Związki

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Związki

Avatar użytkownika
przez Pasman 19 mar 2012, 08:28
Właśnie, skonsultuj to z lekarzem.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Związki

Avatar użytkownika
przez rixaa 19 mar 2012, 08:30
ja juz moje ataki znam , potrafie sie z nimi uporac. Tak chodzilam do psychologa na terapie ale zrezygnowalam bo nie odpowiadal mi sposob prowadzenia tej terapii . jak nie wyjade to nie bede go widziec pol roku bo konczy mu sie urlop, wiadomo taki czas jest nie za dobry dla zwiazku a bardzo mi na nim zalezy
"Ale człowiek ta­ki już jest.Zastępu­je strachem większą część swoich emocji. "
"Co spra­wia, że człowiek zaczy­na niena­widzić sam siebie? Może tchórzos­two. Al­bo nieodłączny strach przed po­pełnianiem błędów, przed ro­bieniem nie te­go, cze­go in­ni oczekują."
P.Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
19 mar 2012, 00:54
Lokalizacja
UK

Związki

przez madelain 20 mar 2012, 15:14
Witam,
Jestem Magda mam 23 lata. Studiowałam, aktualnie pracuję, mieszkam z partnerem od roku, a jesteśmy razem od ponad 2 lat.
Zarejstrowałam się tu ponieważ dłużej już sama ze sobą nie dam rady wytrzymać. Liczę na pomoc.

Tak więc nie potrafię żyć własnym życiem. Nie mam go. Odwróciłam się od wszystkich znajonych, przyjaciół, bliskich. Nie poszłam na dalsze studia, unikam całego świata. Żyję albo wydaje mi się że nieustannie próbuję żyć życiem mojego partnera. Nie umiem skupić się na sobie. W każdej sytuacji, minucie zastanawiam się co robi, gdzie jest, z kim rozmawia, a o czum, czy jest szczery.... nie mam już siły! Nie umiem wyłączyć tego myślenia, zmienić jego toru, kierunku... tłumaczę sobie po sto razy pewne rzeczy, ale i tak wracam w kółko do tego samego miejsca. Każda wieść partnera o spotkanej osobie, rozmowie, chęci wyjścia kończy się atakiem paniki - trzęsę się jak galareta, nie moge oddychać, serce wali jak oszalałe, zalewa mnie pot, mdli.... kilka razy zemdlałam... takie stany trwają od kilkunastu minut do godziny, dwóch.... potem jestem tak zmęczona, że leże i wegetuje jak roślina. Nie śpie, a jak uda mi sie zasnac to budze sie cała mokra ze zdenerwowania i koszmarów. Ciągle tylko siedzę i myślę i snuję i zastanawiam się.... mam dosyć.
nie widzę powodów by wstawać rano, by szczerze w ogóle żyć....
Boje się wszystkiego.

Kiedyś byłam energiczna, towarzyska, miałam mase znajomych, uwielbiałam się śmiać i byłam szczęśliwa....

Jak sobie z tym poradzić? Co mi jest? Jak żyć z wiecznym poczuciem paraliżującego lęku, w wiecznym strachu?
Potrzebuję pomocy....
Ostatnio edytowano 20 mar 2012, 15:21 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z uwagi na tematykę
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Związki

Avatar użytkownika
przez Artemizja 20 mar 2012, 16:02
madelain, a myślałaś,żeby skorzystać z pomocy psychologicznej/terapii?"Życie"cudzym życiem,to tak naprawdę nie jest życie.Dobrze jest mieć też coś oprócz tego.Myślę,że to może być nerwica.Aczkolwiek,to może zdiagnozować tylko specjalista w realu.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Związki

przez madelain 20 mar 2012, 16:33
Umówiłam się na wizytę. Niestety jest dopiero za 2 miesiące.....
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 46 gości

Przeskocz do