Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

CO mi jest??

przez Anell 05 paź 2011, 23:17
....
Sama nie wiem czemu piszę tu...
Może dlatego, że szukam ostatecznej pomocy...
Może ktoś okaże mi łaskę...
Nie chyba, nie dlatego...
Piszę, bo życie jest jak nić pajęczyny- ktoś nieostrożny może ją zerwać..
Zwątpienie w mnie rośnie..vanitas, vanitas..
Marność nad marnościami i wszystko marność..
Robię minę tylko do złej gry, myślę, że fajna jestem, a tu co...
Szkolne, życie..Dla kogoś to norma, spotkanie z kolegami, koleżankami, lekcje..oceny...
Te dwie ostatnie rzeczy mnie przerażają...sprawiają w drgania, każdą komórkę mego ciała...
Mam ochotę, przerwać tą udrękę...
Samobójstwo ucieczką dla tchórzów..Odwagą dla śmierci..
Bo jaki człowiek jest silny sprawić cierpienie samemu sobie i bliskim..-ja nie..
Próbowałam- nie dałam rady..
Tak...
Jestem jak płomyk na zapałce-wypalam się, a potem zgasnę i zostanie po mnie tylko obłok, zapach i szczątki..
Jestem pesymistką, optymistką i realistką w jednej osobie..
Ostatnio edytowano 05 paź 2011, 23:20 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z wątkiem autora
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 paź 2011, 20:41

Czy to nerwica fobia czy co? Jak sobie z tym poradzić?

Avatar użytkownika
przez kicikici 06 paź 2011, 03:31
Samo to ze doswiadczyles jak twoj tata naduzywal alkoholu u bil matke jest samo w sobie trauma dla dziecka. I twoj respect do niego byc moze byl ze strachu? Picie mamy tez sie pozniej przyczynilo do obawy pzred zyciem. BO wkoncu ty stales sie szybko dorosly w jakims sensie..stala przed toba mozliwosc wielkiej odpowiedzialnosci, mlody chlopak w wielkim swiecie i wzasadzie mozna powiedziec nie gotowy jeszcze na tak wielki swiat. Byc moze ten strach z dziecinstwa gdzies sie w tobie zaplatal..mogl nie byc widoczny przez laata ale ujawnil sie po czasie. Strach ktory ma dzis jakas postac, ksztalt.
Piszesz ze nie chcesz miec bliskich relacji z mama...i wcale sie nie dziwie bo to sa normalne odczucia po tym co przeszedles, straciles ojca z ktorym nie byles blisko i w jakims sensie mame, nie fizycznie ale emocjonalnie. Poczules sie napewno sam wtym wszystkim, brakowalo ci stabilnosci w domu, bezpieczenstwa, poczucie domu, rodziny. Najwazniejsza role odgrywaja rodzice a ich jakby brakowalo, te zdrowe relacje zaburzone zostaly lub zawsze byly. I teraz widze ze byc moze masz strach przed zblizeniem sie do mamy, bo gdzies jest poczucie ze ona cie bardzo zawiodla, jako mama. I teraz ja wiaze ten strach wlasnie przed porzuceniem..strach przed kolejnym zawodem, kolejna nie udana tak? Tak samo jest strach w twoim codziennym zyciu ze ty nie spelniasz wystarczajacej roli aby byc akceptowanym. Juz raz byles porzucony emocjonalnie lub mozna powiedziec fizycznie i teraz znow nie chcesz aby to kolejny raz sie stalow postaci wlasnie wysmiania ciebie publicznie. Dziecko nie koniecznie mysi pokazywac zalamania wtedy , byc moze wyparles wszystko...i po latach dopiero to powraca aktywuje sie. Ja sama nie jestem z zdrowego domu chociaz mialam wszystko...ale najwazniejszej rzeczy nie...i dzis wiem ktore czesci mojego zycia sie przyczynily do dzisiejszych dni i lat. Byc moze szukasz innej przyczyny bo nie akceptujesz do konca faktu ze to rzeczywiscie mnialo miejsce w twoim zyciu..Ja naprzyklad uwazam ze to jest przyczyna ale nie jestem zadnym psychologiem. Mowie z doswiadczenia i z tego co czytalam.
Ja tak samo lubie osoby starsze:) i rozmawiam z obcymi babciami:) bo czasem sa takie sytuacje i to mi sie podoba.

z ta doniczka, tez moze sie w jakims stopniu przyczynic ale nie myslalabym ze az w takim stopniu...mysle ze ona jedynie dodaje do tej fobi ale nie jest glownym powodem no ja tak mysle.
Ok ten incydent z dziewczyna mysle ze jest spowodowane tym ze ty miales niskie poczucie wartosci i dales soba dlatego pomiatac...nie robiles tego swiadomie oczywiscie. Czasem ludzie z takiego domu wlasnie wpadaja w zwiazki niezdrowe i daja soba pomiatac bo podswiadomie czuja ze na to zasluzyli, albo wlasnie tylko to znaja i przyciagaja do siebie kolejne takie niezdrowe relacje gdzie sa ofiarami. Dlatego tez wydaje mi sie ze jestes DDA/DDD, moze poczytaj wlasnie o tym i moze znajdziesz cos co pasuje do ciebie. Sam zwiazek z ta dziewczyna nie mysle ze jest powodem fobi spolecznej a raczej powodem tego co mialo miejsce w dziecinstwie. I chce dodac ze masz takie uprzedzenie do kobiet byc moze wlasnie z tego ze popierwsze mama cie zawiodla jako kobieta/matka, i tamta dziewczyna ktora cie zranila i wykorztala..i teraz twoj obraz kobiety jest nieco znieksztalcony tak? masz poczucie ze kazda kobieta rani. Te dwa zdarzenia byly dla ciebie intensywne i dzis starasz sie uchronic przed zly, przed tym by znow ktos ciebie zawiodl, wysmial, wytykal i zranil...Wtedy powstaja tez mysli ze sie nie zasluguje na dobro i dlatego szukasz pulapki jakiejs w kazdym usmiechu dobrym gescie bo az nie dowiary prawda ze ta dziewczyna moze ciebie bezinteresownie nawet pokochac.
Twoja ucieczka od bolu byly gry komputerowe , czy zastapiles to czyms innym na dzien dzisiejszy?? moze gra na gitarze?
Mysle ze te obawy wkoncu ustapia po czasie ale to wymaga czasu i tej terapi na ktora sie zdecydujesz i pamietaj ze prawie kazdy kto daje przemowy sie denerwuje no chyba ze to kocha:) ale tez sa pozytywne nerwy:) Moze jak zaczniesz niedlugo terapie to zanim bedziesz dawal przed klasa pzremowy bedziesz juz na innym etapie emocji? i myslenia, dlatego nie warto planowac co bedzie..bo czasem my siebie sami zaskakujemy:)

Jestes madrym utalentowanym chlopakiem i wiem ze ci sie uda!
pozdrawiam


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

Czy to nerwica?

Avatar użytkownika
przez Spylacz 06 paź 2011, 09:04
Wilandra jesteś kolejnym wrażliwcem który nabawił się lęków. Zwykli ludzie tego nie mają bo by nie przeżyli. My jesteśmy twardziele i dlatego możemy sobie z tym poradzić. Sama nie dasz rady jednak, zasuwaj do lekarza i na terapię, ale już!
Nie ważne czy lekarz Ci pomoże, bo jak wiem z doświadczenia to nie pomoże, nie ważne czy terapeuta Ci pomoże, bo tu też nie ma gwarancji. Ważne, że zaczniesz działać. Posprawdzasz setki ślepych uliczek i w końcu znajdziesz tę właściwą. Ale działaj, siedzeniem tylko nakręcasz lęki.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
09 wrz 2011, 15:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy to nerwica?

Avatar użytkownika
przez agat 7 06 paź 2011, 11:29
Witaj Wilandra,
Ja też mam 32 lata i problemy podobne do twoich. Nie mam silnych objawów somatycznych , raczej psychiczne, bardzo izoluję się od otoczenia. Nie mam dzieci i chociaz staramy się o nie z mężem od wielu lat , nic z tego nie wychodzi . A ja boję się ... iść do lekarza. Nie tylko dlatego ,że przeraźliwie boję sie licznych badań i upokorzeń , ale także dlatego ,że nie jestem pewna czy ja chce mieć dziecko... Mam podobny dylemat co ty, no bo jak ma cierpieć całe życie tak jak ja to jaki to ma sens. Nie pracuję od przeszło 5 lat i nie szukam pracy . Także sama widzisz , że jesteśmy pod kilkoma względami podobne do siebie :smile:
pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
06 paź 2011, 10:13

Czy to nerwica?

przez Spokojniutki 06 paź 2011, 18:05
No to dziewczyny musicie sobie same odpowiedzieć na jedno, proste pytanie; czy jesteście szczęśliwe i czy obecna sytuacja życiowa Wam się podoba czy nie? Jeżeli chcecie coś w swoim życiu zmienić, trzeba zrobić ten jeden krok i być dobrej myśli (w sensie nie pójść do lekarza dla świętego spokoju, a dla siebie, aby uzyskać fachową pomoc).
Powiem Wam z własnego doświadczenia. Zwlekałem z lekarzem około roku mając pewne obawy (a to że będą kolejne badania, "głupie testy" czy też że wezmą mnie za czubka). I dodam, że żałuję, że tak długo zwlekałem, szkoda było się męczyć tyle czasu. Także wybór należy do Was dziewczyny, albo zostajecie przy tym co jest, albo robicie pierwszy krok ku wolności :P
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 paź 2011, 11:32

CO mi jest??

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 08 paź 2011, 13:27
Miałem coś podobnego kiedyś w kościele , stałem w tłumie .I miałem wrażenie ,że jestem o wiele , wiele wyższy od innych .Było to coś strasznego .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16511
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Czy to nerwica?

przez wilandra 08 paź 2011, 16:18
Dziękuję za słowa otuchy. Wiem, że siedzenie i nic nie robienie nie pomoże. Ale może znacie jakieś adresy psychologów? W piątek byłam u lekarza zrobię badania i zobaczę co dalej. Ostatnio badania robiłam jakieś 4 lata temu, więc nie zaszkodzi. U mnie na osiedlu otworzyli ową przychodnię, wiem, że tam jest psycholog...zobaczymy.

-- 08 paź 2011, 16:40 --

Witaj Wilandra,
Ja też mam 32 lata i problemy podobne do twoich. Nie mam silnych objawów somatycznych , raczej psychiczne, bardzo izoluję się od otoczenia. Nie mam dzieci i chociaz staramy się o nie z mężem od wielu lat , nic z tego nie wychodzi . A ja boję się ... iść do lekarza. Nie tylko dlatego ,że przeraźliwie boję sie licznych badań i upokorzeń , ale także dlatego ,że nie jestem pewna czy ja chce mieć dziecko... Mam podobny dylemat co ty, no bo jak ma cierpieć całe życie tak jak ja to jaki to ma sens. Nie pracuję od przeszło 5 lat i nie szukam pracy . Także sama widzisz , że jesteśmy pod kilkoma względami podobne do siebie :smile:
pozdrawiam

Doskonale Cię rozumiem, ale nie poddawaj się walcz dla samej siebie, dla lepszego jutra. Ja walczę każdego dnia i jak już muszę wyjść zbieram wszystkie pokłady energii i wychodzę. Nastawiam się psychicznie. Czasem nie jest to łatwe, człowiek szuka różnych wymówek żeby jednak nie wyjść z domu, ale są sytuacje kiedy trzeba. Jak pracowałam wiedziałam, że żadnej wymówki nie ma, trzeba się zebrać i iść do pracy. Tam byłam między ludźmi. Oczywiście miałam problem największy z powrotem, czasem mąż po mnie przyjechał ale zawsze jakoś dotarłam :D :smile: Musisz spróbować walczyć, bo jeśli faktycznie zajdziesz w ciąże to wizyta u lekarza Cię nie ominie. Nie wiem jakie masz doświadczenia z lekarzami ale powiem Ci, że ja nie dawno miałam problemy z nadżerką, bałam się zabiegu. Ale dałam radę i jest ok jestem zdrowa. A to najważniejsze żeby zmniejszyć swoje lęki. Jestem z Tobą. Walcz dla siebie i swojej rodziny. Ja też będę. :smile: głowa do góry
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 paź 2011, 11:05

Czy to nerwica?

przez Spokojniutki 09 paź 2011, 11:53
Ja bym zrobił na Twoim miejscu tak; idź do lekarza pierwszego kontaktu, opowiedz mu o swoich dolegliwościach. Zapewne lekarz i tak Ci da podstawowe badania jeżeli nie miałaś ich robionych dla świętego spokoju. Jak tylko okaże się, że wszystko ok, to idź do psychiatry, który zadecyduje co zrobić dalej. Wyjścia są dwa; albo dostaniesz jakieś "lżejsze" leki i skierowanie do psychologa/psychoterapeuty, albo skończy się tylko na tym drugim. Na pewno jak udasz się do psychiatry to on będzie wiedział doskonale który psycholog jest dobry w Twojej okolicy.

Powodzenia w drodze ku wolności ;)
Pozdrawiam.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 paź 2011, 11:32

Nerwica lękowa? Po krótce...

przez AveMrok 09 paź 2011, 17:26
Nie wiem jak określić mój problem, bo jest bardzo rozległy... Boję się ludzi: kiedy mam wyjść z domu w miejscu w którym studiuję, nie obędzie się bez stresu, bólu brzucha, przyspieszonego bicia serca. Każdy człowiek, którego napotkam na swojej drodze, wydaje mi się być lepszy, niż ja. Kiedy dojdą do tego jeszcze spojrzenia, to czuję, że ten ktoś traktuje mnie jak jakieś dziwadło, gardzi mną. Stąd poznawanie ludzi w moim wypadku jest niemożliwe, nigdy sam z siebie nie podejdę do kogoś i nie zagadam. Oczywiście omijam szerokim łukiem miejsca, gdzie ludzie przychodzą dla rozrywki (kluby, puby, bary), ale najtrudniejsza dla mnie jest samotna jazda autobusem miejskim. Nie wiem skąd to się bierze, ale na samą myśl dostaję skrętu kiszek. Jakkolwiek ważną sprawę miałbym do załatwienia, potrafię ją olać, żeby tylko nie wsiadać do autobusu. Po każdym dniu spędzonym w centrum miasta czy w miejscach, gdzie jest wielu ludzi, wieczór wygląda zawsze tak samo: przygnębiony zamykam się w pokoju, zastanawiając się: czy jest sens się jeszcze męczyć?'. Niby wiem, że musi być sposób, żeby się wyzbyć tych lęków, ale z drugiej strony sobie myślę, że nigdy nie dorównam innym, zawsze będę tym gorszym. Każdego dnia nachodzą mnie myśli samobójcze, bo jestem świadom tego, że kolejny dzień będzie tak samo beznadziejny jak poprzedni... będę musiał znowu pójść na uczelnię, rozmawiać z ludźmi, których prawie nie znam... Potrafię na miesiąc zniknąć, wyjechać do rodzinnego miasta, tylko po to, żeby ukryć się na łonie natury, gdzie nie ma TYCH spojrzeń, miejskiego hałasu, nikt niczego ode mnie nie wymaga... Nie pamiętam, kiedy ostatnio położyłem się spać, nie martwiąc się czymś. Uzależnienie od nikotyny, częste spożywanie alkoholu, a teraz jeszcze ochota na coś mocniejszego, tylko po to, aby się znieczulić... Nie mam już ani siły, ani pomysłów, jak na własną rękę walczyć z tym.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
09 paź 2011, 12:43
Lokalizacja
Koszalin

Nerwica lękowa? Po krótce...

przez Spokojniutki 09 paź 2011, 19:01
Alkohol i nikotyna nie jest rozwiązaniem. Od kiedy pojawiły się u Ciebie takie lęki? Bo domyślam się, że z nimi się nie urodziłeś ;) Warto dotrzeć do przyczyn takiego stanu rzeczy. Musisz sobie przypomnieć kiedy zaczęły się pierwsze objawy, jakie są czynniki jeszcze wpływają na złe samopoczucie (oprócz tych ludzi), etc, etc. Jeżeli sobie na tyle nie radzisz z tym, że myślisz o samobójstwie to zaufaj chociaż jednej osobie w postaci psychologa, który pomoże Ci rozwiązać ten problem.

Pozdr.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 paź 2011, 11:32

Nerwica lękowa? Po krótce...

przez AveMrok 09 paź 2011, 19:33
Używki nie są rozwiązaniem, wiem, ale w tej chwili oprócz samotności są jedynym lekarstwem'.

Zaczęło się to już w podstawówce, w 4 klasie. Pamiętam, że zacząłem się stopniowo odcinać od nich wszystkich, bo za bardzo się różniliśmy: nie bawiły mnie ich zabawy, ich rozmowy wydawały mi się infantylne, odstawałem od nich. Niechętnie chodziłem na zajęcia, jeździłem na wycieczki, nie czułem się w towarzystwie tych wszystkich dzieciaków dobrze. Ja wolałem gdzieś się zaszyć i rozmyślać o czymś co akurat mnie zainteresowało, czego nie potrafili zrozumieć inni. Z roku na roku co raz bardziej oddalałem się od większości z nich, aż zorientowałem się, że nie potrafię z nimi normalnie rozmawiać. Mimo to, iż mnie nie rozumieli, to raczej byłem lubiany w szkole, dopiero w późniejszym czasie zaczęły się pojawiać przykre sytuacje, znęcanie się psychiczne i fizyczne. Nie wiem skąd to się wzięło, bo w czasie liceum ciągle szydzono ze mnie, szturchano, ale miałem to gdzieś, nie przejmowałem się. Wszystko wypłynęło dopiero rok temu, moja odporność gdzieś zniknęła...

Żyję z dnia na dzień... tylko nie w dobrym sensie, a złym. Każdego dnia szukam powodu żeby żyć, a kiedy mi go zabraknie, ubieram się i idę w kierunku mostu, lecz po drodze zawsze zdarzy się coś, przez co zawrócę do domu. Ostatnio takim prztyczkiem w nos była rozmowa z jakimś bezdomnym, który chciał pożyczyć 5 złotych. Niby nic, ale kiedy zobaczysz, jak wielkie problemy mają inni, robi Ci się wstyd, że chcesz kończyć życie z powodu swoich własnych niepowodzeń.

Psycholog - jasne... ale nie wiem czy potrafiłbym powiedzieć mu co tak naprawdę mi dolega.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
09 paź 2011, 12:43
Lokalizacja
Koszalin

Czy to nerwica?

przez wilandra 09 paź 2011, 19:40
Dzięki. To właśnie robię. Ale co do psychiatry nie mam przekonania. Koleżanki mama chodziła ale on uważał, że zmyśla. W sumie dziwie się, że go nie zmieniła. Wolałabym terapie. Psychiatra przepisuje leki a te działają jak się je bierze i łatwo się uzależnić a ja wiem, ze jeśli to stan umysłu to być może uda się pozbyć tej przypadłości bez leków. Jak jóż pisałam zapisze sie do psychologa w swojej przychodni i zobaczymy. Zobaczę też jak badania wyjdą. :papa: :papa:

-- 09 paź 2011, 19:42 --

Pomyłeczka. Jak już...Jak się szybko pisze to tak jest... :lol:

-- 05 lis 2011, 20:35 --

Byłam u lekarza wyniki badań mam dobre :D W poniedziałek idę do psychologa :D
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 paź 2011, 11:05

Nerwica lękowa? Po krótce...

Avatar użytkownika
przez tahela 09 paź 2011, 19:46
czesc, ja mam pewne lęki chyba od przedszkola także róznie to bywa, chyba jednak powinienes powiedzieć lekarzowi dostaniesz leki od psychiatry a na terapię tez mozesz isć później
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Nerwica lękowa? Po krótce...

przez kobieta28 10 paź 2011, 12:31
powinieneś jak najszybciej znaleźć dobrego psychoterapeutę i powiedzieć mu o tym co się z tobą dzieje, samodzielne działania moga być trudne, bo jak wiesz bądź nie:) człowiek, który ma lęki ma poczucie odrealnienia i trudno mu spojrzeć na swoją sytuację w sposób obiektywny. psychoterapeuta pozwoli Ci dojść do przyczyn tego co się teraz z tobą dzieje...

wiesz ja przynajmniej sobie tak myslę czasem jak jest mi źle, że przyjdzie czas, gdy będzie lepiej, piękniej, bo w życiu każdego są trudniejsze okresy, każdy z nas ma problemy i trzeba je rozwiązywać:) myślę, że spokojnie z tego wyjdziesz tylko w to uwierz i poszukaj jak najprędzej pomocy:) BĘDZIE DOBRZE:)
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do