nerwica a rodzina...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez toya75 01 sty 2007, 06:00
No w końcu coś optymistycznego :D Głowa do góry i trzymajamy się razem :!: SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU :!:
toya75
Offline

Avatar użytkownika
przez IceMan 01 sty 2007, 13:02
melon napisał(a):Czy myślicie że zdrowe osoby są w stanie przewidzieć co czuje osoba wiecznie żyjąca w strachu i zmagająca się z absurdalnymi lękami

Na pewno nie. Nie poznasz smaku czegoś jeśli nie spróbujesz. Oni tego nie posmakowali i nie mają pojęcia o lękach. Na pewno chcą ci pomóc ale nie rozumieją co naprawdę ci dolega i nie są w stanie wiedzieć jak dobrze pomóc.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 01 sty 2007, 14:33
toya75 napisał(a):SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU Exclamation

Ja też życze Tobe Szczęśliwego Nowego Roku!!!
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wiki86 02 sty 2007, 12:20
mysle ze kazdy chory na nerwica ma ten sam problem ze nikt go nie rozumie :/ ja dopiero na psychoterapi grupowej poczułam sie lepiej gdy tam spotkałam osoby takie jak ja
"Dopóki walczysz jestes zwycięzcą"
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
02 kwi 2006, 21:47
Lokalizacja
Alwernia

przez Jara79 02 sty 2007, 13:37
Witam
Zrozumienie wśród bliskich hmmm. Co innego zrozumienie przez matkę , ojca a co innego przez narzeczoną. Ja leczę się od 4 lat na depresję a od 1,5 (czyli od czasu poznania mojej narzeczonej) mam lęki przed bliskością. To strasznie wredna dolegliwość bo jak wytłumaczyć kobiecie że jak ją "odtrącam" to nie jej wina tylko tego co mi dolega. Często mam tak iż jak mnie złapie lęk to najlepiej schował bym się gdzieś sam ale jak się ma narzeczoną to nie da rady bo odrazu bierze to do siebie i się dołuje a wówczas jeszcze gorzej się czuję. Wielokrotnie prubowałem jej to wytłumaczyć ale jak by do ściany. Początki były najgorsze gdyż jak jej to mówiłem na początku to miała oczywiście swoje wytłumaczenie("widocznie nie pasujemy do siebie lub mam jakąś wadę którą nie akceptujesz") wówczas się dołowała, płakała i takie tam. Teraz już jest nie co lepiej ale jest. Przez 2 miesiące na nowych lekach było ok ale przez Świętami znów powróciły-czasami mam dość wszystkiego jedynie co mnie wówczas trzyma to myśl o bliskich i jak bym ich skrzywdził...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
22 gru 2006, 13:48
Lokalizacja
Gdańsk

przez Lena 03 sty 2007, 19:32
Ja wsrod swoich bliskich tez nie potrafie znalezc zrozumienia... wszyscy w kolo powtarzaja, ze jestem do niczego, ze jestem leniwa i nic nie robie bo tak mi wygodniej, ze mam sie za siebie zabrac albo szukac roboty i sie wynosic z domu (mam 19 lat i przez nerwice nie jestem w stanie skonczyc szkoly sredniej). Nawet moj partner (jestesmy z soba ponad 3 lata), chociaz sam jest chory nie potrafi zrozumiec co ja czuje kiedy mam isc do tej cholernej szkoly i wysluchiwac glupich uwag nauczycieli i kolegow z klasy.
Lena
Offline

przez Paulinka 03 sty 2007, 20:27
nie martw sie poprostu postaraj im sie tego nie okazywac ze sie denerwujesz, wiem co czujesz mam podobnie, mama jak cos wspomne o jakis objawach to odrazu mnie wyzywa, trudne to jest nie jestes sama
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
03 sty 2007, 17:30

co raz bardziej smutna...

przez Cukiereczek1986 07 sty 2007, 01:18
Z moim mężem też czasami nie mogę dojść do porozumienia:(i przez to też się kłócimy...nie potrafi do końca tego zrzumieć...jak ja mogę się czuć...a ja chwilami naprawdę czuję się okropnie teraz znowu zaczoł mi się okropny okres od 2 dni płaczę i użalam się nad sobą.....dziś np położyłam się na łóżku i po 10 min stwierdziłam że na nic już nie mam siły wszystko mnie dobija a na dodatek mój mąż zamiast podejść do mnie usiąść koło mnie spytać się co się dzieje woli siedzieć przed komputerem....po 30 min zlitował się i podszedł z zapytaniem co mi jest...mam nie buczeć i nie wmawiać sobie znowóż jakiś chorób...bo znów zaczynam to samo....czy według was to jest ta pomoc???przecież to jest silniejsze od nas przecież moim marzeniem jest to abym czuła się świetnie mogła chodzić uśmiechnęta a nie ciągle chodzić obolała i mysleć nad tym że teraz to może będzie zawał albo rak...brakuje mi wsparcia z jego strony jak mu o tym mówie to on dalej swoje ojjj bo Ty sobie wmawiasz i tak wkółko ...a to mnei dobija coraz bardziej :( :( :cry:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 sty 2007, 00:48
Lokalizacja
Wrocław

przez tula 10 sty 2007, 20:36
no ja wlasnie sie dowiedziałam, ze sobie" wymyslam" zeby sie wymigac od szkoly, obowiazkow w domu, pracy.ja wiem ze moj chopak nie moze sobie wyobrazi jak ja sie czuje...ale dlaczego nie moz przynajmniej przyjac do wiadomosci ze to ni moj wybor.przeciez gdy mnie poznl nie bylam taka.bylam szczeslia wa , usmiechnieta, wszedzie mnie bylo pelno, robilam tyle rzczy naraz.a przede wszystkim nigdy nie bylam od nikogo zalezna. a teraz gdy pojawila sie choroba, on ma nagle dosyc, wszystko go drazni, nie ma ochoty jechac ze mna do lekarza itp. a przeciez milosc powinna byc na dobre i na zle..a moze si myle?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 sty 2007, 13:09
Lokalizacja
warszawa

niby tak...

przez Cukiereczek1986 11 sty 2007, 10:26
No niby powinna być na dobre i na złe...znaczy ja akurat z tym problemu nie mam że do lekarza ze mna chodzic nie chce sam nawet proponuje zebym poszla zrobila sobie jakies badania albo wybrala sie do psychologa,ale jak trafi mu się zły dzien to nie patrzy na moją chorobe i jak się w danym momencie czuje tylko na mnie najezdza:(przed wczoraj mialam straszny dzien bardzo zle sie czułam bolało mnie serce klatka piersiowa głowa kręciło mi się w głowie i na dodatek nie mogłam nawet spojrzeć na siebie w lustro nie mogłam....płakałam w sumie przez to ze po południu wlasnie sie pokłocilismy w sumie o byle co ale padły takie słowa ze bardzo mnie zraniły..ale pozniej wieczorem probował mi to wynagrodzic w koncu zostawił ten glupi komputer polozyl sie kolo mnie i głaskał mnie po głowie i tulił i co...odrazu poczułam sie lepiej....czyli jednak jak chcą to potrafią....ale jak do nich przemówić....że my miewamy prawie non stop takie samopoczucie...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 sty 2007, 00:48
Lokalizacja
Wrocław

przez elfka88 11 sty 2007, 11:40
Ja chodziłam do dwóch psycholgów jedna bez ogrudek mówiła mi ze lęki to mój wymysł wmawiam sobie coś... Mówiła że mam spojrzeć poztywnie i tego podobne bzdury. Potem poszłam do drugiej bylo lepiej ale wciaz te mysli ze nikt mnie nie rozumie a ona tylko udaje :roll:
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
10 sty 2007, 20:27
Lokalizacja
Wlkp

Czemu ludzie nie mają litości i zrozumienia dla nerwicy?

przez Moniczka 11 sty 2007, 21:52
Moze niepotrzebnie draze temat psychozy i choroby psychicznej, ale dzisiaj ktos z rodziny zrobil mi wielka przykrosc co dalo mi impuls do napisania tego postu..Powiedzialam,ze mam silna nerwice a on na to: "to idz do Tworek do licha!" Tak sie teraz traktuje nerwicowcow.Tworki i Lublince traktuje sie jak miejsca dla nerwicowcow.W ogole nie rozroznia sie nerwicy od powaznych chorob psychicznych.Czym wiec ta nerwica jest?Ujeto ja w klasyfikacji zaburzen psychicznych DSM, a jednoczesnie moj psychiatra mnie gani zawsze jak nazywam zaburzenia lekowe "choroba", powtarzajac ze to tylko zaburzenie zwiazane z obecnie przezywana sytuacja.Inny przyklad: boje sie czasem w silnym leku wychodzic z domu i wtedy zewszad slysze,ze nie zachowuje sie NORMALNIE,jak NORMALNY czlowiek.Wierzcie mi,ze takie odzywki i postrzeganie swiata dobijaja mnie i momentami juz sama mam subiektywne poczucie ciezkiej choroby psychicznej.Jakie macie z tym doswiadczenia...?
Moniczka
Offline

przez hexa 12 sty 2007, 22:07
Ja moge liczyć zawsze i wszędzie na moja Mamę.Ona wie najwięcej o mnie, ale i tak nie rozumie tak do końca.Sama miała nerwice, bardzo silne ataki, ale nie rozumie mojego lęku przed wyjazdem z miasta, i tego dlaczego rzucam studia. Mąż uważa że moje problemy są absurdalne, niezrozumiałe, nie potrafi mi pomóc, nie wie jak nie można wyjechac z miasta, no jak?Ale mam w nim oparcie, w trudnych sytuacjach mówię że sie źle czuje, wtedy przytuli, albo uspokoi. Zauważyłam że czasami lepiej sie czuję jak potraktuje mnie ostrzej niż jak zacznie się użalać nade mną, tak jakbym potrzebowała wstrząśnięcia a nie pogłaskania po głowie. Dziwne ale tak jest.Pozdrawiam nerwusów.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 sty 2007, 08:33

jest źle ,pomocy:(

Avatar użytkownika
przez magosza26 02 lut 2007, 12:48
od kilku dni nie potrafię ruszyć z domu ,jedynie do sklepu wieczorem po żarcie dla moich dwóch kotów..
dwa dni temu mój narzeczony się pogniewał i pojechał do swoich rodziców, od dwóch dni nie odzywamy sie do siebie .. zdenerwował sie na mnie jak nie potrafilam gdzies wyjść coś załatwić.. ,miał prawo ,ale naprawde nie byłam w stanie tam pójść! jestem z nim od ponad 4 lat ,od roku ze mną mieszka i nie raz był świadkiem moich napadów lęku szczególnie przed wyjściem..
a wiecie jak to jest jak się człowiek zasiedzi w domu ..,
na dodatek nie pracuję od ok 3 tyg..,a pracowałam w tzw "intersie rodzinnym".. ,w którym to moja siostra była zdecydowanie faworyzowana ..,ale to długa historia..

nie dogaduje się wogóle z rodziną ,niewiem z jakiego powodu mnie nie akceptują ,pewnie się wstydzą ,że mam TAKIE problemy..udają,że nic sie nie dzieje ,nie dzwonią ,krótko mówiąc mają mnie w dupie ,odwrócili sie ode mnie już dawno.. ,od matki jedynie kiedyś usłyszałam"twój problem idź sie lecz"..,
szkoda tylko,że ona nie zdaje sobie sprawy z tego ,że też jest współodpowiedzialna za moje zerowe poczucie własnej wartości ,nigdy nie można był jej dogodzić ,zawsze można było lepiej ,nigdy nie byłam wystarczająco dobra...


sama tego nie udźwigne ,chodziłam do psychologów różnych ,byłam na 2 terapiach i co ? było na chwile lepiej, a później znów wpadałam w to bagno..

.............najchętniej to skończyłabym ten swój żywot.. ,nie mam pomysłow na swoje dalsze życie czując się jak wielkie NIC..
szkoda,że nie mam nic na sen.. tak na pare dni chętnie bym to przespała..bo na żywca to jest nie do zniesienia wszystko..



:(.............odpiszcie coś prosze ,bo zwariuję..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], Motocyklista i 26 gości

Przeskocz do