Mój problem - Lęk przed pszczołami, przestrzenią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Mój problem - Lęk przed pszczołami, przestrzenią

przez Sabaton93 01 lis 2011, 10:47
Witam. Opowiem wam historię związaną z moim lękiem przed pszczołami.
Pewnego dnia udałem się z moim kolegą na spacer z psem. Rozmawialiśmy normalnie jak zawsze aż nagle gdy rozmawiałem zacząłem się dusić, brakowało mi tchu, myślałem, że połknąłem jakąś pszczołę czy coś i pobiegłem do rodziców kolegi a oni zaś zadzwonili po moją mamę. Mama przyjechała szybko i zawiozła mnie do lekarza. Lekarz dał mi zastrzyk w tyłek i przyjechało pogotowie. Ciągle czułem tak jakby mnie coś dusiło, rąk nie czułem. Przyjechało pogotowie, zabrało mnie do szpitala, podłączyli mi kroplówkę czy coś i poleżałem tam z 2-3h aż się wszystko uspokoiło.

I teraz...

Przez tą całą sytuację boje się wychodzić na dwór a w szczególności rozmawiać na zewnątrz. Boję się, że podczas rozmowy wleci mi pszczoła lub coś innego i zacznę się dusić i umrę na miejscu. Nie wyobrażam sobie własnego spaceru gdzieś poza miasto. Boję się tego po prostu. Bylem u psycholog ale powiedziała mi, że mam więcej być na dworzu. Jakoś to nie działa na mnie. Strach mnie paraliżuje , nie wiem co robić. Dodam, że jestem bardzo lękliwą osobą, mam słabą psychikę. Czasami mam takie napady, ze gdy siedze przed komputerem nagle zaczynam sie dusic. Nie wiem co to jest. Prosze o pomoc . pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 lis 2011, 10:40

Mój problem - Lęk przed pszczołami, przestrzenią

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 lis 2011, 11:21
Sabaton93, Wygląda jak atak paniki.
Piszesz, że masz słabą psychikę. Co masz na myśli?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Mój problem - Lęk przed pszczołami, przestrzenią

przez Sabaton93 01 lis 2011, 16:54
Tak, dokładnie pani Moniko.
Słaba psychika czyli jak ktoś mi coś powie to w to wierze np. "dzisiaj nie zmywaj podłogi bo zaduszki". Może mam to po mamie, poniewaz ona też w te wszystkie przesady wierzy, ja staram sie nie wierzyc. Dzisiaj jadąc z mamą samochodem nagle jakby coś moją głowę zgniatało, takie uczucie. Nie mogłem sie skoncentrować na własnych myslach. N ie wiem co jest. Zdarzają sie u mnie takie lekkie napady paniki.
Np. czasami mam tak, ze sprawdzam swoją ślinę bo myślę, ze krew mi leci z buzi. Moze to sie wydaje smieszne ale dla mnie to trudne. Boje sie smierci. Tak to bym sformułował. Proszę o pomoc. Psychologa mam do d... w mieście a na prywatnego mnie nie stać.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 lis 2011, 10:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mój problem - Lęk przed pszczołami, przestrzenią

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 lis 2011, 20:39
Sabaton93, Nie Pani.
Mam na imię Monika.
Ataki paniki często mają nieświadomą przyczynę, wydaje Ci się że zaraz umrzesz, że Ci się coś stanie poważnego.
Ja często myślałam o wylewie.
Te nieświadome lęki trzeba by było po prostu....odblokować.
Szkoda, że w Twoim mieście jest taki psycholog. Korzystałeś z jego usług?
A w ościennych miastach?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Mój problem - Lęk przed pszczołami, przestrzenią

przez Sabaton93 02 lis 2011, 06:10
Ja też myślę o wylewie. No nic muszę sobie jakoś z tym poradzić. Korzystałem z uslug tego psychologa ale nie ma sensu bo sie powtarza, ze mam na dworzu siedziec albo maseczke nosic na usta... wygladalo to jakby sie ze mnie wysmiewala. W innych miastach nie bylem bo za daleko mam najblizeszego mam 75km ode mnie ;/
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 lis 2011, 10:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do