Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez pralinka1 20 wrz 2013, 17:10
Czy naprawdę coś mi jest czy to znowu nerwica ???

Z nerwicą lękowo - depresyjną zmagam się wiele lat. Dodatkowo bardzo utrudnia mi życie hipochondria. Zawsze coś mi dokucza i zadręczam wtedy siebie i najbliższe osoby wizjami ciężkich chorób, raków i CIERPIĘ ... Bóle i dolegliwości są bardzo realne i nie pozwalają zazwyczaj skupić się na niczym innym. Zdesperowana ląduje zwykle u lekarza, po czym wszystko ustępuje by za jakiś czas zmienić lokalizację kolejnego schorzenia. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że uniemożliwia mi to rozróżnienie, czy naprawdę coś się dzieje niepokojącego czy to znowu tylko nerwica - ucieczka od trudnej rzeczywistości, z którą często nie jestem w stanie sobie poradzić. Albo przynajmniej tak się mojej głowie wówczas wydaje ...
Od półtora miesiąca bardzo cierpię, czuję się chora i nie potrafię sobie z tym poradzić. NIE WIEM CZY NAPRAWDĘ JESTEM CHORA CZY TO TYLKO UROJONE na tle nerwowym. Mianowicie cały mój układ pokarmowy oszalał.
Na początku sierpnia przeżyłam bardzo stresującą sytuację i mam wrażenie, że od tego momentu zaczęły się moje dolegliwości, które trwają do dzisiaj ... Być może to jednak zbieg okoliczności ...
Zaczęło się od bólu brzucha wieczorem w dzień po tej sytuacji. Następnie miewałam kłucia w dole brzucha ( na wysokości jajnika) po lewej stronie i pieczenie żołądka. Doszły wzdęcia i uczucie pełności. Jak tylko coś zjadłam mój brzuch wyglądał jakbym była w ciąży. Kłucia w miejscu jajnika czuję podczas kaszlu i zmianie pozycji z leżącej na stojącą. Ból brzucha zaczął się przemieszczać, raz bolało wyżej raz niżej , raz po lewej stronie to po prawej, a gdy mijało zaczynał boleć dół pleców - i tak na zmiane. Zaczęłam się niepokoić. Ponieważ na tamtym etapie najbardziej dokuczały mi wzdęcia i gazy zaczęłam jeść mniejsze porcje, sięgnęłam po jogurt activia i herbatki z melisy i mięty. Udałam się też do lekarza. Nie dostałam żadnych leków tylko skierowanie na krew, mocz, enzymy wątrobowe i usg brzucha. W badaniach krwi wyszła mi anemia ( hemoglobina 11,1 hematokryt 34 z kawałkiem ) Reszta badań ok. Dostałam żelazo i czekam na usg. Tymczasem moje dolegliwości zaczęły się zmieniać. Wzdęcia jakby ustąpiły, ale po każdym posiłku występował ból i konieczność wypróżnienia - raz stolec jest zbity i twardy raz biegunkowy. Zaczęłam bać się posiłków bo od razu spodziewałam się bólu. Po kilku dniach ból brzucha zamienił się w pieczenie przełyku i żołądka. Bolesne jest przełykanie - czuję jak pokarm przesuwa się i mam wrażenie, że wiem gdzie leży. Prawie cały czas mnie piecze, mam uczucie ściśniętego przełyku. Jakby ktoś mnie tam ściskał, jakby w żołądku leżało coś czego nie mogę do końca połknąć. Chwilową jakby ulge przynosi odbicie się. Najgorzej jest po posiłku i gdy się denerwuję ... Zaczynam już unikać posiłków a przecież mam anemie. Od 5 dni przyjmuję żelazo i chyba od tej pory odczuwam właśnie to pieczenie. Przypomniałam sobie, ze już kiedyś miałam takie pieczenie - 5 lat temu , robiłam wtedy gastroskopie i diagnoza brzmiała przepuklina rozworu przełykowego przepony. Dostałam wtedy jakiś lek ale nawet go nie wzięłam tylko zastosowałam diete i po prostu przestalam się przejmować. Objawy ustąpiły. Przeczytałam, że mięta może obudzić refluks, a ja przecież ostatnio codziennie wypijałam jedną lub dwie. Nie wiem co mam robić. Nie mam żadnych leków, wciąż czekam na usg brzucha i wizytę u ginekologa. W poniedziałek są zapisy do chirurga, do którego też mam skierowanie. Szukałam jakiegoś gastrologa - ale niestety nie ma żadnego w mojej okolicy a ja potrzebuję szybko jakiejś rady ! Od 3 dni pieczenie jest nie do zniesienia, mam wrażenie jakby coś mi stało na końcu przełyku i nie mogę tego połknąć. Zaczynam się bać i wymyślać ... Wcześniej podejrzewałam torbiel jajnika, jakieś problemy ginekologiczne, potem zespół jelita drażliwego. Teraz myślę, że chyba odezwał się refluks. Już sama nie wiem co robić, biorę żelazo i czekam na badania ale zanim mnie zdiagnozują to chyba zwariuje. Proszę o jakieś sugestie i rady. Jak sobie doraźnie pomóc. Do tego jeszcze jestem cały czas potwornie spięta, chce mi się cały czas płakać. Czuję się przytłoczona swoim zżyciem i problemami, które wydaja mi się nie do rozwiązania. Wszystko jest cholernie trudne. Czuję się przeraźliwie samotna i opuszczona.
Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam ... Bardzo się boję. Gdybym mogła płakałabym przez cały czas ale i tak nikogo to nie obchodzi ...
Ostatnio edytowano 20 wrz 2013, 19:59 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Połączono z wątkiem z uwagi na tematykę
Offline
Posty
217
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez BRADLEY 22 wrz 2013, 11:48
Witam chciałbym was prosić o poradę.Mianowicie ostatnio cierpię na dziwne stany objawia sie to całkowity.m brakiem sily,np wstaje rano i jestem zmeczony tak jak po calym dniu pracy,ostatnio dziwnie widze wszystko tak ja by z szybą uczucie jak bym byl we snie za mgłą,mam pustke w głowie i nie moge sie na niczym skupić bardzo stresuje mnie ten stan i caly czas sie nim martwie,np rozmawiam z kims i mam taką dziwną pustke w glowię,ogolnie caly czas jestem poddenerwowany i spięty.Zastanawiam sie czy to nerwica,czy depresja czy poleczenie tych dwoch schorzen czy moze cos innego.
Nie pod­da­waj się. Nie przes­ta­waj w siebie wie­rzyć, bo zaw­sze będzie ktoś, kto będzie cię cho­ler­nie kochał, dla ko­go będziesz wszys­tkim. To może być na­wet twój kot.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 11:14

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez malibu 23 wrz 2013, 15:46
pralinka1, przeczytałam o Twoim samopoczuciu,lekarzem nie jestem i nie stawiam "diagnozy" ale mi wygląda to jak nic na refluks, nasila się on także z powodu stresu ! Do wizyty u lekarza zmień dietę (nie pij mięty!!!!!!!) , no i podpytaj go o grzybice przełyku ,j amiałam podobne objawy przy grzybicy po antybiotykoterapii.
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
09 maja 2011, 12:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez YaMaSuKro 24 wrz 2013, 16:49
O czym świadczą moje objawy? Bardzo proszę o pomoc

Witam od około 14miesiecy mam zawroty głowy dokładnie uczucie podobne do bycia pijanym ... Odbywa to się w pozycji stojącej a najgorzej podczas chodu takie dziwne uderzenia aż musze uważać , żeby się nie przewrócić .

Następnym objawem jest miejscowy ucisk głowy który przybiera nawet uczucie swędzenia nie jest to jakieś straszne bo da się z tym żyć również czasami kłuje mnie w tym miejscu , ale o bólu nie ma mowy .

Drżenie nóg
Brak koncentracji w pracy
Uczucie zmęczenia , sennośći
Częste gazy
Zdania mi się mylą czasem

Nie mam nudności
Śpię normalne
Mam apetyt
Mam ochotę tylko leżec albo siedzieć

Nigdy wcześniej nie miałem takich objawów jedynie z tego co pamiętam jak byłem młodszy to w duzych marketach miałem zawroty .

Co do badań to robilem kiedyś ekg wszystko ok a powód to kłucia serca .

2 miesiące temu odwiedziłem prywatnie Panią Neurolog bo wiadomo jak to na fundusz .
Gdy powiedziałem co i jak dostałem ochrzan , że jak długo mogłem tak czekać ... Zrobiła podstawowe badania typu stukanie młotkiem i powiedziała , że nie widzi żadnych uchybień.
Na koniec spytala czy jestem nerwowy i czy coś przepisać . I ot tak 100 zł za 5 minut a zawroty jak były tak są .

A o jeszcze jednym zapomniałem mam też astygmatyzm i duża wadę wzroku .
Siostra ma mocną nerwice , może to to samo robiła mase badań ekg , TK , rezonanse .

Zaczynam się nakręcać , że mam guza , tętniaka , Stwardnienie ech ...

Cóż dalej zrobić , może miał ktoś podobne objawy .
Ostatnio edytowano 26 wrz 2013, 21:07 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Połączono z wątkiem z uwagi na tematykę
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
02 paź 2009, 17:44

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez k123 24 wrz 2013, 20:11
To może być psychika ale nie musi. Często poleca się po wykluczeniu wszystkich chorób psychiatrę, ale myślę, że niektóre choroby są trudnowykrywalne, do tego ci nasi specjaliści.. Więc może łatwiej sprawdzić czy psychiatra pomoże, a jeśli nie, to założyć, że powinno się jeździć po specjalistach.. Jedno jest pewne - wyjdzie taniej niż jeżdżenie po specjalistach od wszystkiego:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
03 lip 2012, 18:46
Lokalizacja
Wielkopolska

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez satinela 24 wrz 2013, 20:17
warto skonsultowac z lekarzem......ale ja mam podobne objawy i niestety to nerwica
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 24 wrz 2013, 20:33
Przede wszystkim powinieneś zrobić CT głowy żeby na 100% wykluczyć coś somatycznego (to badanie starczy Ci na wiele lat).
Jeśli tomograf wyjdzie OK - psycholog/psychiatra.
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2119
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez Rashid 26 wrz 2013, 20:55
@ Pralinka1

Nie jestem specjalistą, ale na problemy z pieczeniem w żołądku powinno pomóc mleko. Ma odczyn zasadowy więc neutralizuje kwasy żołądkowe.


Hmm, jeśli chodzi o mnie...

Zaczęło się tak, że od gimnazjum miałem "problemy" z masturbacją, tzn. nie chciałem tego robić, a jednak robiłem i związane z tym wyrzuty sumienia. Co prawda może trochę przesadzone, bo robiłem to raz na tydzień, czasem częściej, czasem rzadziej, ale co to w porównaniu z osobami, które robią to kilka razy na dzień. Jednak miało to wpływ na spadki mojego samopoczucia, utratę pewności siebie, izolowanie się od otoczenia. Nikomu o tym nie mówiłem, wiele razy chciałem się z tego wyspowiadać, ale po prostu nie dałem rady. Takie błędne kółko sobie stworzyłem. Ale powiedzmy, że jakoś z tym było, przyzwyczaiłem się i dałem radę w miarę funkcjonować. Kolejne problemy zaczęły się w szkole średniej. Zawsze byłem pracowitym, ambitnym i w miarę uśmiechniętym uczniem. Jednak, nowa warunki, znajomi, "styl bycia" (przekleństwa, alkohol, rozmowy z kumplami o seksie) zrobiły swoje. W 1 kl. technikum, gdzieś w okolicach zimy miałem dziwny epizod, a mianowicie byłem strasznie smutny, zmęczony, nic mnie nie cieszyło, może nawet troszkę wystraszony, ciągle chciało mi się spać. Niestety, znów nikomu o tym nie powiedziałem i mimo, że było mi ciężko, przeczekałem ten okres. Na wiosnę wszystko powoli zaczęło wracać do normy. W 2 kl. miałem pewne problemy z bólami kręgosłupa i znów spadki nastroju z tego powodu, poczucie od izolowania od znajomych, tym razem rozmawiałem o tym z rodzicami i zgłosiłem się do specjalisty, przyczyną prawdopodobnie była wada postawy i moja chuda budowa - zero mięśnia. W każdym bądź razie udało się zażegnać problem. Następnie zaczął się okres, końcówka 2 klasy kiedy naprawdę czułem się wspaniale, pewny siebie, czułem, że mogę wszystko, fajne wakacje i fajne wspomnienia. Zaczęła się 3 klasa i trach, kolejne problem, śmierć bliskiej osoby, którą o dziwo dobrze zniosłem, jednak ta osoba utrzymywała moją rodzinę. Zacząłem się znów martwić o finanse, bardzo się tym przejmowałem. Zanim tata znalazł pracę minęło ponad pół roku, przez ten czas utrzymywaliśmy się z jakiś ochłapów z opieki społecznej i wyżebranych datków od rodziny. W międzyczasie mama chora na schizo trafiła do szpitala i miałem sprawę o opiekuństwo nad nią, taka szybka szkoła życia, ale ciągle dodawałem sobie otuchy, że to ten okres przejdzie i znów będzie zajebiśćie. W końcu ojciec znalazł pracę i problem finansowy minął, teraz może nie jesteśmy bogaczami, ale przynajmniej nikogo nie trzeba błagać, żeby mieć na chleb z margaryną . Wydawałoby się, że wszystko jest ok, jednak ja... dalej miałem taki leciutki lęk, coś co nie pozwalało mi się cieszyć beztrosko chwilą. W wakacje udało mi się zahaczyć o pracę, mimo, że była męcząca, to byłem zadowolony, udało mi się zarobić kilka K. Przyszedł wrzesień 4 klasa, a tu znów problem z bezsennością i jakimiś lękami. Masturbować się przestałem od miesiąca, bo wiem, że to był jeden z problemów, zacząłem też wierzyć w Boga, ale nieraz miałem więcej problemów, a czułem się lepiej, a teraz ? Czasem jest ok, a czasem nie dam rady do szkoły iść. W nocy śpię, bo mi lekarz przepisał jakiś lek na spanie. Wiem, że nie ma coś się poddawać tylko trzeba wierzyć, że będzie dobrze i działać.

W najbliższym czasie umawiam się pierwszy raz w życiu na wizytę u psychologa, doktorka pierwszego kontaktu wstępnie zdiagnozowała mi zaburzenia nastroju i lękowe, szczerze nie czułem się ani trochę zszokowany, nawet mi trochę ulżyło, że wreszcie wyszło to poza mnie. Ponadto, mam w planach iść się szczerze wyspowiadać, nie w swojej parafii, bo wstyd mi, ale w sąsiedniej. Troszkę się boje, że nie będzie mi chciał dać rozgrzeszenia, usłyszy grzechy, że tyle nie byłem do spowiedzi, że pewnych grzechów nigdy nie wyjawiałem, ale wiem, że liczy się to co jest w sercu, a w moim naprawdę jest dużo skruchy i żalu.

Jeszcze jedna rzecz mnie nurtuje, że przez tyle czasu udawało mi się maskować moje problem, udawać, że wszystko jest dobrze, ludzie jak na mnie patrzą myślą, że czuje się świetnie.

Zaliczyłem chyba najdłuższego posta w swoim życiu, także dzisiejszy dzień zakończam osiągnięciem ;) .
Escytalopram 0Mg
Mianseryna 0Mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
21 wrz 2013, 10:03
Lokalizacja
Z prowincji

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez gargul 27 wrz 2013, 20:37
rashid, nie dziwie się twojemu stanowi. Dostałeś od życia ostrą nauczkę i to na samym początku, gdy tak na prawdę kształtuje się dojrzała osobowość. Najważniejsze zrozumieć, że to wszystko, to nasza psychika. Weźmy masturbację i to że się tego wstydzisz i przez to masz mniejsze poczucie własnej wartości. Musisz sobie uświadomić, że to bzdura. Chyba że weźmiesz pod uwagę dogmaty wiary. Ale z punktu czysto naturalnego, to najbardziej normalne.
W twoim przypadku myślę że pomogło by Ci wygadanie się. Jeżeli nie możesz skorzystać z psychologa, spowiednik też będzie dobry. Na pewno ci ulży. Tylko pamiętaj że czasami możesz trafić w konfesjonale na jakiegoś świra. Nie przejmuj się tym. Oni są też tylko ludźmi i jak ma nawalone w głowie, to truje dookoła bez podstaw. Jak niektórzy nauczyciele w szkole. Pewnie sam wiesz o co chodzi.
pozdr, gargul
----------
Stres? Wpędzanie się w chorobę, głupotą innych...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
05 wrz 2013, 20:21

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez Rashid 28 wrz 2013, 17:36
Kurczę, ostatnia noc była ciężka. Od 21 do 8:30 przeleżałem w takim dziwnym stanie półsnu, niby szybko ten czas zleciał, ale ciągle byłem świadomy i w każdym momencie mogłem wstać. A rano jak zwykle nie wsypany i trochę zalękniony.
Escytalopram 0Mg
Mianseryna 0Mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
21 wrz 2013, 10:03
Lokalizacja
Z prowincji

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez Argo111 29 wrz 2013, 20:56
Co mi dolega?

Witam!

Nie wiem czy umieszczam ten wątek we właściwym dziale. Otóż od kilku dni czuję się bardzo dziwnie. Zaczęło się od tego, że zacząłem mieć wrażenie, jakbym nie miał wpływu na to, co myślę. Co jakiś czas, jak coś pomyślałem, chwilę później nachodziła mnie myśl, dlaczego właściwie pomyślałem akurat tak a nie inaczej. Później doszły jeszcze inne myśli. Na przykład jak pomyślę o czymś poprzez skojarzenie, coś wywoła we mnie wspomnienia z przeszłości czy jakieś refleksje to mam wrażenie jakby to myślenie zachodziło poza mną, czuję jakbym był tylko siecią neuronów kojarzącą obrazy i dźwięki. Potem przychodzi strach, że może w końcu, w pewnym momencie, po tych wszystkich myślach moja osobowość i świadomość zniknie. Poza tym przychodzą jeszcze takie myśli egzystencjalne, jak to jest, że ja żyję, czemu człowiek wygląda akurat tak, a nie inaczej itp. Do tego odczuwam ciągły lęk i rozpacz, gdy pomyślę o tym jak dobrze czułem się jeszcze tydzień temu. Kiedy staram się walczyć z tymi myślami, to myślę sobie, że przecież myśli przychodzą do mnie same i nie mam na nie wpływu i tak to się zamyka w błędnym kole.

Jestem już na granicy wytrzymałości, a boję się, że będzie jeszcze gorzej, bo do tej pory z każdym dniem tak było. Co może mi dolegać? Powinienem iść do lekarza? Nie mam już sił na to, cokolwiek nie pomyślę, przynosi to tylko lęk.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
29 wrz 2013, 20:41

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez gargul 29 wrz 2013, 21:08
Rashid napisał(a):Kurczę, ostatnia noc była ciężka. Od 21 do 8:30 przeleżałem w takim dziwnym stanie półsnu, niby szybko ten czas zleciał, ale ciągle byłem świadomy i w każdym momencie mogłem wstać. A rano jak zwykle nie wsypany i trochę zalękniony.


Spróbuj przed pójściem spać wypić melisę i poczytać książkę. Mi to pomagało. Kiedyś książka była moim największym wrogiem, a teraz tak się uzależniłem, że nie mogę się doczeka kiedy ją otworzę.
pozdr, gargul
----------
Stres? Wpędzanie się w chorobę, głupotą innych...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
05 wrz 2013, 20:21

Co mi dolega?

przez emilk 29 wrz 2013, 21:27
Witam wiem co to znaczy ja sam ze sobą walczę codziennie i mam różne urojenia lęki,na pewno trzeba pójść z tym do psychiatry.
pozdrawiam
emilk
Offline

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez cojestzemna 29 wrz 2013, 21:39
Czy ktoś może mi pomóc?

Witam, piszę do was z pomocą, ponieważ od zawsze było coś ze mną nie tak a teraz się to nasila.
Zacznę od tego, że mam 19lat - jestem w ostatniej klasie technikum i mam dość różnorodne problemy związane z podłożem psychicznym.
Pierwszy z nim jest nadmierny stres, który ostatnio występuje w dość dużych i mocnych dawkach, co odczuwam na własnym ciele. Po prostu czuję, że mnie to w jakiś sposób zabija.
Stres wrócił po samych wakacjach, kiedy zaczęła się szkoła mam dosyć dziwną wychowawczyni, której nienawidzę chociaż codziennie muszę się do niej miło uśmiechać, ogólnie wpływa na mnie bardzo stresująco, raz w 2 klasie(TECHNIKUM!) czując się za mocno zaatakowany przez nią, poszedłem na zaplecze i spytałem się dlaczego mnie tak traktuje(czułem się wtedy jakby się na mnie uwzięła już nie pamiętam czemu i co dokładniej robiła, ale wiem, że na tej lekcji coś zaczęła gadać o głupich ludziach - co wydało mi się aluzją do mnie) po tym jak zapytałem najnormalniej w świecie zacząłem płakać, ponieważ był to dla mnie bardzo dotkliwy ból, który siedział we mnie już bardzo długo(przez tą całą terrorystkę, nikt jej nie lubi ale nikt nie bierze do siebie tego wszystkiego tak jak ja) I nie był to pierwszy raz kiedy płakałem w sytuacjach, których by "nie wypadało" Kiedyś ćwiczyłem sport ok 3 lat, lecz niestety przez ostatni rok czasu treningów chodziłem na siłę, ponieważ nie chciałem zrobić przykrości trenerowi - głupio było mi po prostu wtedy odejść kiedy zaczęły się wyjazdy na zawody(same wygrane) tak po prostu powiedzieć mu i odejść, trzymałem to w sobie przez rok aż w końcu po 2tyg przerwie się przemogłem i mu o tym wszystkim powiedziałem, że nie miałem już ochoty uczęszczać na treningi od roku i, że chodziłem zmuszając się do tego(rozpłakałem się wtedy ponieważ to była część mojego życia, której poświeciłem trochę czasu i z którą się przywiązałem) Nie była to w ogóle wina trenera, powiedział, że nie ma sprawy i w 15min było po całym krzyku jak o wszystkim porozmawialiśmy - tak jakby nic się nie stało to ja sobie ubzdurałem tą całą historię, że odejdę, kiedy ktoś we mnie inwestuje czas blabla).
Może teraz napiszę od czego rozpoczęło się to cało płakanie, otóż to od sprawy - szkoła podstawowa, kiedy to byłem grubszą osobą i przez całe 6 lat podstawówki ciągle prześladowany przez kilku rówieśników, wtedy był okres kiedy najwięcej płakałem przez to jak inni się ze mnie nabijali, to chyba miało największy wpływ na moją dzisiejszą psychikę(raz jak ktoś mnie wyśmiał w ubikacji a był to mniejszy dzieciak to zacząłem go dusić i teraz pewnie nie postąpił bym inaczej, nienawidzę osób którzy nie widzą krzywdy jaką wyrządzają innym przez własną głupotę) Następnym okresem płakania jakby mogło być inaczej było gimnazjum w której to z takich najgorszych przypadków pamiętam jedynie 3:
1. Na początku roku szkolnego kiedy staliśmy przed klasą "kolega z klasy" zaczął się ze mnie wyśmiewać, oczywiście wykorzystując przy tym wady mojego wyglądu (bycie grubym) wtedy coś go popchnąłem, on mi uderzył z pięści i na tym się skończyło choć to akurat jest najmniej ważne(sprawa z "biciem")
2. Kiedy na, któryś z pierwszych lekcji polskiego nie zgłosiłem NP i dostałem jedynkę, czułem się, że zawiodłem mamę i, że znowu zaczynam naukę najgorzej jak można było(co dziwne nie wydaje mi się, żebym miał jakiegoś ostrego ciśnięcia o naukę w domu - choć teraz tego pewnie nie pamiętam)
3. Trzeci raz był chyba najgorszy była to druga klasa gimnazjum i sam WFista przy całej klasie, zamiast spytać się o imię zawołał do mnie ty grubasku ( przy całej klasie, były nawet dziewczyny, ponieważ był to łączony wf) to było najprzykrzejsze co zdarzyło mi się przez całe gimnazjum, nie wiem czy ja o tym nie wspominałem rodzinie, nie mam pojęcia - nie pamiętam(albo po prostu bałem się, że będę miał przechlapane jak o tym powiem)
Od trzeciej klasy było już normalnie chodziłem już z pół roku na treningi, moja sylwetka się zmieniła była typowo sportowa, nie było powodów do narzekań wszystko szło w dobrym kierunku.
Niestety jak na moje pechowe życie przystało doszedł trądzik, który ciągnie się teraz już 5-6 rok mojego życia( co na szczęście udaje się go wyleczyć, lecz całe policzki będę miał w bliznach - zajebiście...)
Żeby było jeszcze fajniej zaczęły się problemy z zębami dopiero w wieku 18latu stwierdzono u mnie wadę zgryzu przez co mam teraz strasznie starte dolne zęby, a dolną szczękę wysuniętą trochę bardziej od górnej - co ani dobrze nie wygląda, ani nie pomaga z związku ze ścieraniem się zębów.
Niestety nie mogę na razie nic na to poradzić, moja mama teraz pracuję w angli, urodził mi się brat i nie ma tyle funduszy aby ten cały aparat mi wykupić oraz opłacić całe lecenie co razem wychodzi ok. 7tyś złoty...
Mieszkam teraz sam z babcią i tutaj zaczyna się kolejna kwestia rodziny i mojego stresu, mam wujka i ciocie, z którymi jesteśmy blisko ponieważ cały czas mieszkamy koło siebie 2 bloki dalej i którzy mają na mnie destrukcyjny wpływ nie pamiętam od kiedy chyba od technikum zacząłem się stresować z obecności wujka, ciągle wydawało mi się, że naśmiewa się z moich umiejętności matematycznych co wydawało mu się świetnym tematem na zarzucenie rozmowy niekiedy jak z nim przebywałem, zawsze czuje się wtedy napastowany kiedy czegoś nie wiem i tylko się uśmiecha mówiąc, że to przecież proste. Nawet jeśli wiem o co chodzi sam stres związany z sytuacja blokuje mnie całego oraz moje myśli nic nie mogę zrobić, ponieważ tak nieprzyjemna jest dla mnie ta sytuacja. Stworzyła się z tego jakiegoś rodzaju fobia w której zawsze odczuwam stres w kontakcie z nim, drugim osobnikiem jest ciocia, przy której ten stres również zaczął się udzielać, ponieważ czuje, że muszę się jakoś pokazać w ich oczach jaki to ja jestem mądry i w ogóle(ogólnie strasznie szydzą z innych osób, czego bardzo nie lubię a jedyne co mogę w takiej sytuacji zrobić to tylko się uśmiechnąć, ponieważ nie wyobrażam sobie nie wiem im czegoś powiedzieć bo przecież to ja jestem ten głupszy. Ostatnio porozmawiałem z ciocią i po części przekazałem jej co leży mi na sercu przy tym się rozpłakując, zrobiło jej się chyba glupio i też chciała zacząć płakać, mówiłą mi, że zawsze chcieli dla mnie jak najlepiej z powodu tego, że ojciec mnie porzucił jak miałem chyba 6 lat, chcieli mnie nauczy samodzielności itd, a jedyne co ja odczuwałem z ich strony to wymagania i ciągły stres, żeby tylko nie wyjść na głupiego, od tej rozmowy trochę się zmieniło choć i tak samo odczucie kiedy się przy nich znajduje zostało.
Przez nich czuję teraz obowiązek jakieś własnej misji, która miałaby polegać na osiągnięciu czegoś w życiu i pokazaniu im jak bardzo się mylili, że wcale taki głupi nie jestem, że ich przewyższam taka myśl zarodziła się we mnie i żyje od jakiegoś czasu. Kolejnym stresującym etapem w moim życiu było prawo jazdy, którego w końcu nie zdałem, oblałem 2 razy na łuku, pewnie ze stresu ale /cenzura/ już z tym się pogodziłem( gorzej jak teraz jeden znajomy, któremu udało się zrobić prawo jazdy wypytuje się głupio i śmieje, jakby chciał pokazać jaki to on nie jest zajebisty - tak to jest najlepsze określenie)
Nie wiem w jakiej się wychowałem w rodzinie, był dziadek było super ale wtedy byłem mały i jeszcze chudy, to wszystko było idealnie, zmarł z powodu picia alkoholu, następnie był okres mamy i ich chłopaków - piszę o tym bo pewnie to też jakoś wpłynęło na mnie i na to jaki jestem teraz. Z powodu wyrzucenia z pracy mama musiała wyjechać do angli i teraz tam pracuję i przesyła mi pieniądze (nie mam za złe nic mamie, może tyle, że mogła więcej uwagi poświęcać mi w dzieciństwie, żeby do tego wszystkiego nie doszło ale też nie wiem czy to jej wina dlatego nie chce jej osądzać bezpodstawnie)
No i teraz mieszkam sobie sam z babcią no i jak widzicie rodzina nie jest dla mnie żadnym autorytetem choć bym bardzo tego chciał aby ktoś pomógł mi, dał przykład lecz niestety ze strony rodziny już tego nie doznam. Jedyne co dostałem to chorą myśl udowodnienia, że jestem lepszy od wujka i cioci.
Jeszcze zapomniałem dodać, że cierpię na parasusis(nie pamiętam jak to się piszę) tzn nie mogę się wysikać jak wiem, że ktoś w pobliżu na mnie oczekuję( co bardzo ogranicza moje kontakty społeczne i przez co pewnie za bardzo ich też nie pragnę) co jeszcze do problemów to hmm mam problem z kręgosłupem, będę pewnie przechodził rehabilitacje i kontuzje(trwałą) obu barków przez co takie sporty jak siatkówka - nie mam co o nich mysleć po prostu.
Jak widzicie nazbierało się trochę tych brudów i nie wiem naprawdę co mam z tym począć, bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc z waszej strony - będę bardzo wdzięczny.
PS: jeszcze taka jedna sprawa jedyna rzecz, która trzyma mnie przy życiu i przez którą nie myślę o walnięciu sobie w łeb jest Mooji, dla zainteresowanych proszę sprawdzić sobie na youtube(nie da się tego opisać)
Przepraszam za ten cały chaotycznie napisany tekst ale naprawdę nie chcę już dłużej czekać, naprawdę potrzebuje jakiejś pomocy, ponieważ teraz gdy zaczęła się szkoła ten stres staje się coraz gorszy...
Dla przykładu stresuje mnie to, że poszedłem na fakultety z rosz. angielskiego, a normalny angielskim mam z naszą wychowawczynią i czuję, że jak się pomylę to zaraz będzie się śmiała, że o tutaj rozszerzenie a nie umie zrobić zadania z książki i przez to dzień wcześniej wypełniam lekcje. Najgorsze jest to kiedy budzę się ze snu pełny spokoju i nagle ten cały stres dnia dzisiejszego na mnie napada, nawet bez myśli co go powoduje on już przychodzi..)
Jeszcze raz proszę o pomoc i jakieś rady, błagam!!

-- 29 wrz 2013, 21:24 --

Zapomniałem jeszcze dodać, że mam jakąś fobie związaną z ochorniarzami, czuje strasznie ich wzrok na sobie choć nie zawsze, najgorzej jak jest to miejsce, które dość często odwiedzam w biedronce jest jeden taki i po prostu nie wiem jak to opisać ale jak już nasze wzroki się spotkają to czuje napięcie, które się wytwarza między nami ja wkurwiony, że chodzi i myśli pewnie, że coś ukradnę (choć nigdy niczego tutaj nie ukradłem, raz batona hmm 8lat temu? pewnie go tu jeszzce nawet nie było) A on odczuwa jakąś dziwną emocje również w moim kierunku, ciągle mi się wydaje, że myśli, że jestem jakimś złodziejem... ( nie umiem tego powstrzymać nawet tłumacząc sobie, że to ja wymyślam ale to wszystko dzieje się samo)
Ostatnio edytowano 07 paź 2013, 20:22 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Połączono z wątkiem z uwagi na tematykę
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 wrz 2013, 20:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do