Co robić?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Co robić?

przez friv 30 sty 2012, 20:43
Witam po półrocznej nieobecności.

Jak wiadomo już pół roku za nami, ale ja już nie wytrzymuję w tej szkole.

Mam jako ostatni ferie, więc dopiero za 2 tygodnie.

Rzygać mi się już tą szkołą chce.

Dostałem dziś 1, bo była oczywiście recytacja wiersza. A umiałem wszystko ładnie. Wyszłem na środek klasy i jak już usłyszałem te szepty, te kpienia, parsknięcia śmiechem i ich szydercze spojrzenia... cały byłem w nerwach, cały się trząsłem... no i oczywiście dostałem 1....

To musi się skończyć... !

Powiedzcie mi, bo nie do końca rozumiem.
Psycholog stara nam się pomóc samą rozmową, a psychiatra lekami, tak?

A czy żeby pójść do psychiatry trzeba pierw wybrać się do psychologa i dostać jakiś kwitek, który nam pozwoli odwiedzić psychiatrę?

Czy mam wybór, gdzie idę, mogę od razu do psychiatry?

Byłem już u psychologa i za wiele mi nie pomógł. 2 razy go odwiedziłem.

Opowiedziałem mu problem o tym całym stresie itp itd. i 'receptę' jaką dostałem to - przyłożyć się do nauki, pomagać mamie i ją słuchać, oraz wybrać się do oazy młodzieżowej w kościele.

Świetnie, co nie? Na 2 spotkaniu jej o tym wspomniałem, lecz znowu to było to.
Mi sama rozmowa nie pomaga.

Nie wiem czy jest to nerwica, czy depresja, ale tak jak mówiłem - jakiekolwiek odpowiedzi ustne itp. to już polegam, chociaż umiem wszystko.
Dostaję drgawek, cały się pocę, bóle brzucha, uczucie 'biegunki', tak mnie wykręca...
W ogóle samo to, że nauczyciel coś mnie spyta, nawet nie z przedmiotu, cokolwiek - już dostaję dosłownie takiego ataku.
Strasznie mi bije serce, oczy mnie szczypią (tak, jak miałbym się popłakać), cała głowa i szyja to już dostaje dosłownie padaczki.

Jestem bezradny, wybrałbym się do PSYCHIATRY bo psycholog mi tu raczej dużo już nie pomoże.

Wszystko zaczęło się w gimnazjum, mam kolegów itp. ale nawet przy nich nie czuję się komfortowo.
Głupio mi patrzeć komuś prosto w oczy, wydaje mi się wtedy, że każdy się patrzy na moją pryszczatą ochydną krzywą gębę.

Nikt u mnie w rodzinie tego nie miał, ojciec mieszka za granicą, matka miała idealne wyniki w nauce.
Siostra też dobrze się uczyła, miała wielu znajomych i w ogóle nie mieli z nią większych problemów.
Brat też.
Oni wszystko przeszli spokojnie, tylko ja takie mam problemy..

Myślę, że w liceum chyba to już przejdzie, ale wątpię, bo ogółem objawy pierwsze takiego strachu zaczęły się pojawiać tak w połowie 5 klasy podstawówki, kiedy jeszcze lubiłem swoją klasę i każdy dzień w szkole był dniem radosnym, nie mogłem się doczekać powrotu do szkoły z wakacji, a teraz już zupełnie jest inaczej razem z gimnazjum (aktualnie chodzę do 3 gimnazjum)

To jak? Można od razu wybrać się do psychiatry?
Jeżeli już pakować się w leki, to raczej tanie to one też nie są, co nie? :C Ile mogą one kosztować (tak na oko) hm? :C nie chcę też robić takich problemów matce, pakować ją w jakieś wydatki itp.. : /
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
24 sie 2011, 18:01

Co robić?

Avatar użytkownika
przez Introvertic 30 sty 2012, 21:12
A czy żeby pójść do psychiatry trzeba pierw wybrać się do psychologa i dostać jakiś kwitek, który nam pozwoli odwiedzić psychiatrę?


Paradoksalnie, na chwilę obecną jest odwrotnie. Do psychiatry możesz umówić się ot tak, psycholog wymaga skierowania. Czy to od internisty, czy od psychiatry, bez różnicy.

Co do szkoły - nauczycielka wie o Twojej sytuacji? Może zacznij od porozmawiania z nią, zapytaj o możliwość wyrecytowania wiersza na przerwie, wytłumacz, że naprawdę go umiesz. Sam kiedyś właśnie coś takiego zrobiłem. Czasem niepotrzebnie rozdmuchujemy niektóre problemy, robiąc z igły widły :).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
28 sty 2012, 23:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do