nerwica a rodzina...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 25 sty 2006, 10:53
Niestety moja rodzinka nie uznaje czegos takiego jak nerwica. Są to wymysly, fanaberie, lenistwo, fochy, i.t.d. Poza tym niestety, ale osoba z nerwicą jest dla mojego ojca osobą chorą psychicznie, a jak on zawsze powtarza w jego rodzinie tego nie było i nie będzie, mam mu nie przynosic wstydu i nie rozpowiadać o tym nikomu. Sporo przykrych słow zawsze usłyszę od ojca, który nie znosi jak slyszy, ze gdzieś nie pójdę sama, bo zrobi mi się słabo. Koronnym argumentem ojca jest zawsze: zero komputera, picie codzienne mleka i nie będzie problemów z zdrowiem. Na same te slowa mnie juz ciśnienie skacze w górę...
Na szczęście jest mój partner, na którego mogę liczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 25 sty 2006, 11:14
Staram się przełamywać na siłę lęki.
Z psami wyjść musze. Jeśli źle się czuję to idę z nimi bliziutko, na kilka minut.
Do sklepów, marketów staram się iść z drugą osobą. Po drodze rozmawiam, więc zapominam o lęku, bo kieruję mysli na inne tory.
Z reguly napadów lęku dostaję jak mam iść sama coś załatwić lub sama na jakiś spacer i.t.d. Więc wolę aby wtedy szedł ktoś ze mną.
Najłątwiej mi to wychodzi jak jestem na coś zła, lub ktoś mnie zdenerwuje, bo wtedy nie myślę o panice tylko o tym, że ktos mnie totalnie wkurzył i jakos z rozpedu załatwiam wszystko sama :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Avatar użytkownika
przez marghe 25 sty 2006, 11:29
Staram się Was zrozumieć...piszę "Was", bo nie mam pojęcia czy zaliczam się go osób posiadających nerwicę lękową. Jedyne czego się boję, to wymiotów. Mam wtedy drgawki całego ciała, w głowie tysiące myśli o zatruciach, mdłościach, złym samopoczuciu...potem muszę lecieć do kibelka (trochę rozstraja mi się przez to żołąłdek), czasami nawet 3-4 razy w ciągu nocy. Często jest mi przy tym słabo, nie mam siły się wyprostować. Bardzo często też muszę ziewać, tak jakbym miała za mało tlenu, często połykam ślinę i strasznie się przy tym męczę. Takie samopoczucie towarzyszy mi też jak się czymś bardzo przejmuję, jak coś ważnego dzieje się w moim zyciu - typowo stresowe sytuacje.

Nie wiem do czego zaliczyć mój stan.

Co do Waszych lęków, spróbujcie mi wyjaśnić czego się boicie? Jeżeli chodzi o wyjście z domu, odebranie telefonu itd., to co jest w tym tak strasznego? Czy jest to lęk bliżej nieokreślony czy tyczy się czegoś konkretnego: że ktoś Was napadnie na dworze, że zadzwoni jakiś zboczeniec...przepraszam, jeśli tylko ja tego nie wiem i proszę o rozjaśnienie mojego umysłu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
23 sty 2006, 19:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez innge 25 sty 2006, 11:39
marghe, ...wlasnie najwiekszy problem jest w tym, ze u mnie jest to lek zupelnie nieokreslony, iracjonalny i obezwladniajacy... :?
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez marghe 25 sty 2006, 11:42
Cholera... to straszne! Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Szczerze współczuję...nawet nie wiem co napisać. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
23 sty 2006, 19:28

Avatar użytkownika
przez agnes635 25 sty 2006, 12:19
Dla większości mojego otoczenia to jest nawet zabawne np.że boję się 3km tunelu,że nie wsiądę do windy itp.Dla niektórych leniwa bo nie chciało mi się iść na pasterkę gdzie był tłum ludzi,dla innych zdewociała bo nie chciałam pójść na koncert Ingrid.Dla wielu ludzi jestem dziwna bo nie jestem taka sama jak oni ale najważniejsze że mój kochany mąż wie o co chodzi i do niczego mnie nie zmusza a w najgorszych chwilach bardzo pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 25 sty 2006, 12:22
Lek irracjonalny, zupełnie bez podstaw . Tak naprawdę to w sumie nie wiadomo czego dotyczy. Wiem tylko, że boję sie zemdleć na ulicy i tyle. To jakaś nagłą panika, strach i nie wiem dlaczego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Avatar użytkownika
przez innge 25 sty 2006, 12:25
agnes635 napisał(a):np.że boję się 3km tunelu,że nie wsiądę do windy itp.
(...)Dla wielu ludzi jestem dziwna bo nie jestem taka sama jak oni ale najważniejsze że mój kochany mąż wie o co chodzi i do niczego mnie nie zmusza a w najgorszych chwilach bardzo pomaga.


rzeczywiscie z tymi tunelami jest okropnie :( ja tylko odliczam na scianach tunelu ile do konca, a przed wjazdem do niego bezwarunkowo musze wiedziec jakiej jest dlugosci i ciagle pytam: ile jeszcze do konca...

i widze, ze obydwie mamy szczescia, ze mamy kogos kto odpowiada na te pytania ;)
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez Olka 25 sty 2006, 12:34
Aniolek_74 napisał(a):Lek irracjonalny, zupełnie bez podstaw . Tak naprawdę to w sumie nie wiadomo czego dotyczy. Wiem tylko, że boję sie zemdleć na ulicy i tyle. To jakaś nagłą panika, strach i nie wiem dlaczego.

W nerwicy czesto tak jest- najpierw wystepuje lęk uogólniony ( to własnie ten o ktorym piszesz) poźniej ten lęk sie umiejscawia lub uprzedmiotawia i powstaja rożnego rodzaju fobie. Aniołek proponuje terapie:) Powinna pomoc w pozbyciu się tych leków:)))))
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 25 sty 2006, 12:57
Wybieram się , wybieram, tylko pytanie, jak tam dojsć :)))
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Avatar użytkownika
przez Olka 25 sty 2006, 13:05
Aniolek_74 napisał(a):Wybieram się , wybieram, tylko pytanie, jak tam dojsć :)))

choćbys sie miała podpierać bodą i iść na czworaka......... :lol: :lol: inaczej nic sie nie zmieni, a tego chyba nie chcesz.....
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Olka 25 sty 2006, 13:27
Pomijajac to ze nieleczona nerwca sie pogłębia i tak jak napisała melisska z roku na rok jest coraz gorzej, to w dodatku człowiek utrwala sobie pewne myslenie i pewne zachowania, ktore potem bardzo trudno zmienic...........im dłuzej to odwlekamy, tym bardziej wchodzi nam to w krew, człowiek sie szybko uczy!!!!!
Ale na pocieszenie - nowych zachowan i nowego myslenia tez dosyc szybko sie uczy:)))))) Tylko ktos musi nam wskazac co mamy zmienic i jak mamy zaczac myslec!!!!!
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 25 sty 2006, 14:29
Olka napisał(a):
Aniolek_74 napisał(a):Wybieram się , wybieram, tylko pytanie, jak tam dojsć :)))

choćbys sie miała podpierać bodą i iść na czworaka......... :lol: :lol: inaczej nic sie nie zmieni, a tego chyba nie chcesz.....


Kurde, jak to całe 4 ulice dalej :( gdyby tam można było chociaż iść z psem to spokojnie, ale raczej nie wypada ... A że sama ten kawałek przejde to w to jakoś nie wierze...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Avatar użytkownika
przez KOREK 25 sty 2006, 14:33
Musisz sobie jakos to jakos zorganizowac bo za rok/moze szybciej/nawet pies Ci nie pomoze.Wiesz to "dranstwo"lubi sie rozwijac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do