nerwica a rodzina...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Patrycja 27 sty 2006, 13:04
najlepsze co przeczytałam z tego wątku to to,że jednej z Was teściowa powiedziała,że powinna blizniaki urodzić to przestanie o GŁUPOTACH mysleć. JEEEZUUU! Albo to,że na pasterkę nie idzie,bo LENIWA,na koncert,bo jej sie NIE CHCE. Dodając własne doświadczenia stwierdzam fakt: zdrowi ludzie nie tryle co nas nie rozumieją,oni NIE CHCĄ nas zrozumieć. Nie chcą poczytać sobie,wysilić się,bo przecież oni WIEDZĄ,że to jest to i to a nie jakaś tam wymyslona porzez głupich psychiatrów (co za kasę wszystko powiedzą) nerwica. A wogóle co to jest nerwica? dzisiaj każdy ma nerwicę-dobra wymówka. Tylko gdyby oni pojeli JAK silny jest to lek,że człowiek woli się ośmieszyć,rzucić studia,pracę zrobić cokolwiek żeby go nie czuć,gdyby tylko zainteresowali się tym,poczytali trochę... ale po co? Przecież oni wiedzą,że to zwykłe lenistwo. :evil: grrrrrr
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Avatar użytkownika
przez KOREK 27 sty 2006, 15:36
Patrycjo a jak ci sie to podoba;Dwa lata temu kumpel miał mi załatwic pracę.Juz wszystko było na dobrej drodze.Dopiete prawie na ostatni guzik.A pan KOREK siedział w domu i modlił sie po nocach,zeby z tego nic nie wyszło.Bo trzeba by było tam dojechac,bo byli tam inni ludzie,bo....Kto nie przezył nie zrozumie....niestety.PS."Na szczescie"nic z tego nie wyszło. :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Avatar użytkownika
przez innge 28 sty 2006, 09:04
melissaa napisał(a):niestety ja tez nie mam oparcja w nikim jestem w tym sama:((..


melissaa, KOREK i ..., myslicie, ze to jest powod, przez ktory tak ciezko jest sie z niej wyleczyc? czy moze jest to przyczna wywolujaca chorobe?
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez KOREK 28 sty 2006, 12:43
innge to jest chyba takie" błedne koło"?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Avatar użytkownika
przez Patrycja 28 sty 2006, 12:53
Właśnie trzeba coś z tym robić. No bo Melissa poszła na zajęcia (super trzeba się przełamywać),ale jak np. ma przygotować się do nich,bądż skoncentrować na wykładzie skoro tyle silnej woli musi wyłożyć w samo wyjście. Tyle odwagi i determinacji,żeby wogle na te zajęcia pojechać? Ja po zajęciach byłam tak wyczerpana fizycznie i psychicznie,ze nie miałam siły się uczyć. to był skutek ogromu adrenaliny,która przepływała przez moje ciało z błahych powodów: wyjście,dojazd,siedzenie na zajeciach. samo siedzenie już o skupieniu i nauce nie myslałam. Korek! rozumiem Cię dokładnie strach może paraliżować w ten sposób,że pragniemy rzeczy dla nas niekorzystnych,byle tylko go nie czuć. Dlatego uważam,że potrzeba nam terapii,bo tylko to pomoże nam sobie z tym radzić. No i takich forum jak te i przedewszystkim kontaktu z takimi samymi ludzmi,by zrozumieć,że nie jest się samym i nienormalnym. Ja narazie "demaskuję" się na forum (bo brak mi odwagi w rzeczywistości),ale mam nadzieję,że kiedyś się zbierzemy i spotkamy!
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Avatar użytkownika
przez KOREK 28 sty 2006, 13:00
Nic dodac nic ująć.Jest dokładnie tak jak piszesz Patrycjo.
Ostatnio edytowano 28 sty 2006, 14:41 przez KOREK, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Avatar użytkownika
przez innge 28 sty 2006, 14:09
Patrycja napisał(a):ale jak np. ma przygotować się do nich,bądż skoncentrować na wykładzie skoro tyle silnej woli musi wyłożyć w samo wyjście. Tyle odwagi i determinacji,żeby wogle na te zajęcia pojechać? Ja po zajęciach byłam tak wyczerpana fizycznie i psychicznie,ze nie miałam siły się uczyć


...takie ciagle kontrolowanie siebie... opanowywanie... walczenie... zabiera mi prawie 100% energii... i szczerze mowiac zupelnie mi nie pomaga :roll: nastepnym razem jest jeszcze gorzej albo co najwyzej tak samo zle :cry: ... w moim wypadku metoda np. wychodzenia z domu na poczatku na krotko, a potem coraz dluzej... zupelnie sie nie sprawdza... potrzebuje jeszcze dluzszej izolacji po takiej probie, zeby zregenerowac organizm... czy umysl- jak kto woli... nie znam zadnej dobrej metody wyjscia z tego impasu... :roll:
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez KOREK 29 sty 2006, 03:04
innge pisze:"....w moim wypadku metoda np.wychodzenia z domu na poczatku na krotko,a potem coraz dłuzej.....zupełnie sie nie sprawdza...."No w moim przypadku takie wychodzenie dla samego wychodzenia tez sie nie sprawdzało.Wychodzenie tylko po to by "walczyc z lękiem' i myslenie o tym cały czas podczas pobytu poza domem.Ja starałem sie zawsze wyjsc "po cos".Po to aby wyniesc smieci,nawet po zapałki do kiosku.Wyjsc w jakims scisle okreslonym celu.Na poczatku szło opornie,pozniej coraz lepiej a teraz....juz jest OK.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Avatar użytkownika
przez innge 29 sty 2006, 09:28
KOREK napisał(a):zawsze wyjsc "po cos".Po to aby wyniesc smieci,nawet po zapałki do kiosku.Wyjsc w jakims scisle okreslonym celu.


...niestety to tez nie pomaga :cry: dlugosc pobytu po za domem czasem nie ma zadnego wplywu... wracam z takim samym kacem :roll:
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez Olka 29 sty 2006, 14:56
innge napisał(a):
KOREK napisał(a):zawsze wyjsc "po cos".Po to aby wyniesc smieci,nawet po zapałki do kiosku.Wyjsc w jakims scisle okreslonym celu.


...niestety to tez nie pomaga :cry: dlugosc pobytu po za domem czasem nie ma zadnego wplywu... wracam z takim samym kacem :roll:

Innge.........Twoj poziom lęku nie obniza sie wraz z czasem przebywania w tej sutuacji, ktorej sie boisz? ciagle jest tak wysoki?
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez innge 30 sty 2006, 10:03
Olka,
... hm... generalnie odpowiedz brzmi: tak...

ale... potrzebuje troche czasu, zeby sie zastanowic i dac, i tobie i sobie, uczciwa i cokolwiek wyjasniajaca odpowiedz :roll:

meczy mnie przebywanie po za domem... to wiem na pewno... jak sobie przypominam (bo teraz prawie w ogole nie wychodze z domu :? ) to bylo to tak, jak z jazda winda... to znaczy... kazda chwile odliczalam jak kolejne mijane pietra winda... i nie mialo to znaczenia czy byly to minuty czy godziny... wykorzystywalam kazda mozliwa okazje, zeby sie izolowac i tym samym: choc troche uspokoic. to tak troche, jak marzysz o przerwie, zeby potem spedzic ja cala w toalecie... w szkole jeszcze, pamietam, wychodzilam prawie na kazdej lekcji... bo po prostu tego potrzebowalam :roll: nie wiem, czy cokolwiek ci wyjasnilam... nie wiem... w obecnym momencie juz niczego nie jestem pewna...

...moze za jakis czas bede mogla jasniej, lepiej i wiecej o tym napisac :?.....
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez bibi 30 sty 2006, 10:47
Twoj poziom lęku nie obniza sie wraz z czasem przebywania w tej sutuacji, ktorej sie boisz? ciagle jest tak wysoki?


To ciekawe, u mnie sie obniza. Dlatego już spokojnie eksperymentuje.
W danej sytuacji dochodzi do jakiegoś szczytu lęku, utrzymuje się to przez jakąś godzinę ( czasami krócej) a potem spada, a ja mam następne doswiadczenie za sobą. Ale potem jestem tak wyczerpana!!!
W końcu od tych ataków się ucieka, a ja je sobie na siłe ,świadomie serwuję. chyba chora jestem. ale wiem że na nie ktore rzeczy już mnie stac
Ostatnio edytowano 30 sty 2006, 12:30 przez bibi, łącznie edytowano 1 raz
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Olka 30 sty 2006, 12:27
No własnie Bibi u mnie tez spada.....im dłuzje jestem w danej sytuacji, tym mniej sie boje:) Zreszta jest taka metoda zwalczania lęków- wytrzymac w danej sytuacji tak długo, az lęk minie:) Ja mogłam ta metode stosowac.......... Innge nie bardzo wiem co Ci doradzic... :cry:
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez anjjjja 30 sty 2006, 16:53
witajcie kochani ,nikt nas nie rozumie to prawda ! Ja wiem ze wykanczam najblizsze otoczenie swoimi zachowaniami i czesto zastanawiam sie czy nie wyjsc z domu i do niego nie wrocic ,poniewaz jest mi to mowione na glos,wiem ze przy tej nerwicy jest ciezko ze mna wytrzymac ,wiec zadaje sobie pytanie czy warto ich dalej narazac?,moj maz tez stal sie niesamowicie nerwowy i caly czas podkresla ze to przezemnie :cry:
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
28 sty 2006, 22:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do