Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

nerwica lękowa + nerwica natręctw? Pomóżcie :(

przez bezradna? 30 sie 2009, 00:24
Więc.... jestem 18latką z pozoru wyglądającą na całkiem normalną osobę. Jednak od 4 klasy szkoły podstawowej (czyli od ok 8 lat) mam bardzo duże problemy ze sobą. Przeszłam przez psychologów, psychiatrów, terapię rodzinną i cały czas biorę leki (asentrę) jednak nikt nigdy w prostu nie powiedziała co mi jest. Czytając wiele artykułów sama domyśliłam się, żę to nerwica... ale najprawdopodobniej nie tylko lękowa ale także natręctw. W dzieciństwie gdy to wszystko się zaczynało miewałam dziwne uczucie. Zawsze płakałam i móiwłam rodzicom, że czuję się tak jakby mnie tu nie było. Miałam wiele lęków począwszy od tego, że wpadnie mi osa do gardła a kończąc na tym, że mogę być w ciąży a więc praktycznie rzeczy absurdalne. Oczywiście teraz z wiekiem problemy są wprost proporcjonalne do wieku. Mam straszne problemy z nawiązywaniem znajomości, zawsze boję się, że ktoś pomyśli sobie o mnie coś złego, myślę samymi czarnymi scenariuszami. Obecnie największym moim problemem jest szkoła. Jest to wręcz nie do wyobrażenia dlatego, że od zawsze mam bardzo dobre oceny, w domu nikt za dużo ode mnie nie wymaga, rodzice twierdzą, że uczę się dla siebie. Nauce w ogóle nie muszę poświęcać dużo czasu bo praktycznie sama wchodzi mi do głowy. Gdy tylko kończą się wakacje jest tragicznie, czuję straszny lęk, że sobie nie poradzę (chociaż wiem, że jest to irracjonalne) ajgorszy kryzys miałam 2 lata temu gdy szłam do liceum, gdy wszystko miało być nowe, miałam straszne napady paniki, płakałam, mówiłam rodzicom, że nie chcę żyć, że nie dam rady, że chce być już stara.... przez moją głowę przemknęło nawet samobójstwo.....(już NIGDY nie będę o nim myślała!!!!! za dużo wyrządziłabym krzywdę najbliższym) oczywiście dawka leków została zwiększona, codzienne wizyty u psychiatry, prychologa, było o mały włos od pójścia do szpitala. Na szczęście udało się. Bardzo wiele pomogli mi też rodzice, zawsze są przy mnie. Teraz okropnie boję się, że ta sytuacja sprzed dwóch lat się powtórzy :(:( nadchodzi matura i już boję się, że nie dam sobie rady, zaczynają się napady paniki, nie chcę żeby to się powtórzyło :( Wydaje mi się, że jestem bezradna, że nie wiem co mam w życiu robić. Przezcałe wakacje myślałam, że może powinnam się już uczyć,że nie wiem co robić......

Moim drugim problemem jest najprawdopodobniej nerwica natręctw. Jest to okropnie męczące,,, często już też nie daję sobie rady, nie polaga to u mnie np na częstym myciu rąk czy tak dalej. Mam pewne schematy... zaczyna się to często nasilać gdy zaczyna się szkoła, wiele rzeczy muszę robić w określonej kolejności, centralnie na środku parapetu musi leżeć kartka ze spisanymi nawet największymi pierdołami. Jakikolwiek wyjazd jest dla mnie problemem bo zaburza "moje schematy". Najgorzej jest ze szkoła.... po 1000 razy muszę sprawdzać czy jestejm spakowana, muszę mieć rzeczy przygotowane dzień wcześniej itd... Jest to na prawdę STRASZNIE męczące. I nie jest tak, żę to przychodzi tylko gdy zaczyna się szkołą, to trwa nieprzerwanie tylko w różnych formach.

Od jakiegoś roku zaczęłam palić papierosy nie dla szpanu tylko z myślą, że pomogą mi się uspokoić i tak było... często strasznie boję się, że będę miała raka i zaczynam panikować.. a za chwilę myśląc o szkole czy o czymkolwiek innym sięgam po papierosa zaczynając się stresować nowym problemem. Staram się żebym nikt o tym nie wiedział. Zawsze uchodziłam i uchodzę za "grzeczną dziewczynkę" gdy tylko ktoś dowiaduje się, że palę i czasami piję to nie chce w to wierzyć. Może uważają mnie za totalną kujonkę...? Tym też często się przejmuję.. Strasznie mało osób zna mnie taką- jaką na prawdę jestem. Nie daję się pozanć przez moją nieśmiałość... strasznie mnie hamuje.. nie wiem co robić. Zawarcie znajomości trwa u mnie strasznie długo.... Strasznie chcę żeby wszyscy poznali mnie taką jaką jestem na prawdę a staje się taką dopiero po ok roku bliższej znajomości... :(

Nie jestem teoretycznie z moimi problemami sama. mam kochającą mnie rodzinę, przyjaciółkę. Często czuję, że jestem dla nich balastem, ale wiem, że zawsze będą przy mnie.

Nie wiem już co ma o tym wszytskim myśleć. Chciałabym żeby ktoś powiedział co o tym myśli, czy jest to nerwica lękowa i nerwica natręctw czy też może coś innego. Myślę, że musiałam to tu napisać żeby poniekąd sobie ulżyć i otrzymać jakąś radę od osób które może przeżywają coś podobnego. Pisząc tego posta opczywiście chodzą mi po głowie myśli, że ktoś się domyśli kim jestem, że wszyscy będą się ze mnie śmiali, że dowiedzą się kim jestem, ale już tak mam.

Pozdrawiam bardzo serdecznie :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 sie 2009, 23:54

Re: nerwica lękowa + nerwica natręctw? Pomóżcie :(

przez akromski 30 sie 2009, 00:48
Witaj :)
To o czym piszesz bardzo przypomina mi moją historię z nerwicą. Ten stan, "jakby mnie nie było" jest mi dobrze znany i to jeden z największych koszmarów, jakie mogę sobie wyobrazić.

Moim zdaniem sprawa jest prosta i trudna zarazem. Musisz szukać dalej pomocy u psychologa. Z tego co piszesz ("nauka sama mi wchodzi do głowy", "jestem raczej grzeczna") wymagania wobec ciebie są ogromne, choć sama możesz sobie z tego nie zdawać sprawy. Ale podświadomości się łatwo nie oszuka niestety. Nerwica bardzo często wynika z tego, że otoczenie wywiera na nas presję, której nie potrafimy sprostać.

Także szukaj dalej odpowiedniego psychologa - najlepiej na własną rękę, bez pomocy rodziców - bo z kolei oni mogą niejako bombardować twoją terapię.

Pocieszę cię, że choć trudno w to uwierzyć (nawet mi samemu czasami) - da się ten stan i lęki opanować. Głowa do góry!
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
16 sie 2009, 23:22

Re: nerwica lękowa + nerwica natręctw? Pomóżcie :(

przez bezradna? 30 sie 2009, 01:02
Dzięki bardzo za słowa wsparcia :)

Ja wiem, że to wszytsko leży w mojej głowie i że muszę z tym walczyć ale to nie jest takie proste :( powoli tracę już nadzieję dlatego, że to tak długo trwa i końca nie widać :(

I właśnie do końca nie wiem skąd się to wzięło. Myślę, że ostatnią przyczyną o jakiej bym pomyślała byłaby presja z czyjejś strony (choć wiem, że może to być podświadome). Rodzice zawsze mnie wspierają, mam z nimi bardzo dobry kontakt, mogę się zwrócić do nich z każdym problemem i nigdy nie mówili mi na temat jakichś oczekiwań wobec mnie, czy też o tym, że powinnam być najlepsza wręcz przeciwnie chwalą mnie, cieszą się, że dobrze się uczę przy małym nakładzie pracy i powtarzają, że są ze mnie dumni.Czasem gdy już przysiadam do nauki przed jakimś większym sprawdzianem to mówią żartując "nie ucz się tyle" i proponują inne zajęcie i bardzo często powtarzają, że uczę się dla samej siebie, że nawet jak będę miała złe oceny to przecież nic się nie stanie.... Nie wiem...

Pozdrowionka :))
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 sie 2009, 23:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: nerwica lękowa + nerwica natręctw? Pomóżcie :(

przez akromski 30 sie 2009, 01:14
Hej! :)
To może być odrobinę dziwne co powiem.
Presja - a już szczególnie ta wywierana przez rodziców - przybiera mnóstwo różnych oblicz. Nie zawsze musi być wypowiedziana wprost. Bardzo często wynika właśnie z tego, że ktoś jest z nas dumny i uważa, że możemy sobie ze wszystkim poradzić, a my po prostu nie dajemy rady. Ale jak tu przekazać taką wiadomość osobie przekonanej o tym, że jesteśmy nie wiadomo jak doskonali? Więc zaczynamy sami sobie podnosić poprzeczkę. Idziemy w kierunku w jakim uważamy, że ktoś od nas oczekuje, nawet o tym nie wiedząc. Być może rodzice cię wspierają, bo robisz dokładnie to czego oni oczekują. Czy wspierali by cię również gdybyś zaczęła robić coś o co cię nie podejrzewają? Jak zareagowali by na to, że palisz? A przecież jesteś już dorosła - więc teoretycznie to jedna z możliwości jakie daje życie. Moi zareagowali raczej dobrze, ale tak jak ty nie wyobrażałem sobie, że mogę im o tym powiedzieć. (Zresztą tak samo jak ty zacząłem palić bo to mnie uspokajało, a przynajmniej tak mi się wydawało ;P)
Choć oczywiście mogę się mylić. Tak czy siak - wydaje mi się, że dobrze byłoby znaleźć sobie terapeutę. Kogoś, kto pomoże ci pomyśleć nad takimi sprawami. Pamiętaj, że nerwica jest przebiegła. Umie się maskować i to jest jedna z jej największych broni.

Pozdrawiam :)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
16 sie 2009, 23:22

Re: nerwica lękowa + nerwica natręctw? Pomóżcie :(

przez bezradna? 31 sie 2009, 12:26
Ja już nie wiem co mam robić i jak z tym walczć, wiem,że to siedzi w mojej glowie ale nie potrafię sobie tego racjonalnie wytłumaczyć. Wczoraj oczywiście żeby zapomnieć poszłam do knajpy żeby się napić.. dziś kac po alkoholu i kac moralny. Wiem,że to nie jest dobre wyjście... a jutro do szkoły... nie wiem jak dam radę :(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 sie 2009, 23:54

Re: nerwica lękowa + nerwica natręctw? Pomóżcie :(

Avatar użytkownika
przez silny6 31 sie 2009, 14:32
Siema,z tego co wyczytałem to jesteś bardzo wrażliwą osobą.A więc też za bardzo przejmującą się pewnymi sprawami.W twoim przypadku tym problemem jest szkoła,no i zdanie matury.Nawet człowiek zdrowy czyli nie mający problemów ze stresem też się zastanawia czy sobie poradzi,czy da radę.To normalne jest,Ty natomiast za bardzo sprawę wyolbrzymiasz i myślisz,że nie zdasz.
Napisałaś,że jesteś dobrą uczennicą,więc na pewno zdasz!!!!
Co mają powiedzieć ci co są słabymi uczniami????? :D
Także głowa do góry,wszystko wróci do normy.Potrzeba tylko na to czasu.
Co do natręctw,że musisz być spakowana i mieć wszystko dobrze poukładane to świadczy,że jesteś osobą zdyscyplinowaną a więc taką która lubi mieć porządek.To dobrze,że tak do tego podchodzisz.
I nie przejmuj się co ludzie o tobie myślą czy powiedzą,weź to omiń bokiem.Nie daj się,że tak powiem zaszufladkować tzn.ktoś coś powie na twój temat,a inni to będą powielać.Daj się poznać innym,wtedy na pewno stwierdzą,że fajna z ciebie laska:)
Także więcej uśmiechu i pewności siebie!!!!
A wszystko się ułoży.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
26 maja 2009, 23:52

Potworny strach - proszę o pomoc!

przez Karolina_E 01 wrz 2009, 21:05
Witam wszystkich!

Jestem tutaj nową osóbką. Mam na imię Karolina, mam 25 i jestem ze Szczecinka k.Koszalina. Z nerwicą borykam się od 12 lat ale nigdy nie miałam z nią większych problemów to czasu gdy o mały włos nie udusiłam się tabletką. I od tej pory lęk przed zaksztuszeniem jest ciągle obecny.

2 miesiące temu wstałam z łóżka i prawie zemdlałam. Dostałam potwornych mdłości i zawrotów głowy. Zaczęłam się bać, że dzieje się ze mną coś złego. Pewnej nocy dostałam ataku paniki. Serce raz się zatrzymywało raz biło, zaczęłam się trząść, zimny i gorący pot zaczą na mnie bić i pojechałam na pogotowie. Myślałam, że to atak serca. Jak usiadłam na kozetkę to Pani doktor popukała się w czoło i powiedziała, że nic mi nie jest. Zapisała hydroxizinum i poszłam do domu. Zrobiłam badania, i wszystko OK oprócz niskiego poziomu potasu. Niby wszystko jest OK ale lęk i strach pozostał. Potworny strach, że zaraz coś mi się stanie, że zaraz serce przestanie bić i zemdleję. Cały czas skupiam na tym myśli i nie potrafię przestać. Ostatnie kilka tygodni było OK. Naprawdę sobie radziłam bez leków przedwczoraj złapał mnie znowu i był okropny. Wzięłam tabletkę od mamy i jakoś było OK. Wczoraj było ciężko. Strach, ten potworny strach. Irracjonalny strach, że serce zaraz stanie. Nie wiedziałam co się ze mną dzieję, myślałam, że zwariuję. Jakoś przeszło i dobrze przespałam noc. Bez leków. Dzisiaj znowu jest troszkę ciężko ale jakoś staram się trzymać. Do tego mam strach przed łykaniem i potworną chorobę lokomocyjną. Jakoś to się wszystko skupia i nie mogę funkcjonować. W domy też sytuacja jest nie za lekka bo ojciec to furiat, który dręczy nas od wielu lat.

Poszłam w końcu do psychiatry (jeden psychiatra na całą przychodnie) i przepisała mi lek, coś na Z, nie pamiętam dokładnie. Wzięłam raz i odstawiłam. Miałam potworne nudności i zawroty głowy. Mam kolejną wizytę za 3 tygodnie i trzeba chyba będzie coś innego brać. Bardzo potrzebuję dobrego psychologa/psychoterapeuty, który może przyjmować na kasę chorych, ewentualnie prywatnie nie drogo, w zachodnio pomorskim, nie koniecznie w Szczecinie. Nie długo zaczynam policealne studium w Szczecinku i nie wiem jak to będzie. Nie chcę już nikogo zadręczać problemami ale muszę znaleźć dobrego lekarza, który może mi pomóc. Jeśli ktoś z Państwa wie gdzie w pobliżu można się zgłosić o pomoc to bardzo proszę o odpowiedź.

Chciałam także powiedzieć, że bardzo się cieszę, że istnieje takie forum gdzie można wyrzucić z siebie wiele rzeczy i być zrozumianym. Moja rodzina uważa, że sobie wyobrażam itd.. ale cóż oni mogą wiedzieć jeżeli nigdy tego nie przeżyli.

Wydaję mi się, że do nerwicy przyczyniła się moja otyłośćm która męczy mnie od lat. Znalazłam doktora Grzelakowskiego w Bydgoszczy, który będzie mnie prowadził w odchudzaniu ale boję się że dostanę ataku paniki w pociągu albo samolocie i sobie nie poradzę, więc chciałabym po prostu czuć się lepiej. Czasami mam wrażenie jakby mnie coś opętało albo zamknęło w klatce. Dlaczego nie potrafimi skierować tej mocy umysłu w dobrą stronę? Może kiedyś mi się uda.

Pozdrawiam serdecznie.
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
01 wrz 2009, 20:36

Re: Potworny strach - proszę o pomoc!

Avatar użytkownika
przez Klaudus20 01 wrz 2009, 22:54
Dość często w początkowej fazie przyjmowania leków pojawiają się objawy niepożądane. Jednak trzeba pamiętać, że działanie tabletek rozpoczyna się po 2 tygodniach.
Trzymam kciuki, bądź silna
Witam na forum i pozdrawiam
Gdzie jest ta szminka,którą kocham
Na moich ustach zostawia ślad
Gdzie jest dziewczynka,która szlocha
Po wieczny czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
20 lip 2009, 19:58

Re: Potworny strach - proszę o pomoc!

przez Karolina_E 01 wrz 2009, 23:09
Witam i dzięki Klaudus! :D

Właśnie staram się zapanować nad atakiem paniki i jest to super męczące. Chyba zacznę od jutra brać Zotral (przypomniałam sobie nazwę)...

Mogę się zapytać jaki lek stosujesz/stosowałeś(aś) w swoim leczeniu? Naczytałam się postów o Zotralu i sama nie wiem czy jest sens brać :/
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
01 wrz 2009, 20:36

Co się ze mną stało... i dzieje bez przerwy??

przez Rosanna 02 wrz 2009, 01:24
Na początku może napiszę, że nie wiem, czy cierpię na jakieś schorzenie psychiczne, choć pewnie cierpię. Zacznę może od zaburzeń somatycznych. Ostatnio bez przyczyny zdrętwiało mi udo i nie czułam go przez kilka tygodni (teraz już sama nie wiem, czy czuję). W ogóle kończyny drętwieją mi bardzo szybko. Cortaz częsciej boli mnie też kręgosłup :( Poważny niepokój jednak wywołało u mnie śmieszne uczucie w głowie- tak jakby ścierpnięcie mózgu :shock: Najpierw skurcz (zupełnie taki sam jak przy ścierpnięciu nogi, choć mniejszy). Potem czułam jakby zimna krew rozlewała mi się w głowie- czyli podobne uczucie do tego, które tworzy się w momencie, kiedy noga powraca ze stanu cierpnięcia. Bałam się, że to wylew jakiś :-| Oprócz tego, po okresie nawet niewielkiego stresu odczuwam bóle brzucha- przypominające bardziej kłucie. I czasem zaboli mnie serce, choć rzadko.
Ale najbardziej męczące jest ciągłe uczucie zmęczenia- kompletnie niewspółmierne do wysiłku. Wstaję rano, po 11 godzinach snu, jestem wycieńczona jak po nocnej zbiórce ziemniaków i tak przez cały dzień. Pokonam parę schodków i już sapię. Brak kondycji? Nie zupełnie, poniewać nie jestem zmęczona po trzygodzinnej szybkiej jeździe na rowerze (jedyna rzecz, na jaką mam ochotę). Zaawansowany wiek? Mam 23 lata.
Kolejne zjawisko to paniczny lęk przed wypadkami, smiercią i chorobami. Kiedy tylko dzwoni telefon (a robi to dość często), szybko myślę, kogo nie ma w domu, bo jestem przekonana, że to informacja o wypadku i/lub śmierci. Serce wali mi jak zwariowane, nogi się pode mną uginają i tylko czekam na wyrok w słuchawce. Kiedy okazuje się, że to fałszywy alarm, nerwy puszczają i mam ochotę w głos się popłakać. Paranoja. :roll: Boję sie prowadzić samochód (jeszcze 2 m-ce temu uwielbiałam to robić), nogi trzęsą mi się wówczas jak zwariowane i czuję stresowe bóle brzucha. Dodam tylko, że nie mialam wypadku.
Zaburzenia psychiczne to kosmos. Jakieś pół roku czułam, jak jakieś postacie kładą się na mnie podczas snu, raz nawet jedną widziałam w postaci mojego taty. (Byc może to efekt kropel na uspokojenie :?: ) Nawet dzis zdarza się, że przestraszę się jakiejś czarnej plamy, która nie wiem, czy jest wytworem wyobraźni, czy zwykłym przewidzeniem.
Czuję się totalnie bezwartościowa, nie widzę w sobie zalet i mam obsesję na punkcie swojego ego. Jestem w dodatku perfekcjonistką. Umieram przed egzaminem jeśli nie opanuję absolutnego 100% materiału. A wygląd? Bez makijazu nawet nie spojrzę w lustro. Uważam, ze jestem totalnie nieatrakcyjna i jest to jedna z przyczyn mojego niskiego samopoczucia. Nie akceptuję swojego ciała i swojej osobowości. Od kilku miesięcy jestem panicznie zazdrosna, kiedy widzę jak moje rówieśniczki świetnie radzą w sobie zyciu, mam ochotę je zabic, bo ja czuje sie jak dno. Nie znoszę krtytyki pod moim adresem- każde złe słowo powoduje, że zamykam się w sobie i płaczę. Nie potrafię się nawet kłócić...
Drobne rzeczy doprowadzają mnie do prawdziwego szału- wystarczy, że spadnie długopis i nie podniosę go za pierwszym razem i już mam ochotę klnąć, a w ciele robi się gorąco.
Rzadko wychodzę z domu a kiedy mam juz to uczynić, nie mogę w nocy spać :o Zdolności interpersonalnych nie posiadam żadnych i może dlatego nie radzę sobie z niczym. Panicznie boje się przyszłości, bo mam świadomość, że sobie z nią nie poradze. Nie mam myśli samobójczych, ale świadomosć, że mogłabym umrzeć w najbliższych dniach, nie napawa mnie grozą, myślę nawet, że przynosi ulgę...
Cierpnięcie głowy mnie przestraszyło tylko dlatego, że boję sie kalectwa...
Nocami wylewam łzy wiadrami i nie wiem, jak sobie pomóc.
Przepraszam za ten epos, ale muszę wyrzucić to wszystko z siebie. Nie wiem, czy to, co odczuwam, klasyfikuje się do leczenia i szczerze mówiąć jestem sceptyczna co do leczenia chorób psychicznych. A może jest ktoś, kto majac podobne objawy pozbył sie części z nich? Jest coś w stanie mi pomóc??
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
25 kwi 2008, 23:52

Re: Co się ze mną stało... i dzieje bez przerwy??

Avatar użytkownika
przez Yennefer 02 wrz 2009, 01:39
Przetrzymaj jakoś noc, a jutro otrzymasz mnóstwo odpowiedzi od ludzi, którzy Cię bardzo dobrze rozumieją i przeżywają to samo. Wszyscy na tym forum walczymy z podobnymi koszmarami, więc dobrze trafiłaś :-) Też postaram się jutro dodać jakieś słowa otuchy, ale teraz mi się już,,oczy kleją" :-) Trzymaj się ciepło!!!
Osobowość na granicy życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 23:10
Lokalizacja
Łódź

Re: Co się ze mną stało... i dzieje bez przerwy??

przez Ridllic 02 wrz 2009, 03:44
Rosanna, na schorzenie psychiczne to chyba nikt na tym forum nie cierpi wiec i Ty tez ;) <pocieszające prawda > nerwica lękowa nie jest schorzeniem jest zaburzeniem najczęściej emocjonalnym . Diagnozy nikt Ci nie wystawi tutaj ale symptomy są podobne do kochanej nerwiczki , oczywiście może też to być neurologiczne wiec pole do popisu w Twoich rękach przebadaj się ,spotkaj z psychologiem pogadaj może naprostuje Twoje postrzeganie i pomoże życzę Ci tego i zeby to szubciutko sie stało :)
Ridllic
Offline

Re: Co się ze mną stało... i dzieje bez przerwy??

Avatar użytkownika
przez bibicytryna 02 wrz 2009, 12:59
hej Rosanna,
masz takie objawy jak ja, prawie wszystko się zgadza, ja mam zaburzenia lękowo depresyjne. Kiepsko sobie z tym radzę niestety, kiedyś brałam leki i było bardzo dobrze, ale teraz wróciło a ja uparciuch nie chcę leków, radzę Ci iść do specjalisty, ja odrazu kilka lat temu jak to się zaczęło poszłam do psychiatry i była to dobra decyzja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 sie 2009, 19:53

Re: Co się ze mną stało... i dzieje bez przerwy??

przez ewaryst7 02 wrz 2009, 13:03
Nie martw się. Na pewno,nie jesteś psychicznie chora.Najpierw jednak , zapytam , czy bylaś u lekarza? mam na myśli lekarza ogolnego.Myślę , że dobrze by było , gdybyś zrobiła sobie badania.Objawy ktore masz występują w nerwicach , i depresji, ale należałoby to , przedtem sprawdzić.Ja mam identyczne objawy.Wiem , jak się czujesz.Znam to , bo przeżywam , to niemal codziennie.Myślę , że dobrze zrobilaby Ci terapia u psychologa.Tu niemal wszyscy , cierpią na niską samoocenę.I pewnie nie uwierzysz , ale WSZYSCY cierpią niepotrzebnie.To , że nie wyglądasz jak modelka , nie znaczy , że nie możesz być szczęsliwa.Ja też urodą , nie zwalam z nog.I absolutnie się tym nie martwie.Po tylu latach zmagania się , z nerwicą i depresją , pragnę tylko BYĆ ZDROWA, czego i Tobie życzę.Trzymaj się.I pamiętaj -NIE JESTEŚ SAMA.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do