nerwica a rodzina...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez mlodaa91 22 lut 2007, 21:08
u mnie to różnie. Wydaje mi się że Mama mnie rozumie ( ona wie że mam nerwicę ) ale często od rodizny słyszę porady ' zajmij się czymś'' nie myśl o tym' ' będzie dobrze' .... nie za bardzo to pomaga :(
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 lut 2007, 19:44

Avatar użytkownika
przez maiev 22 lut 2007, 21:10
mlodaa91 napisał(a):często od rodizny słyszę porady ' zajmij się czymś'' nie myśl o tym' ' będzie dobrze'

im pewnie też jest ciężko - i czasem nie za bardzo wiedzą co powiedzeć i zrobić . U mnie jest tak samo ale już im nie mam tego za złe, chociaz to denerwujące.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez mlodaa91 22 lut 2007, 21:18
wiem że jest im ciężko, na szczeście wszyscy już 'wiedzą o co chodzi' gdy zaczynam się źle czuć. w 99% wywołane jest to nerwicą. dlatego czasami, jak już gdzieś pisałam, 'otrzeźwienie' ( może być nawet podniesinie głosu albo pokazanie że 'nie ma się czego bać', wytłumaczneie mi że to jest wywołane nerwami ) przez moją Mamę często pomaga :)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 lut 2007, 19:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 24 lut 2007, 02:20
Atkaa-dzięki za rade chyba zaczne z nimi rozmawiać łagodniej.Jeszcze raz wielkie dzięki ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Atkaa 25 lut 2007, 12:19
człowiek nerwica
spoko, tak naprawdę, to nie oni radzą sobie z Tobą tylko Ty możesz przypisać sobie sukces radzenia sobie z nimi. To oni nie potrafią Cię zrozumieć i odpowiedni się Tobą zaopiekować, bo wiadomo, każdy z nas bez względu na stopień poradności i ambicje, nie obejdzie sie bez pomocy bliskich. Najczęściej są to osoby zamieszkujące z nami i to właśnie one powinny nas wspierać najbardziej. My, czekając na zrozumienie bliskich - jak małych dzieci, bierzemy ich pod swoja opiekę. Całkiem nieświadomie ale jakże odpowiedzialnie prawda? :D Zawsze powtarzam, że jestemśmy cenni i wyjątkowi :mrgreen:
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

przez FiRe86 25 lut 2007, 13:02
Mnie bardzo szanuja i pomagaja mi bo byli ze mną u psychiatry i widzieli co sie działo
Życie jest piękne i cudowne,
Lecz nerwica jes tylko utrusnia,
Warto ją pokonać dzielnie... :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lut 2007, 12:02
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Dorot 26 lut 2007, 14:15
u mnie jest gorzej bo caly czas jest tak ze cokolwiek powiem , ze źle sie czuje itp , to zaraz komentarz " przestan , co ty gadasz" " o ludzie znowu cos" ale poprostu cichy smiech typu " no nei juz nei moge z toba " i jak tu sie potem dalej nei dolowac :(
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez IceMan 26 lut 2007, 20:04
Dobrze jest, jeśli rodzina rozumie, lub choć chce zrozumieć sytuacje. Najgorsze są ignorancja, szydzenie i durne komentarze.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Mona75 28 mar 2007, 08:22
Ja miałam idealne dzieciństwo. Aż zbyt idealne. Moje zdanie zawsze było święte, to co robiłam zawsze było dobre. Nie miałam żadnych obowiązków, a jako sprzymierzeńców babcię i dziadka. Nikt nawet głosu na mnie nie podnosił. A potem zaczęła się dorosłość. I pierwsze doły. Ludzie podważali moje zdanie, krytykowali mnie. Nie umiałam sobie z tym poradzić i do dzisiaj nie do końca potrafię. Mam 32 lata , a moja mama dzwoni do mnie wieczorami czy szczęśliwie dojechałam z pracy do domu. Nie jestem jedynaczką, mam brata i siostrę, więc nie rozumiem, dlaczego ja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Róża 28 mar 2007, 10:57
Czyli skrajności są niewskazane.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez jjeeewa 28 mar 2007, 19:01
ja też miałam problemy z rodzicami, są nieżyciowo porządni i idealni i tego wymagaja od swoich dzieci - aby były w miarę możliwości nieskazielne... do tego moja mama jest bardzo wierzącą osobą, a ja raczej nazwałabym się poszukującą niż wierzącą. Swoich rodziców zawsze wielbiłam i najgorsze co mogłam to ich zawieść...

I tak sobie myślałam, że to przez nich, że gdyby byli inni... Gdyby byli mniej toksyczni.
I tu przerwała mi moja psychiatra i bardzo mądrze powiedzała:

Każde relacje międzyludzkie (oprócz patologicznych), wszystkie związki, rodziny, przyjaźnie są toksyczne. Problem leży raczej w osobie, która czuje się w danym związku ofiarą i w tym dlaczego tak się czuje.

Rozwiązaniem mojego problemu nie była ucieczka z domu, wyprowadzka czy zmiana w rodzicach. Receptą dla mnie było wzmocnienie własnej osobowości, większa pewność siebie, większa szczerość w relacjach i pozbycie się irracjonalnego lęku przed utrata miłości...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 17:11

przez basia makowska1978 17 kwi 2007, 18:46
Moja rodzina mnie nie rozumie i chyba nie chce tak naprawdę zrozumieć ,mój brat miał mnie za nienormalną dopiero jak u niego wystąpiły lęki to mi uwierzył że jednak nie kłamałam,a przez tyle lat nie miałam od niego wsparcia.Jeśli chodzi o mojego męża to on nie rozumie tej choroby i tak naprawdę nie chce zrozumieć ,mimo że on sam też ma nerwicę i gdyby zainteresowało go to umiałby pomóc i mi i sobie. Ogólnie gdy chodziłam kilka mniesiecy na psychoterapię to kiedyś mi powiedział ze wstydzi się że jego żona chodzi na grupę wsparcia. Wygaduje mi ciągle że jestem smutna,przygnębiona a chodzę taka odkąd moje dziecko zachorowało na raka, bo nie radzę sobie z tym i boję się ze guz się odnowi. Dzieci czują że,coś się z mamą dzieje ale one wiele mi nie pomogą są jeszcze za małe . Czuję że mąż postawił między nami taką barierę nie do przebicia ja nie umiem do niego dotrzeć,bo jak ja coś mówię to on zaraz sie wyłącza świadomie powiedział mi o tym. Wobec czego ja zamykam się w sobie ze swoimi problemami,bo z bratem ani z matką nie mam dobrego kontaktu,z ich powodu mam nerwicę.
Basia Makowska Na nerwice choruję od 2003 roku
Posty
15
Dołączył(a)
15 lis 2006, 22:10
Lokalizacja
Jastrzębie Zdrój

Avatar użytkownika
przez Róża 17 kwi 2007, 19:45
Basiu współczuję ci bardzo.Dobrze wiem jak czuje się człowiek,który musi w sobie wszystko dusić z tego powodu,że najbliższym jest niewygodnie udzielić wsparcia.Zdziwiło mnie jednak to,że nie rozumie cię mąż,chociaż sam ma nerwicę.Może to forma obrony,coś w rodzaju-o czym się nie mówi,to to nie istnieje?Na pewno też przeżył chorobę waszego dzieciątka i próbuje walczyć z tym na własny niezbyt chyba rozsądny sposób.Życzę duuużo zdrówka twoim dzieciaczkom i wam obojgu również.Trzymaj się cieplutko.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez snaefridur 17 kwi 2007, 22:53
Ni cholery.Moja rodzina totalnie nie rozumie(a może nie chce zrozumieć),czym jest depresja.Że to nie jest zwykłe 'nie chce sie'.Że zmieniają sie możliwości poznawcze,pojawia się otępienie,że mogę siedzieć nad książką godzinę,albo dziesięć,a i tak nic z tego nie wyniosę.To traktowanie mnie jak dzieciaka,który symuluje gorączkę,żeby nie iść na klasówkę już mnie nieźle w***** .Najbardziej rozbrajające są teksty w stylu "Przecież,jesteś młoda.Ja w Twoim wieku...".Staram się zrozumieć ,że dla nich to coś nie do ogarnięcia,ale normalny człowiek nie wygłasza sądów o rzeczach o których nic nie wie.Tyle.
snaefridur
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do