Jak walczycie z nerwicą lękową? Czy ktoś wyleczył się?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Grzybek 06 gru 2006, 13:00
Czesc.Dzisiaj Mikolajki,a ja nie dostalem prezentu w postaci dobrego samopoczucia... ;-( . Moze chociaz nie bedzie dzisiaj lekcji.Dlaczego musze zastanawiac sie nad kazdym zdaniem,czy przypadkiem nie dojebalem jakiegos glupstwa,caly czas mam takie wrazenie,ze pieprze od rzeczy.Po 3 miesiacach zmagania sie z tym,powiedzialem sobie,ze nie bede bal sie juz tego,ze zwariuje i ignoruje wiele objawow.I wcale nie jest mi z tym lepiej,bo teraz zaczalem sobie wkrecac,ze jesli nie bede zwracal uwagi na to gowno i zapomne,to na prawde zwariuje.Boli mnie w Klatce,czuje takie dziwne cieplo i boje sie,ze dostane zawlu,nie chce umrzec.Zycie jest takie straszne,a ja nie chce Go puscic,i bede trzymal tak mocno,jak tylko sie da.Ironia?

[ Dodano: Sro Gru 06, 2006 1:01 pm ]
Mr. Nothing is late,
He's running out of time,
He questions whether chance or fate will ever show a sign,
Looks to the sky above,
For a glimpse of what it means,
And now or never, never made,
Made more sense to him...
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:32

przez patti1985 06 gru 2006, 13:46
Czesc:( przechodze dokładnie to samo co Ty:( w szkole sesja.. masakra lęki mnie drecza i tak naprawde tez trzyma mnie tylko jedno przy zyciu ze kiedys bedzie tak jak było a nawet lepiej:) ja byłam na 11 tygodniach psychoterapii na takim oddziale leczenia nerwic pomogli mi zrozumiec skad sie bierze ta nerwica ale lęk mam non stop.. mam juz czasem dosyć,, ale jest cos co powoduje ze wierze ze bedzie dobrze:) pozdroawiam i trzmaj mi sie tam:*
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
20 lut 2006, 23:15

przez Grzybek 07 gru 2006, 21:09
PIERDO.E to wszystko!PIERDO.E!Wczoraj bylo WZGLEDNIE dobrze,wzglednie bo w porownaniu do tego,co jest zawsze!A dzisiaj?Lipa,znowu sie zaczyna!No kurrrrrrwa!
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zwątpienie w trakcie leczenia

Avatar użytkownika
przez aniołek 12 gru 2006, 12:59
nie pisze tu aby zwrócic uwage na siebie ani wzbudzic litość poprostu juz nie mam komu powiedziec tego co sie stalo....co sie wydazy!nerwice mam juz od trzech lat bywaly niby to gorsze momenty kiedy np. bylam w szpitalu ale wtedy nie mialam na sobie takiej presji i obciążenia moglam sobie spokojnie chorować i cierpieć i jakos wtedy wszysc to rozumieli a teraz jestem na studiach i czuje jak nerwica-lęki,natręctwa niepokój niszcza mnie od srodka i krzycze do wszystkich ratunku pomocy i nikt ale to nikt nie chce mnie zrozumiec,wyciagnac dloni!dlaczego trzeba plakac zeby ktos widzial ze jestes smutny??dlaczego musisz zlamac noge zeby ktos wiedzial ze nie mozesz chodzic i cie bardzo boli?ja robilam wszystko zeby chodzic i byc aktywna na tych studiach mimo ze balam sie ludzi mialam ciagly niepokoj i natretne mysli tłumilam to w sobie az wkoncu to wybuchlo- i tak raz wybieglam z zajec potem drugi ludzie zaczynaja sie domyslac to ja zwiekszam dawke leku i co i nic to sie dalej dzieje!zaczynam wariowac bo nie moge przestac studiowac bo rodzina mnie zje i wypluje moje marzenie tez pojda daleko w las...czuje sie jak kaleka i czasem juz mysle zeby sobie cos zrobic niewiem zeby pojsc do szpitala zeby odpoczac niewiem ciese sie ze nie mam odwagi na samobojstwo bo kocham zycie ale dla mnie to za wiele jak na jedna mala osobke!wiem ze innym jest trudniej ale kazdy jest inny i cierpi na miare swoich mozzliwosci!mam ochote polrzyc sie do łózka i poprostu leżec leżec i nic sie nie odzywac do nikogo zreszta na nic juz nie mam ochoty...a zajecia o 15.....error!
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

przez awo 12 gru 2006, 23:58
Właśnie miałam iść spać, ale twój post mnie poruszył. Aniołku, nie załamuj się, szkoda Twojego życia. Musisz coś robić - idź do psychologa najpierw, poradzi Ci jaka terapia dla ciebie. Widzisz, ludzie są jacy są, też mają swoje lęki, ograniczenia i kręćki. Nie potrafią często wyciągnąć ręki, bo są równie ograniczeni, co my. I tyle. A nasza nerwica niestety też sprawia, że lubimy się koncentrować na sobie - i nic dziwnego, jak się Ci wydaje co chwila, że umierasz. Ja sobie ostatnio myślę, że mam szczęście, że mnie coś takiego spotkało. Bo to sprawia, że muszę rozwiązać swoje dotychczas nierozwiązane konflikty wewnętrzne, uświadomić sobie, jak chcę życ, a jak nie chcę. Pomyśl, lepiej, ze to sie dzieje teraz, niż dopiero za 20 lat, teraz jeszcze masz dłuuugie życie do przeżycia, życie być może bardziej świadome, a przez to szczęśliwsze. Możesz nareszcie się uwolnić od tego, co cię tak długo krępowało - zauważyłam bowiem u siebie, że własciwie już od wczesnego dzieciństwa miałam jakies postacie "nerwicy": denerwowałam się różnymi spotakniami z ludzmi, przejmowałam tym, co o mnie powiedzą i jak mnie ocenią. Teraz nareszcie wiem, że to nie jest konieczne, że mogę z tym walczyć i to pokonać, że nie muszę dłużej życ w tym krępującym moją wolność kokonie.
Fragment twojego postu o rodzinie świadczy według mnie o czymś podobnym - przejmujesz się, co oni powiedzą, przejmujesz się, że jest to niedobre, co robisz.
Ale dobrze, że ataki są takie dolegliwe - to nas mobilizuje do szukania pomocy i do zrobienia wreszcie porządku ze sobą. Zobacz, gdybyś się tak źle fizycznie nie czuła, nie zmobilizowałabyś się do zmiany siebie. Więc dzieje się to "na szczęście". Staraj się myśleć o tym, co cię przeraża, czego tak naprawdę się boisz. Wiem, że to strasznie trudne, ale aby wyzdrowieć musisz wyciągnąć na zewnątrz to, czego właśnei unikasz, a co jest tak silne, ze powoduje u ciebie fizyczne ataki.
Trzymaj się i uwierz, że to minie. Ale nie samo - czeka cię wspaniała praca odkrywania swoich własnych pragnień i marzeń, uwalniania sie ze zbyt ciasnych wyobrażen innych ludzi.
Staram się jak mogę. Jak nie mogę, to się nie staram:)
awo
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
11 gru 2006, 11:54
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 13 gru 2006, 00:28
Czytając Twój post to tak jakby ktos napisal cos o mnie za mnie... bardzo podobnie się czuję...Wiem, że łatwo jest napisac "nie załamuj sie" "bedzie dobrze" " idz do psychologa, on Ci pomoże" 3 na pozór banalnie proste zdania... ale znaczą tak wiele... życzę Ci dużo sił sił i jeszcze raz sił i wsparcia od innych.Trzymaj sie.!
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Avatar użytkownika
przez aniołek 13 gru 2006, 17:23
hej dziewczynki milo mi,że mi odpowiedziałyście ale juz nie mam slow zeby cokolwiek sensownego wam odpowiedziec!jutro ide do lekarza i znowu podejmuje próbe złapania nerwicy za pysk :(nie chce pozwolic zeby zniszczyla mi moje zycie marzenia i wielka milosc jaka we mnie jest!pozdrawiam was ...........jest nas tu tyle osob i ciagle zastanawiam sie jak my sobie radzimy....tyle z nas wola o pomoc....ilu z na ja otrzymuje!?!
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 13 gru 2006, 18:19
Pomoc mozna otrzymac, ale czasem ludzie nie potrafia jej szukac,a pomocy warto szukac,zawsze. Ja na przykład jestem taka osoba ktora zawsze wszystko chce robic sama, z nerwica tez chciałam w pojedynke walczyc, jednak okazało sie to niewykonalne..
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

przez toya75 13 gru 2006, 18:51
Aniołku ja przeżyłam takie załamanie wczoraj wieczorem.Półtorej roku zazywania leków,bardzo długo bez ataku (odkad łykam tablety) a tu trach!Atak!A dla czego?Ponieważ wyjechałmój mąż na trzy dni zagranicę, na mecz :evil: Jestem załamana ponieważ myślałam że jeżeli łykam leki i nie miałam ataku to że idze ku lepszemu .Ale tak nie jest.Myślę że moje wątpliwości rozwieje lekarka ale to dopiero za dwa m-ce :cry:
toya75
Offline

przez beatka1 13 gru 2006, 23:49
Aniołku doskonale cie rozumiem. cały czas tłumiłam w sobie chorobę, bo nigdy nie mogłam pozwolic sobie na odpoczynek, no i stało się w momencie, kiedy w pracy miałam młyn, przed sobą obronę pracy magisterskiej a poza tym dom i obowiązki jak zwykle mój organizm sie poddał. przeżyłam załamanie nerwowe, praca poszła na bok obrona też, zaniedbałam dom bo mój organizm nie miał na nic siły, a wszystko przez to że nigdy nie mogłam pozwolić sobie na leniuchowanie cały czas w biegu i zawsze brakowało mi na wszystko czasu. po za tym co powie moja rodzina? nerwica, depresja? to dla nich nie istniało. teraz po kilku miesiącach wróciłam do pracy i piszę w spokoju pracę magisterską. wzruszyłam się jak przeczytałam twój list bo przypomniał mi siebie, nie daj się i walcz i pamietaj, że zawsze jest ktoś komu możesz się wyżalić. pozdrawiam ciepło , beata
i pozwól sobie czasami na chwile leniuchowania, relaksu tylko dla siebie naprawdę warto. pa
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
10 paź 2006, 00:03

przez shadow_no 14 gru 2006, 00:36
aniołek napisał(a):nie chce pozwolic zeby zniszczyla mi moje zycie marzenia i wielka milosc [...]

Nie pozwól!
Nie poddawaj się, ja zmagałem się z tymi samymi problemami co Ty i dałem rade. Czytając 'kroki do wolności' sama zobaczysz, że nie tylko ja. Grunt to się nie załamywać. Jeżeli chcesz być zdrowa - będziesz. Ale musisz pracować. Wiem, że nie ma często siły, wydaje się, że jest się w kompletnym dołku, a wtedy pojawi się światełko... Zaręczam Ci.

Pozdrawiam serdecznie,
Admin
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez aniołek 14 gru 2006, 17:03
Beatko tylko ci pozazdroscic twojej postawy no i przedewszystkim tego,że odpoczelas i udalo ci sie powrocic na 'prostą' ja jak narazie dalej gniezdze sie w potrzasku :( dzisiaj bylam u bardzo madrego i milego psychiatry pogadalam sobie z nim nawet dal mi zwolnienie na zajecia z ktorych ucieklam podczas paniki ale co z tego skoro nie umiem teraz isc dalej z podniesiona glową....poprostu nie widze sposobu normalnego funkcjonowania(codziennych obowiazkow) razem z tymi atakami i co przeciez nie moge sie zalamac!ciesze sie także Shadow,że i ty poradziles sobie z tymi zmaganiami ale jednak wszyscy nie mamy takich samych problemow i na kazdy z nich potrzebne nam indywidualne rozwiazanie dlatego nadal utrzymuje moja rozpacz i żal nad nami nerwicowcami zycze nam wszystkim wiecej pomocy bo to jest nam potrzebne moim zdaniem sami na wlasna reke nie mozemy sobie dac rady!mam nadzieje ze nikogo nie urazilam. Moja wypowiedz nie jet zwiazana z wielkim zalamaniem lecz z duzym juz doswiadczeniem w tej trudnej i ciezkiej chorobie!pozdrawiam was jeszcze raz mocno
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

Aniolku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

przez Camael 15 gru 2006, 11:14
:D WALCZ,WALCZ,WALCZ I NIE PODDAWAJ SIE!!!!!!!!!
Po kazdym ataku leku tez trace wiare w jakikolwiek sens zycia i jestem zalamany,bezsilny......................ale mowie sobie:jeszcze ten jeden raz zawalcze ,nie poddam sie,zycie jest Piekne wiec warto zyc!!!!!!!!

WIERZE W CIEBIE I JESTEM Z TOBA!!!!!!!!!!DASZ RADE!!!!!!

Jesli chcesz pisz.
NIECH DOBRA ENERGIA I MILOSC BEDA Z TOBA!!!!!!!!!!!


robert :D
"..w życiu Piekne są tylko chwile.."
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 gru 2006, 19:58
Lokalizacja
warszawa

przez weronika 15 gru 2006, 13:42
Moje doświadczenie jest inne niż większości z Was, jeśli Was zdenerwuje to co napiszę, postarajcie się to olać. Ja bym Ci nie życzyła sił do walki ani nie kazała walczyć, bo uważam,że walka z nerwicą jest bezsensowna i niemożliwa do wygrania. Chodzi mi o taką walkę, kiedy po prostu starasz się sama wytrzymać napady lęku, odsunąć natręctwa, przekonujesz sama siebie,że dasz rade, że jesteś silna. U mnie taki sposób postępowania doprowadził do ogromnego rozwoju choroby, za póżno zgłosiłam się do lekarza, a to dlatego,że zmagałam się sama ze sobą tak jak ty teraz.Też wybiegałam na studiach z zajęć, wybuchałam płaczem, mdlałam i po co było tak cierpieć? poszłam do lekarza dostałam dobre leki i chociaż mój stan był tragiczny, wszyscy lekarze chcieli mnie zamknąć w szpitalu, to leki spowodowały,że 90% objawów ustąpiło, dlatego zastanawiam się, jak to możliwe, że Tobie nie pomogły?Stąd mam pytanie,jakie leki i w jakich dawkach bierzesz/brałaś? mi na początku dano za małą dawkę i też mi nie pomogło, dopiero większa przyniosła efekty, jest też opcja,że masz żle dobrany lek, czy ten nowy lekarz coś Ci przepisał?Co Ci poradził?Moim zdaniem nerwica to najpodstępniejsza z wszystkich chorób, ja byłam całkowicie bezradna w tym stanie i nie pomagało żadne moje podejści czy nastawienie do tej choroby czy do siebie samej, na zrozumienie ludzi nie licz, oswoisz się z tym,że jesteś w tej chorobie sama, to jest za trudne dla zdrowych ludzi do zrozumienia, objawy naszej choroby są nienamacalne, niewidoczne, stąd niektórzy nam po prostu nie wierzą, mnie olali prawie wszyscy znajomi, nawet wtedy jak miałam iść do szpitala, nie było z ich strony żadnej reakcji, do dziś większość z nich nie ma nawet pojęcia co mi jest, nawet mama, która mnie kocha, zrozumiała,że jestem chora dopiero wtedy, gdy zaczęłam mdleć z wyczerpania.A na studiach czy nie możesz wziąść urlopu dziekańskiego?Spotkała Cię moim zdaniem jedna z najokropniejszych chorob, masz prawo nie dać rady i wziąść sobie wolne.Powinnaś zacząć działać i coś z tym zacząć robić, bo w innym wypadku(tak przynajmniej było u mnie)może być jeszcze gorzej
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do