Witam ponownie

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Witam ponownie

przez Divinity 14 gru 2011, 15:15
Witam piszę kolejnego posta po to aby się upewnić czy muszę tak zrobić.
Jak opisywałem w innych moich tematach mam depresje (głęboką) i nerwice (również głęboką), lecze się u psychiatry i biorę leki niestety nie działają one jak powinny, nie czuje różnicy.
Lecze się od ponad roku i nie ma zmian, jedyne co jest to pogłębienie i pogorszenie mojego stanu zdrowia psychicznego.
Wiem dokładnie w czym tkwi problem i co jest powodem tego wszystkiego, tego że nie chce się żyć, nie powiedziałem o tym lekarzowi, on przypisał to przeprowadzce do Krakowa potem z powrotem do domu, ciężkiej pracy w księgowości i stresem na studiach.
Zerwałem z tymi czynnikami, otworzyłem własny biznes w rodzinnym mieście a mimo to ciągle jest gorzej, z dnia na dzień "umieram". Jestem kompletnie wypalony, wstanę rano i już jestem zmęczony, zmuszam się z wielkim wysiłkiem do czegokolwiek, straciłem całkowicie chęć do życia, nie ma już nawet dobrych dni każdy jest zły jeden wielki dołek. A to wszystko spowodowane jest moją przeszłością za gówniarza, wspomne tylko że były drobne problemy z ojcem, mieszkam ze starymi, wszystko się uspokoiło, oni mnie wspierają ale ja ciągle żyję przeszłością.
I tu jest ten problem, nie powiedziałem o tym lekarzowi, czy jest to na tyle istotne że muszę mu o tym powiedzieć? czy przez to zmieni mi leki? popadam w jakąś paranoje, ciągle mam przed oczami sceny z przeszłości a tak dalej być nie może.
Zaczynam myśleć o tym czy po prostu z tym nie skończyć, przecież to jest takie łatwe, jeden ruch i się kończą wszystkie moje problemy, zmartwienia smutki.
Nie dam sobbie rady.
27dmego mam wizyte i się zbieram w sobie żeby do niej w jakiś sposób dotrwać, ale co, opisze doktorowi moją przeszłość i czym jest spowodowana cała moja choroba to to w czymś pomoże? Boje się mówić komuś obcemu o przeszłości.
Leki nie działają, obecnie jade na efectin i tranxene, miałem rezonans przysadki i wizyte u neurologa czy aby wszystko z nią ok i czy nie bolokuje podniesienia poziomu seratoniny, niestety, z mózgiem wszystko jest dobrze.
Błagam o pomoc bo albo skończe na sznurku albo będę żył jako wypalony człowiek który nie odczuwa nic oprócz smutku i przygnębienia.
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Witam ponownie

przez ciapek 14 gru 2011, 21:48
Też mam ten problem, że wciąż żyję przeszłością. Nie wiem jak ruszać do przodu bo często mam tak jak pisałeś sceny z przeszłości, z domu.
Jak ktoś wie jak ruszyć z tego punktu niech da znać..
citalopram 20mg, mirtazapina 30mg
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
03 wrz 2011, 13:53

Witam ponownie

Avatar użytkownika
przez Lady Em. 14 gru 2011, 22:45
Witajcie. Sama także żyję przeszłością, tymi błędami... wielokrotnie miałam myśli samobójcze, nawet jedną próbę za sobą. Kiedy tylko pomyślę ile rzeczy zrobiłam źle, jak bardzo tego żałuję... to niszczy. Także mam problem z ruszeniem do przodu...
Divinity, myślę że warto wybrać się do psychiatry. Powiedz mu, że te leki nie pomagają. Powiedz mu o swoich problemach, o swoich myślach! Powinien zmienić leki na skuteczniejsze...
Je ne comprends pas!
borderline
nerwica lękowa
nerwica natręctw
zaburzenia adaptacyjne

http://www.onedepression.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4211
Dołączył(a)
13 gru 2011, 09:48
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam ponownie

przez Divinity 15 gru 2011, 10:20
Hej daje znać że dalej żyje :)
Dzień jak co dzień, smutny, szary bez wyrazu czy oznak chęci do życia, brakuje w nim szczęścia i wszystkiego co jest potrzebne do funkcjonowania.
Staram się poszukiwać szczęścia, niestety nie ma czegoś takiego, oglądałem wczoraj komedie, nawet mój śmiech wydawał mi się w głębi pusty i bez wyrazu. Odbyłem wczoraj poważną rozmowę z rodzicami, martwią się strasznie o mnie, a ja nie wiem jak z tego wyjść.
Dół dół dół i coraz głębiej się w niego zagłębiam, nie wiem, mam wrażenie że z dnia na dzień jest coraz gorzej, jak osłabnie stan lękowy to się włącza obojętność i brak odczuwania emocji.
Mam zalecenia od psychiatry, biegać, chodzić na spacery wrócić na siłownie i treningi ale jak to zrobić skoro nie mam siły się z łóżka podnieść a każda myśl o jakimś większym ruchu przyprawia mnie o obrzydzenie.
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Witam ponownie

Avatar użytkownika
przez Lady Em. 15 gru 2011, 18:16
Divinity, wiem co czujesz :( ale może choć raz spróbuj się przemóc i pójść np. na ten spacer, z czystej ciekawości? Może świeże powietrze pomoże? Chodzi tu pewnie o oderwanie myśli, zajęcie się czymś. Trzymam kciuki!
Je ne comprends pas!
borderline
nerwica lękowa
nerwica natręctw
zaburzenia adaptacyjne

http://www.onedepression.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4211
Dołączył(a)
13 gru 2011, 09:48
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do