Ważni ludzie w życiu "nerwicowca"

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez bibi 08 sty 2006, 23:58
ale melissa potrzebuje rycerza!!! takiego silnego bosa, który stawi czoła jej lękom, będzie wrażliwy i czuły , i który poprostu bedzie---tak więc nie rozmawiamy o normalnych z krwi i ości --na nich będzie czas pózniej
w tej chwili szukamy rycerza
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez kate80 09 sty 2006, 00:00
A ja mam takiego prawdziwego z krwi i kości! I jest czuły i wrażliwy! I stawia czoła moim lękom! I właśnie postanowił, że skoro sama nie chce iśc do psychologa to on mnie zapisze i pójdzie tam ze mną! I po co mi "rycerz".....???????
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
03 sty 2006, 18:56
Lokalizacja
jaworzno

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 09 sty 2006, 00:07
No dobra sprawa rozwiązana.....
To teraz poszukajmy królewny dla mnie.....najlepiej pieknej francuski z zawodem masażystki..... :D
Czy są na forum jakieś?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kate80 09 sty 2006, 00:09
Jeżeli mialoby Ci to pomóc to pożyczyłabym chętnie :D ... Trzymam Go i już nie wypuszczę! 9.09.2006 nasz ślub!
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
03 sty 2006, 18:56
Lokalizacja
jaworzno

przez kate80 09 sty 2006, 00:09
Tylko muszę się trochę uporać ze sobą
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
03 sty 2006, 18:56
Lokalizacja
jaworzno

przez Dana 09 sty 2006, 00:11
meliska, tez to robiłam tzn. raniłam, na jednym byłym wyżywałam się okropnie, nie wiem skąd było we mnie tyle agresji, ale myslę, że sama się otworzysz, gdy przytjdzie TEN człowiek, to się dzieje naturalnie, nic na siłe. A co do tego, że łatwiej jest gdy jest się sobą. Tu paradoks. Zauważyłam, że im częściej rozmawiam z narzeczonym o nerwicy, im wiecej mówię o tych objawach, o radzeniu sobie z nimi i im więcej prawa daję sobie na przeżywanie nerwicy ( czyli jestem otwarta) tym się robię słabsza. Gdy ukrywałam nerwicę to chyba paradoksalnie było mi z nią łatwiej, bo MUSIAŁAM być silna. Co Wy na to? :)
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Avatar użytkownika
przez bibi 09 sty 2006, 00:18
ja myslę ,że jest tak " im więcej o niej mówię, tym mniej jest jej we mnie" poprzez rozmowę gdzieś ja spalam, poza tym jezeli jestem zajęta mówieniem o niej to jej nie czuję ---bo jestem zająta :D
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 09 sty 2006, 00:25
.......krótko mówiąc jesteśmy ORZESZKAMI!!!!! :shock:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez Dana 09 sty 2006, 00:26
melis, oczywiscie, że tak, ale paradoksalnie , przynajmniej na mnie to dzialalo. Wiesz, chyba WALCZYLAM, a teraz jak juz mogę być kobietką i to slabiutką w Jego ramionach to trochę się lenię... i boję się, bym na wszystkie przywary nie znalazla wymoweczki : "kotku, ależ przecież ja mam nerwicę" :)))))))
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

przez Dana 09 sty 2006, 00:27
a w ogóle ta cała nerwica jest taka hmmm , że jej nie nazwę. zaraz założę offtopa "przywal nerwicy- ulżyj se człeku" :))
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Avatar użytkownika
przez Olka 09 sty 2006, 10:48
No własnie kazdy czasem jest słaby i kazdy powienien sobie na to pozwolic:) nie ma zadnych twardzieli!!!! Jeden radzi sobie z czyms lepiej inny gorzej- normalka! :)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez paula 09 sty 2006, 14:08
Ja tez tak uwazam! nie ma twardych ludzi, tzn moze na zewnątrz sa twardzi, ale pod ta skorupą bardza często są ciepli, wrażliwi ludzie, którzy potrzebuja czułości, miłości, zainteresowania, nawet jeśli twierdzą, że nie! Moi wszyscy bliscy, znajomi (oprócz mojego chłopaka) uważaja mnie za twarda osobe, która przeszła wiele i nie załamała sie, że tak świetnie sobie radzi itp. Ale nie znaja prawdy, nie wiedzą, że w srodku jestem cała rozsypana! Mam dośc tworzenia wokół siebie iluzji....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

przez Dana 09 sty 2006, 14:20
Tak zgadzam się. Kiedyś nie pozwalalam sobie na slabosc, ale to tez dlatego, ze sytuacja wymagala ode mnie maksymalnej koncentracji sil na pokonywaniu problemow. Podobnie jak u Pauli, wszyscy uwazali mnie za twardziela. Przerwalam ten krag, przyznalam się , niemal wykrzyczalam : ludzie, to ja mam najwiekszy problem!!! To, co widzicie to iluzja!!! POczatkowo poczulam ogromna ulgę, ale przyznam, ze teraz, gdy patrza na mnie jako na slabą to nie wiem czy tak mi sie to podoba.

Z innej beczki,s labosc jest integralnie wpisana w "kobiecosc" i z mojego doswiadzcenia wynika,. ze nie tylko NIEKTORZY, ale wikeszosc mezczyzn lubi cieple, miekkie, pozwalające sobie na kobiecosc kobiety, bo z tymi "tytanami" czują suię mniej męsko. Przeciez w naszej rzeczywostosci babki zaczely udawac ze są meżczyznami, niesttey, zamienily sie w babochlopy, w agresywną kopie mezczyzn...
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

przez mikolaj 09 sty 2006, 14:24
po pierwsze tak jest zle heheh
a na serio to jest tak. Mieszkam w malej miejscowosci i wiecie jak to jest nikt nie jest anonimowy wiec cale miasto by pier... na moj temat straszne ale prawdziwe:(

Rodzina jest nie dobrze, nie mieszkam razem z ojcem to znaczy mieszka osobno, nerwice mam 5 latek i nawet nie wiem o tym moj tata,
Jak czlowiek moze sie kamufowac naprawde nie wydaje wam sie. W dom tez nie jest po ukladane wogole lipa, plakac mi sie chce, nikt mnie nie rozmiem, Mama szkoda slow - smutne

Kumple, jestem normalnym facetem tylko te jechane w p... leki czemu tak jest. Kumple nic nie widza pewnie jak bym powiedzial to wiec co by bylo, Moja Kobietka tez nic nie wiem boje sie chodz jestem z nia juz 5 lat, i kocham ja, ona mnie tez, kiedys probowalem ale nie potrafie, powiedzialem jej ze kiedys cos jej powiem ze mam taka mala tajemnice
Chce jej to powiedziec, ale mysle ze straci wemnie oparcie, mysli ze jestem taki odwazny a jest odwrotnie, Poprostu umiem to zakamuflowac


wogole nie uklada mi sie wogole, bylem na studiach ale wytrzymalem tylko 2 miechy czemu tak jest chcialbym byc normalny, chyba mam nawroty

pozdrawiam was i zawsze mysle ze mogla byc gorzej ale czy napewno ???
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 sty 2006, 13:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do