Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: co o tym myślicie ? :(

Avatar użytkownika
przez carlos 16 mar 2009, 17:50
No domyślam się, że te myśli są straszne. W moim przypadku przynajmniej tak było. To było czyste piekło, ale przeszło. Tobie też przejdzie tylko musisz sobie i lekowi czas. Pamiętaj. Musisz to przeczekać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

czy to nerwica wegetatywna czy nie?

przez ozi198 19 kwi 2009, 18:08
Witam jestem marcin, mam 24 lata i jestem tu pierwszy raz.Pisze dlatego ponieważ nie bardzo potrafie sobie porawdzić z moimi dolegliwosciami.Zaczeło sei kiedy bylem brzdącem pamietam ze od dzieciństwa denerwowalem sie chociazby grami komputerowymi w ktore nie potrafilem grac.Pierwszzy objaw jaki pamietam to byl lek przed ciemnoscia nawet na zielonej szkole w pokoju pani musiala uchylic drzwi zeby byl chcoiaz promin swiatla jak go nie bylo panikowalem ze ciemno mi i ze sie udusze .Pozniej byl epizod z klaunami panicznie sie ich balem dzis tez nie pwiem zeby mnie smieszyly ale ok ciemnosc i widok klauna minely.Na dzien dziseijszy czuje sie fizycznie i psychicznie fatalnie kiedys spiewalem i graklem w zespole na gitarze dzis pomge tylko pomarzyc.Zaczelo sie niedawno moze pol roku temu pamietam ze zaczelo m sie tak dziac jak zac zalem sie denerwowac najpierw jakby uczucie ucisku w karku a potem jakby mi ktos szyje sciskal i musze sie polozyc jakby tlenu brakowalo to po pierwsze.Pozniej zaczelo sie takie mimowolne przyspieszanie serca czulem jak mi bije nieziemsko lezac np .Cisnienie ktore mierzylem mialo nawet 180\120 roznie puls tez ponad 130 wteyd sie panicznie balem pocilem czasem drzenie nog jakby padaczka .Ale ilekroc przyjechalo pogotowie to mowili ze cisnienie dobre wiec nie wiem czy jakos tak reaguje na aparat do mierzenia cisnienie czy co.Niedawno bylem w szpitalu mialem krew pobrana mocz echo serca holter ekg itp i poczatkowy lekarze mowili z emoze to byc przewodnictwo ale po konsultacji z kardiolohgiem w ochojcu wykluczyl to i powiedzial ze to nerwica i tak mnie wypisali na nerwice wegetatywna .Wczesciej jeszcze mialem takei jakby ataki ze zaraz zemdleje jakbym stracil swiadomosc na moment tak to wygladalo.Mialem tez robione tk glowy wszystko ok .Ostatnio ciagle leze bojse sie rozmawiac z ludzmi unikam tego moja narzeczona pomaga mi jak mzoe ale wiem ze to ja boli ;/.Dziwna sprawa bo wtedy zawsze z brzuchu mnie kreci i zaczyna serce szybciej walic i czje jak bym mial umierac doslownie;/Dziwnie tez jets to ze ostatnio zaczynam jakby mdlec w momenccie jak zaczynam mowic cos nie chodzi mi ze z kims ogolnie na jednym tchu to wtedy rpobi mi sie slabo jak by w szyi mi sciskalo ;/wiec sie zastanawaim czy to ze tak mowie dlugo czy ziewam np ma cos wspolnego z nerwica czy nie? prosze pomozcie mi pozdrawiam wszystkich:)
ozi198
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
31 lip 2006, 13:05

Re: czy to faktycznie nerwica wegetatywna czy jednak nie?

przez Venus 19 kwi 2009, 18:14
ozi198 już chyba to pisałeś :twisted:

Słuchaj, jeśli badania wychodzą dobre, a masz tak paskudne objawy i samopoczucie to będzie to raczej nerwica. Jednak lekarzem nie jestem i najlepiej, aby to potwierdził psychiatra. Pocieszę Cię i napiszę, że też mam drżenia ciała, jak przy padaczce, też mi wali serce jak szalone, albo zwalnia tak jakby się miało zatrzymać, też mam wrażenie jakbym traciła świadomość lub jakbym miała zaraz umrzeć-no i mam nerwicę. A to wrażenie tracenia świadomości lub umierania to po prostu lęk! :smile:
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co się ze mną dzieje?;(

Avatar użytkownika
przez Dym 19 kwi 2009, 18:28
Witam wszystkich użytkowników bardzo serdecznie;) jestem tutaj nowy i bardzo przepraszam za jakiekolwiek błędy i proszę o pomoc, gdyż wiem, że sam nie dam sobie rady;/ A więc tak...
mam 18 lat, aczkolwiek wiele osób podkreśla, że jestem nadzwyczaj dojrzały, czasem jakbym miał 25 lat...miałem ciężkie dzieciństwo, gdyż moi rodzice w wieku 19 lat wzięli ślub a niecałe pół roku później urodziłem się ja, tak byłem wpadką, wiem o tym:( moi rodzice często się kłócili, a ja najwięcej czasu spędzałem z moją babcią. Swoje niepowodzenia w małżeństwie i życiu ojciec zrzucał na mnie, to ja byłem przysłowiowym kozłem ofiarnym, to zawsze była moja wina odkąd pamiętam:(( byłem wyzywany przez ojca i często dostawałem po głowie;/ ojciec nie mieszka z Nami od 3 lat, moi rodzice są pół roku po rozwodzie. Jest oczywiście dużo lepiej niż było, czasami się spotykam się z ojcem, utrzymujemy kontakt. Ale mnie męczy coś innego, a mianowicie to moje cholerne poczucie niższości i tego że jestem do niczego i nikt mnie nie potrzebuje...często tak mam, że byle powód mnie dołuje, sprawia że humor zmienia mi się o 180 stopni. A wtedy włączam jak to moja matka określa "darcie mordy" czyli krótko mówiąc cięższą muzykę, wtedy albo poprawia mi się humor, albo dołuję się jeszcze bardziej;( odczuwam stany lękowe, wiem że mam nerwicę lękową, boję się że pewnego dnia zostanę kompletnie sam, niepotrzebny nikomu...zawsze słyszałem, że jestem inny niż moi rówieśnicy, mam bardziej poukładane w głowie, jestem wrażliwszy, przystojny etc. Ale niestety od dawien dawna uważałem się za nieatrakcyjnego chłopaka. Noszę okulary, ale ponoć wyglądam w nich dużo ładniej. I moja wada wymowy...mianowicie nie wymawiam literki "r", mam tak od małego. Przyzwyczaiłem się do tego i moi znajomi również. Ale zawsze była ta obawa, że będę sam, gdyż jestem inny i to może być znaczna przeszkoda;/ miałem dwie dziewczyny ale to nie było to...nie szukałem nowej ale pojawiała się w moim życiu Angelika...2 lata młodsza ode mnie ale tak cudownie się dogadywaliśmy, mieliśmy wspólne zainteresowania, spędzaliśmy wspólnie czas. Pierwszy raz w życiu poczułem, że nie tylko się zakochałem ale że naprawdę kogoś kocham. Nie spodziewałem się że mogę darzyć kogoś takim uczuciem, a jednak. Ona była szalona, dusza towarzystwa, ja jestem spokojniejszy, mimo to układało się Nam cudownie. Może to i mało, bo tylko 5 miesięcy ale dla Nas to był długi i wspaniale spędzony czas. Przez te 5 miesięcy w Naszym związku wydarzyło się tyle, ile w innych przez rok a nawet więcej czasu. Ale zaczęliśmy się kłócić przed świętami i to poważniej o różne błahe sprawy;( i niestety wczoraj powiedziała, że to już koniec...że nagle pewnego dnia całe to uczucie z Niej uleciało, przestało Jej zależeć. Jest mi ciężko w to tak uwierzyć, że tak nagle przestała czuć do mnie cokolwiek...ale podjęła taką a nie inną decyzję. Tyle że ja nadal płaczę, nadal mi leci krew z nosa, nadal mi się telepią ręce, nadal boli mnie brzuch, nie mogę jeść, mam zawroty głowy i tak od tygodnia a od wczoraj to już jest kulminacja;( wiem, że wiele osób napisze, że to tylko taka młodzieńcza "miłość" ale ja naprawdę Ją kochałem i nadal kocham i jeszcze długo tak zostanie, nie umiem sobie poradzić bez Niej...nie wiem jak mam ułożyć sobie życie bez Niej, skoro ja ciągle siedziałem w domu, nigdzie nie wychodziłem, bo nie mam z kim. Zawsze wszystko robiłem sam i najwięcej czasu spędzałem właśnie sam. Czasami siadam na rower i jadę gdzieś, jak najdalej od kłopotów i tych myśli...Ale teraz bez Niej to już nie będzie to samo życie, była dla mnie dziewczyną i przyjacielem, wiedziała o mnie dosłownie wszystko a teraz to się skończyło;( nie umiem się z tym pogodzić i boję się o siebie, co będzie dalej z moim życiem. Skoro ja już teraz mam nerwicę i widzę, że to z każdym następnym dniem się pogłębia...byłem na jednym spotkaniu z psychologiem, następne mam w przyszłą środę i wiem, że muszę kontynuować terapię, dla siebie i dla innych. Bez Angeliki jest mi cholernie ciężko, nie mam z kim o tym porozmawiać i naprawdę boję się o siebie, o to co będzie za kilka dni, tygodni, miesięcy...boję się że już nigdy nikogo nie pokocham, że nie będę umiał być z kimś dłużej, boję się że jestem skazany na samotność, że muszę być całe życie sam...proszę pomóżcie mi...każda odpowiedź do mojego tematu będzie dla mnie niezwykle cenna;))
Avatar użytkownika
Dym
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
19 kwi 2009, 16:13
Lokalizacja
Przemyśl

Re: czy to faktycznie nerwica wegetatywna czy jednak nie?

przez ozi198 19 kwi 2009, 18:31
no to straszne uczucie ;/ ale osttanio wlasnie nie potrafie rozmawiac bo im dluzej to robie to jakbym mial zemdlec cos jak by w szyi ale mialem kregoslup rtg robione i ok tk glowy tez z kontrstem bylo myslsiz ze takie uyczucie ze zemdleje podczas rozmowy czy np jak nabiore powietrze to tez sie boje ze cos sie stanie ;/ to od tego?
ozi198
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
31 lip 2006, 13:05

Re: czy to faktycznie nerwica wegetatywna czy jednak nie?

przez Venus 19 kwi 2009, 18:37
ozi198 te uczucie mdlenia przy rozmowie itp., jakby z szyi to od napięć.
Te wszystkie objawy, które masz to tzw. objawy somatyczne. Objawy te wskazują na chorobę, której tak NAPRAWDĘ NIE MA!!!!! I powstają one od napięć i nieuświadomionego lęku! :smile:
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Re: Co się ze mną dzieje?;(

przez Katarzynka35 19 kwi 2009, 19:37
Witaj serdecznie!
Oj, smutne to co napisałeś... nieciekawe to dzieciństwo, pewnie duże pietno na Ciebie odbiło.... a kłotnie z dziewczyną były o jakies konkrety? powiedziala Ci, że jesteś jakis inny, dziwny?
Te osttanie objawy, ktore poddajesz- to wynik stresu - telepanie, trzęsawki, strach, zawroty glowy... dobrze, ze byleś u psychologa... może jakiś lagosny lek wyciszający by Ci sie przydał...
wiesz... wiem, że głupio napisać, że czas leczy rany... ale ja to sprawdziłam na sobie... też nie wierzyłam, ze po rozstaniu z tym jednym jeydnbym może jeszcze byc dobrze...
ale zyć naprawdę warto i wierzę, że zaświeci jeszcze dla Ciebie sloneczko... zycie przez Tobą więc nie poddawaj się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
pozdr. cieplutko!

PS. też nie wymawiam "r", a może inaczej - wymawiam kalecząc je, podobno tego nie slychać, ale mi przeszkadza i zawsze mi sie też wydawało, że może byc do powod do drwin... ale nie jesteś gorszy:)
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
12 lip 2008, 19:13

Re: Co się ze mną dzieje?;(

Avatar użytkownika
przez Dym 19 kwi 2009, 19:49
Dzięki serdeczne za wsparcie;))
Z dziewczyną jeżeli kłóciliśmy się to bardzo szybko dochodziliśmy do porozumienia. Jednak przed świętami już zaczęło się sypać wszystko z góry na dół...chodziło o głupoty, o to że byłem przesadnie zazdrosny i nie odpowiadało mi do końca Jej zachowanie wobec mnie i swoich znajomych, mówiąc krótko olewała mnie przy nich;/ czułem się inny i zawsze stałem obok. Nigdy nie powiedziała mi że jestem dziwny lub coś takiego, zawsze mnie wspierała i pomagała;) Dzisiaj zażyłem Hydroksyzynę, trochę jakbym się uspokoił. Nigdy Jej nie zapomnę i nie chcę ale chciałbym chociaż w jakiś sposób wymazać z pamięci to co się stało i pamiętać te cudowne momenty. Wiem, przede mną całe życie, mam tylko 18 lat ale czuję się osamotniony i niepotrzebny;( a co do tego nieszczęsnego "r" u mnie wychodzi "l" i zdarzają się osoby, które to wyśmiewają, lecz staram się to olewać.
Jeszcze raz dziękuję za wsparcie;)
Pozdrawiam serdecznie;*
Avatar użytkownika
Dym
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
19 kwi 2009, 16:13
Lokalizacja
Przemyśl

Re: czy to faktycznie nerwica wegetatywna czy jednak nie?

przez zenekbebenek 19 kwi 2009, 21:17
Mnie interesuje wątek z drżeniem nóg.
Mam takie objawy że tylko jedna prawa noga mi nieraz tak drży, cięzko mi to opisać tak jakby cos mnie ukulo i noga podskakuje- z tym ze tylko ta jedna noga. Czasem jest to kilkanascie razy na min czasem kilka godz i pojedyncze drgawki tej nogi. Jak stoje to raczej jest ok drgawki sa jak siedze lub leze.
Bylem u neurologow ale raczej bagatelizowali problem, mowili magnez magnez - a ja k** biore magnez i w wynikach krwi mam magnez ok.
Wiec zastanawiam sie czy to jest objaw nerwicowy??
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
19 kwi 2009, 21:02

Re: Co się ze mną dzieje?;(

przez Katarzynka35 19 kwi 2009, 22:00
POrozmawiaj z psychologiem i jesli możesz - jak najczęsciej do niego chodź!
rozmowa bardzo pomaga, swiadomośc, że można opowiedzieć swoje żale, smutki, to co Cię męczy... wydaje mi się, że zostałeś bardzo, bardzo głeboko zraniony i potrzeba Ci psychologa, psychiatry chyba na razie nie...

Nie chciałabym Cię urazić, ale skoro Ty masz 18 lat, a dziewczyna jest mlodsza o dwa lata, czyli ma dopiero 16 lat... to jeszcze praktycznie dziecko, zachowania tak mlodej osoby potrafią być niwzwykle zmienne... w tym wieku bardzo dużą rolę i wplyw odgrywają "znajomi", srodowisko jakim sie "otacza"... piszesz, że stałeś z boku.... może to właśnie to srodowisko namowilo dziewczynę, zeby Cie zostawila skoro do nich nie pasowaleś, to może Cię uznali za intruza... wiesz, niektóre dziewczyny są takie, że bardziej licza się z opinia swoich przyjaciółek, czy chlopak jest odpowiedni (jak wyglada, jak sie ubiera, czy jest cool, czy "wypada" sie z nim pokazać na mieście...) niz słuchają glosu swojego serca...
To troszkę banalne co pisze, ale tak często wyglada obecna rzeczywistośc... wyglad, kasa liczy sie czesto najbardziej i jest warunkiem "przynależności" do odpowiedniej grupy... nie masz kasy, nie masz samochodu, nie pijesz, nie wymawiasz "r" i juz jesteś "inny"
Swoją drogą jesli to "r" bardzo Ci przeszkadza zasiegnij jakieś porady logopedycznej, może da się ćwiczeniami logopedycznymi to troszkę poprawić....
trzymaj się:)
Katarzynka35
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
12 lip 2008, 19:13

Re: Co się ze mną dzieje?;(

przez shadow_no 19 kwi 2009, 22:33
Dym, trzymaj się stary i nie zwracaj uwagi na to jak postrzegają Cię z racji wieku. Jestem od Ciebie tylko rok starszy, i rozumiem Cię w 100%. Czułem się kiedyś dokładnie tak jak Ty. Mojej dziewczynie (dwa lata starsza ode mnie) znajomi mówili to samo, że jestem dla niej za młody, że nie damy rady itp. (jak zaczeliśmy być ze sobą miałem 16 lat). A dajemy radę do dziś. :) Także wiek nie ma tutaj aż takiego znaczenia o ile w głowie masz poukładane. A z tego co widzę tak właśnie jest. Jeżeli nie wyszło Ci z tą dziewczyną, i nie ma szans na powrót - postaraj się (nie nie, nie zapomnieć o niej) ale poznać kogoś innego. Zapomnieć nie zapomnisz, ale przynajmniej będziesz żył >TERAZ<. Przeszłość była, przyszłość będzie, a Ty jesteś teraz.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: czy to faktycznie nerwica wegetatywna czy jednak nie?

przez moniczka81 20 kwi 2009, 18:17
witam ja mam akurat czasami drżenie całego ciała jak np.spotykam się z kimś obcym to dostaje taką drgawkę całego ciała albo głowy,co do drżenia jak przy padaczce to też tak mam kiedy się zdenerwuje czymś albo mam atak..
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
11 mar 2009, 11:37

Re: Co się ze mną dzieje?;(

Avatar użytkownika
przez Dym 20 kwi 2009, 22:17
Katarzynko nie uraziłaś mnie niczym, doskonale wiem o co Ci chodzi;)
Jej matka powiedziała mi że Angelika jest jeszcze niedojrzała emocjonalnie i stąd takie zachowanie;/ ale dobrze, trudno stało się i raczej nie będzie powrotu...a co do jej koleżanek, to najbliższe mnie polubiły, zawsze bardzo miłe dla mnie i pomocne, a naraziłem się tylko jednej swoim wyglądem ponoć;| bo mam z tyłu włosy do połowy łopatek, z przodu grzywkę z lewej strony do oka, z jednej strony głowy wygolone a z drugiej zostawione dłuższe, do tego kolczyk industrial - sprężyna w uchu;) czarne koszulki i koszule, spodnie w plamy, także jakby nie patrzeć zwracam uwagę na ulicy. Ale wydaje mi się, że po prostu pogubiła się w tym wszystkim i miała sprany mózg. Staram się nie myśleć o tym wszystkim, szukam sobie zajęcia, spędzam czas z kolegami, jeżdżę na rowerze. A co do tego "r" to zastanawiałem się nad taką możliwością ale jeszcze zobaczę;)
shadow_no dzięki, że tak uważasz:) fajnie, że dajecie radę, życzę powodzenia a co do szukania kogoś nowego...na razie chcę być sam i nie szukać nikogo, aby nie zapomnieć na siłę o Niej, nie chcę tego i nie chcę skrzywdzić tej drugiej osoby:)
Dzięki za miłe słowa i proszę o odpowiedzi i jakiekolwiek wsparcie, to dla mnie niezwykle ważne.
Avatar użytkownika
Dym
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
19 kwi 2009, 16:13
Lokalizacja
Przemyśl

Jaki mam rodzaj nerwicy?

Avatar użytkownika
przez Pixi18182 23 kwi 2009, 03:38
Witam. Zacznę od tego, że jestem nowa na forum...
MAm problem, nie wiem jaką mam nerwicę... Powodem mojej choroby są głównie rodzice, zawsze byłam dla nich zerem. Cały czas sie kłócili krzyczeli na mnie itd... W końcu zaczęłam mnieć duszności, bardzo łatwo zaczęłam sie denerwować na wszystkich... Dodam że mam baaardzo dużo kompleksów,bardzo mało przyjaciół... W końcu kiedyś przy większej kłótni zaczęłam strasznie się dusić, upadłam na podłogę, czułam że krew mi odpływa ze stóp i rąk...miałam omdlenia i w ogóle. Trwało to okolo 20 minut, po wszystkim byłam słaba, trząsłam się... Ogólnie przeżyłam 5 takich ataków. Nie wiem dokładnie co to, ale wiem że nerwica.... tylko jaka i dla czego takie ataki mam? Jak sie przed nią bronić? Bardzo proszę o odpoowiedzi bo dla mnie jest to bardzo ważne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 kwi 2009, 03:14
Lokalizacja
Olsztyn

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do