Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez Saraid 10 wrz 2012, 22:47
Leczyc sie u specjalisty postawi diagnoze dostaniesz leki,i psychoterapia to podstawa.
Saraid
Offline

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez juliadw 10 wrz 2012, 22:54
a moje pulsowanie miesni moze byc objawem nerwicy ??;/
W tańcu możesz sobie pozwolić na luksus bycia sobą.


"Wyzwania stawiane Ci przez życie nie mają Cię sparaliżować
- one mają pomóc Ci odkryć, kim jesteś."
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
01 sie 2012, 21:39
Lokalizacja
półwysep helski

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez Autodestrukcja 11 wrz 2012, 13:04
magnez albo jakies adaptogeny plus sport pomagają ( dobrze stosować kiedy trzeba czekać czasem i pare miesięcy na terapię, wizytę u psychiatry < chyba ze mozesz prywatnie > )
Autodestrukcja
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez krezus45 14 wrz 2012, 20:18
Witam!
Miał ktos taki problem mam problem zeby dojechac do domu ubzdurałem sobie ze tam jest oaza spokoju ze wystarczy tam dojechac i juz bedzie ok cały dzien w pracy sie juz nakręcam a wieczorem jak juz dojezdam do domu to sie zaczyna jazda serce mi wali dostaje jakiegos paralizu mysle tylko zeby tam dojechac masakra no ale to nie wszystko jedzenie traktuje ja lek na uspokojenie jadłbym i jadł a jak bym czasem zgłodniał to tez secrce mi wali i dostaje jakiegos paralizu. Do domu dojezdam codziennie i nie mam juz sił.

-- 15 wrz 2012, 13:20 --

Dziś następny atak jest sobota,rano juz w głowie ustaliłem ze jak zjem obiad nawet nie byłem głodny ale w głowie juz wyrok zapadł po objedzie bede bezpieczny, wydaje sie to takie proste i smieszne no jaki problem zjedz i jest ok. No ale zeby zjesc to trzeba cos ugotowac i troche to zajmuje czasu a ten własnie okres to zaczyna sie panika i stres. To samo mi sie dzieje jak wczesniej pisałem z dojezdaniem do domu te same objawy.
Zazywam pramolan od tygodnia ale na razie nic nie pomaga. Zaczołem tez psychoterapie.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
14 wrz 2012, 19:42

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez Artemizja 16 wrz 2012, 05:23
krezus45, na działanie leków trzeba poczekać.W prawdzie każdy organizm reaguje trochę inaczej,to najczęściej dwa tygodnie,to minimum.Psychoterapia,to jak najbardziej dobre rozwiązanie,ale na efekt tez trzeba będzie poczekać.Nie jesteś jedyną osobą z takimi objawami i myślę,że terapeuta będzie wiedział,jak Ci pomóc.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 16 wrz 2012, 12:57
Witam,

czasami czuje leki ale sa takie dni ze zamiast nich czuje rozdrażnienie i to takie z depresyjnymi myslami.
Ciekawe czy to jest depresja, czy jeszcze nerwica?

Wieslaw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez krezus45 16 wrz 2012, 17:20
Dzięki za odpowiedz, dzis tez mam ciezki dzien w południe atak ta sama historia. Nie wiem jak jutro w pracy wyrobie. Jak tu chorowac dwójka dzieci żona w ciązy.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
14 wrz 2012, 19:42

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez Mich4el 17 wrz 2012, 16:34
Witam, jestem chłopakiem mam 17lat za niedługo 18. Przejdę od razu do rzeczy. Jestem wysoki i przy tym bardzo szczupły, sport jeśli to można tak nazwać uprawiam bardzo sporadycznie. Z natury jestem osobą wrażliwą, całe dzieciństwo przeleciało mi na stresie, wszystko bardzo przeżywałem(śmierć bliskiej osoby np) nie rzadko miałem bardzo duże lęki i drgawki o byle co. W podstawówce to prawie zawsze przed wyjściem do szkoły bolał mnie brzuch i miałem też inne dolegliwości, np. lęk przed połykaniem czegoś. Tysiące razy stresowałem się w sytuacjach gdy brałem jakiś przedmiot mały gdzieś go zostawiałem i potem obawiałem się, że go połknąłem. To naprawdę była dramaturgia, bardzo histeryzowałem itd. Wszystko to prawdopodobnie się zaczęło po tym jak połknąłem małą kość z zupy w wieku 6lat, która niestety utkwiła mi w gardle, nie pamiętam szczegółów. Mam też lęk wysokości, co jest raczej częstym zjawiskiem. Co do osobowości - Czuję się osobą nie akceptowalną przez społeczeństwo, mało kto się ze mną przyjaźni(koleguje). Często rówieśnicy się ze mnie naśmiewali, wytkali mi moje wady, np. że dziwnie chodzę, a ja to przeżywałem i to bardzo. Dosłownie byłem kozłem ofiarnym, czy to w gimnazjum, czy w szkole średniej. Właśnie po pójściu do technikum wszystko się pogorszyło. Miałem szczere nadzieje, że ludzie mnie zaakceptują takim jaki jestem, a jestem w opinii mojej, czy też rodziny normalną osobą. Ale się zawiodłem, znów powróciły bóle brzucha przed pójściem do szkoły, stresy, wydaje mi się, że każdą czynność którą wykonam muszę kilka razy przemyśleć, czy to nie było głupie, czy tego ktoś nie zaakceptuje itd, a wszystko przez to środowisko(Szkoła do, której chodzę niby mi się podoba nie jest ciężko, na pewno nie stresuje się przed sprawdzianami). Zimą(Styczeń 2012) pojawiło się u mnie pierwszy raz zasłabłem przy czym miałem kołatanie serca, dezorientację, arytmię(wydaje mi się, że miałem ją wcześniej, ale nie zwracałem uwagi). Wtedy akurat byłem w domu miałem się kłaść spać i nie stresowałem się. Pojechałem na pogotowie, tam skierowali mnie do szpitala na badanie serca. Podczas kilku stresujących dni pobytu w szpitalu wykonano następujące badanie: EKG, Holter, Echo, Rentgen, Krew+Mocz. Stwierdzono śladową niedomykalność zastawki mitralnej, co było tylko wykryciem przypadkowym zupełnie nie związanym z w/w dolegliwościami. Stwierdzono też prawdopodobieństwo występowania u mnie Zespołu Marfana, ale dalej nic w tym celu nie zostało uczynione. W szpitalu podawali mi Potas, bo był niski. A ciśnienie mierzone kilka razy w ciągu dnia było w normie. I po paru dniach wyszedłem i wszystko wróciło do normy. Było okej, aż do maja kiedy to raz idąc do szkoły zasłabłem, ale nic wielkiego się nie stało, zwolniłem się z lekcji i nazajutrz wróciłem do szkoły. W te wakacje wróciło mi na 1-2 dni kołatanie serca gdzieś na początku lipca, o ile pamiętam nie miałem stresu wtedy. To było jak kładłem się spać, serce mi waliło jak szalone, miałem arytmie(serce bije, na chwilę się zatrzymuje i zabije raz z podwójną siłą, bądź wystąpią dwa uderzenia w bardzo krótkim odstępie czasu, mniej niż 0,5s). Pojechałem na pogotowie zmierzono mi ciśnienie, - ok, EKG - ok. Dostałem tabletkę na nerwy nie wiem co to dokładnie było i wróciłem do domu, nazajutrz było już ok. No i teraz to najgorsze. Pod koniec Sierpnia przed powrotem do szkoły, brat zachorował na coś w stylu grypy żołądkowej, widząc jak się męczył postanowiłem się przed tym zabezpieczyć wiem to zabrzmi dziwnie, ale co kilkanaście minut myłem ręce, nie zbliżałem się do niego, brałem WitC i inne witaminy i wszystko by się nie zarazić, bałem się mimo wszystko, że to złapę. Okazało się, że nie miał grypy żołądkowej, tylko zatrucie i ja nie zachorowałem. Dzień później wystąpiły u mnie: bóle głowy i oczu, zaburzenia widzenia, taka jakby dezorientacja, mroczki przed oczami i ogólnie słabe samopoczucie, podejrzewałem, że to przez komputer, który to dosyć mocno eksploatuje. I zacząłem wtedy przypisywać sobie choroby, np. rak mózgu, stwardnienie rozsiane i to chyba pogłębiło się. Byłem u lekarza rodzinnego, miałem EKG, cukier, krew+mocz, wszystko wyszło ok, poza lekkim nie doborem potasu. Poszedłem z badaniami do doktora, któremu wytłumaczyłem wyraźnie moje dolegliwości i nie wiedział co mi jest i chciał skierować do szpitala, podsunąłem mu wtedy to co przeczytałem, że to może być nerwica. On zaliczył to jako prawdopodobne i zalecił mi stosowanie: Potas oraz Magnez+B6.
W między czasie chodziłem do szkoły(Pierwszy tydzień), główną dolegliwością, która występuje od tego momentu było osłabienie i złe samopoczucie, a także uderzenia gorąca, nadmierne pocenia itd. Dodam, że wtedy się również niczym nie stresowałem, jednak jakiś niepokój odczuwałem, bo nadal nie wiedziałem co mi dolega. W ubiegłą Sobotę znów dostałem kołatania i tej arytmii do tego pierwszy raz dostałem duszności, męczyłem się do 4 nad ranem i wtedy zawołałem mamę, która już miała wzywać pogotowie. Jakoś ją przekonałem, żeby tego nie robiła no i zasnąłem. Nazajutrz(Niedziela) czułem się źle, w kościele miałem znowu duszności, uderzenia gorąca no i kołatanie serca. (Ubiegły tydzień) Poszedłem więc do szkoły i było wszystko ok. Ćwiczyłem na WF-ie. Czasem miałem lekkie pocenie się i to jak wspomniałem uczucie gorąca. W Środę źle się czułem i miałem znów duszności jakoś się z tym uporałem, a potem z kolei w szkole było kilka momentów, w których czułem się słabo, tak jakbym miał zaraz zemdleć do tego wróciły duszności. Reszta tygodnia tak zleciała. I było w miarę ok. Czasem się budziłem w nocy i odczuwałem niepokój, nie wiem czy to też z tym związane, ale to bagatelizowałem. Przedwczoraj nagle podczas bezstresowego siedzenia sobie w domu przestałem oddychać(nie wiem jak to nazwać) i odczułem duże duszności, teraz musiałem kontrolować oddech i nie mogłem się na niczym innym skupić. To samo w niedzielę(wczoraj). W kościele też(do tego kołatanie serca i gorąco). Dzisiejszej nocy budziłem się ze trzy razy z niepokojem, wstałem rano do szkoły mimo, że miałem cały czas duszności i poszedłem do szkoły. Po pierwszej lekcji się zwolniłem, bo uznałem, że nie dam rady 8godzin przesiedzieć, tym bardziej, że jak jechałem autobusem było mi słabo jak bym miał zemdleć, a koszulkę to miałem jakby umoczoną w wiadrze wody. Wróciłem do domu i teraz staram się czymś zająć, ale mam takie dolegliwości: źle się czuje, duszności mam dość częste, kołatanie+arytmia serca, stan podgorączkowy, brak apetytu. Dzisiejszy obiad(rosół), zwymiotowałem po 5min. No i teraz leżę, ale aż mi się chce płakać, przez co ja muszę się ucierpieć. Na niczym się skupić nie mogę, chociaż teraz jak piszę to przynajmniej jest minimalnie lepiej. Co do tego braku apetytu, to nie mogę jeść już odkąd mi się to zaczęło(pod koniec sierpnia). Cokolwiek chce zjeść więcej to mi nie wchodzi i czuję, że to zaraz zwymiotuje i mało jem przez to.
Co tu jeszcze, no ogólnie mi się odechciewa życia, od tych 2-3tyg. tak się męczę, że na prawdę zaczynam postrzegać świat w inny sposób. Nic mnie nie jest wstanie ucieszyć, jestem smutny i nie mam na nic praktycznie chęci. To chyba wszystko, dopiszę jeśli coś mi przyjdzie do głowy. Proszę was o odpowiedź, co ja mam ze sobą zrobić. Nawet nie jestem pewien czy to nerwica, bo nie byłem jeszcze u psychiatry(mam na 16.Października). Gdzie mam się udać. Pomóżcie proszę! Przepraszam, że się tak rozpisałem. :why:
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
17 wrz 2012, 15:33

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez tahela 17 wrz 2012, 16:52
no może to być nerwica, którą stwierdza psychiatra ,wizyta u psychologa tez nie zaszkodzi, nie pisałeś na forum parę dni temu pod innym nickiem? bo taki podobny post był ;)
pozdrawiam ciepło
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez Mich4el 17 wrz 2012, 16:57
tahela napisał(a):no może to być nerwica, którą stwierdza psychiatra ,wizyta u psychologa tez nie zaszkodzi, nie pisałeś na forum parę dni temu pod innym nickiem? bo taki podobny post był ;)
pozdrawiam ciepło

Nie pisałem, najwyraźniej nie tylko ja się borykam z takimi problemami. No mam tą wizytę, ale nie wiem co będzie przez ten miesiąc, jeśli tak będzie dalej to nie wytrzymam psychicznie, już chyba popadam w depresję.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
17 wrz 2012, 15:33

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez wielokropek 17 wrz 2012, 19:30
To i ja dołączam do tego niechlubnego wątku ;)

Nie wiem już co myśleć na temat swojej choroby, może ktoś będzie tak miły i zerknie na moją krótka historię.

Generalnie to od paru dobrych lat borykam się z problemami, które może wynikają z tego, że jestem DDA. Kiedyś brałam nawet SSRI, miałam zdiagnozowane zaburzenia adaptacyjne, psychoterapia nie pomogła.
Zaliczyłam też nerwicę natręctw, która po części trwa do dziś, ale objawy mają dość lekkie nasilenie i generalnie da się żyć - kwestia przyzwyczajenia, heh...

Od jakiegoś pół roku mam problem z pracą. Zmieniłam ją, nie jestem zadowolona. Boję się tam chodzić, pot mnie oblewa jak myślę o kolejnym dniu tam. W pracy boję się poprosić kogokolwiek o pomoc, nie umiem zintegrować się z towarzystwem, nie umiem przyjąć krytyki, a jeśli takowa się pojawi to zaraz robię się cała czerwona, robi mi się gorąco, straszne.
Moje objawy chyba przypominają erytrofobię, bo w takich stresujących sytuacjach potrafię myśleć tylko o tym czy już zrobiłam się czerwona, mam fale gorąca, a na menopauzę jeszcze nie czas ;)
Mam już dość tej pracy, przedłużyli mi umowę, ale nie wiem jak długo to pociągnę. Na jakąkolwiek krytykę reaguję tak, że mam świeczki w oczach i momentalnie robię się cała czerwona. W poprzedniej pracy na początku też było ciężko, a tu już tyle czasu i nadal jest to samo, a moje samopoczucie jest co raz gorsze.

Myślę, że jakoś byłabym w stanie wytrzymać w tej pracy gdyby nie to, że wstydzę się poprosić o pomoc czy przyznać, że czegoś nie wiem. A tak to jest dość ciężko.
Moje weekendy wyglądają tak, że w piątek jest euforia, w sobotę myślę, że już jutro jest niedziela, a w niedzielę boli mnie brzuch na myśl o pracy. Prawie każdy ranek to ból brzucha, obowiązkowa wizyta w toalecie.
W pracy nie jem praktycznie nic, bo po pierwsze i tak nie mogę nic przełknąć, po drugie nie ma na to czasu, a po trzecie wstydzę się jeść przy ludziach z pracy. Po powrocie do domu obżeram się (dosłownie).

Wiem, że ogromna część społeczeństwa nie znosi swojej pracy, ale czy tak mam ciągnąć przez całe swoje życie? To chyba nie jest normalne? Czy ja po prostu sobie wkręcam kolejne zaburzenia psychiczne? Już mam tyle tych objawów ,że cięzko mi jest być obiektywną :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
14 sty 2007, 13:01

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez krezus45 18 wrz 2012, 18:53
Ja do pracy tez juz nie moge chodzic problem taki mam że po paru latach spokoju, praktycznie z nerwicy sam sie wyleczyłem tak mi się wydawało teraz mam nawrót. Nie wiem duzo zadan sobie stawiałem wszystko naraz robiłem z pracy do pracy w domu cały czas cos wymyslałem sobie do roboty. Ogólnie byłem przemęczony, nie wiem spodziewamy sie teraz trzeciego dziecka moze podswiadomie zaczynam sie tym denerwowac. W kazdym razie wróciły mi takie objawy, zona teraz siedzi w domu jak jade z pracy własnie do domu to zaczynam sie strasznie denerwowac juz chciałbym byc przy niej. Juz nie chodzi o to zeby w domu byc tylko przy niej. Pisałem juz wczesniej o tym troche ten wątek rozwijam. A z jedzeniem to masakra cały czas musze jesc jak lekarstwo na nerwy to juz tez mnie wykańcza. Zazywam pramolan zacząłem psychoterapie, lekarstwa narazie nie działają jestem spokojny ale to jeszcze nie to. Lekarstwa jem dopiero od 10 dni nie wiem jak to bedzie.

-- 18 wrz 2012, 19:18 --

Poprostu ten lęk mnie paralizuje mysle o tym cały dzien jak do domu dojade co tu juz zjesc zeby czasem nie zgłodniec obiad juz o 11 jem czasami i w ogole samemu mi jest ciezko gdzies isc bo sie juz boje zeby do domu jakosc dojechac.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
14 wrz 2012, 19:42

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

przez Destiny1982 19 wrz 2012, 15:11
Witam, pisałam już wczoraj ale w innym wątku, dziś znalazłam wątek zbiorczy jeśli chodzi o nerwicę lękową.

Zapewne nie będę oryginalna, jeśli napiszę, że też zmagam się z czymś paskudnym, co męczy i nie daję żyć.
Moje problemy zaczęły się (tak mi się wydaje)dawno,ale jakoś tam sobie z tym wszystkim radziłam. Lecz niestety w tym roku , gdzieś od marca, wszystko zaczęło się pogarszać.Na ogół jestem wesołą, uśmiechniętą osobą raczej spokojną, radzącą sobie z problemami (wszystko trzymam w sobie co też nie jest dobre) ale do tego strasznie wrażliwą, co nie zawsze pomaga.Póki co trudno mi powiedzieć czy to nerwica czy coś innego, ale dużo czytałam o objawach (oczywiście każdy ma inne ataki, chociaż objawy się zazębiają). Mój pierwszy atak, miałam jakieś 3 miesiące temu, straszne uczucie gorąca, chyba ciśnienie mi poszło, okropny niepokój i lęk, serce chciało wyskoczyć i biec:) że coś się stanie a do tego jakieś mdłości.......pojechałam do szpitala, porobili badania 2 razy ekg, krew (tarczyca, poziom pierwiastków i minerałów )wszystko dobrze. Kilka dni pozniej miłlam założone urządzenie do kontrolowania ciśnienia 24h/dobę, wyszło ok, kilka miesiecy wczesniej miałam holtera, ekg oraz echo i wszystko dobrze. Az do dziś kiedy znów to "coś" przyszło....nie było tak silne jak ostatnio i radziłam sobie jak mogłam wypiłam 2 melisy i mi powoli puściło.....znów ten lęk niepokój, szybki puls i uczucie gorąca. Oczywiście jak większośc ludzi z podobnymi objawami, nie lubie pzludnionych miejsc, czyli marketów, autobusów i tramwajów, chociaż i tak myślę, że dobrze sobie z nimi radze! Obecnie mam bardzo burzliwy okres w życiu ( wkrótce wychodzę za mąż), bardzo sie wszystkim przejmuję i chyba sobie przestaje radzić.Wybieram się do neurologa ale to dopiero w listopadzie (idę prywatnie i tak długo się czeka), jak sobie radzić z tym wszystkim, jak wy to wszystko ogarniacie???Pozdrawiam ciepło....forumowiczów;)


Zgłoś post
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
19 wrz 2012, 00:31

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Avatar użytkownika
przez ewelka91 19 wrz 2012, 22:07
Nie wiem, czy chodzi o tą nerwicę (lękową), ale zapytam.
Przeczytałam kilka wątków i zaczęłam kojarzyć fakty. Moja mama miała nerwicę, leczoną. Kiedyś mi o tym opowiadała, że na początku strasznie kręciło jej się w głowie i serce jej kołatało. Nie wiedziała, co się dzieje (potem wykryto nerwicę). Ostatnio zauważyłam u siebie to samo. Potrafię oglądać tv i nagle serce mi wali, zaczyna mnie boleć. Do tego kręci mi się prawie codziennie w głowie. Ostatnio mam dużo napięć, nerwów, ale i w całym życiu miałam wiele stresów i nerwów...
Boję się, że to początki nerwicy. Zanim wykryli to mojej mamie, to minęły wieki. Mogę coś sobie wmawiać, ale wolę się upewnić...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
297
Dołączył(a)
27 lis 2011, 17:12
Lokalizacja
Lublin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 29 gości

Przeskocz do