co byście zrobili na moim miejscu?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

co byście zrobili na moim miejscu?

przez monietta 29 lip 2012, 10:40
Witam Kochani, po pierwsze chciałabym powiedziec, ze wiem, ze moj problem jest glupi, ja generalnie chyba nie jestem za bardzo normalna, ale wiem, ze Wy to zrozumiecie bo tak jak ja zmagacie się z nerwicą lekowa oraz nerwica natrectw.
Opisze pokrótce moj problem i jesli komus bedzie sie chcialo mi odpisac to z góry serdecznie dziekuje!
Od roku mieszkam w Oz z moim australijskim chlopakiem, roznie bylo, na poczatku super, potem etap zawzietych klotni bo niezly z niego leniuch, ostatnio mialam wrazenie ze stal mi sie naprwde kims waznym. Mam tu zycie o jakim zawsze marzylam. Wspanialą rodzine, szanujacych sie rodzicow, zycie na wysokim poziomie(chociaz nigdy nie bylo to dla mnie istotne mozecie wierzyc lub nie). Przezywalam tu wiele natrectw, zwiazanych z
1)że powinnam iść do zakonu bo jestem bardzo wierząca i to jest moje powolanie,
2)że może jestem lesbijką chociaz wewnatrz oczywiscie wiedzialam ze to nie prawda,
3)tradycyjnie, ze oszaleje z dala od domu i oni nie beda wiedzieli jak się mną zająć itp.
Ale o wszystko nic w porownaniu z ostatnim natrectewm(?), które wrecz niszczy mnie od wewnątrz. Mianowicie w polsce miałam przyjaciela który od x lat byl we mnie zakochany(poznalismy sie w przedszkolu), nasze rodziny się znają ze względu na łączacą je ogromną wiarę. Zresztą to mi zawsze bardzo imponowalo, ze on jest taki porzadny, że chce miec żone dziewce, że nigdy się jeszcze nie kochał,że ma zasady takie jak ja. Nawet moja mama która zna mnie na wylot stwierdzila ze pewnie bedziemy razem. Ja jakos wewnatrz nie moglam sie do niego przekonac, czulam ze go nie kocham, jasne byl nawet przystojny, ale jak pomyslałam ze mialabym sie z nim calowac to mnie smiech ogarnial. On tez byl w ozlandzie ale wrocil po paru latach i zalozyl wlasną resteuracje. Wiele razy nie do niej zapraszal i czasem nawet przychodzilam, poflirtowalismy i tyle, chociaz ja ciagle marzylam o innym facecie. I teraz do senda, ostatnio wrocily takie mysli, ze moze jest mi on przeznaczony i ja wyjezdzajac wszytsko zepsulam, że nie powinnam walczyc z moim chlopakiem o jego wiare mimo to ze chcialabym tu zostac tylko wrocic i dac szanse tamtemu koledze z polski, ze moze bylam niewystarczajaco dojrzala w Polsce i Pan Bog mi dal zobaczyc troche świata zebym zobaczyla co jest wazne, nie uczucie ale fundamenty a moze i uczucie by z czasem przszlo. To mnie przeraza, nie chce tego, nie chce wracac ale boje sie ze coś mnie zmusi. Juz mi sie nawet wydaje ze cos do niego czuje do tego z Polski, wpatruje sie w jego zdjecia zeby zobaczyc co czuje, nawet staralam sie z nim poklocic na facebooku zeby nie wydawal mi sie taki doskonaly. Nawet teraz jak to pisze to mam wyrzuty bo powinnam kierowac sie sercem i byc zadowolona z tego cudu a nie wywnętrzac się. Czy myslicie , ze moje uczucia mogly sie zmienic na odleglosc mimo ze go od roku nie widzialam czy to znowu natrectwa?tak sie boje bo przez to mam ciągle awantury z moim australijskim lubym, prosze o rady!
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
28 paź 2006, 12:49
Lokalizacja
Perth, Australia

co byście zrobili na moim miejscu?

przez rabbitronin 29 lip 2012, 11:23
Każdy tak ma, że mu się wydaje, że jest lepiej tam gdzie go nie ma. Ja tak mam z książkami - czytam jedną i myślę o drugiej, że może być fajniejsza. Patrze wtedy na drugą kartkuje i mówię w sumie podobna także już tą dokończe.
Skontaktuj się z tym z Polski, może już będzie oschły czy niezainteresowany i bedziesz miała problem z głowy ! A jak tamten ciągle będzie zainteresowany, to zapytaj tego z Australii na czym stoisz (np. czy się z Tobą ożeni). Jest mnóstwo możliwości, że któraś z rozważanych opcji odpadnie jeżeli tylko się ja sprawdzi.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 lip 2012, 10:39

co byście zrobili na moim miejscu?

przez monietta 29 lip 2012, 14:25
ten z australii jak najbardziej chce sie zenić a ten z polski wcale nie oschly ale przyjaznie mnie traktuje co pogarsza sprawe bo czuje sie winna...
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
28 paź 2006, 12:49
Lokalizacja
Perth, Australia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

co byście zrobili na moim miejscu?

przez noris 29 lip 2012, 22:51
Nie czuj się winna i zacznij mysśleć o sobie.
Musisz traktowac to na luzie.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
18 cze 2012, 20:42

co byście zrobili na moim miejscu?

przez rabbitronin 30 lip 2012, 14:54
Zakon odpada na pewno. Nawet jeżeli jest się zdecydowanym na 100%( a tak nie jesteś) to i tak część kandydatów(ek) nie daje rady bo jest tam po prostu zapieprz. To nie są modlitwy tylko ciężka praca, sprzatanie, pomaganie chorym i starym. To jest jak praca na budowie tyle, że bez kasy a często i bez dziękuje.

Ożeń się z tym z Australii. To pewniejsza sprawa, wymaga mniej siły i mniej ryzyka. No i dzieci będą miały australijskie papiery od ręki.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 lip 2012, 10:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do