Chęć zniszczenia sobie życia.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Chęć zniszczenia sobie życia.

Avatar użytkownika
przez fankaryharda 13 lis 2011, 19:16
Od czterech lat borykam się z chęcią zmarnowania sobie życia. Codziennie zadaje sobie ból psychiczny myślami i czynami, a raczej brakiem jakichkolwiek działań mających na celu zmienienie życia. Odczuwam pragnienie bólu psychicznego. Szczęście jest dla mnie jak smutek dla normalnego człowieka. Nie chcę go.
Od roku nie ma dnia, w którym nie myślałabym o samobójstwie. I mam coraz doskonalszy plan.
Pewnego dnia chwyciłam ostre narzędzie i chciałam przeciąć żyły, ale powstrzymałam się. Bałam się o ludzi, którzy pomimo mojego zachowania, kochają mnie. Ciągle planuje popełnić samobójstwo poprzez nałykanie się tabletek.
Na początku września miałam jeszcze siły i chęci do zmian, lecz to już znikło. Do niedawna bycie szczęśliwą było całkiem sensowne, teraz ani w ząb.
Na rodzinę nie mam co liczyć. Wszystkich przyjaciół odtrąciłam swoim wrednym zachowaniem. Czasami są takie dni, w których wszyscy są dla mnie zerami. Mam ochotę ich powybijać...
Nie mam odwagi porozmawiać z kimś o moich uczuciach, bo po pierwsze nie wiem jak zacząć, a po drugie od zawsze nie umiałam okazywać emocji. Nigdy nie mówię "Kocham Cię", nawet zwykłe "Lubię Cię", bo to po prostu nie chce mi przejść przez gardło.
Jak mam poradzić sobie z tym ciągłą chęcią bycia nieszczęśliwą? Odtrącam wszelkie propozycje spotkań, a jeśli się zdobędę i wyjdę, jestem wredna i przeważnie nie mam ochoty na rozmowę. A potem ryczę po nocach, że nie mam nikogo...
Jadą dwa tramwaje, jeden niebieski drugi na prawo. c:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 lis 2011, 02:51
Lokalizacja
Trójmiasto

Chęć zniszczenia sobie życia.

Avatar użytkownika
przez Bajka63 13 lis 2011, 19:49
Atakowanie ponoć jest obroną przed skrzywdzeniem . Z założenia chcesz siebie bronić. Ja miałam w swoim życiu etap w którym prowadziłam totalną wojnę z całym światem i wychodziłam na tym jak przysłowiowy ,, Zabłocki na mydle " dopiero w 34 roku życia po raz pierwszy spotkałam się z terapią wogóle a na tej terapii usłyszałam że powinnam się nauczyć otrzymywać informacje zwrotne
( http://trener66.blox.pl/2005/08/Informacje-zwrotne.html)
( http://grupadda.republika.pl/informacje_zwrotne.htm)
a drugim aspektem było nauczenie się zadawania pytań w trybie tzw DOPYTANIA. Czyli - jeśli w czyjejś wypowiedzi wydawało mi się ze ktoś ma coś przeciwko mnie to uczę się ( do dzisiaj ) dopytać czy to co usłyszałam rzeczywiście tak miało brzmieć czy może wypowiadający się ma jakąś inną intencję. co prawda z tego powodu ( w trakcie pracy ze sobą) nie powiększyło mi się lawinowo grono znajomych ale już umiem na pewno jedno - Umiem informować o swoich odczuciach Umiem nazwać te uczucia po imieniu. To bardzo ważne.
Jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale to zrobię :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
09 lis 2011, 21:30

Chęć zniszczenia sobie życia.

Avatar użytkownika
przez fankaryharda 13 lis 2011, 20:10
Odnoszę wrażenie, że nie odpowiadasz na moje pytania, tylko drążysz temat tego, co Ci napisałam wcześniej.
Jadą dwa tramwaje, jeden niebieski drugi na prawo. c:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 lis 2011, 02:51
Lokalizacja
Trójmiasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Chęć zniszczenia sobie życia.

Avatar użytkownika
przez Bajka63 13 lis 2011, 20:23
No to faktycznie masz problem. Duużo pracy przed Tobą. Zacznij od terapii - mnie wiele pomogła. Ale ja tego bardzo chciałam.
Jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale to zrobię :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
09 lis 2011, 21:30

Chęć zniszczenia sobie życia.

przez Laima 13 lis 2011, 20:39
fankaryharda, od roku planujesz samobójstwo.... :?
Laima
Offline

Chęć zniszczenia sobie życia.

przez Frooooost 20 lis 2011, 18:34
[quote="fankaryharda"Codziennie zadaje sobie ból psychiczny myślami i czynami, a raczej brakiem jakichkolwiek działań mających na celu zmienienie życia. Odczuwam pragnienie bólu psychicznego. Szczęście jest dla mnie jak smutek dla normalnego człowieka. Nie chcę go.
Nie mam odwagi porozmawiać z kimś o moich uczuciach, bo po pierwsze nie wiem jak zacząć, a po drugie od zawsze nie umiałam okazywać emocji. Nigdy nie mówię "Kocham Cię", nawet zwykłe "Lubię Cię", bo to po prostu nie chce mi przejść przez gardło.
Jak mam poradzić sobie z tym ciągłą chęcią bycia nieszczęśliwą? Odtrącam wszelkie propozycje spotkań, a jeśli się zdobędę i wyjdę, jestem wredna i przeważnie nie mam ochoty na rozmowę. A potem ryczę po nocach, że nie mam nikogo...[/quote]

znam to uczucie
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
20 lis 2011, 13:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do