Tanatofobia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Tanatofobia

Avatar użytkownika
przez mamma 17 maja 2012, 10:53
Do Tomcia Nerwica:

A jaki to był nurt psychoterapii ?

To był "standardowy Freud" :D , czyli nic z bechawioralnej, nic z pracowania nad tym jak oswoić lęk, tylko cały czas teksty lekarza typu: "tatuś był za surowy", "rodzice za mało się mną interesowali", itd. On nawet nie reagował kiedy czasem oponowałam, miał gotową, książkową tezę i tyle.

Do wszystkich, którzy twierdzą, że każdy czuje lęk przed śmiercią.
Ja znam jednego, który go nie ma - mój mąż. On skacze ze spadochronem, lata szybowcem robiąc ewolucje, łyka tabletkę, której ja się boję, żeby mi pokazać, że nic złego się nie stanie ;) (nie proszę go o to, to jego inicjatywa :D ). A co ciekawe jest ateistą, mówi, że jest przekonany, że po śmierci nic nie ma, ale w ogóle mu to nie przeszkadza. Mówi, że najważniejsze, żeby jak najlepiej przeżyć życie zanim zjedzą nas robaki. Ach, gdybym tak mogła przeszczepić sobie do swojego mózgu jego myśli :D

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
03 maja 2012, 00:04

Tanatofobia

przez Adam Smith 17 maja 2012, 22:11
mamma, Nie jestem zwolennikiem takich terapii , dla mnie te całe Freudowskie ( czy jak to tam się odmienia ) metody leczenia są nie skuteczne . Dlatego polecam ci behawioralną , sam chodzę na taką terapie i mi pomaga choć nadal pojawia się czasem ten lęk przed śmiercią :)
Adam Smith
Offline

Tanatofobia

Avatar użytkownika
przez mamma 17 maja 2012, 23:30
Tomcio Nerwica napisał(a):mamma, Nie jestem zwolennikiem takich terapii , dla mnie te całe Freudowskie ( czy jak to tam się odmienia ) metody leczenia są nie skuteczne . Dlatego polecam ci behawioralną , sam chodzę na taką terapie i mi pomaga choć nadal pojawia się czasem ten lęk przed śmiercią :)


Ja też szukałam terapii behawioralnej, ale tam gdzie mieszkam i we wszystkich miastach ościennych niestety nie znalazłam specjalisty od takiego rodzaju terapii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
03 maja 2012, 00:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Tanatofobia

przez Adam Smith 17 maja 2012, 23:34
mamma, to może chociaż zmiana terapeuty by pomogła ? :)
Adam Smith
Offline

Tanatofobia

Avatar użytkownika
przez Mental Cat 18 maja 2012, 11:41
Chyba nie, mamma w innym wątku pisała, że była już u kilku terapeutów i teraz trafiła do lekarza, który stwierdził, że nie u każdego psychoterapia działa i mamma. należy do takich osób.
Zostań nieśmiertelnym wierszem
Bądź nieśmiertelnym wierszem

Avatar użytkownika
Offline
Posty
281
Dołączył(a)
07 lis 2011, 13:20
Lokalizacja
Kielce/Kraków

Tanatofobia

Avatar użytkownika
przez mamma 18 maja 2012, 12:12
Ellis napisał(a):Chyba nie, mamma w innym wątku pisała, że była już u kilku terapeutów i teraz trafiła do lekarza, który stwierdził, że nie u każdego psychoterapia działa i mamma. należy do takich osób.


Dokładnie Ellis.
Ten najnowszy lekarz stwierdził to powołując się w rozmowie na różne fakty. Po pierwsze żadna z psychoterapii nigdy do tej pory mi nie pomogła. Ponadto po ostatniej, na którą uczęszczałam przez cztery miesiące regularnie, moje lęki tylko się zwiększyły, a dawkę xanaxu musiałam zwiększyć o 100% (sic!), czyli z dawki 3x0,5 mg do 3x 1mg dziennie.
I na koniec stwierdził jeszcze, że moja świadomość źródła problemu, to, że dokładnie zdaję sobie sprawę, że strach przed śmiertelną chorobą prawdopodobnie został zapoczątkowany choćby podczas pobytu w klinice, gdzie przez dwa tygodnie obcowałam z dziećmi często nieuleczalnie chorymi (choć ja, jak się okazało po badaniach, byłam zdrowa) sprawia, że psychoterapeuta nie ma chyba nic więcej do "odkrycia" grzebiąc w moim dzieciństwie.
Czytałam dużo o leczeniu nerwic, np. w Niemczech. Nie wiem jak to wygląda teraz, bo książka opowiadała autentyczną historię młodej kobiety cierpiącej na agorafobię w latach 90tych. I tam przeczytałam, że na tamtejszy odpowiednik naszej kasy chorych, terapeutka jeździła z nią przez wiele tygodni autobusami, metrem, chodziła z nią po mieście, np. dwa przystanki jechała z psychoterapeutką, a potem tamta wysiadała i kobieta musiała następne dwa przejechać sama. Terapeutka czekała na przystanku końcowym, dostając się tam innym autobusem.
Kurczę, to się nazywa leczenie. Szkoda, że u nas tak nie ma. U nas pewnie słuchałaby przez dwa lata, że boi się wychodzić z domu, bo jej tatuś nie przytulał i nie dał jej poczucia bezpieczeństwa ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
03 maja 2012, 00:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do