Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Czy pogoda może tak dobijac?

przez tynka92 14 paź 2009, 12:49
Taka pogoda może dobić każdego, czujemy się gorzej psychicznie i fizycznie (a niskociśnieniowcom tylko współczuć :lol: ). Nie przejmuj się, nie myśl o tych twoich podejrzeniach. Mów sobie, że jesteś silna, zdrowa, nic ci nie jest - to też pomaga. Postaraj się wyluzować i pozwól sobie na chwilkę totalnego lenia.
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Czy pogoda może tak dobijac?

przez magdalenabmw 14 paź 2009, 12:51
Kasiu- ostatnio pisalam z kilkoma znajomymi z forum tego na gg i kazdy skarzy sie na bole glowy. Ja tez. I to tak okrutne ze prawie trace przytomnosc momentami. To napewno nie guz mozgu po tych objawach co opisujesz, zwyczajne zmieny pogodowe maja wplyw na Ciebie. Ja tez mam niskie cisnienie i dlatego teraz zle sie czuje.
Mam na to jeden sposob- kawa. Wypij kawe i zobaczysz ze poczujesz sie lepiej :)
magdalenabmw
Offline

Re: Czy pogoda może tak dobijac?

przez Kaska22 14 paź 2009, 13:10
Jestem juz po jednej kawie,poza tym tak się boję że ciśnienie to chyba teraz akurat mi podskoczyło.Mam nadzieję że macie rację z tą pogodą bo jeśli to nie jej wina to już nie wiem co mi jest,do tego wszystkiego zaczęło mnie mdlić ze strachu,trzęsę się jak galareta,mam nadzieję że nie wykręcę korka.
Pozdrawiam ciepło :)
Kaska22
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy pogoda może tak dobijac?

Avatar użytkownika
przez tet 14 paź 2009, 13:17
Pogoda winna jak nic! Gdy nie ma słońca budzą się demony.. parafrazując :P
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Czy pogoda może tak dobijac?

przez Kaska22 14 paź 2009, 13:28
Ale żeby aż tak, zawsze myślałam ze przy takiej pogodzie może się chcieć spać, można być przymulonym,zniechęconym ale nie takie dolegliwości,ja sie chyba wykończę.A ze tak jeszcze zapytam,może ktoś odpowie? czy jeżeli miałam badanie MRI i CT glowy to moge miec 100% pewnosci ze w mojej głowie nie rośnie jakies cholerstwo ktore sprawia ze sie tak fatalnie czuje?
Kaska22
Offline

Re: Czy pogoda może tak dobijac?

Avatar użytkownika
przez tet 14 paź 2009, 15:18
Powiem tak, nerwica to przewrotna i wredna choroba. Lubi sobie wyszukiwać pozornie błahe powody do ataku. Osobiście nie jestem w stanie funkcjonować w takich warunkach pogodowych. Nastrój leci w dół, na łeb na szyję.. a i stany lękowe jakby "wypływały na powierzchnię."
Kaska, co do badania.. myślę, że to ostateczny dowód Twojej nerwicy a nie żadnego guza mózgu. Badania, które miałaś robione praktycznie wykluczają guza. Praktycznie - bo żadne badanie jest w 100 % wiarygodne, ale z tego co się orientuję tutaj cyfry oscylują ok. 90-kliku %. Zabić się jednak nie dam, więc poczekajmy aż jakiś ekspert przytoczy statystyki :lol:
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Od ZJD do nerwicy lękowej?

przez Aldik 15 paź 2009, 15:36
Też tak mam - tzn podobnie - w 3 czy 4 klasie podstawówki nie doszedłem do wc i od tego czasu powoli narastała nerwica, czyli jak piszesz powyżej, niegunka w autobusie czy też nawet piechotą jak blisko do szkoły chodziłem, no i od tego czasu mnie tak to gnębilo, no ale lata 90te brak internetu itp itd i jakoś wstyd było do psychologa, bo ze to powiedz wariat i wogóle. Potem po 18 (jak zrobiłem prawo-jazdy) jakoś przestawało mi to dokuczać, bo wszędzie autem jeździłem to tez sam decydowalem gdzie co i jak i zawsze do kibla dojechałem, obowiązków mało więc było jakoś git - przynajmniej pod względem doatrcia gdzieś, ale jakieś stresujace momenty to zaraz musialem do WC. No i teraz mam 29 lat i od 3-4 mam stwierdzoną nerwicę lękową, biegunki jak widać przestały "wystarczać". Co dziwne widze, że rano (czy jak wstane, bo różne to pory) to do czasy aż pierwszy raz nie pójde do wc (jakieś przemiany w brzuchu itp) to nie czuje aż takięgo lęku, ale jak tylko wyjde z wc po "posiedzenii" to nawet jak wczęśniej super się czułem to nagle jest gorzej.... Nie wiem co robić, chodziłem na terapie (mówie ogólnie o lękach) itd itp...

/// to tak w skrócie...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 01:32

Re: Pomóżcie, czy to sa nerwy??

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 16 paź 2009, 15:24
Etam nie straszcie chlopaka ze lek zniszczy zdrowie fizyczne. mam ta cholerna nerwice tyle lat i cielesnie jestem zdorwy jak ryba.
Avatar użytkownika
Online
Posty
7732
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Re: Od ZJD do nerwicy lękowej?

przez Egon 16 paź 2009, 17:47
Muszę napisać, a będzie mi lżej, że u mnie to cała historia z tymi jelitami :roll:
Nerwica zaatakowała mnie 4 lata temu, po kilku stresujących wydarzeniach. Oczywiście wcześniej byłem nerwowy i miałem symptomy neurotyka, ciężkawe dzieciństwo za sobą ... ale gnałem do przodu. Na początku 2005 r. zmarł lubiany przez mnie wujek mojej żony, na raka jelita cienkiego. Na drugi dzień po pogrzebie zacząłem mieć kluchę w przełyku i dziwne ssanie żołądka. Po kilku dniach przeszło. Wiosną tego samego roku zachorował mój ojciec, miałem stłuczkę samochodem i jeszcze coś tam. Latem wydawało mi się, że mam zawroty głowy. Bałem się wchodzić do supermarketów. Walczyłem, byłem u lekarza rodzinnego (powiedział, że to nerwica). Kiedy już "wypływałem na powierzchnię", w listopadzie tego feralnego roku zachorowała moja mama. Rak trzustki. Do jej śmierci (9 miesięcy od diagnozy) jakoś się trzymałem, bo musiałem. Później się posypałem. Zadziałała psychosomatyka. Mama zachorowała na coś z przewodu pokarmowego, więc mnie też zaczęło walić na całego. Ciągle wydawało mi się, że mam krew w stolcu, albo że jego kształt, barwa itd. wskazują na nowotwór jelita grubego (naczytałem się w necie). Nakręcałem się, miałem wzdęcia i gazy, lęk że to rak no i więcej niż jedno wyjście do toalety (nie była to jednak biegunka). Wkręciłem sobie, że kiedyś chodziłem co drugi dzień, a teraz niemal po wstaniu z łóżka już mi się chciało ... czyli coś nie tak. Po śmierci mamy, kiedy byłem nieźle rozwalony nerwowo, nawet na pozytywne emocje reagowałem uczuciem ..., wiecie jakim. Koszmar. Rozmowa z lekarką - jelito drażliwe i niech się pan nie przejmuje, niektórzy chcieliby więcej razy odwiedzać przybytek, a nie mogą.
Rano po przebudzeniu mam arię burczenia i zaczynają się wiatry. Budzę się ja i moja nerwica :lol:. Nie udaje mi się tego zignorować. Czasami sam sobie jestem winien, bo kiedy kilka dni jest dobrze i nie myślę o tym, najem się czegoś, wezwie mnie po raz drugi i świat mi się wali w myślach. Wiem, że to idiotyczne, ale nie mogę się wyplątać z tego cholernego koła.

Pozdrawiam
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 cze 2007, 23:29

Re: Od ZJD do nerwicy lękowej?

Avatar użytkownika
przez barca91 16 paź 2009, 17:55
Egon napisał(a):Muszę napisać, a będzie mi lżej, że u mnie to cała historia z tymi jelitami :roll:
Nerwica zaatakowała mnie 4 lata temu, po kilku stresujących wydarzeniach. Oczywiście wcześniej byłem nerwowy i miałem symptomy neurotyka, ciężkawe dzieciństwo za sobą ... ale gnałem do przodu. Na początku 2005 r. zmarł lubiany przez mnie wujek mojej żony, na raka jelita cienkiego. Na drugi dzień po pogrzebie zacząłem mieć kluchę w przełyku i dziwne ssanie żołądka. Po kilku dniach przeszło. Wiosną tego samego roku zachorował mój ojciec, miałem stłuczkę samochodem i jeszcze coś tam. Latem wydawało mi się, że mam zawroty głowy. Bałem się wchodzić do supermarketów. Walczyłem, byłem u lekarza rodzinnego (powiedział, że to nerwica). Kiedy już "wypływałem na powierzchnię", w listopadzie tego feralnego roku zachorowała moja mama. Rak trzustki. Do jej śmierci (9 miesięcy od diagnozy) jakoś się trzymałem, bo musiałem. Później się posypałem. Zadziałała psychosomatyka. Mama zachorowała na coś z przewodu pokarmowego, więc mnie też zaczęło walić na całego. Ciągle wydawało mi się, że mam krew w stolcu, albo że jego kształt, barwa itd. wskazują na nowotwór jelita grubego (naczytałem się w necie). Nakręcałem się, miałem wzdęcia i gazy, lęk że to rak no i więcej niż jedno wyjście do toalety (nie była to jednak biegunka). Wkręciłem sobie, że kiedyś chodziłem co drugi dzień, a teraz niemal po wstaniu z łóżka już mi się chciało ... czyli coś nie tak. Po śmierci mamy, kiedy byłem nieźle rozwalony nerwowo, nawet na pozytywne emocje reagowałem uczuciem ..., wiecie jakim. Koszmar. Rozmowa z lekarką - jelito drażliwe i niech się pan nie przejmuje, niektórzy chcieliby więcej razy odwiedzać przybytek, a nie mogą.
Rano po przebudzeniu mam arię burczenia i zaczynają się wiatry. Budzę się ja i moja nerwica :lol:. Nie udaje mi się tego zignorować. Czasami sam sobie jestem winien, bo kiedy kilka dni jest dobrze i nie myślę o tym, najem się czegoś, wezwie mnie po raz drugi i świat mi się wali w myślach. Wiem, że to idiotyczne, ale nie mogę się wyplątać z tego cholernego koła.

Pozdrawiam



Ja mam tak samo i bardzo dobzre Cię rozumiem, też miałam kiedys fazę, że sobie wkręcałam raka jelita, chociaż nie tylko tego, ale ze względu na zjd to najczęsciej właśnie jelit. Póki co mi przeszło, bo wmawiam sobie, ze to wszystko przez stres i zwracam większą uwagę na te dni, kiedy jest dobrze. A co do rana, to również mam dokładnei tak samo :D ale później, po wizycie w wc już jest trochę spokojniej, do momentu jak się znowu czymś zestresuję. Błędne koło jak napisałeś.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 paź 2009, 07:29

Re: Od ZJD do nerwicy lękowej?

przez Aldik 16 paź 2009, 19:15
Ja juz od 3-4 lat mam krew w stolcu, co jakis czas, leje sie normalnie, ale nic nie boli, nie chce sobie nic wkręcać, byłem ze dwa razy u lekarze to jakieś czopki przepisywał i nawet pomagało - stwierdził ze czasem tak może być. Mam okres ze jest ok a czasami masakra - ale ogólnie rak i śmierć w moim przypadku byłby wyzwoleniem od życia...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 01:32

Re: Pomóżcie, czy to sa nerwy??

Avatar użytkownika
przez Donkey 16 paź 2009, 21:31
Krzysiek28 napisał(a):Mam pewien problem, od dłuższego czasu mam jakies lęki i bardzo sie denerwuje niektorymi rzeczami i strasznie mnie to niepokoi. Mój problem polega na tym ze czy to w pracy czy gdzies indziej mam wewnetrzny lęk i tak sie denerwuje ze "tłucze" mnie w srodku nie jem nic mi sie nie chce i szukam jakiegos spokojnego miejsca, glos mi drży brakuje mi słow serce mocniej mi bije i ciezej mi jest oddychac, ....
Czy to jest spowodowane nerwami??




Bardzo prawdcopodobne ze to nerwica- tak sie zaczyna.
Nie czekaj co będzie dalej tylko biegnij do lekarza!
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Od ZJD do nerwicy lękowej?

przez Egon 16 paź 2009, 22:40
barca91 napisał(a):Ja mam tak samo i bardzo dobzre Cię rozumiem, też miałam kiedys fazę, że sobie wkręcałam raka jelita, chociaż nie tylko tego, ale ze względu na zjd to najczęsciej właśnie jelit. Póki co mi przeszło, bo wmawiam sobie, ze to wszystko przez stres i zwracam większą uwagę na te dni, kiedy jest dobrze. A co do rana, to również mam dokładnei tak samo :D ale później, po wizycie w wc już jest trochę spokojniej, do momentu jak się znowu czymś zestresuję. Błędne koło jak napisałeś.


U mnie po wizycie w wc też jest spokojniej, niekiedy nawet nie mam tych porannych burz. Jak się dobrze zmotywuję (ostatnio po badaniach krwi, które wyszły dobrze) miałem kilka dni na fali. Później coś gdzieś pęknie i znów powracają głupie myśli. No i ten cholerny niepokój, który prawie zawsze wyprzedza konieczność ponownego udania się do toalety, albo dłuższą serię wiatrów. Obserwuję siebie już od 3 lat z tymi dolegliwościami i wiem prawie na pewno, że to nerwy. Ale nie zawsze jest to klasyczny stres, który łatwo rozpoznać. U mnie może to być wynik zdarzeń z poprzedniego dnia lub małego dołka, związanego np. z pogodą. Wtedy zaczynają się pojawiać myśli, że może to jednak nie nerwy i to mnie "gotuje".
Moje dolegliwości trochę ostatnio zelżały, bo przestałem o nich ciągle rozmyślać. I co? Zauważyłem, że jak było w porządku to moja podświadomość zaczynała mi podsuwać inny powód do zmartwień. Chore to jest, kurde!

Pozdrawiam
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 cze 2007, 23:29

Re: Od ZJD do nerwicy lękowej?

przez Aldik 17 paź 2009, 00:02
Pociesze Was, ja mam biegunki na tle nerwowym od ok 18 lat !!!!!!! A lęki/panika doszły 4 lata temu juz chyba... Tylko akurat wiem czemu, bo kuuurwa nie doszedlem do kibla, bo mi starszaki z 8 klasy drzwi zablokowali, paranoja, teraz bym jakiegoś rodzica zaczepil czy cuś ale lipa, poszło w gacie i życie w dupie ...

WYbaczcie za słownictwo...ale w pale się nie mieści jak jeden incydent tak moze zmarnowac całe życie człowieka...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 01:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 26 gości

Przeskocz do