Jak to opisać ?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jak to opisać ?

przez mariuszitb 16 sty 2012, 22:50
Witam. Chciałem Wam przedstawić pewien okres z mojego życia, mianowicie liceum i to co się ze mną działo. To było okropne. Nie wiem czy odczuwaliście kiedyś coś podobnego jak Ja. To nie pojawiło się od razu, tj na początku 1 klasy liceum, tylko po jakimś czasie. Jak na początku roku, to normalne nikt się nie zna w klasie. Widziałem tą sytuację. Na pierwszych przerwach nikt się do nikogo nie odzywał. Ja to odczuwałem najgorzej. Widziałem kolega jeden rozkręcił rozmowę, jeden po drugim zaraz też zaczęli się powoli wdrążać w temat, prócz mnie. Czułem że też chcę się wykazać, coś powiedzieć ale miałem poczucie izolacji od nich. Niby stałem przy nich, jak rozmawiali to patrzeli się na mnie jak na każdego, na pewno czekali aż coś powiem. Ja czułem się wyobcowany. Pewnie że stres na początku roku jest silniejszy, mnie jednak ten silny stres nie ustępował. Widziałem jak inni się powoli oswajają z dnia na dzień (klasa taka szalona trochę była, nie spokojna). Ale przypomniałem sobie, jeszcze wcześniej, dnia 1 września nastawiłem się bardzo pozytywnie. Czułem się panem sytuacji, zagadywałem. Lecz kiedy 2 września przyszedłem do szkoły, zaczęły się pierwszy lekcje, przychodzą przerwy i zacząłem się spinać. Po prostu zauważyłem, że na początku jest ok, nastawiam się pozytywnie, czuję że to jest bardzo pozytywne i w ten sposób każdy tam w klasie na 1 lekcji organizacyjnej pewnie tak samo odczuwał jak ja, ja widziałem że nawet dzięki temu że tak się nastawiłem pozytywnie, chciałem się wykazać coś powiedzieć, zauważało to kilka osób, ale ten czar gdzieś pryska po jakiejś chwili, widzę że inni lepiej sobie radzą w tej sytuacji, potrafią zareagować na wiele rzeczy na które ja mam blokady, po prostu zaczynam widzieć jakie są realia i przekonuję się że to zaczyna mnie przerastać mimo że walczę, nie wytrzymuję psychicznie napięcia, nie potrafię go rozładować, zaczynam się robić nerwowy, zaczynam patrzeć na inne osoby i nie mogę się dogadać z nikim, widzę jak inni ze sobą nawiązują kontakt, ja jeszcze nie poddaję się, mimo że nie radzę sobie w takich sytuacjach, staram się dobrze wypaść, no i wychodzimy z tej klasy, idziemy korytarzem do domu, ja zagadałem jednego kolesia, robiłem co mogłem. Byłem cały ten czas spięty, nie mogłem rozładować tego. No i tak minął pierwszy dzień w szkole. W kolejny dzień przyszły zajęcia na boisku, też taka organizacyjna. Pani zaczęła wyczytywać nazwiska i sprawdzać obecność. Każdy po kolei mówił skąd jest i takie tam, jak doszło do mnie, powiedziałem że mieszkam tu i tam, to usłyszałem tam dziewczyną się spodobałem mówiły, aha stąd jest, aha (pewnie tam znajomych też mają). Fajnie tyle że ja nie potrafiłem takich sytuacji wykorzystać i coś powiedzieć czy zareagować na to jakoś. No ale cóż. Opowiadam to ponieważ widziałem, wszyscy sobie wyobrażali że fajny jestem (nie zaprzeczam ;)), ale ja zbyt mało dawałem z siebie, hamowałem się, nie pokazywałem swojej osoby. Mało z kim rozmawiałem. Ale też nie izolowałem się, zawsze byłem w grupie, nigdy sam, no ale też potworzyły się grupy, jedni na przerwach wychodzili na dwór zapalić, drudzy siedzieli tam, trzeci tam. Ja sobie na przerwach do sklepiku szkolnego chodziłem i w taki sposób rozładowywałem to, kiedy nie wiedziałem gdzie na przerwę się udać. Chodziłem sobie coś kupić jakiś batonik, bułkę, czy napój. Najgorszy mój błąd to było niechodzenie do szkoły. Wagarowałem dużo, żałuję tego teraz bardzo, bo wiem że gdybym chodził cały czas dzień w dzień to bym na pewno bardziej się zżył z klasą, no i też bym miał frekwencję dobrą i oceny przy okazji. To Mój największy błąd! :( Bardzo chciałbym to cofnąć, no ale cóż. No ale wracając do wagarów, robiłem tak i to nie bez powodu, zdawałem sobie sprawę że frekwencja będzie niedobra, ale nie zdawałem sobie sprawy że to jest unikanie zarówno kolegów. Aż mi się płakać teraz chce...
Widzę to działa, bo teraz uczęszczam do kolejnego liceum dla dorosłych, i chodzę co dzień. Widzę uznanie wśród kolegów, przyzwyczajają się do mnie. No a wracają do wagarów w poprzedniej szkole, unikałem lekcji, często całych dni nie bez powodu. Najpierw szedłem po weekendzie w poniedziałek do szkoły, jeszcze ok. Wtorek już spinka i stres, zależy też jakie lekcje jak np. WOS to nie szedłem. Na lekcjach nie było super, ale najbardziej nie wytrzymywałem tego na przerwach, że nie mogłem się z nikim dogadać. Taki miałem mętlik w głowie, bardzo rozdrażniony, nie potrafiłem się normalnie zachowywać, każdy mój ruch był przemyślany, kontrolowałem wszystko, bardzo duży stres. I to teraz dotyczy tytułu wątku, stres był tak silny, że zacząłem sobie wymyślać przeciwną rzecz, mianowicie zacząłem skupiać i myśleć patrząc na każdego w szkole, po za szkołą na wszystkich ludzi, że mają mózgi w głowach. To było okropne! Przestawałem widzieć jakby sens tego że mamy ciała. Zacząłem myśleć że każdy ma mózg i na cholerę mu ciało. Ale to mi tak się wyryło w głowie mocno. W każdym filmie, gdziekolwiek dopatrywałem się sensu ciała człowieka, tłumaczyłem sobie że po to jest, tak nas natura stworzyła, ale to było silniejsze, wyobrażałem sobie że po co nam ciała moglibyśmy przecież istnieć tylko jako mózg. To trwało tak do końca tego liceum, do 3 klasy. Dzisiaj mi to przeszło, ale mimo to nie wiem dalej jak to nazwać. I tak sobie pomyślałem dzisiaj, czy to mogło wpłynąć na mnie jakoś ? Wydaje mi się że to było jakieś przeciążenie dla mnie, za duży stres i nie wyrabiałem. Przestałem widzieć sens życia a trzeba było iść kolejny dzień do szkoły, no to zacząłem wagarować coraz częściej. Po prostu mimo że chciałem chodzić, to nie wytrzymywała moja psychika, bałem się o zdrowie. Teraz myślę że może jakbym chodził konsekwentnie dzień w dzień to w końcu bym może widział pozytywy tego. Ale mimo wszystko czuję izolację przy ludziach, lęk, brak akceptacji, choćby nie wiem kto to był, nawet przy mamie tak jest. Taką izolację zacząłem odczuwać w podstawówce w 5 kl. to się zaczęło. Już wtedy nie mogłem się z nikim dogadać, mało mówiłem, blokowałem się. Trudna sprawa nie wiem co z tym zrobić.
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
01 kwi 2007, 18:56

Jak to opisać ?

Avatar użytkownika
przez smutna27 16 sty 2012, 23:41
To dla mnie za ciężkie..chmm.Chciałabym Ci pomóc ,ale nie potrafię.Trzymaj się ,na pewno ten stan minie i wszystko będzie w porządku!!Pozdrawiam ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
16 sty 2012, 12:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do