Jak walczycie z nerwicą lękową? Czy ktoś wyleczył się?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez agapla 07 maja 2006, 12:49
W zupełności sie zgadzam z cenedrą, kochajacy ja tez juz jestem prawie zdrowa i naprawdę nie mam ci czego zazdrościć!!!!!!( zresztą moja nerwica chyba jednak nie byla taka silna w porównaniu z innymi którzy przeżywaja naprawdę istny horror) Ogólnie biorąc patrząc już teraz na ciebie oczami czlowieka zdrowego nic sie nie zmieniło ! czy byłam chora czy zdrowa ty jestes w mojej ocenie taki sam!!!!!!!!(a jak cie oceniam pozostawiam bez komentarza, na tym forum jest bardzo dużo inteligentnych ludzi z których naprawdę nie musisz robić debili tylko dla tego że mają nerwicę!!!!!!!!! Pozdrawiam i życzę na nowej drodze trochę TWÓRCZEJ SAMOKRYTYKI :lol: :lol: ps. Chciałam dodać że nic do ciebie nie mam , i nie odbieraj mojej wypowiedzi za wrogi atak .Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie :lol:
Ostatnio edytowano 07 maja 2006, 14:38 przez agapla, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez agapla 07 maja 2006, 13:07
Kochana wyleczona ja też już prawie jestem zdrowa a leczyłam sie tak jak ty zupełnie sama bez lekarzy , jedyne co biorę to ziółka i wit . Ale mam wielką chęć żeby z tego wyjść.Pomału czuję że żyję! A jak ktoś mnie będzie krytykować to jego sprawa! :lol: pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez kochajacy 07 maja 2006, 13:51
cenedra_20 napisał(a):Twoja metafora z chlewem była ciekawa, ale mam dla niej lepsze rozwiązanie. Zamiast zakładać klamerkę na nos, czy wypędzać świnie, nie lepiej byloby wyjść z chlewu?
Moja nerwica jest spowodowana sytuacją rodzinną, ale niemożliwym jest wybicie rodzinki tylko dlatego, że są powodem mojej nerwicy.
Gratuluję Ci, że wyszedłeś z tych problemów, które miałeś, ale głęboko i szczerze wątpię, żeby negatywny stosunek niektórych forumowiczów był wywołany zazdrością o to, że Ci się udało.
Po prostu często Twoje wypowiedzi przypominają wywyższanie się, są zawiłe, zawierają same suche fakty i złote rady, które nie mają odzwierciedlenia w jakichś realnych sytuacjach. Nie dzielisz się swoimi doświadczeniami ale tylko i wyłącznie książkową wiedzą. To czasem za mało kiedy ktoś bardzo cierpi i potrzebuje porady i zrozumienia.


mysle ze ta metafora jest taka jaka powinna byc
i co moge dodac , najlatwiej jest stwierdzic ze to co pisze jest ksiazkowe i wogole do d... nie zastanawiajac sie nad tym glebiej , nie chce juz mi sie nawet odpowiadac na wciaz te same negatywne uwagi , jesli ktos nie chce niech nie czyta ,proste :) za to co pisze nikt mi nie placi , a jak komus nie podpada pod gust wystarczy to zlekcewazyc
pozdro
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wyleczona 07 maja 2006, 15:57
Hej...bo prawda jest taka ze nerwica siedzi w nas...i tylko my sami mozemy sobie pomoc...zaden lekarz...zaden lek...a jezeli zachodzi potrzeba to sa to srodki tylko wspomagajace...proces leczenia musi sie zaczac w czlowieku...w jego wnetrzu...trzeba zaakceptowac to zaburzenie a nie pytac sie dlaczego i wtedy zrozumiec ze owszem dopadlo mnie i pytania nic nie pomoga...musze sobie pomoc sam...i nie wiem czy to dobrze czy zle ale jakies psychoanalizy i inne dziwne rzeczy tu nie pomoga a jesli juz to niewiele...najlepsza jest tzw terapia zachowan...trzeba od nowa uczyc sie przebywac w srodowisku wywolujacym lek...przebywac pomimo tego leku...a dobrze wiemy ze najchetniej ratujemy sie ucieczka...i w skrytosci przeplakujemy swoje porazki...jak sie okazuje im dluzej narazamy sie na lek tym bardziej on slabnie...to wszystko dzieje sie powoli...to dlugi proces...ale jaka jest radosc kiedy uda nam sie pomimo wszystko wytrwac...swiat od razu jest piekniejszy...i wstepuje w nas nowa sila i nadzieja ze damy rade...a to popycha w kierunku alby dalej walczyc....
Zdarzaja sie porazki...lek zwycieza...ale nie wolno upadac nie wolno sie poddawac...trzeba powiedziec sobie...dzisiaj mi sie nie udalo...ale jutro sprobuje znow..bo to naprawde mozliwe...i przede wszystkim byc przygotowanym na upadki...na porazki...ale wiedziec tez ze one nie trwaja wiecznie..ze z czasem slabna ...sa coraz rzadsze...i w koncu sporadyczne....ale na takim etapie juz jestesmy na tyle silni...ze wiemy ze nic juz nas nie zawroci i ze lek juz nie wygra...bo go znamy...bo wiemy ze jezeli udalo sie raz to uda i drugi....i jak bedzie trzeba to kolejny...to wlasnie jest proces wychodzenia z nerwicy...im czesciej pojawia sie lek tym a my nie uciekamy tym bardziej jestesmy silni i przestajemy sie bac...wystarczy wytrwac na raz obranej drodze i byc konsekwentnym w dazeniu do celu...a celem jest pelne wyleczenie...zdrowie i radosc zycia :D
Pozdrawiam serdecznie...

[ Dodano: Nie Maj 07, 2006 3:58 pm ]
...a krytykuja tylko ci ludzie ktorzy sa za slabi na to aby cos z tym zrobic...i tacy ktorzy pielegnuja swoja nerwice jak relikwie pomimo tego ze ona zaslania im swiat rzeczywisty...

[ Dodano: Nie Maj 07, 2006 4:07 pm ]
....i jest szansa ze moze wrocic..to prawda...ale kiedy czlowiek pokona ja raz...nigdy nie wroci tak silna...NIGDY...poza tym juz potrafimy sobie z tym poradzic...i jest slabiutka...poniewaz ja znamy i wiemy jak sobie poradzic...nawroty zdarzaja sie w procesie leczenia...ale nigdy po wyleczeniu..nigdy nie bedziemy sie bali tej samej rzeczy..poniewaz mechanizmy obronne zostaly juz zakodowane w mozgu...leczenia mozna porownac z programowaniem komputera...trzeba sie przeprogramowac...hihihi... ;)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2006, 21:43

przez Małpka1 07 maja 2006, 16:09
wyleczona napisał(a):Hej...bo prawda jest taka ze nerwica siedzi w nas...i tylko my sami mozemy sobie pomoc...zaden lekarz...zaden lek...a jezeli zachodzi potrzeba to sa to srodki tylko wspomagajace...proces leczenia musi sie zaczac w czlowieku...w jego wnetrzu...trzeba zaakceptowac to zaburzenie a nie pytac sie dlaczego i wtedy zrozumiec ze owszem dopadlo mnie i pytania nic nie pomoga...musze sobie pomoc sam...i nie wiem czy to dobrze czy zle ale jakies psychoanalizy i inne dziwne rzeczy tu nie pomoga a jesli juz to niewiele...najlepsza jest tzw terapia zachowan...trzeba od nowa uczyc sie przebywac w srodowisku wywolujacym lek...przebywac pomimo tego leku...a dobrze wiemy ze najchetniej ratujemy sie ucieczka...i w skrytosci przeplakujemy swoje porazki...jak sie okazuje im dluzej narazamy sie na lek tym bardziej on slabnie...to wszystko dzieje sie powoli...to dlugi proces...ale jaka jest radosc kiedy uda nam sie pomimo wszystko wytrwac...swiat od razu jest piekniejszy...i wstepuje w nas nowa sila i nadzieja ze damy rade...a to popycha w kierunku alby dalej walczyc....
Zdarzaja sie porazki...lek zwycieza...ale nie wolno upadac nie wolno sie poddawac...trzeba powiedziec sobie...dzisiaj mi sie nie udalo...ale jutro sprobuje znow..bo to naprawde mozliwe...i przede wszystkim byc przygotowanym na upadki...na porazki...ale wiedziec tez ze one nie trwaja wiecznie..ze z czasem slabna ...sa coraz rzadsze...i w koncu sporadyczne....ale na takim etapie juz jestesmy na tyle silni...ze wiemy ze nic juz nas nie zawroci i ze lek juz nie wygra...bo go znamy...bo wiemy ze jezeli udalo sie raz to uda i drugi....i jak bedzie trzeba to kolejny...to wlasnie jest proces wychodzenia z nerwicy...im czesciej pojawia sie lek tym a my nie uciekamy tym bardziej jestesmy silni i przestajemy sie bac...wystarczy wytrwac na raz obranej drodze i byc konsekwentnym w dazeniu do celu...a celem jest pelne wyleczenie...zdrowie i radosc zycia :D
Pozdrawiam serdecznie...

[ Dodano: Nie Maj 07, 2006 3:58 pm ]
...a krytykuja tylko ci ludzie ktorzy sa za slabi na to aby cos z tym zrobic...i tacy ktorzy pielegnuja swoja nerwice jak relikwie pomimo tego ze ona zaslania im swiat rzeczywisty...


wiesz naprawde dodajesz mi nadziei, bo za każdym razem gdy idę do kościoła w niedziele boję się że nie dam rady tam być a jednak robie wszystko by wytrzymać.Ciągle mam dylemat: iśc czy nie iść, ale zazwyczaj kończy sie na tym że idę bo chcę ten lęk pokonać. Jak wracam ciesze się że wytrzymałam stanęłam oko w oko ze strachem i to bardzo mi pomaga. Trwa to juz długo ale mam nadzieje ogromną że w końcu sie to skończy. Krok po kroku, dzień za dniem oswajam sie z lękiem, raz jest gorzej a raz lepiej ale nie poddaję się.Kiedy zaczynają się ataki i dziwne samopoczucie wiem jak się bronic o czym mysleć, jest to faktycznie zakodowane gdzieś w głowie w środku i wiem co mam robic by sie bronić, wierzę wtedy że atak będzie miał ta sama postać i wiem co w tym momencie mi pomoże oraz myslenie na siłe że jest ok.Czasem sie nie da ale często to myslenie mi pomaga.Twój przypadek dodaje mi otuchy..dziekuję! Oby więcej takich postów.Pozdrawiam!!
Ostatnio edytowano 07 maja 2006, 16:15 przez Małpka1, łącznie edytowano 1 raz
-one life-million mistakes-
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 18:15
Lokalizacja
inąd

przez wyleczona 07 maja 2006, 16:11
......aha...i nikt nikomu nie powie w jaki sposob mozna...bo naprawde ksiazke by trzeba bylo napisac...polecam podrecznik o terapii behawioralnej ...od deski do deski....dostosowac sie...to tylko wskazowka...a droge trzeba sobie przejsc samemu.. :mrgreen:

A ludzie ktorzy krytykuja? Zapraszam...krytykujcie do woli....ale ja wspolczuje bo ja mam to juz za soba...a wy? ;)

[ Dodano: Nie Maj 07, 2006 4:17 pm ]
Małpka1...prawda ze zawsze przyjemniej sie wraca niz idzie gdzies? to jest wlasnie to...wracajac myslimy sobie..alez to glupota...bac sie takiego czegos....jest cudownie...wlasnie dlatego ze w tym jednym momencie lek przegral...pokonalismy go...i tak wlasnie trzaba postepowac...potem jest juz tylko z gorki...ciesze sie ze moge dodac otuchy... ;)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2006, 21:43

przez Małpka1 07 maja 2006, 16:19
Wyleczona mam nadzieję własnie że jestem na tej dobrej drodze do wyzdrowienia bo mam dokłądnie te same mysli co Ty. Ciagle sobie uświadamiam że jak nie dziś to jutro znów spróbuję..w końcu jak będę za każdym razem próbować to mi sie uda..bo udaje mi się wygrywać.A to że akurat dziś sie nie udało o niczym nie przesądza.Skoro dałam rade wczoraj to i dam radę jutro i jestem bogatsza w doświadczenie lęku.I tak krok po kroku w końcu musi się udać!!!!
-one life-million mistakes-
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 18:15
Lokalizacja
inąd

Avatar użytkownika
przez iwo4 07 maja 2006, 18:25
Małpka1 napisał(a):i nie wiem czy to dobrze czy zle ale jakies psychoanalizy i inne dziwne rzeczy tu nie pomoga a jesli juz to niewiele...


A ja sie nie zgadzam ze psychoanaliza nie pomaga... bo to co siedzi w podswiadomosci trzeba przywrocic do swiadomosci
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

przez wyleczona 07 maja 2006, 21:21
...teraz odchodzi sie od psychoanalizy...to stara tworczosc freuda... :D

Przywracac...analizowac...szukac...to jest chore...trzeba zwyczajnie dojrzec do poradzenia sobie z problemem...analiza jest dobra w przypadku konkretnych fobii a nie lekow jako takich..lekow ktorych wczesniej nie bylo..lekow przed normalnym zyciem...w takim przypadku grzebanie w przeszlosci niewiele da... :D
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2006, 21:43

Avatar użytkownika
przez iwo4 07 maja 2006, 21:24
I znowu sie nie zgodze... nie mialam fobii tylko wlasnie lęki... i tu pomogla mi wlasnie psychoanaliza... trzeba najpierw uporac sie ze wszystkimi konfliktami ktore tkwia w nas
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

przez wyleczona 07 maja 2006, 23:02
iwo4 ja nie generalizuje i nie twierdze ze psychoanaliza nie pomaga...poczytaj dobrze...niewiele...bo zdarzaja sie wyjatki...narazie psychoanaliza jest daleko w tyle ze skutecznoscia leczenia nerwic co nie oznacza ze nie ma sukcesow...owszem..ale w porownaniu z innymi rodzajami terapi wypada kiepsko...wystarczy dobrze sie zapoznac ze statystykami... :D

[ Dodano: Nie Maj 07, 2006 11:03 pm ]
....a zreszta...ja mam to poza soba i nie bede sie klocic co jest lepsze...niepotrzebnie wdaje sie w dyskusje o nerwicy...hahaha...bez sensu...pozdrawiam...pa
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2006, 21:43

Avatar użytkownika
przez iwo4 07 maja 2006, 23:06
A mozesz mi powiedziec.... jest daleko w tyle za..? Jakie znasz inne, lepsze metody leczenia nerwicy?... Bo mnie sie wydaje ze to podstawowa metoda
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez kochajacy 07 maja 2006, 23:15
melissaa napisał(a):kochajacy ja np wiem ze chcesz dobrze ..ale wiekszosc osób tego nie widzi bo oni nie chca widziec a moze nie potrafia sama juz nie wiem....ja teraz przechodze własnie powoli na ta druga strone i zycie tutaj jest super ..to jak wyzszy poziom swiadmosci zupełnie inna rzeczywistosc powoli sie jej ucze i do niej przyzwyczajam...tez bym chciała pomóc wielu osoba tutaj przez to przejsc ale mysle ze niektórym osoba nie da sie pomóc ....to jak z alkoholizmem z tego wychodza nieliczni ..bo najwazniejsze to przyznac sie do swojej słabosci ( mam problem czegos sie boje ,nie akceptuje siebie ) sam to wymaga ogromnej odwagi wiem o tym to jak obnazenie sie ale bez tego nie ma szans na jakas kolwiek prace nad soba ..duzo osób tutaj widac ze sa słabi to widac jak na dloni udaja pewnych siebie a to do niczego nie prowadzi samych siebie nie oszukaja innych moze i tak ale siebie nie ..mnie tez nie bo znam te mechanizmy zbyt dobrze bo sama w nich siedziałam po uszy....


masz racje Melissko , ten wyzszy poziom swiadomosci jest czyms cudownym , im dalej bedziesz zaglebiac sie w rozwoju swojego ducha tym wszystko w jasniejszym swietle ujrzysz
a pomagac nie da sie na sile , mozna tylko udzielac wskazowek , jesli ktos tego nie chce , czuje lęk przed czyms nowym to nie jest to mozliwe
trzeba poprostu chciec zmian na lepsze
brak dzialania jest w pewnym sensie wygodny ale pretensje za to mozna miec tylko do siebie :!:
pozdrawiam
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 07 maja 2006, 23:20
melissa, teraz troche przesadziłas..... Jeżeli nie podobaja mi sie posty kochającego, to co? Znaczy że nigdy nie wyjde z nerwicy...tak? Bo troche nie rozumiem........ Napisałem już co uważam o tekstach pisanych przez kochającego..... Nie rozumiem o co mu w nich chodzi, ale juz praktycznie wyszedłem z nerwicy....... Sma naskakiwałas na Magde, wiec w takim razie Ty równiez nie masz szans na wyleczenie?....to działa w dwie strony........ Nie wiem czy masz zły dzień i szukasz zaczepki na forum.... Nie pisze tego aby sie z Toba kłócić...prosze tylko o wyjaśnienie....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 33 gości

Przeskocz do