Nawroty nerwicy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez roccola 16 lut 2006, 13:32
moj były mąż wydawał sie bardzo bezduszny i bez serca tez go całymi dniami nie bylo..wszystko miał gdzies ale o dziwo kiedy mu powiedziałam o chorobie o dziwo wyglądało jakby zrozumiał. Czesciaj był w domu bo wiedział ze boje sie byc sama..wykazywał naprawde duzo zrozumienia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

przez wielanek 16 lut 2006, 13:38
ja mieszkam w domu. Na parterze mieszkaja rodzice, my na pietrze. Częściej widuje sie z nimi. Mama mnie rozumie, ale ojciec powiedział: "jak to, osoba wyksztalcona i na poziomie nie może sobie z tym poradzić?"!!!! Dlatego teraz juz nic mu nie mówie.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
16 lut 2006, 10:28

przez Sonia 16 lut 2006, 13:56
wielanek napisał(a):i jak sobie Soniu radzisz. Tylko błagam, bez pesymizmu. Bo na dzis mam go dosyć. I czy twoj syn wie.

Muszę przyznać, że ostatnio radze sobie naprawdę dobrze, od lipca nie biorę żadnych leków, byłam na kilku spotkaniach z psychologiem, to mi troche rozjasniło umysł, dużo przeczytałam książek na te tematy, okazały sie pomocne, jednym słowem czuję się silniejsza, najbardziej cieszy mnie fakt , że moim życiem kieruję sama a nie lekarstwa. Ale do tego etapu trzeba niestety dojść samemu, po 3 latach leczenia farmakologicznego zrozumiałam ,że nie tędy droga,żaden lek nie wyleczy mojej duszy, trzeba sie ostro zabrać za siebie.Bardzo wpłynęły na mnie słowa, które wyczytałam w jednej z książek, nie pamietam w której, brzmiało to mniej więcej tak;
W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment,że musi sam siebie wziąć w ramiona.

Mój syn, mąż i bliższa rodzina wiedzą o chorobie od początku, bo tego nie dało sie ukryć, zresztą po co. Ale walkę z nerwica toczę sama, nie mam wielkiego wsparcia w nich, działa to na tej zasadzie,że oni wiedzą jak ja się czuję i nic przecież nie moga dla mnie zrobić, bo to mój problem.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
24 paź 2005, 10:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wielanek 16 lut 2006, 14:00
Przyznam, że nie myślałam o czytaniu ksiązek. a może coś polecisz? Do tej pory szukałam informacji w necie, ale to nie jest to.

jak poszłam pierwszy raz do psychiatry i usłyszałam 6-9 miesięcy leczenia i myślalm, ze to wiecznośc. ale po czytaniu postów, juz wiem, ze to musi trwac.
Zazdroszcze tylko innym, ze radza sobie z lekiem. Ja na razie nie umiem.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
16 lut 2006, 10:28

Avatar użytkownika
przez roccola 16 lut 2006, 14:08
ja mogę ci polecic fantastyczną ksiązke "oswoic lęk"problem w tym ze jest niedozdobycia bo wstrzymali nakład wejdz w wyszukiwarke i poczytaj o czym ona jest..Ale moze bedziesz mogła ja dostac w jakiej dobrej bibliotece
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

przez Sonia 16 lut 2006, 14:17
" Oswoić lęk " to moja ulubiona książka, wracam do niej wielokrotnie i to dzieki niej jestem w tej chwili na takim etapie.Można ja kupić na Allegro, jest teraz wystawiona na aukcji.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
24 paź 2005, 10:50

przez beti35 16 lut 2006, 14:21
Wielanek!! Kiedy nerwica mnie zlapala,bylam szczesliwa mezatka,bez problemow.Zanim lekarze doszli co mi jest trwalo to pol roku,a ja myslalam ze juz pomalu umieram.Teraz z perspektywy czasu zauwazylam,ze na poczatku mojej choroby maz mnie wspieral,pocieszal.Teraz juz mu sie wszystko znudzilo i zaczal to olewac.Qrde czasem nawet nie chce mnie sluchac,ze sie boje wyjsc z domu.Twierdzi,ze sie zmienilam,byc moze ma racje,bo nerwica nasilila sie w zeszlym roku,kiedy zmarla mi jedyna przyjaciolka-mama.Od tego czasu zaczelam sie powaznie leczyc,raz jest lepiej,raz gorzej.Wspomnienia wracaja,dla meza to tylko byla tesciowa.Czesto dochodzi miedzy nami do spiec i wtedy mam juz wszystkiego dosc.Gdyby nie leki,pewnie bym wogole nie funkcjonowala.Jak pozbyc sie tej cholernej nerwicy? Jak unikac napadow paniki? Probuje nie myslec,ale to nic nie daje.......... Czy tez tak masz???
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
31 sty 2006, 22:31
Lokalizacja
Krakow

przez wielanek 16 lut 2006, 14:30
Ja taką szczęśliwa mężatka nie jestem. Ale własnie ta choroba dała mi wiele do myslenia. Bo tak naprawde niewiele wiemy o człowieku, z którym meszkamy pod jednym dachem. Przede mna cala psychoterapia.

Ja mam na codzien przykład wychodzenie z nerwicy. Pracuje za mna dziewczyna ( po 40-tce), która powoli wychodzi na swiatło. Dlatego mnie rozumie. Mówi, ze można oswoic lęk. Nie bierze leków, tylko od czasu do czau chodzi do terapeuty ( 1x na miesiąc). Ale na to potrzeba czasu i cierpliwości, czego niestety nam brak.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
16 lut 2006, 10:28

Avatar użytkownika
przez roccola 16 lut 2006, 14:49
wiesz ta choroba dała mi siłe zeby odejsc od męża ..dzięki niej wiele zrozumiałam i zaczelam walczyc o swoje szczescie dzis mam cudownego partnera :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

przez wielanek 16 lut 2006, 14:57
to mnie własnie pociesza, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Szukam pozytywnych stron choroby. Nie jem, więc schudłam, o czym zawsze marzylam. Częściej odpoczywam. Zastanawiam sie nad swoim życiem. mam nadzieje, ze cos zmieni sie na lepsze.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
16 lut 2006, 10:28

Avatar użytkownika
przez roccola 16 lut 2006, 15:01
o cholera a mi strasznie dopisuje apetyt juz 4 kg. poszło w góre obecnie sie odchudzam..noi jeszcze chce rzucic palenie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

przez toya75 16 lut 2006, 16:27
Hej tu 31lat sie kłania :lol: Mam męża i dwoje dzieci 8 i 4 lata.Masz rację że dzieci stawiają nas do pionu.Myślę ża bez nich bym zwariowała , chociaż przy nich też wariuję.Ja nie pracuję i z tym jest gorzej,bo gdybym musiała chodzić do pracy to bardziej bym byla zmobilizowana do walki z ta nerwicą.
toya75
Offline

przez toya75 16 lut 2006, 16:36
Ja też Wielanek mieszkam w domu tylko że z teściami :roll: To już 5 lat.Byc moze to spowodowalo umnie nerwice,nie wiem jak ty ale ja myślę że młodzi powinni mieszkać sami.
toya75
Offline

Re: To juz moje drugie podejście

przez reirei 16 lut 2006, 18:56
wielanek napisał(a):Bo czytając od rana posty wydaje mi sie, za trafiam na samą młodziez.
Chyba wręcz odwrotnie :shock:
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do