Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nagła chęć do nauki

Avatar użytkownika
przez Arasha 16 sty 2015, 23:40
Ja to przerabiałam całe życie ... uczyłam się praktycznie cały dzień, nawet powtarzałam materiał na gimnastyce korekcyjnej, myjąc włosy czy idąc do szkoły. Szkoda mi było każdej chwili. Średnio mi to na zdrowie wyszło. Ale nie żałuję, bo podejrzewam, że w tamtym czasie bez nauki bym zwariowała.
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Nagła chęć do nauki

przez Nicholas1981 17 sty 2015, 09:51
Traktujesz "chęć nauki" jako chorobę?????? To sobie usiądź i przeczekaj.
A tak serio, taka ochota to przecież nic złego. Powiedziałbym nawet, że jest to bardzo dobre. Po prostu trzeba wykorzystywać takie momenty "chcenia" i posiąść jak najwięcej wiedzy, skoro wiesz, że potem przyjdą te gorsze chwile.
Nicholas1981
Offline

Nagła chęć do nauki

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 17 sty 2015, 10:22
A ja miałem w szkole same problemy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16554
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nagła chęć do nauki

przez MadGregor 17 sty 2015, 10:27
U mnie podobne i bardziej zaawansowane epizody pojawiały się jako uboczny skutek przyjmowania leków i traktowałem je jako maniakalne.
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Nagła chęć do nauki

przez wel2 17 sty 2015, 10:40
jak ja bym chciała iść na studia :why:
ale jak ostatnio wspomniałam o tym na sesji to przez 10 min zacięłam się ze zdaniem "ale ja nie dam rady ale ja nie dam rady" i z całych sił powstrzymywałam płacz.

ja to mam wieczny głód wiedzy :-(
ale nic z tego nie wynika :-(

ale bym chciała, bardzo
ale stres jest za duży :-(
jeśli patrzysz na zachowanie drugiego człowieka i nie widzisz w nim piękna jego niezaspokojonych potrzeb, które stara się zaspokoić, to nieuważnie patrzysz.

jeśli mam ochotę krytykować, oceniać, jeśli czuję złość, to jest duża szansa, że patrzę tylko po wierzchu.
Offline
Posty
620
Dołączył(a)
04 gru 2014, 13:12

Nagła chęć do nauki

Avatar użytkownika
przez mark123 17 sty 2015, 11:19
Przydałby mi się głód wiedzy.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nagła chęć do nauki

Avatar użytkownika
przez Szubidka 17 sty 2015, 13:21
To mój ulubiony wątek :] Głód wiedzy jest taki pozytywny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
26 lis 2014, 01:00

Dziwne bóle! Pomóżcie, bo oszaleję..

Avatar użytkownika
przez noszila 17 sty 2015, 17:18
Zgadzam sie, to prawdopodobnie somatyczny objaw zaburzeń nerwicowych. W Twoim przypadku problem znalazł sobie ujście akurat w bólu nogi. Spokojnie, na pewno z nogą jest wszystko w porządku.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Dziwne bóle! Pomóżcie, bo oszaleję..

przez muffinka25 17 sty 2015, 20:11
Ja też mam nerwicę i kilka tygodni temu zaczęły mi dokuczać bóle w różnych częściach ciała np. głowa, palce u rąk, piszczele, plecy, bark lewy, pod żebrami po lewej stronie, lewa ręka w przedramieniu lub nad łokciem...Tez sobie trochę dobieram do głowy czasem, ale wiem też ze to może być skutek uboczny leku Trittico CR, który przyjmuję albo po prostu nerwobóle :) Także nie martw się na pewno wszystko jest okej :)
Do­piero późną nocą, przy szczel­nie zasłoniętych ok­nach gry­ziemy z bólu ręce, umiera­my z miłości.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
05 sty 2015, 21:19
Lokalizacja
świętokrzyskie

Dziwne bóle! Pomóżcie, bo oszaleję..

Avatar użytkownika
przez agusiaww 17 sty 2015, 20:48
Niech Ci lekarz dolozy moze jakis nieuzalezniajacy uspokajajacy.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez rella 19 sty 2015, 13:22
M.K250184, wierzę, że psychoterapia może Ci pomóc. W Twom dzieciństwie i relacjach z najbliższą rodziną, a głównie z matką znajdziesz za pewno wiele odpowiedzi. Choćby to, że przy mężu nie czujesz się bezpieczna wynika z tego zapewne, że relacja z ojcem tego Cię nauczyła - że nie można zaufać mężczyźnie.

Przede wszystkim nie pozwól sobie wmówić że śmierć i choroba babci są Twoją winą. To nieprawda.

Masz dużo na głowie, rodzina jest dla Ciebie bardzo ważna ale myślę że teraz potrzebujesz trochę zadbać o siebie, także dla ich dobra. Ludzie gadają różne rzeczy i trudno często szukać pomocy psychologicznej zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Ale to żaden wstyd, poradzenie sobue z żałobą i lękami jest konieczne i to nie powód żeby uznano Cię za złą matkę. O terapii też nikt nie musi wiedzieć, choć oczywiście łatwiej jest zachować to dla siebie w dużym mieścue lub chodząc prywatnie.
Offline
Posty
1067
Dołączył(a)
09 maja 2013, 12:40

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez M.K250184 19 sty 2015, 16:55
Bardzo dziękuję za rady. Każde złote myśli są piękne.Sama dawałam innym rady ale to nie takie proste zastosować je we własnym życiu.Racja czuję swoją ,,inność,,w rozumieniu świata i innych.Boję się wielu rzeczy i to mam wrażenie,że ma duży związek z moim dzieciństwem.Nie miałam w domu rodzinnym alkoholu,ani innych używek natomiast 100% manipulację moimi uczuciami.Byłam zmuszana do rzeczy,na które nie miałam ochoty(np.przyjaźń z kimś kogo nie lubię,ubranie czegoś co mnie ośmiesza,wymuszona nienawiść do kogoś bliskiego,bo mama z tą osobą się pokłóciła,siedzenie do północy nawet,żeby wykłóć na pamięć lekcję itp.).Jak kiedyś spróbowałam spokojnie wypowiedzieć swoje zdanie na ten temat,to zlała mnie rzemieniem ,który dała kiedyś do zrobienia(wisiał kiedyś na wierzchu i straszył).Nigdy nie zapraszałam znajomych ze szkoły,bo wstydziłam się zachowania mamy(na wszystko chciała mieć wpływ i jej zachowanie było i jest dziwne),swojego domu(zbieraniny dosłownie wszystkiego,chaosu,bałaganu).Gdy ja chciałam posprzątać ,to słyszałam,że do niczego się nie nadaję,nic nie umiem a jej rzeczy mam zostawić,bo to nie bałagan a ja jestem głupia i nic nie warta,więc co ja o tym wiem.Wielokrotnie też słyszałam,że mój ojciec to szuja,że zostawił ją w ciąży przed ołtarzem,że na naszej rodzinie jest wieloletnia klątwa i ja też będę miała nieudane związki i wszystko wcześniej czy później rozpadnie się.Gdy kiedyś wykrzyczała mi,że jestem zerem i żałuje,że ,mnie urodziła,bo takie ,,gówno,,jak ja-spłodzone w ciemnej piwnicy będzie zawsze ciemne i do niczego nie dojdzie w życiu.A studia to nie dla takich szmat jak ja-mówiła mi to mama w dzieciństwie.Nigdy mnie nie przytuliła,nie powiedziała miłego słowa.Wiele razy chowałam się w toalecie z nożem w ręce i chciałam się zabić.Nie zrobiłam tego,bo bałam się bólu i nie byłam pewna czy coś tam jest po drugiej stronie.Natomiast okaleczałam się tym nożem(nigdy nikt tego nie zauważył) oraz ryczałam(cicho,zamknięta,bo mama nie tolerowała płaczu) i dusiłam się ręką za szyje(teraz może to jest powód moich problemów z krtanią,a przecież nie powiem tego lekarzowi,bo to wstyd).Zawsze wszystkiego się wstydziłam i wstyd paraliżował mnie-przez to wiele rzeczy mnie ominęło i do niczego nie doszłam. Zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego.Potrafię być w pełni świaqdoma od czego zaczęły się moje problemy. Wiem co powinnam zrobić,jak powinnam myśleć,że przeszłość zostawić za sobą-A JEDNAK TKWI TO TAK GŁĘBOKO WE MNIE,ŻE NIE MOGĘ.Żal dusi,bo nie mam miłych wspomnień.Nie użalam się na codzień i funkcjonuje ,,normalnie,, ,robię codzień co do mnie należy ale izoluje się od wielu rzeczy na tym świecie przez mój lęk i duszę ból głęboko w sobie.Jest jeszcze jedna rzecz ,z którą walczę.W wieku 9 lat zostawiła mnie mama u babci(w tym czasie mama była w pracy).U babci był również mój 18 letni wtedy kuzyn.Babcia wyszła na około godzinę na zakupy.Wtedy zaczął się mój koszmar.Ciężko mi o tym mówić nawet po latach.Mój kuzyn najpierw wziął mnie na kolana i zaproponował zabawę w gilgotki.Później zdjął mi bluzkę i zaczął dotykać.Byłam zlęknięta,sparaliżowana,nawet głosu nie mogłam wydać.Nie chcę mówić nawet co było później.Najgorsze jest to,że nic z tym nie zrobiłam.Nie rozumiem tego,że chcąc krzyczeć i bronić się-nie mogłam tego zrobić-jakbym nie potrafiła.Później powiedział,że to ma być nasza tajemnica,bo inaczej ja trafię do więzienia razem z nim,bo zgodziłam się na to.Bałam się.
Dopiero mając lat 15,gdy wiedziałam ,że ja byłam dzieckiem i to on powinien być ukarany wyżaliłam się babci.Była w szoku,przytuliła mnie,płakałyśmy.Ale prosiła mnie,żebym nie mówiła nikomu,tylko zapomniała,bo to zniszczy naszą rodzinę.Ja posłuchałam ale nie zapomniałam.Kiedyś gdy mama agresywnie do mnie podeszła-ja nie wytrzymałam już i powiedziałam co myślę o jej wychowaniu itp.Wtedy też powiedziałam jej o tym co zrobił mi mój kuzyn.Okazało się,że ona już dawno wiedziała,bo jednak babcia jej powiedziała.Skończyło się tylko na tym,że powiedziała mi,,jesteś suką i gdybyś tego nie chciała,to by do tego nie doszło,,.Płakałam wtedy jak nigdy i żal mnie dusił.
To wszystko sprawiło,że nauka moja nie szła jak trzeba(wcześniej zapowiadałam się na dobrą uczennicę).W dodatku w szkole dokuczano mi-mówiono,,żaba,, , ,,obdartus,, , ,,tłuman,, , ,,pryszczol,, , ,,piegus,,.Zaszwe stałam na uboczu.Nie nawidziłam w-f-u byłam przy tuszy,nogi owłosione(mama nic nie kazała mi z tym robić),pryszcze.To był koszmar.Z perspektywy lat patrzę i nie widzę na zdjęciu brzydkiej dziewczynki ale tak byłam traktowana przez rówieśników a i w domu było piekło.

BOJĘ SIĘ PSYCHIATRY,TERAPII

Gdy już wyszłam z etapu dzieciństwa,miałam skończone te 18 lat otrzymałam w prezencie od mamy informację,że już jestem dorosła i mam znaleźć sobie pracę,by sama się żywić.Kończyłam właśnie praktyki.Zarabiałam na nich grosze.Dobrze,że babcia mi pomagała(chodziłam do niej na obiady)
Pomocny też był obecny chłopak(poznałam go w kościele ADWENTYSTÓW DNIA 7).Szukałam za swojego czasu pomocy duchowej w kościołach różnej wiary(błądziłam i żyłam miłością do Boga).To mi pomogło wtedy przetrwać ból,który tkwił od dzieciństwa.Marzyłam wtedy,żeby założyć rodzinę,być inna niż moja mama.Chciałam być kochana i przez to szybko się związałam(czas pokazał z niewłaściwą osobą).Niedługo po tym zaszłam w ciążę.Urodziłam chłopczyka.Mama wyrzuciła mnie z domu.Mieszkałam u babci.Gdy syn miał 6 miesięcy to jego ojciec uciekł za granicę i zostawił nas(nigdy więcej nie widzieliśmy go).Bez alimentów,młoda,samotna z dzieckiem.Musiałam dać radę,byłam odpowiedzialna za małą istotkę.Pomagała mi trochę babcia,trochę mopr.Nie miałam koleżanek,własnych rozrywek.Życie poświęciłam dziecku i nie żałuję tego.Dziecko było dla mnie jedynym szczęściem jakie mnie spotkało.Miałam dla kogo żyć.
Trzy lata później poznałam kogoś.Pomyślałam,że mój syn powinien mieć tatę.Nie szukałam nikogo.Sam się znalazł(robiłam zakupy) i zagadał.Później kawa za kawką i się rozwinęło.Zaszłam w ciążę i dopiero w 6 miesiącu przez przypadek okazało się,że ma żonę i dzieci a ja dla niego się nie liczę.Jak to możliwe?Jak mogłam być taka ślepa?Przecież ze mną był od środy do niedzieli a od pon do wt jeździł w jakieś delegacje.Tego było już zbyt wiele.Wszystkie koszmary wróciły.Urodziłam cudowną córeczkę,która jak mój syn nigdy już nie zobaczyła swojego taty.Nie wiem dlaczego to mnie spotyka?Ciągle zadawałam sobie to pytanie.Czułam się jak śmieć.Jednak żyłam dalej,bo musiałam.Choć raz miałam chwilę załamania i próbowałam popełnić samobójstwo(wzięłam nałykałam się tabletek nasennych).Dziadek w porę przyszedł do domu(byłam nieprzytomna) i wezwał pogotowie.Nigdy nie rozmawiałam z psychologiem,bo odmawiałam współpracy.Wyszłam ze szpitala i żyłam dalej(babcia ze mną pogadała i słowami zapewniła mi bezpieczeństwo).Tak naprawdę uświadomiła mi,że jest już starsza osobą i nieb zaopiekuje się moimi dziecmi a jak umrę zostaną same.To do tej pory trzyma mnie przy życiu.Nie do końca,bo jak pisałam poprzednio odkąd babcia umarła panicznie boje się śmierci(latam po lekarzach i szukam czy czasem nic we mnie nie siedzi np,,rak).Niestety jak do tej pory to latanie okazało się słuszne-znaleźli gózy ale całe szczęście nie są złośliwe ale trzeba usunąć ,bo są z tendencją do uzłośliwiania.Zastanawiam się czy gdyby nie mój lęk ,to poszłabym w porę do lekarza?Z drugiej strony męczy mnie ten lęk i ogranicza.

MOJA CODZIENNOŚĆ.

Szkoła,dom,dzieci,sprzątanie,gotowanie,ciągłe szarpanie się,by cokolwiek wyegzekwować od dzieci czy partnera,brak poczucia bezpieczeństwa,brak jakichkolwiek przyjemności,egzekwowanie ode mnie wszystkiego co chcą a nie dawanie wzamian niczego.Nie kłócę się,jestem służącą,która podciera na życzenie tyłek,bo boje się samotności.Moją rodzinę kocham nad życie ale to egoiści i ja o tym wiem ale nie zrobię z tym nic,bo wiem,że jakakolwiek próba zmiany mojego partnera nie uda się(słyszałam już to)więc nie chcąć zostać samą męczę się i robię rzeczy,na które wiele razy nie mam ochoty ale jestem sama w tej 6 osobowej rodzinie( dwoje dzieci mamy wspólnych) i nie mam zmian jak w pracy,a w dodatku bezpłatna ta praca.Ale cóż przecież sama sobie jestem winna,bo tak wybrała.Komu mam się żalić?Do psychiatry iść?Boję się,że wyśmieje mnie,powie,że to moja wina i jeszcze zgłosi to gdzies ,bo mam przecież dzieci a sama ze sobą nie daję rady.
Nie potrafię nawet się zrelaksować.Ciągle jestem spięta-nawet podczas intymnych zbliżeń.Ciągle udaję dobrą minę do złej gry.Nikt tak naprawdę nie poznałby po mnie,że tak to wszystko odczuwam.A jeśli chodzi o mojego partnera to podejmowałam kiedyś próbę rozmów na temat moich uczuć i problemów ale to nie ma sensu-on i tak na to nic nie poradzi

CHOĆ TO SMUTNE TO PRAWDZIWE-JESTEM NIEUDACZNIKIEM ŻYCIOWYM.CHOĆ PRÓBUJE TO NIE UDAJE SIĘ.

ŻYJĘ W NIEREALNYM ŚWIECIE.UDAJĘ KOGOŚ KIM NIE JESTEM. BOJĘ SIĘ POKAZAĆ PRAWDZIWĄ TWARZ,BY KTOŚ MNIE NIE WYŚMIAŁ.


Jeszcze raz dziękuję Wam,że wogóle odezwaliście się do mnie i poświęciliście swój czas,by pogadać,przeczytać,poradzić.DZIĘKUJĘ:)

Znacie może psychiatrę,terapię w Szczecinie na NFZ i takiego 100% anonimowego?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 sty 2015, 19:15

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez rella 20 sty 2015, 00:41
Każdego terapeutę i psychiatrę obowiązuje tajemnica, to na początek.
Wiele Cię spotkało, tyle urazów... Psychoterapia zdecydowanie jest Ci potrzebna i może Ci pomóc z tym wszystkim się uporać
W dziale oferty jest wątek szczeciński, myślę że tam znajdziesz jakieś namiary
Przeczytałam całą Twoją wypowiedź i wybacz że tak skrótowo odpisuję, wierzę że uda Ci się znaleźć osobę, która Ci pomoże!
Offline
Posty
1067
Dołączył(a)
09 maja 2013, 12:40

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez xmugenx 21 sty 2015, 13:03
Cześć,

Chiałem zapytać o piekącą skórę ciała – czy wy też tak macie że pali was tak jakby ktoś wysmarował was amolem lub mascią bengay?

Od 5 dni biorę seroxat. Pierwszy raz w życiu tego typu lek. Dziś rano po przebudzeniu źle się czułem, trzęsło mną i jadąc do pracy wziąłem xanax (przepisany doraźnie). Uspokoiłem się ale skóra nadal mnie pali na ramionach, trochę brzuchu i plecach? Chyba po wzięciu tabletki a nawet dwóch takiego czegoś nie powinno być?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
17 gru 2014, 22:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 32 gości

Przeskocz do