Jak walczycie z nerwicą lękową? Czy ktoś wyleczył się?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez kochajacy 06 maja 2006, 15:35
venom napisał(a):po pierwsze nie jestem twoim kolega

jesli chodzi o nerwice to uwazam ze ona zawsze wraca, nic wiecej , reaguje na to co piszecie bo uwazam ze nie macie racji,


a skad ty mozesz to wiedziec skoro nie udalo ci sie z niej wyjsc :?:


piszesz o swoich wyobrazeniach nie popartych zadna rzetelna wiedza (przypominam ci ze to sa mysli ktore znajduja sie tylko i wylacznie w twojej glowie) i dla mnie nie niosa ze soba zadnej wartosci bo odbieraja ludzia nadzieje :!: :!: , jak mozesz to robic :?: :!: , nie masz zielonego pojecia o tych sprawach i piszesz bzdury :!:
takie jest moje zdanie bez urazy

dlatego pomine je uznajac jako prosty zart wyplywajacy z niewiedzy
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez agapla 06 maja 2006, 15:51
To źle pamiętasz ja zawsze twierdzilam że można wyjść tylko dla każdego jest inny sposób nie koniecznie taki jaki wy proponujecie! ps. A tak naprawdę czy to wazne ? Najważniejsze jest w obecnej sytuacji pozbyć sie lęku , ja jak miałam tylko nerwicę wegetatywna to normalnie żyłam , dopiero moje zycie zmienil lęk .Przedewszystkim skupiam sie na pozbyciu lęku a na nerwicę leję z góry!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez didado1 06 maja 2006, 17:38
:shock: :shock: :shock:
ludzie co się tutaj dzieje :?: :?: :?:
Venom uważasz, że nie da się wyjśc z nerwicy Twoja, że tak powiem sprawa :? Masz to prawo wykrzyczec, nie mniej jednak takie ostre wypowiedzi są bardzo rażące i powiedziałabym żenujące (Virginia, Kochający nic na siłe).

Powiem tylko jedno miałam takie lęki że do kibla nie poszłam sama, a teraz to przeszło więc da się uwolnic od lęków, kwestia podejścia, ja zignorowałam te lęki i ignoruje je nadal i dlatego one słabną coraz bardziej z dnia na dzień :D :D :D
Kto w to uwierzy będzie wolny, nie uwierzy będzie się nadal borykał z gigantycznie rosnącym strachem w gaciach. Takie jest moje zdanie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez kochajacy 06 maja 2006, 17:46
didado1 napisał(a):Kto w to uwierzy będzie wolny, nie uwierzy będzie się nadal borykał z gigantycznie rosnącym strachem w gaciach. Takie jest moje zdanie.


didado1 swieta prawda
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez agapla 06 maja 2006, 19:02
To bardzo ciekawe , mnie jeszcze pasjonuje akupresura i akupunktura ale muszą wykonywać je specjaliści wiem że bardzo pomocne są w nerwicy. Ech tyle by sie spróbowało metod ale kasy brak :cry: :cry: pozdrawiam :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez emiflo 06 maja 2006, 19:14
na szczęście te ćwiczenia wykonuje się samemu i za darmo :D
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

Avatar użytkownika
przez agapla 06 maja 2006, 19:20
A ile razy dziennie trzeba to wykonywać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez wyleczona 06 maja 2006, 21:58
Witam!
Jestem nowa...ale wyleczona...nie zamierzam sie wdawac w dyskusje on nerwicy...bo mam to za soba...bede tu sporadycznie... :D
Powiem ze 5 lat zycia zabrala mi nerwica...nie wychodzilam z domu..mialam leki roznego rodzaju..moze nawet wszystkie ktore tu opisujecie...w jednej osobie...we mnie... :D

Wyleczylam sie bez lekow i bez pomocy lekarza...na poczatku cos z lekami probowano ale balam sie ich brac...odstawilam wszystko

Kupilam sobie poradnik dla znerwicowanych i rozpoczelam terapie z sama soba..powoli wychodzilam z tego..na sile...wbrew lekowi robilam wszystko czego sie balam..i juz nie pamietam ile razy upadalam po to by znow wstac...ile razy uciekalam by wrocic w to samo miejsce...mnostwo...ale sie udalo.
Wiem czym jest nerwica...oj wiem..to pieklo w samym sobie..koszmar i bezradnosc ale z calym przekonaniem twierdze ze...Z TEGO MOZNA SIE WYLECZYC...TYLKO NAPRAWDE TRZEBA CHCIEC! Pewnego koszmarnego dnia ..po wylaniu mnostwa lez...po potoku zalu i pretensji do losu...po zadaniu setek pytan DLACZEGO JA? zrozumialam ze musze wybierac...albo trudna mozolna droga do wyleczenia albo druga strona zycia...wybralam to pierwsze...poniewaz nic tak bardzo na swiecie nie kochalam jak zycie...i moja mala 3 letnia coreczke ktora niczego nie swiadoma nie chodzila na spacery....nie bawila sie z dziecmi...poniewaz jej mama siedziala w domu ze swoimi lekami... i to byl poczatek konca...konca nerwicy...zajelo mi to ponad rok...zanim moglam spokojnie wyjsc i spojrzec na swiat innymi oczami :D

Zycze wszystkiego dobrego...naprawde....sily i checi do walki...bo jezeli sie chce...jezeli sie przelamie...osiagnie dno tej choroby to nie pozostaje juz nic innego jak sie odbic... :D pozdrawiam was!

[ Dodano: Sob Maj 06, 2006 10:01 pm ]
didado1 wlasnie to...samo sedno sprawy...100% racja...tylko tak mozna sie wyleczyc...pomimo wszystko i naprzekor wszystkiemu...a przede wszystkim lękowi :D
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2006, 21:43

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 06 maja 2006, 23:34
I o które palce chodzi? Nogi czy ręki? A może...... :oops:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez agnes635 06 maja 2006, 23:50
Najlepiej wszystkie!!!
Większe prawdopodobieństwo,że się utrafi!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

przez Małpka1 07 maja 2006, 08:55
wyleczona napisał(a):Witam!
Jestem nowa...ale wyleczona...nie zamierzam sie wdawac w dyskusje on nerwicy...bo mam to za soba...bede tu sporadycznie... :D
Powiem ze 5 lat zycia zabrala mi nerwica...nie wychodzilam z domu..mialam leki roznego rodzaju..moze nawet wszystkie ktore tu opisujecie...w jednej osobie...we mnie... :D

Wyleczylam sie bez lekow i bez pomocy lekarza...na poczatku cos z lekami probowano ale balam sie ich brac...odstawilam wszystko

Kupilam sobie poradnik dla znerwicowanych i rozpoczelam terapie z sama soba..powoli wychodzilam z tego..na sile...wbrew lekowi robilam wszystko czego sie balam..i juz nie pamietam ile razy upadalam po to by znow wstac...ile razy uciekalam by wrocic w to samo miejsce...mnostwo...ale sie udalo.
Wiem czym jest nerwica...oj wiem..to pieklo w samym sobie..koszmar i bezradnosc ale z calym przekonaniem twierdze ze...Z TEGO MOZNA SIE WYLECZYC...TYLKO NAPRAWDE TRZEBA CHCIEC! Pewnego koszmarnego dnia ..po wylaniu mnostwa lez...po potoku zalu i pretensji do losu...po zadaniu setek pytan DLACZEGO JA? zrozumialam ze musze wybierac...albo trudna mozolna droga do wyleczenia albo druga strona zycia...wybralam to pierwsze...poniewaz nic tak bardzo na swiecie nie kochalam jak zycie...i moja mala 3 letnia coreczke ktora niczego nie swiadoma nie chodzila na spacery....nie bawila sie z dziecmi...poniewaz jej mama siedziala w domu ze swoimi lekami... i to byl poczatek konca...konca nerwicy...zajelo mi to ponad rok...zanim moglam spokojnie wyjsc i spojrzec na swiat innymi oczami :D

Zycze wszystkiego dobrego...naprawde....sily i checi do walki...bo jezeli sie chce...jezeli sie przelamie...osiagnie dno tej choroby to nie pozostaje juz nic innego jak sie odbic... :D pozdrawiam was!

[ Dodano: Sob Maj 06, 2006 10:01 pm ]
didado1 wlasnie to...samo sedno sprawy...100% racja...tylko tak mozna sie wyleczyc...pomimo wszystko i naprzekor wszystkiemu...a przede wszystkim lękowi :D


Jestem szcześliwa jak słysze takie wypowiedzi, dodają mi energii i chęci do walki,ale założe sie moja droga że pewnie znajdą sie osoby które Cie skrytykują..(czyz mozna sie wyleczyć z nerwicy bez leków i lekarza??? czy tak mozna? czy ta nerwica niebawem może powrócić??) Ja wierzę że ja pokonałaś.Pozdrawiam serdecznie :D
-one life-million mistakes-
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 18:15
Lokalizacja
inąd

Dla wszystkich -ja i moj rozwoj duchowy

Avatar użytkownika
przez kochajacy 07 maja 2006, 10:38
witam wszystkich

ostatnie wydarzenia jakie mialy tu miejsce sklonily mnie do napisania tego posta (sorry Dark Angel ze taki dlugi :D ) doskonale zdaje sobie sprawe z tego ze wiele ludzi odbiera moje pisanie przede wszystkim jako chec wywyzszenia sie ,i chodzbym milion razy temu zaprzeczal ,wiem ze to sie nie zmieni ,tylko nieliczni dostrzegaja to ze mnie to nie obchodzi, i ze tak naprawde nie zjada mnie pycha ,czuje ta zawisc ,czuje to wszystko przez skore ,kazdy najmniejszy wyraz nieuzasadnionej krytyki wyplywa z pewnych nieczytych intencji i nic mnie nie zwiedzie bym tego nie zauwazyl ,widze to jak na dloni i zachowuje pelen spokoj i dystans ,bylem kiedys rowniez po tamtej stronie w bardzo fatalnej sytuacji i zachowywalem sie wzgledem ludzi szczesliwych dokladnie tak samo ,zazdroscilem im tego ze miewaja sie dobrze ,atakowalem ich za to bo tez tak chcialem ,pragnalem tego ,bylem smutny ,zly na wszystko i na wszystkich ,znerwicowany ,pelen zawisci i nie wiedzialem ktora droga podazyc ,w glowie panowal totalny haos i pustka zarazem ,bralem narkotyki i bylem na dnie(nizej jest tylko podloze) i nie wstydze sie tego powiedziec bo jestem nikim innym jak jednym z was :!:
dlatego wlasnie ze bylem na dnie teraz mam w sobie szacunek do kazdego czlowieka :!: nawet pomimo tego ze nie doswiadczam okazywania mi sympatii
naprawde dobrze to rozumiem ze w srodku moze bolec kiedy sie widzi takiego gnojka "kochajacego" ktory swieci swa "madroscia" ,cholerny piepszony filozof co nie :?:
moze nie robie tego tak jak co niektorzy by chcieli , ale robie to tylko tak jak potrafie ,nie chce nikomu wchodzic w droge ale i nie pozwole na to zeby ktos mi w nia wchodzil.

chce wyraznie powiedziec cos tym osobom ktore palaja do nienawiscia do mnie ,ze nie mozna ze mna wygrac krytyka , bo pod tym wzgledem jestem doskonale przygotowany ,jestem gluchy na wszelkie nieuzasadnione negatywne uwagi pod moim adresem ,przez cale moje dziecinstwo i czesc doroslego zycia bylem krytykowany ze strony ojca i nie tylko ,nie zaznalem akceptacji w zyciu ,wszyscy piszemy tu o objawach ,doswiadczeniach ,lękach itd. o próbach walki z tym co nas boryka , o probach walki ze swoimi ze swoimi slabosciami ,to wszystko jest takie trudne i zlozone wrecz nie do ogarniecia , nerwica stopniem swojego skomplikowania moze przerazac i potegowac lęk (dlatego niektorzy uwazaja ze jest niewyleczalna) choc to bzdura :!:
u kazdego te doswiadczenia ,objawy i lęki beda inne, beda sie czyms róznily ,
ale z psychologicznego punktu widzenia to wszystko mozna wsadzic do "jednego worka" i slusznie bo nie idzie sie we wlasciwym kierunku kiedy cale nasze skupienie absorbowane jest tylko na poszczegolnych uprzykrzajacych zycie objawach i lękach majacych przeciez swoje zrodlo
i walka z nerwica ktora ukierunkowana jest pod katem lagodzenia tych objawow i lekow jest skazana na porazke :!: to tak jakbysmy znajdowali sie w chlewie pelnego odoru i zatkali sobie nos klamerka :!: smrod pozostaje i kiedy sciagniemy klamerke z nosa to nic sie nie zmieni :!:
ale jak usuniemy zrodlo tego smrodu to nie ma innej opcji :!: smrod musi zniknac bo nie ma swojego zrodla :!: tak jest z nerwica :!:
dochodzac do sedna sprawy wyplywa wniosek ,ze wszystkie te poszczegolne objawy i trudnosci maja jedne zrodlo -zrodlem tym jest podswiadomosc .
praca z nia jest wlasnie takim oczyszczaniem zrodla smrodu jak w powyzszym przypadku.
to dzieki wkroczeniu na sciezke rozwoju duchowego wyszedlem z nerwicy :idea:
czy nie warto zatem sprubowac :?: co mozesz stracic :?: jest cos co mozesz stracic - nerwice :!: :!: :!: :!: TYLKO TO :!:
PRZESTANCIE SIE BAC :!:
SPRUBUJCIE :!:

http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=154

pozdrawiam
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

przez Smutna... 07 maja 2006, 11:18
Hej ja tam wcale nie pałam do Ciebie nienawiścią chociaż dobrze wiem że nerwica sparawia że pałam nią do większości zdrowych ludzi, którzy po prostu mnie nie rozumieją...ty miałeś szczęście że udało Ci się włASNĄ WOLĄ UWOLNIĆ OD TEGO KOSZMARU .Osobiście popieram twoją metodę walki z nerwicą...żadnych tropów, psychologa, wtrącania się innych w nasze życie..bo to ssmaemu trzeba sobie pomóc zmienić myślenie, które jest tylko w nas w środku...mi jest bardzo ciężko je zmienić ilekroć próbuję znów dzieje się ze mną to samo złość, nienawić do ludzi, wrogie nastawienie lęk...bo przecież oni chcą mi dokuczyć bo widzą we mnie słabość...nigdy nie przezyli tego co ja zawsze będą się mądrzyć na swój sposób..nie zrozumieją mnie.... :)

[ Dodano: Nie Maj 07, 2006 11:22 am ]
czasami czuję w sobie takie kompletne wyniszczenie, brak siły do walki do zmiany...a wedy gdy znów słyszę pytania czemu się trzęsiesz..? Zimno Ci..? Co się trząchasz..miałaś już to w szkole...moja niechęć do ludzi narasta i te głupie spojrzenia..szczególnie na moje ręce....

[ Dodano: Nie Maj 07, 2006 11:25 am ]
Moja niedostępność i zrażenie do ludzi stały się moją męką..mam czasem momenty że chcę walczyć z całym światem..buntuję się przeciw temu wszyskimu mam chęć na leki, albo jakieś inne wspomagacze to po prostu czasem mój ból wewnętrzny jest zbyt silny..i nie potrafię go sama pokonać a ilekroć ktoś próbuje mi pomóc wtrącać się w moje życie..oczywiście ktoś zdrowy odbieram to jako litość...i czuję złość bo nie chcę żeby mi ktoś pomagał...ktoś kto mnie nie rozumie...

[ Dodano: Nie Maj 07, 2006 11:33 am ]
to nie jest tak że ja nienawidzę ałego świata to tylko coś wewnętrznie mnie blokuje ..sprawia że nie mogę...niby czegoś chcę..a nie mogę bo coś jednak zawsze mnie blokuje to moje głupie przekonanie...o tym że to złość lub litość sprawia że ktoś stara się mnie zrozumieć a nie chęć..pomocy...często w moich starych pamiętnikach pisałam...denerwuje mnie ta atmosfera i wrogość otoczenia...boję się go...i tych wszystkich idiotycznych żartów aktów zazdrości, ataków na mnie....biedną i bezbronną istotę samotną w swoich męczarniach i cierpieniach,...

[ Dodano: Nie Maj 07, 2006 11:35 am ]
moja choroba zaczynała się dużo wcześniej tylko że ja sama nie rozumiałam co się ze mną dzieje...
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Avatar użytkownika
przez cenedra_20 07 maja 2006, 11:36
Twoja metafora z chlewem była ciekawa, ale mam dla niej lepsze rozwiązanie. Zamiast zakładać klamerkę na nos, czy wypędzać świnie, nie lepiej byloby wyjść z chlewu?
Moja nerwica jest spowodowana sytuacją rodzinną, ale niemożliwym jest wybicie rodzinki tylko dlatego, że są powodem mojej nerwicy.
Gratuluję Ci, że wyszedłeś z tych problemów, które miałeś, ale głęboko i szczerze wątpię, żeby negatywny stosunek niektórych forumowiczów był wywołany zazdrością o to, że Ci się udało.
Po prostu często Twoje wypowiedzi przypominają wywyższanie się, są zawiłe, zawierają same suche fakty i złote rady, które nie mają odzwierciedlenia w jakichś realnych sytuacjach. Nie dzielisz się swoimi doświadczeniami ale tylko i wyłącznie książkową wiedzą. To czasem za mało kiedy ktoś bardzo cierpi i potrzebuje porady i zrozumienia.
"Each light between sunrise and sunset is worth dying for at least once"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
12 mar 2006, 17:04
Lokalizacja
Kielce

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do