Nawroty nerwicy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Dora 04 cze 2006, 16:20
Madziu jeszcze raz Ci zycze - powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
20 maja 2006, 10:32

Avatar użytkownika
przez anita27 04 cze 2006, 18:31
Ja mam inne zdanie,mnie sie poglebia.Niewiem czemu tak sie dzieje.Moze biore leki ktore tylko tlamsza na chwile objawy a kiedy przestaja dzialac nasilaja sie.Dlatego postanowilam zmienic lekarza,moze jemu sie uda polepszyc moje samopoczucie i w koncu po jakims czasie wyjde z tego.
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

po raz kolejny....

przez Smutna... 29 cze 2006, 22:31
Cześć witam Was po raz kolejny na forum...moja nerwica znów zaatakowała :( ...a wystarczył taki byle szczegół...od razu wpadłam histerię, myślałam o swojej głupocie, bezwartościowości...gdy ktoś zaczyna mnie krytykować tak to się właśnie kończy mam wrażenie że ludzie mnie atakują nikt nie rozumie...zdenerwowałam się zaczęlam na początku chodzić po pokoju zestresowana, miałam ochotę atakiem odpowiedzieć na atak...i wtedyzaczęły trząść mi się ręce, szczerbiotać zęby, okropnie się czulam..zamknęlam się sama w toalecie i tam przez godzinę połakałam, zmagałam ze swoim atakiem cała się trzęslam tak jak zawsze to jak padaczka...silniejsze ode mnie....mijają kolejne dni a ja czuję się coraz gorzej...nie wiem co się ze mną dzieje, jaka to może być nerwica, naprawdę nie wiem, w kżdym bądź razie wiem że izioluje mnie od zdrowych ludzi i niszczy życie...ciągle tylko myślę o swoich porażkach o tym co złego wydazyło się w moim życiu, i czy mogłabym tego uniknąć...do niczego nie dochodzę...wciąż tylko dołuję się swoim stanem...i nie wiem co robić dalej..... :(

[ Dodano: Czw Cze 29, 2006 10:34 pm ]
Czy przebywanie z osoabmi chorymi na nerwicę może również wpędzić w chorobę...moja mama jest bardzo wybuchowa...mówi że ma nerwicę nigdy ie miała typowych objawów, nie tręsla sie, nie chudla, nie miała problemów z oddychaniem ale jaest bardzo wybuchowa.... :?:

[ Dodano: Czw Cze 29, 2006 10:55 pm ]
Zdenerwowałam się i po prostu pękłam, miałam ochotę wykrzyczeć wszystkim że pogłębiją moją chorobę, że przez nch się zabiję...zaczęlam wspominać moją przeszłość, całe rozwalone życie którym nigdy nie potrafilam pokierować i wszystko popsulam...każde słowo skierowane w moją stronę które mnie zabolało....zaczęłam płakać trząść się bardzo okropnie i myśleć że ze mną już koniec...nie ma dla mnie szans...teraz gdy to piszę okropnie boli mnie głowa...myślę sobie jak bardzo muszę być nieznośna ze swoimi humorami i atakami histerii i złości...nie dziwię się więc teraz temu że zawsze miałam złe relacje z ludźmi...wciąż myślę że gdyby niektore rzeczy się nie wydarzyły teraz byłoby inaczej bylabym zdrowa, szczęśliwa...gdy tymczasem nie mogę....wiem że niekt[list=]rych zdarzeń nie można uniknąć ani przewidzieć....a to jak wygląda i wygądało kiedyś moje życie było widocznie gdzieś zapisane....nie wiem tylko i wciąż zastanawiamsię nad tym jak to wszystko się skończy....[/list]
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez czarna741 29 cze 2006, 23:26
Smutna jak też tak mam, chciałabym czasami wykrzyczec coś komuś a zamiast tego pojawiają się łzy, ból w klatce piersiowej i zawroty głowy.
Sama jestem na siebie zła , że zamiast coś powiedziec , obronic się to mi ściska się gardło i pojawiają się łzy. Ja chce z tym walczyc, żebym mogła normalnie funkcjonowac , żebym mogła komuś powiedziec co myślę (czasami jest to niemożliwe bo zaraz płaczę) Jesteśmy po prostu nadwrażliwe. Staram się nie dawac sobie dmuchac w kaszę i mówic co myślę i muszę się nauczyc mówic NIE. Często byłam cicho , wolałam wiele rzeczy przemilczec a potem to wszystko siedziało we mnie. Teraz staram się zmienic, chociaż jest to trudne, czasami przychodzą łzy i nerwy i koniec nic już nie powiem. Chyba trzeba nabrac większej pewności siebie, i nie brac wszystkiego tak do siebie. Zawsze przejmowałm się opinią innych i to chyba jest bład , nie można tak robic. Pozdrawiam Cię smutna i nie myśl tyle o tym. Trzeba to jakoś leczyc z pomocą psychiatry i psychologa. Mam nadzieję że nam to się uda.

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

przez Mrówka 30 cze 2006, 11:37
Ja mam podobnie...mam żal do rodziny o rózne sprawy z przeszłości, jednocześnie sama mam poczucie winy o niemalże wszystko, wszystko co zrobię wydaje mi się złe itd itp. Też mam takie "ataki" włąśnie gdy mnie ktoś zrani. Tak bez niczego to raczej się nie zdarzają, ale jak mnie ktoś zroni, to wtedy od razu przestaję sobie radzić, myślę, że nie ma dla mnie ratunku, że nikt nigdy mnie nie zrozumie, że nie otrząsnę się z przykrych doświadczeń z dzieciństwa, nie mogę się uspokoić, tak się gubię w takim lęku, gniewie i smutku, że zupełnie tonę i długo nie mogę się pozbierać. Gdy takie coś zdarzy się wieczorem, nawet nie taka duża przykrość, to już bym w życiu nie zasnęłą, muszę wtedy wykrzyczeć/wyryczeć że jestem od zawsze traktowana jak kozioł ofiarny...na to rodzina swoje i jest coraz gorzej i jeszcze przez następny dzień nie mogę się uspokoić. A do tego, cały czas jak jest dobrze boję się, że znów coś będzie w domu, jakaś awantura, jakiecyniczne słowa i tak kólko się zamyka...ostatnio zresztą jestem w ogóle nerwowa... nie wiem zrobiło mi się tak, że jak dwniej dawałam się krzywdzić, np. jakaś koleżanka mnie wykorzystywała ( ja robiłam dla niej dużo, a ona dla mnie dosyć mało) to nic nie powiedziałąm, spuszczałam uszy po sobie. A teraz się taka "asertywna" zrobiłam i np. mówię "wiesz co, ale jest mi przykro, że" wtedy ludziom się to nie podoba, usłysze całą lawinę na swój temat, wtedy ja trochę mocniej, i tak się robi coraz gorzej.Nie wiem co ma mam myśleć nt temat, bo z jednej strony to się cieszę, że nie jestem taka skrajnie uległą jak kiedyś, ale z drugiej strony to muszę porpacować nad tym, żeby się nie wdawać we wzajemne nakręcanie się emocji, bo wszyscy potem uważają, że to moja wina bo mam nerwicę/jestem wybuchowa...
Cała rzecz w tym,by mieć trochę względów i troski o Innych - Kubuś Puchatek
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
18 cze 2006, 16:23

Avatar użytkownika
przez czarna741 30 cze 2006, 15:37
Mróweczko ja też czasami się nakręcam, niepotrzebnie się denerwuję.
Jednak trzeba umiec się bronic, musimy nauczyc się to robic spokojnie ( he he łatwo napisac , gorzej to wykonac) . Zyczę i WAM i sobie żebyśmy nauczyły bronic się siebie ale spokojnie i bez większych emocjii
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

przez Smutna... 30 cze 2006, 15:44
Będzie trudno ale wrto się starać...
Też życzę Wam i sobie byśmy nauczyli się bronić bez wiekszych emocji...
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Avatar użytkownika
przez czarna741 30 cze 2006, 15:53
Smutna podobno wiara czyni cuda.
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

przez Smutna... 30 cze 2006, 18:38
Być może...
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Avatar użytkownika
przez czarna741 30 cze 2006, 23:02
Smutna i uśmiechnij się , będzie dobrze.Mamy w końcu to forum.
Zresztą super są tu naprawdę wspaniali ludzie. :mrgreen: :mrgreen:
Pokonamy to smutna :mrgreen: :mrgreen:
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

przez Smutna... 01 lip 2006, 14:25
Tak to prawda...zgadzam się z tobą Czarna...i z wami wszystkimi. Tutaj są naprawdę wspaniali ludzie...Najlepsi jakich kiedykolwiek spotkałam w życiu...Nigdzie nie czulam się lepiej niż na tym forum..to jedyne miejsce gdzie moglam się kiedykolwiek odnaleźć...Wiem że zdrowii ludzie współczują nam nieraz i chcą pomóc ale niestety nie potrafią bo nas nie rozumiją...dla nich coś co jest prostą i przyziemną sprawą nas może dotknąć w najczulszy punkt...Od zdrowych ludzi ciągle słyszałam: weź się w garść, nie histeryzuj, nie możesz się tak denerwować bo szkoda twojego zdrowia, jak tak się będziesz wszystkim przejmować to skonczysz w kostnicy, jak już teraz tak się trzęsiesz to co będzie jak będziesz miała 20 lat, musisz się zmienić, jak cię ktoś obrazi lub coś przykrego powie to nawet zabluźnić...ja doceniam to że ktoś zdrowy chce mi pomóc lecz w głębi duszy i tak bym nie potrafiła przyjąć tej pomocy bo jak taki człowiek może nas zroumieć, naszą nadwrażliwość....i problemy o których jak się z nim rozmawia wydające się śmieszne...
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Avatar użytkownika
przez czarna741 03 lip 2006, 14:44
Smutna mam to samo he he he. Mi też każdy powtarza nie przejmuj się tak wszystkim. Ja sobie mówię nie będę. Kiedy jednak ktos powie mi coś przykrego, spojrzy się nie tak mam w gardle kluchę i chce mi się płakac. Nie mogę nad tym zapanowac. Jestem zła sama na siebie że czasami nie potrafię odpowiedziec. Staram się bardzo to zmienic. Uczę się jak bronic siebie. Czasami mi to nawet wychodzi. :) :) Najbardziej złości mnie moja płaczliwośc. Chciałabym byc twarda bo tacy ludzie mają dzisiaj dobrze. I powtarzam sobie muszę byc twarda. Ale zamierzam tez byc wesoła i miła osobą taka jak byłam zwsze tylko czasami bedę mówiła NIE. Bo inaczej smutna to zginiemy . POzdrawiam
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

niestety powrót...:(

przez Anula1_1 12 wrz 2006, 23:34
otóż to...przez jakis czas był ze mna spokoj.zaczelam normalnie jeść, wychodzic...tak jak sobie obiecałam 3 tyg. temu...czyli ze jeśli dobrze wyjdzie mi morfologia i OB to dam sobie spokoj z wkrętami w choroby.i prawie sie udało bo badania wyszły w normie...Powiem tak - gdyby nie te węzły chłonne które są namacalne na moim ciele w pachwinach i nawet jeden na dole brzucha,za jednym uchem, dwa na szyi...gdyby nie to...naprawde dałabym sobie spokoj...Ale ciągle chodze, oglądam sobie to...ciągle sie zastanawiam czy aby to cos nie jest i niestety w środku jednak ciągle nabijam sobie tym głowe.byłam z tym u lekarza, obejrzał to, obejrzał badania...kazał ewentualnie zbadac sie pod kątem ginekologicznym i tyle...a mi wciąż to nie daje spokoju..:( czy ktos miał moze podobnie? Bo kurde kiedy wreszcie bede mogla miec stuprocentową pewnosc ze na pewno wszystko jest ok??!!
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
01 sie 2006, 13:19

przez marcysia1975 13 wrz 2006, 08:47
witam cie serdecznie co prawda jestem tu dopiero nowa , ja zmagam sie z chorobą juz 5 rok i róznie to bywa po lekach spokój na miesiac potem wraca jak bumerang , ten etap wyszukiwania chorób mam juz za soba a tez było cięzko , zmarła mi koleżanka jak była w 6 miesiacu ciązy razem jako dzieci mieszkalismy razem , zmarła na tetaniaka mózgu , wiesz zaczeła mnie strasznie głowa bolec i bolała ponad miesiac tak sobie wkręciłam ze po przeczytaniu objawów guza mózgu nawet zaczełam wymiotować , nabijałam kase lekarzon neurolog prywatnie , eeg głowy itp , co do wezłów tez tak miała tylko ze na szyi oczywiście jak wymacała to co nic jak chłoniak :)) , po miesiacu wkręcania sobie poszłam do lekarza , okazało sie ze jest faktycznie guzek ale jest on zapalny bo cierpiałam na anginę i miałam ponad40 stopni goraczki , kazała mi go wygrzewać , co prawda nie znikł ale jak chodze to mowiła ze spoko i z biegeim czasu zejdzie , mysl pozytywnie i nie czytaj zadnych okrponych rzeczy pozdrawiam serdecznie
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 08:26
Lokalizacja
dolnosląskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do