochotnika"

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Rozważam oddanie się do psychiatryka "na ochotnika"

przez nazwaużytkownika 17 sie 2012, 13:33
Nie mam wyjścia. Mam wrażenie że to nigdy się nie skończy.

Mam dość przeróżnych gróźb rodzących się w mojej głowie. Boję się, że już się nie nadaję do życia normalnego.

Co gorsza, jako że jestem wciąż (w dużym stopniu ze strachu i na siłę, choć nie tylko dlatego) religijny, mam przymus "konsultowania" każdego podniesienia czajnika czy zakręcenia słoika ..... z Bogiem.

To jest coś w rodzaju:

Chcę podnieść czajnik, ale mózg mi grozi w taki czy inny sposób.
Wtedy rozdziera mnie strach przed groźbą, ale i przed odpowiedzialnością przed Bogiem. < No bo przecież nie muszę podnosić tego czajnika, mogę pozostać bez herbaty, a tak w ogóle, to jakim prawem jeszcze się w ogóle zastanawiam nad "obejściem" natręctwa? Powinienem NATYCHMIAST zapomnieć o czajniku i o herbacie i jak najszybciej zacząć myśleć o czymś innym. W głowie tymczasem NAKRĘCA się myśl, że jeśli podniosę czajnik, to koleżanka ze studiów zachoruje na żółtaczkę. To tylko przykład. Więc SKORO MOGĘ NIE UCZYNIĆ JEJ TEGO, to nad czym ja w ogóle się zastanawiam??? A Bóg widzi. WIDZI. WIDZI, że ja za cenę choroby koleżanki wolę się napić herbaty.>

Wiem że to religijna paranoja ale nie tylko. Boję się nie tylko Boga. Ale i natręctw.
Co gorsza, rozmyślenie nad nimi przez chwilę i przekonanie siebie, że są bzdurami, nie działa. Wtedy budzi się kolejny rodzaj strachu. Strach przed ROZWIJANIEM MYŚLI o konkretnej groźbie. Wtedy dochodzi subiektywne poczucie winy, że SAM zacząłem się zastanawiać zarazem podtrzymując w mojej głowie natręctwo.



Bałem się jak do tej pory myśleć o sobie w kaftanie. Ale jestem zniszczony.
Posty
12
Dołączył(a)
17 paź 2011, 18:01

Rozważam oddanie się do psychiatryka "na ochotnika"

przez jasminumdalia 17 sie 2012, 13:41
Moja koleżanka nie chodziła w kaftanie. Myśle, że wstyd, że sie jest w szpitalu jest bezpodstawny. Ratuj sie.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
17 sie 2012, 07:53

Rozważam oddanie się do psychiatryka "na ochotnika"

Avatar użytkownika
przez sadi31 17 sie 2012, 13:47
nazwaużytkownika

hehe - nie wezma cie ;-)

wez czlowieku zapisz sie na wizyte SSRI plus CBT
i po sprawie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rozważam oddanie się do psychiatryka "na ochotnika"

Avatar użytkownika
przez rixaa 17 sie 2012, 15:39
tez mi sie wydaje ze dostanie sie tam nie jest takie proste ...
TERAPIA TERAPIA I JESZCZE RAZ TERAPIA !
to tylko cholerne natrectwa ktore nie daja ci zyc..
ja jak zaczynala mi sie nerwica co noc przed snem musialam powtarzac iles tam razy ze chce sie rano obudzic bo jakbym tego nie zrobila to pewnie bym "umarla" we śnie ..
taka jest juz ta nasza psychika....
"Ale człowiek ta­ki już jest.Zastępu­je strachem większą część swoich emocji. "
"Co spra­wia, że człowiek zaczy­na niena­widzić sam siebie? Może tchórzos­two. Al­bo nieodłączny strach przed po­pełnianiem błędów, przed ro­bieniem nie te­go, cze­go in­ni oczekują."
P.Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
19 mar 2012, 00:54
Lokalizacja
UK

Rozważam oddanie się do psychiatryka "na ochotnika"

przez Domino467 17 sie 2012, 16:18
Powiem Ci, że do szpitala wcale nie łatwo się dostać.
Mnie po próbie samobójczej nawet nie chcieli przyjąć, dopiero jak robiłem próby samobójcze w szpitalu to mi uwierzyli.
:D
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
19 lip 2012, 20:45

Rozważam oddanie się do psychiatryka "na ochotnika"

przez thbthb 17 sie 2012, 21:51
@nazwaużytkownika - ślicznego ZOKa masz... :D
Miałem podobnego, chociaż na innej zasadzie: "jak nie zdążysz dojsć do punktu X, przed dojechaniem samochodu do innego punktu obok to.... [wpisz coś chcesz]".
Udało mi się częściowo nad tym zapanować już w okresie życia dorosłego... Ale to bylo męczące... Największy sukces odniosłem, kiedy dostałem SSRI na deprechę po lekach... Pryz okajzi brania SSRI powalczyłem trochę z ZOKiem i w tej chwili nie jest on praktycznie wykrywalny. Polecam to samo, a zamiast psychiatryka - udanie się do Poradni Zdrowia Psychicznego i opowiedzenie o problemie lekarzowi. Rezultat leczniczy będzie taki sam - a nie będziesz musiał patrzeć na oddziale na ludzi naprawdę chorych, którzy naprawdę są chorzy... Także PZP - i do dzieła.
[tak wiem, autoterapia pewnie nie pomoże przy takim nasileniu objawów, ale cóż... pozostaje zacząć od SSRI i kiedy leki zaczną działać - dobra terapia]
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Rozważam oddanie się do psychiatryka "na ochotnika"

Avatar użytkownika
przez Pasman 17 sie 2012, 22:16
Jeżeli psychiatra skieruje cie do szpitala to zwykle nie robią problemów.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Rozważam oddanie się do psychiatryka "na ochotnika"

Avatar użytkownika
przez kaja123 17 sie 2012, 22:54
nazwaużytkownika, moze Twój ojciec był apodyktyczny, zły i Ci groził? Jak coś zrobiłeś wbrew jego woli to Cię karał albo straszył? Jeżeli teraz nie mieszkasz z ojcem to być może "ojciec w Tobie" Cię tak gnębi?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do