Jak walczycie z nerwicą lękową? Czy ktoś wyleczył się?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Dana 18 lut 2006, 22:25
Do niedawna nie wierzyłam, że leki pomagają na lęki. Leczę się dopiero 3 tydzień i nie mam lęków. Ale pracę nad nimi u psychologa muszę dopiero rozpocząć. Kiedy życie zaczyna się przez lęki komplikować leki to niezastąpiona pomoc.
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Avatar użytkownika
przez cicha woda 19 lut 2006, 23:07
Ja czytałam tylko słynną tutaj książkę "Oswoić lęk".
Polecam!
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez cicha woda 19 lut 2006, 23:13
Ja bardzo długo myślałam że uda mi sie wyleczyć bez leków. To było błędne myślenie i nie żałuję że zdecydowałam się na psychiatrę.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez roccola 20 lut 2006, 13:05
Mi się udało...-miesiąc na lekach i psychoterapia wystarczyły aby poczuć zdecydowana ulgę :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez paula 20 lut 2006, 13:13
Moim zdaniem psychoterapia + ewentualnie leki, jeśli jest juz na prawdę źle. Ja poradziłam sobie bez leków, chodziłam na terapie, ale po 1,5 roku znów lęki sie zaczęły, własnie teraz, zaczynam znów terapię. decyzja o lekach powinna byc przemyślana, bo one same nie pomogą, nie zwalczą przyczyny lęków, natomiast mogą przynieść wcześniejszą ulgę! Z wypowiedzi niektórych osób wynika, że leki pomagaja dopóki sie je bierze, natomiast po zaprzestaniu lęki powracają!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

Avatar użytkownika
przez agnes635 20 lut 2006, 13:14
Ja też na lekach byłam bardzo krótko,już dawno nie miałam nawrotu choroby.
Jedni muszą brać leki krótko,inni długo,a jeszcze inni bardzo długo to zależy od wielu czynników,ale napewno u każdego nadejdzie taki moment,że zapomni o tym całym "badziewiu".Tego wam życzę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

Avatar użytkownika
przez paula 20 lut 2006, 13:25
Możesz zajrzeć do "pojedynek z nerwicą" pomaga! ja w tej chwili poluje na "Oswoic lęk", ale nie ma jej w wiekszości internetowych księgarni! Widocznie jest nas tak ogromna masa!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

przez LINA 20 lut 2006, 14:10
Ja od dwóch lat biorę jeden i ten sam lek.
Na początku chroby było mi lepiej więc odstawiłam go sama, ale niestety- choroba wróciła ze zdwojoną siłą.
Dlatego też od ponad pół roku znowu biorę i czuję się świetnie + psychoterapia naturalnie, zapomniałam, że mam tą cholerną nerwicę.
W moim przypadku leki pomogły mi najbardziej.

Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego dnia.
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
14 paź 2005, 09:55
Lokalizacja
okolice Wrocławia

Jak zmniejszyc leki za pomoca wlasnej wiary!

Avatar użytkownika
przez dzasti13 20 lut 2006, 14:30
Mam 27lat i choruje na Nerwice Lekowa od kwietnia zeszlego roku.Moje leki przyszly do mnie nagle.Ja powiem szczerze nigdy niemilalam zdrowia zawsze czepialy sie mnie jakies choroby ,ale niegdy ,niebylo tak zle .Przyszlam ok 5 lat temu smierc kliniczna,myslalam ze przezyc to juz czlowiekk niejest wstanie przezyc nic gorszego, a jednak.Dlamnie ta choroba popsula duzo rzeczy i poszykowala wiele,ale mysle ,ze nadejdzie kiedys dzien i "slonce przywita mnie z usmiechem na twarzy"...Moje leki byly ze mna wszydzie nieopuszczaly mnie na krok przez czas ktory poruszalam sie do momentu snu. Dzieki Bogu, ze snem nie mialam problemow wiekszych.Mialam ataki ktore byly podobne do napadow padaczki,byly one dlamnie najgorsze i uczucie zwezajacych sie drog oddechowych.Ale to mam juz za soba.Powiem wam ,ze nigdy sie niepoddalam kiedy lekarz mi powiedziala co to jest i na czym mniejwiecej to polega,mialam tylko w mojej glowie zrobic wszystko by skonczyl sie moj stan jaki przechodzilam .I tak mysle do dzis ,i dlatego tez moje leki sa juz tak minimalne ,ze przaktycznie nieprzeszkadzaja mi juz w zyciu.ALe mysle ze walka i wiara w siebie czlowiek potrafi wiele zdzialac.Niepowiem ,bralam leki ktore mi terz pomogly ,bo jak bralam lmoje napady sie skonczyly,bralam pol roku i juz niebiore miesiac.LEk sie troche nasilyl ,ale niepodddaje sie i wiem ze chodz czasem zle sie czuje to moze tez byc od lekow do ktorych napewno sie organizm przyzwyczail.Odstawialam je bardzo powoli ,bo lekow niewolno pod zadym wzgledem odstawiac szybko ,bo lek sie moze nasilic i bedzie nam ciezko odstawic lek .A jak bedziemy po minimalanej dawce odstawiac np.Ja odstawialam po 1/4taabl. co tydzien i nieodczuwalam wialkiej roznicy czulam sie niezle.Jesli mam wam kochani poradzic ,to nawet jesli bedzie niewiadomo jak ciezko nierezygnujcie z walki ,miejcie wiare w to ze kiedys przyjdzie nasz dzien wyzdrowienia ,bo ta choroba karmi sie naszymi slabosciami i wtedy staje sie jeszcze silniejsza, a przeciez tego nirchcemy :cry: Zazywajcie duzo sporu by swoj organizm uodpornic na lek wszystko jedno jaki ,nawet jak sie niechce to nieprzestawajcie ,starajcie sie usmiechac czesto nawet jak niema z czego sie zmiac to pomyslcie ze jest wam wesolo,pijcie ziola przeciw lekom kuppicie je w sklepie zielarskim,ja chodze na akupunkture ale jeszcze wiekszej poprawy nie czuje mam dni kiedy czuje ,ze jestem juz calkiem zdrowa ,ale jeszcze niedokonca.Mysle ze na mojej 3 miesiecznej terapi chodz dalam z siebie wszystko nieprzepracowalam do konca paru sytuacji w moim zyciu dlatego ide jeszcze na terapie grupowa ,wiem ze jeste bardzo dobra ,poniewaz czlowiek nieczuje sie taki samotny z tym wszystkim i tak jak my sie wymieniamy swoimi spostrzezeniami i przezyciami tak samo na terapi czujemy sie razniej w grupie.Wietrzcie swoja sypialnie przed pojsciem spac pare minut ,nawet ja jest przaskajacy mroz na dworze.Starajcie sie myslec pozytywnie i akceptowac siebie takim jakim czlowiek jest.Wiecie ,ze ta choroba potrafi duzo zniszczyc w naszym zyciu ,nasze zwiazki ,nasze znajomosci nasze ...zycie gdzie kiedys zylismy w nim ,bo leki zmieniaja zycie o 360%i czlowiek sie zastanawia, co sie stalo gdzie popelnila/em blad a czy ja popelnilem ,a moze to moi rodzice ....Kazdy z nas na terapie mosi pojsc ,sam sobie niepomoze,ale musi tez fakt miec dobrego lekarzy przy tym ,bo z tego co slysze to duzo ludzi nazeka ,ja milalam dobrego dlatego on powienien nam pomoc znalesc przyczyne naszych lekow .Ja bylym osoba zawsze samodzielna dajaca sobie szybko rade w zyciu sama ,to ja pomagalam moim np. rodzicom i wszystkim innym wokol mnie ja bylym czlowiekiem ktory niepotrafil odmowic nikomu.A jak j apotrzebowalam kogos to przewaznie zostawalam sama ze soimi problemami niektore dochodzily jeszcze i sie zbieralo, a ja jestem charakter ze niepotrafie dusic w sobie ,tylko musze z siebie wyrzucic ,bo przewaznie odreagowywalam zle.ALe niestety jesli czlowiek jest twardy trzma w garsci swoje zycie jest ciagle zabiegany juz od dzieciaka, niema czasu na nic prawia zle odzywianie stres itp.doprowadzilo mnie do tego ze wycienczylam swoj organizm i swoja dusze i dlatego tez dopadly mnie leki ,bo powiedzial moj organizm stop.A teraz walcze o to by w moim zyciu zaswiecilo znow slonce.Niewiem moi drodzy czy dobrze sie okreslilam czy mnie dobrze zrozumiecie ,ale zycze wam wszystkim ktorzy zagladaja na forum i nietylko WALCZCIE I NIEPOZWULCIE SIE ZWALCZYC CHOROBIE.,nieobiecuje ,ze bedzie latwo ,bada tez dni zrezygnowania ,ale niech wygra rozsade tego wam zycze moi drodzy duzo usmiechu na twarzach waszych ,wiary i walki....Podam wam slowa, ktore do mnie przemawiaja ,dostalam je od mojej pani doktor.
Boze, uzycz mi Pogody Ducha,
bym godzil sie z tym ,czego zmienic nie moge
Odwagi,
bym zmienil to ,co moge zmienic
I Madrosci ,
bym umial odroznic pierwsze od drugiego...
Pozdrawiam Was I zycze Powodzenia Justyna! :lol: :lol: :D :D :D :D
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 20 lut 2006, 14:31
Ja wychodzę z założenia, że lęki mogę pokonac tylko poprzez zmianę myślenia i pracę nad psychiką. Fakt, ze wspomagam się lekami, ale wiem z doświadczenia, że nie ma to jak przełamanie lęku na siłę, pokonanie strachu. Chociaż nieraz lęk bywa silniejszy :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Avatar użytkownika
przez paula 20 lut 2006, 14:34
Zgadzam sie z Aniołkiem! Lęki mozna przezwyciężyć zmianą myslenia! choć nie jestem przeciwniczką leków, jeśli są one podawane tylko w ciężkich przypadkach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

przez LINA 20 lut 2006, 15:14
Pokonywanie lęku na siłę- zgadzam się w 100 %[/color],[/color] choć wyżej o tym nie wspomniałam. Zalecił mi to psychiatra, a także psycholog.
Robiłam to i nadal robię. Chodzę najczęsciej tam gdzie się boję i gdzie wcześniej pojawiały się ataki. To pomaga. Czuję się psychicznie silniejsza i jestem z siebie dumna, że potrafiłam pokonać lęk i obawy przed atakami.
Pozdrawiam

[ Dodano: Pon Lut 20, 2006 3:15 pm ]
Pokonywanie lęku na siłę- zgadzam się w 100 % choć wyżej o tym nie wspomniałam. Zalecił mi to psychiatra, a także psycholog.
Robiłam to i nadal robię. Chodzę najczęsciej tam gdzie się boję i gdzie wcześniej pojawiały się ataki. To pomaga. Czuję się psychicznie silniejsza i jestem z siebie dumna, że potrafiłam pokonać lęk i obawy przed atakami.
Pozdrawiam

[ Dodano: Pon Lut 20, 2006 3:18 pm ]
Przepraszam, że wysłałam dwa razy, ale coś mi się popierniczyło.
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
14 paź 2005, 09:55
Lokalizacja
okolice Wrocławia

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 20 lut 2006, 15:30
Dokładnie o to chodzi. Aby pokonać własną słabość. I podjąć walkę , a nie czekać az będzie gorzej. To umacnia psychikę, no bo skoro juz raz się udało to dlaczego ma się nie udać kolejny?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Re: Jak zmniejszyc leki za pomoca wlasnej wiary!

Avatar użytkownika
przez innge 20 lut 2006, 18:20
dzasti13 napisał(a):nigdy sie niepoddalam kiedy lekarz mi powiedziala co to jest i na czym mniejwiecej to polega,mialam tylko w mojej glowie zrobic wszystko by skonczyl sie moj stan jaki przechodzilam .ALe mysle ze walka i wiara w siebie czlowiek potrafi wiele zdzialac.N juz niebiore miesiac.LEk sie troche nasilyl ,ale niepodddaje sie Jesli mam wam kochani poradzic ,to nawet jesli bedzie niewiadomo jak ciezko nierezygnujcie z walki ,miejcie wiare w to ze kiedys przyjdzie nasz dzien wyzdrowienia ,bo ta choroba karmi sie naszymi slabosciami i wtedy staje sie jeszcze silniejsza, a przeciez tego nirchcemy Zazywajcie duzo sporu by swoj organizm uodpornic na lek wszystko jedno jaki ,nawet jak sie niechce to nieprzestawajcie ,starajcie sie usmiechac czesto nawet jak niema z czego sie zmiac to pomyslcie ze jest wam wesolo,Mysle ze na mojej 3 miesiecznej terapi chodz dalam z siebie wszystko nieprzepracowalam do konca paru sytuacji w moim zyciu dlatego ide jeszcze na terapie grupowa ,wiem ze jeste bardzo dobra ,poniewaz czlowiek nieczuje sie taki samotny z tym wszystkim .Starajcie sie myslec pozytywnie i akceptowac siebie takim jakim czlowiek jest.Wiecie ,ze ta choroba potrafi duzo zniszczyc w naszym zyciu ,nasze zwiazki ,nasze znajomosci nasze ...zycie gdzie kiedys zylismy w nim ,bo leki zmieniaja zycie o 360%iKazdy z nas na terapie mosi pojsc ,sam sobie niepomoze,ale musi tez fakt miec dobrego lekarzy.Ja bylym osoba zawsze samodzielna dajaca sobie szybko rade w zyciu sama ,to ja pomagalam moim np. rodzicom i wszystkim innym wokol mnie ja bylym czlowiekiem ktory niepotrafil odmowic nikomu.A jak j apotrzebowalam kogos to przewaznie zostawalam sama ze soimi problemami niektore dochodzily jeszcze i sie zbieralo, a ja jestem charakter ze niepotrafie dusic w sobie ,tylko musze z siebie wyrzucic ,bo przewaznie odreagowywalam zle.ALe niestety jesli czlowiek jest twardy trzma w garsci swoje zycie jest ciagle zabiegany juz od dzieciaka, niema czasu na nic prawia zle odzywianie stres itp.doprowadzilo mnie do tego ze wycienczylam swoj organizm i swoja dusze i dlatego tez dopadly mnie leki ,bo powiedzial moj organizm stop.A teraz walcze o to by w moim zyciu zaswiecilo znow slonce. WALCZCIE I NIEPOZWULCIE SIE ZWALCZYC CHOROBIE.,nieobiecuje ,ze bedzie latwo ,bada tez dni zrezygnowania ,ale niech wygra rozsade tego wam zycze moi drodzy duzo usmiechu na twarzach waszych ,wiary i walki....


obiecuje, ze jak przeczytam jeszcze jeden post pt. walcz... to wyskocze przez okno...

nie chce z nikim walczyc, chce po prostu wyzdrowiec (o ile to mozliwe?),
chce zyc... normalnie i zwyczajnie...nie chce byc twarda, nie chce trzymac sie sama w garsci wraz z moim wlasnym zyciem, nie chce sie silowac ze wszystkim zawsze i wszedzie... nie chce zadnej satysfakcji stajac zwyciesko z podniesionym czolem i usmiechem sily... nie chce!!!

nie chcialam nikogo urazic tym postem... po prostu musialam to napisac...
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 51 gości

Przeskocz do