Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez Spylacz 23 wrz 2011, 22:30
Leczyło mnie czterech psychiatrów i kilku psychologów - efekt jest taki, że po 15 latach ciągle jestem w lęku. Owszem radzę sobie ale wiem, że gdyby tych lęków nie było to radziłbym sobie dużo lepiej i byłbym szczęśliwszy.
Postanowiłem więc wygrać z tą chorobą. Ludzie wychodzą z raka i AIDS, dlaczego ja nie mam wyjść z lęków? Nie widzę powodów dla których miałoby mi się to nie udać. Nie znam się na lekach. Staram się zażywać ich jak najmniej bo żaden nigdy mi nie pomógł naprawdę. Niektóre mnie usypiają inne nadmiernie pobudzają, żadne nie likwidują lęków. Dwa razy w życiu pokonałem tę chorobę. Ona jednak wróciła, kiedy w moim życiu działo się coś co jej na to pozwoliło. Szukam więc tego czegoś spisując swoje wspomnienia. Kiedy to znajdę zmierzę się z tym.
Jeśli chodzi o lekarzy psychiatrów to, do żadnego nie mam zaufania oni nie potrafili mnie wyleczyć. Być może jest gdzieś jakiś lekarz, który leczy z lęków ale ja go jeszcze nie spotkałem.
Na temat terapii mogę powiedzieć tyle, że jest to rzecz bardzo bolesna a jednocześnie bardzo skuteczna. Brałem udział w kilku ale i one mi nie pomogły do końca bo bałem się otworzyć a psycholodzy nie potrafili ze mnie nic wydusić. Chętnie poszedłbym i pewnie pójdę na ostrą terapię ale nie teraz bo teraz mam problemy z przemieszczaniem się a w mojej miejscowości takich terapii nie ma.
Co do bezpiecznych miejsc, to owszem mam je a raczej miałem bo teraz kiedy choroba dopadła mnie po raz trzeci to ataki mam wszędzie i sa nieprzewidywalne tak jak u Ciebie.
Mam też takie które mogę przewidzieć, na przykład zawsze mnie łapie w podróży i przez to zacząłem się bać jeździć. Kiedyś uciekałem przed lękami. Dziś wręcz staram się je wywoływać. Ataki są nie przyjemne, bolesne, upokarzające, osłabiające, straszne itd, ale nie są wieczne!
Ja po ataku czuję się świetnie a atak trwa zaledwie kilkadziesiąt minutek. Najgorsze jednak ostatnio jest to, że nie mogę wywołać pełnego ataku, takiego mocnego, po którym wracam do zdrowia i cała reszta dnia jest świetna. Dziś mam ataki słabsze ale częstsze, dłuższe i niekończące się.
Pozbędę się ich bo tak chcę!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
09 wrz 2011, 15:26

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez Czapla 23 wrz 2011, 23:00
Spylacz napisał(a):[...] Kiedyś uciekałem przed lękami. Dziś wręcz staram się je wywoływać. Ataki są nie przyjemne, bolesne, upokarzające, osłabiające, straszne itd, ale nie są wieczne!
Ja po ataku czuję się świetnie a atak trwa zaledwie kilkadziesiąt minutek. Najgorsze jednak ostatnio jest to, że nie mogę wywołać pełnego ataku, takiego mocnego, po którym wracam do zdrowia i cała reszta dnia jest świetna. Dziś mam ataki słabsze ale częstsze, dłuższe i niekończące się.
Pozbędę się ich bo tak chcę!


No tym to mnie zabiłeś! :shock: Czy wywołujesz je dlatego że czujesz sie po nich świetnie czy dlatego, by udowodnić, że masz nad nimi całkowitą kontrolę, to znaczy że możesz je jednocześnie wywołać więc i pozbyc się ich??

Ja po ataku czuje się źle. Pozostaje ten tzw. osad polękowy i strach przed kolejnym :?

Moja nerwica przechodzi różne etapy albo stadia jak kto woli. Ostatnio pojawia mi się silny lęk, ale wykonuję z nim wszystkie normalne czynnności, typu prowadzenie samochodu, gotowanie, przygotowywanie się do pracy. Mam genialna umiejetność podzielności uwagi... Jakiś czas temu miałam momentalnie skok ciśnienia, a teraz na przykład mam skok pulsu, tyle że puls to momentalnie obniżam bez wysiłku a z ciśnieniem walczyłam nawet kilka godzin..

Ja nie jestem pewna czy można się pozbyć ataków, bo się tego chce, gdyż uważam, że ataki lęku nie pojawiają się dlatego bo to my je chcemy, tylko na skutek różnych splotów wydarzeń połączonych z konstrukcja naszej psychiki..

Piszesz, że ludzie wychodzą z raka... Ja w jednej z firm gdzie pracuję dostałam w marcu tak silnego ataku paniki i skoku ciśnienia, że nie byłam już w stanie nad tym zapanować. Jest tam lekarz bo to firma farmaceutyczna. Dał mi coś na uspokojenie i spokojnie rozmawiał by mnie wyciszyć, a ja wpadłam w amok i trajkotałam, że mam na pewno raka nadnerczy albo czegoś innego. Wtedy spojrzał na mnie i powiedział: "Wie pani co? Ja bym sto razy bardziej wolał guza nadnerczy bo jego się wycina, zazwyczaj jest łagodny i wraca się szybko do zdrowia, a nerwicę leczy się latami i do tego nie zawsze ona mija..." Nigdy nie zapomnę tych słów.. Dzisiaj jest koniec września, to było na początku marca, minęło siedem miesięcy od tamtego ataku, a ja dalej z tym żyję..
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez Spylacz 23 wrz 2011, 23:29
Może źle się wyraziłem pisząc, że je wywołuję. Wcale ich nie chcę. Wywołuję rozumiem tu jako nie uciekanie od sytuacji lub miejsc, w których jestem pewny, że mnie złapią. Kiedyś ciągle uciekałem. Kiedy jednak sytuacja nie pozwala mi uciec, tak jak na przykład dziś, kiedy wiozłem człowieka na pociąg, wtedy lęki mnie dopadają. Jeśli uda mi się ich nie powstrzymać i wytelepią mnie porządnie, wtedy kończą się i czuję się świetnie. Osad polękowy miałem w czasie pierwszej choroby dziś jest inaczej. Dziś po ataku wszystko przechodzi dlatego niemal je wołam aby w końcu przyszły, abym nie trwał w lęku przed lękiem, bo ten jest paskudą, tylko abym przeżył lęk i miał święty spokój.
Nie jestem jednak aż tak wielkim bohaterem. Dziś mając tyle ataków za sobą też potrafię wpaść w panikę. Ostatnio wysiadłem z busa, opisałem to w tym wątku:
post649158.html?hilit=uciekanie#p649158

Na temat lekarzy nie chętnie się wypowiadam, nie wierzę w nich, to tylko ludzie wspierający się wiedzą medyczną nauki, która jeszcze nie odkryła wszystkich elementów i nie rozwikłała wielu zagadek. Oni nie wiedzą wszystkiego. Bardziej skłonny byłbym zaufać Stwórcy niż im.

-- 23 wrz 2011, 23:31 --

Aha jeszcze jedno: pozbyć się ataków można tylko wtedy kiedy się chce a nie wtedy kiedy się nie chce i godzi na nie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
09 wrz 2011, 15:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez lemac 23 wrz 2011, 23:53
Gratuluję - chyba tu jest więcej takich czytelników jak ja.Czytam te wypowiedzi niczym najciekawszą powieść i nie mogę doczekać się dalszego ciągu.Życzę aby to pisanie nie poszło na marne i żeby pomogło w przezwyciężeniu choroby.

-- 23 wrz 2011, 23:55 --

Czekam na dalszy ciąg opowiadania.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
31 sie 2011, 21:52

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez Czapla 23 wrz 2011, 23:58
To rzeczywiście źle Cię zrozumiałam z tym wywoływaniem atków. Poczytałam Twój wątek o uciekaniu. Patrz, a ja nie uciekam. Nie bardzo też wiem dlaczego. Pamiętam jak dopadł mnie straszny, ale to straszny lęk w hipermarkecie, zaczęło mna telepać, dusiłam się, ale wszystko stłumiłam w sobie. Miałam ochotę krzyczeć "ratunku", "pomocy", "karetkę", ale ścisnęłam to w sobie i na zewnątrz wyglądałam jak normalna osoba robiąca zakupy z kartką w ręku. Ja już wiem z mojej terapii poznawczo - behawioralnej, że nie dam rady pozbyć się lęku przy pomocy tzw. rozpraszania myśli. Tak jak napisałam wcześniej przy najgorszych atakach nie uciekam, nie wycofuje się, nie uzewnętrzniam tego, co mnie w środku morduje. Doznaję strasznego lęku i wykonuję zwykłe czynności. Niezwykła podzielność uwagi. Ja potrafię dostać ataku podczas prowadzenia lektoratu: panuję nad słowem, kontroluję ruchy, mówię z sensem, a w środku wyję ze strachu i mam ochote uciekać. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Jak zostaję sama z dziećmi, bo mąż wyjeżdża, to nie pozwolę sobie na "luksus" w postaci uzewnętrzniania lęku. To jest dla mnie straszne cierpienie..
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez Noopii 24 wrz 2011, 04:32
Wie ,że jak dostaję napadu lęku ostrego to nijak tego nie ukryje..rozpraszanie myśli?nic nie pomaga..trzęsie mną..słabo mi..nie jestem w stanie wykonać jakiejkowiek czynności..biorę leki i wtedy mija..zdarza mi się to sporadycznie,ale jest czystą męką.
Noopii
Offline

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez dolomit 24 wrz 2011, 09:08
Fantastycznie opisujesz to, czego ja nie potrafie.
Ja nie mam pojedynczych ataków paniki. Ja mam jeden wielki ciągły nieprzerwany lęk od 4 lat zarówno w dzień jak i w nocy ( uwierzcie mi-przez sen, nawet ten wywołany prochami-czuję go )
Choruję na CHAD , ale nie jestem tego taki pewien.
Rozwalił mnie lekarz na komisji ZUS....."to czego Pan się tak własciwie boi?"...no coments. Pytanie idioty zważywszy na okoliczności.
Gdybym wiedział "czego" przestałbym mieć lęki w ciągu godziny....
Lęk , który mnie niszczy 24 godz/dobę jest tak nasilony, że nawet bardzo stresujące sytuacje, takie na krawędzi wytrzymałości dla zdrowego człowieka, nie wywołują już na mnie większego wrażenia czy nasilenia objawów .Myśle , że osiągnąłem juz najwyższy pułap lęku.
Czarno widzę swoją przyszłość, poniewaz próg mojej wytrzymałości został już niebezpiecznie przekroczony...
Czekam na ciąg dalszy opowieści czy też rozprawy z lękiem.
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 sie 2011, 09:29

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez Spylacz 24 wrz 2011, 23:45
Ostatnio byłem trochę zajęty innymi sprawami i nie miałem czasu opisać dalej swojej historii. Poza tym doszedłem w niej już do momentu pierwszego wyzdrowienia. Moment ten był dla mnie jednocześnie bardzo smutny i na dzień dzisiejszy nie jestem gotowy aby zdarzenie, które mną wstrząsnęło opisać choćby tak dokładnie jak tę operację. Kiedyś może to zrobię , może uda mi się opisać coś najbardziej bolesnego w życiu, na pewno jednak nie teraz. Teraz zrobię to bardzo ogólnikowo i może mi wystarczy, jeśli nie to kiedyś do tego wrócę.

Powiem Wam, że to opisywanie i analizowanie jednocześnie mojej lękowej historii przynosi taki efekt jakiego się spodziewałem. Zaczynam być coraz twardszy wewnętrznie i mogę dzięki temu zająć się sprawami, które od tygodni odkładałem przez lęki. Ponad dwa miesiące jestem w lęku i nie wiele mogę zrobić poza ucieczkami, ale to się zaczyna zmieniać. Zaczynam działać. Jutro wybieram się na wycieczkę do innej miejscowości. Jest to takie specjalne wywołanie lęków, o których pisałem. Będę w domu dopiero wieczorem i wtedy wezmę się za dalsze spisywanie wspomnień. Będzie jeszcze jedno traumatyczne zdarzenie, po którym miałem potężne problemy, ale to za kilka dni

Czapla jeśli nie uciekasz to chylę czoła. To co piszesz o tym, że w czasie ataku wykonujesz swoją pracę, dla mnie jest nie do pomyślenia. Owszem bywało tak, że lęk dopadał mnie w pracy przy kliencie. Wtedy też musiałem podzielić się na dwie części, jedna zajmowała się klientem a druga lękiem ale to jest bardzo trudne.

Noopi Masz szczęście, że leki Ci pomagają. Ja w czasie napadu lęku nie mogę wziąć leku bo się go boję.

Lemac Ciąg dalszy już wkrótce, a pisanie chyba pomaga.

Dolomit Wiem o czym piszesz pisząc o nie przerwanym lęku. Miałem taki też i wkrótce go opiszę, to dopiero była jazda. Dzień i noc, jawa czy sen, zawsze lęk!
"Gdybym wiedział "czego" przestałbym mieć lęki w ciągu godziny...." - i tu mamy takie samo zdanie! Ja właśnie próbuję przeanalizować swoje życie i dowiedzieć się czego się boję. Prawdę mówiąc wiem już czego. Zawsze wiedziałem... Chcę jednak tym razem wyjść z choroby na dobre dlatego szukam czegoś ukrytego. Ta choroba sprytnie chowa swoje przyczyny. My dobrze wiemy o co chodzi ale za żadne skarby nie przyznamy się do tego przed nikim:) Ja spróbuję to zrobić.

Pozdrawiam Was i życzę niedzieli bez lęków.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
09 wrz 2011, 15:26

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez fiolka34 25 wrz 2011, 00:02
Spylacz po tych atakach funkcjonujesz?ja jestem wypompowana na maksa :?

-- 25 wrz 2011, 00:02 --

ps,czekam także na dalszy ciąg :smile:
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez Spylacz 25 wrz 2011, 00:07
Kiedyś też po nich ledwie żyłem. Teraz jednak coś się odmieniło i po atakach czuję się znakomicie.

-- 25 wrz 2011, 00:09 --

Problem w tym, że one same są koszmarem, ale jak mijają ja jestem w dobrym nastroju. Problem kiedy nie mijają, kiedy mnie łapią za słabo, wtedy są dłuuuuuuuuuuuuugie i męczące , ale jak mnie trzepną solidnie to jest ok.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
09 wrz 2011, 15:26

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez fiolka34 25 wrz 2011, 00:10
to przyszło z czasem czy po jakiejś terapii?
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez Spylacz 25 wrz 2011, 00:14
Kiedy mi się robi słodko w ustach, kiedy serce wali jak młot pneumatyczny,kiedy oddech staje się krótki i szybki, kiedy tracę ostrość wzroku i cały drżę pocąc się, kiedy boję się jak nie wiem co, to się cieszę bo wiem, że za kilka minut będę młodym bogiem :)

-- 25 wrz 2011, 00:15 --

Byłem na dwóch terapiach grupowych i na indywidualnej. Po samych terapiach nie przeszło ale chyba odmieniło formę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
09 wrz 2011, 15:26

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

przez fiolka34 25 wrz 2011, 00:16
rety nieźle a ja po takim czymś wypompowanym flakiem :?
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Lęki teraz wy się bójcie - idę po was!

Avatar użytkownika
przez Spylacz 25 wrz 2011, 00:17
Też kiedyś tak miałem, że byłem nie do życia, dziś jest tak jak piszę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
09 wrz 2011, 15:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 40 gości

Przeskocz do