nerwica a rodzina...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez scajona 10 maja 2006, 00:30
ja rowniez swietnie cie rozumiem...
ale wiem ze najblizsi cierpia z naszego powodu, wiem rowniez ze tak naprawde nie rozumieja ataku nerwicowego, ale ich najwiekszym bólem jest to ze nie potrafia nam ulzyc w cierpieniu.... wiem ze oni tez przezywaja nasz ból...
...a tak wracając do pracy - nic na siłę, ale powiem ci, ze ze mną bylo duzo gorzej jak siedzialam w domu, mimo lękow znalazlam prace, pierwszy dzien byl koszmarny na poczatku myslalam ze nie dojde na przystanek busowy (myslalam ze mnie zawal lapie,poty, zawroty glowy itp nie ma co opisywac kazdy ma podobnie) potem ze umre w busie i tak do samej pracy, ALE dzis wiem ze to byla dobra decyzja, wiekszosc dnia jestem zajeta, w biegu mozna powiedziec i czuje sie duzo lepiej, niz jak siedzialam w domu i sie zadreczalam ze znowu mnie glowa boli i ze to napeno guz czy tetniak. Dobrym sposobem na natretne mysli lękowe jest ZAJĘCIE sie czyms bardzo absorbującym cala twoja uwage...np praca...
Mi pomogło ;) życze powodzenia i wytrwalosci!!! pozdrawiam
...........w oczekiwaniu na lepsze jutro..............
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
05 gru 2005, 00:45

przez mamukaroli 10 maja 2006, 03:23
To napewno straszne,ale ja mam coś równie cudnego świadome olewanie, specjalnie na złośc, z pełna premedytacją. To jest osoba,na której zawsze najbardziej mi zależało, potrafi się do mnie nie odzywać całymi dniami, mesiącami(mąz), jak mam atak to wychodzi i zostawia mnie z 3 malutkich dzieci samą. To straszne jest, boli i strach jest większy.
Dzieci na tym strasznie cierpią i już widzę po najstarszej wrogie nastawienie do niego.
On wie, i nic go to nie obchodzi...może już.........
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

przez Signum 10 maja 2006, 07:20
Ludzie ktorzy nigdy nie byli w takim stanie jak nerwica-i do tego jakas bardziej zaawansowana-nie sa w stanie zrozumiec...po prostu nie sa!Ja tez,oprocz jednego wyjatku(dziewczyny,ktora akurat studiuje psychologie),nie spotykam sie ze zrozumieniem.Ludzie kompletnie nie zdaja sobie sprawy z sytuacji i wymagaja od czlowieka zeby poradzil sobie sam ze wszystkim i wzial sie w garsc...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 17:18
Lokalizacja
Sam nie wiem skąd...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez deprim 10 maja 2006, 10:09
mam to samo - rozumię po trosze ich. Czy wcześniej moglibyście sobie wyobrazić jak to jest z nerwicą? Ja nie miałem zielonego pojęcia co to. Ale jak nam życ w takim stanie?
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
19 kwi 2006, 20:11

przez anoolka 10 maja 2006, 13:17
witam, że się tak wyrażę, w klubie...

Mnie prochy pomogły stanąć na nogi (dosłownie i w przenośni), wrócić do pracy (którą nie wiadomo jak długo będę miała bo są "przesunięcia kadrowe" :( ) ale nadal miewam napady lęku, poczucia nieokreślonego zagrożenia nie-wiadomo-skąd i widzę jak moja rodzinka, silne osobowości, reagują na to mieszaniną wspólczucia, podejrzliwości, niedowierzania z irytacją włącznie.

A miewam dokladnie tak jak Ty, melon -że ledwie zmuszam się do odebrania dziecka z przedszkola, że nie mogę wejść pomiędzy tłum w kościele itp., itd.
Jeśli stracę pracę, to nie wiem co będzie -bo na samą myśl o tułaniu się między obcymi w poszukiwaniu czegoś robi mi się autentycznie słabo.
Nie wiem,czy zawsze tak miałam, a choroba to tylko nasiliła, ale generalnie nie cierpię niekontrolowanych zmian -i myślę że gnębi to większość osób dotkniętych nerwicą lękową.

Pocieszam się tylko, że to JEDNAK mija, prędzej czy pózniej, ale mija...
I oby nie wróciło...
Trzymam za Ciebie kciuki!
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 mar 2006, 09:21
Lokalizacja
Małopolskie

Avatar użytkownika
przez NcL 10 maja 2006, 13:43
rozumiem cie w 100 % moja kobieta tez wie o mojej nerwicy bardzo widze cierpi z tego powodu ale czasem mowi wlasnie bolesne rzeczy np "niemysl o tym" przejdzie ci albo cos takiego a ja wiem ze to tak szybko nie przejdzie mam rok i pewno jeszcze troche bedzie.. ale mysle ze wylecze sie z tego moja mama dala rade niebieze zadnych lekow ,pracuje od czasu do czasu wypije nervosol i daje rade .... wiadomo ze to juz mamy do konca zycia raczej a mozna tylko ja zaleczyc...3m sie
Avatar użytkownika
NcL
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 20:39

Avatar użytkownika
przez Virginia 10 maja 2006, 14:10
Jest mozliwe zrozumienie przez osoby zdrowe nerwicy. Ja pomagam jak umiem i od poczatku, po protu naciskalam przede wszystkim na aktywne leczenie. Najpierw leki, ktore znaczaco poprawily sytuacje, pozniej terapia.
Teraz staram sie, o idealne warunki, czyli jestem bardziej wyrozumiala i ustepliwa, nie draze, nie zaogniam sytuacji, tak zeby moj facet mial jak najmniej stresu ze mna, zeby byl pewny, ze go kocham nawet z jego nerwica.
Przelom nastapil, kiedy ja sama zaczelam miec nadzieje i wierzyc w to, ze on z tej nerwicy wyjdzie i WYCHODZI!!!!!!!

Po prostu trzeba jak najbardziej uswiadamiac bliskich ludzi czym nerwica jest, bardzo czesto jako osoba zdrowa ma sie bardzo dziwne wyobrazenia na ten temat i po prostu nie przyjmuje sie problemu do wiadomosci.

A trzeba, bo tylko wtedy mozna pomagac.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

przez k@si@ 10 maja 2006, 19:31
...mnie to mają wszyscy za lenia, że spac lubię to fakt, ąle czasem to ja bym z chęcią wolała wyjsc....chocby na spacer....nie rozumieją, że w śnie odnajduję spokój...a jak leżę to mi się nie kręci tak w głowie, nie mrowią aż tak ręce, nie mdleją nogi......
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 maja 2006, 17:39
Lokalizacja
z pokoiku

przez mysia_fisia 10 maja 2006, 19:51
Ja mam to samo. Mąż jest bardzo wyrozumiały, ale są chwile kiedy ma mnie dość. rochę się nie dziwię, bo sama nie wyjdę nawet z psem, do sklepu nie mam mowy, dalej to nawet nie myślę.
A czasem mam takie dni, że płaczę nad tym, ze jestem do niczego, a on już nie ma siły na ciągłe tłumaczenia, że tak nie jest.
Każdy ma swoje marzenia i może mieć swój performens. Nie każdy próbuje...
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
08 maja 2006, 10:22

Avatar użytkownika
przez kochajacy 10 maja 2006, 20:06
Virginia napisał(a):Przelom nastapil, kiedy ja sama zaczelam miec nadzieje i wierzyc w to, ze on z tej nerwicy wyjdzie i WYCHODZI!!!!!!!


droga Virginio
prosze cie tylko o jedno
nigdy nie przestawaj wierzyc...
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

coś o tym wiem

przez romantyk 10 maja 2006, 20:34
hej mam 22 lata na nerwice choruje od 4 lat od tego czasu straciłem przyjaciół a jedyne osoby na których moge polegać to moi najblizsi czyli tata babcia brat i mama no bo właściwie komu można zaufać jak nie najbliższej rodzinie która jest z tobą na dobre i na złe cała reszta jest przeszłością dlatego boje się znaleźć dziewczyne żeby nie być w takiej sytuacji jak ty dlatego wybrałem samotność :oops: jedyne co ci moge poradzić to to żebyś sie nie załamywał wiem że łatwo jest mówić jak nie jest się w takiej sytuacji ale dobrze cie rozumie.Ja też podjąłem prace niedawno jako sprzedawca myślałem że dam rade ale nerwy wzieły góre głowy nie umiałem utrzymać w prostej pozycji po pierwszym dniu pracy zrezygnowałem z jednej strony mnie to śmieszyło a z drugiej strony mnie to przeraża do teraz .Na chwile obecną nie pracuje choć pracowity jestem mam obawy że wyskoczą mi jakieś triki i ktoś mnie wyśmieje a z drugiej strony chce być traktowany na równi z wszystkimi niechce być lepszy ani niechce być gorszy chce być normalny.Maże żeby otworzyć jakiś własny interes ale do tego potrzebuje czasu i wytrwałości myśle o jakimś kiosku ruchu albo coś takiego gdzie nie będe nikomu podlegał i będe szefem sam dla siebie.Wracając jeszcze do twojej sprawy myśle że rozmowa otworzenie się przed bliskimi i wiara w to że będzie dobrze może ci dużo pomóc mi przynajmnej to pomoga wierze że dasz rade musisz tylko się przełamać a potem już będzie z górki ;)
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 maja 2006, 20:57
Lokalizacja
Tarnowskie Góry

przez mamukaroli 10 maja 2006, 22:31
Tak sobie myślę,że duże grono naszych bliskich uważa nas za leni, obiboków, i że ja kwjadą nam na ambicję swoimi tekstami to coś pomoże.
Nie rozumieją,ze my nie chcemy tak żyć!
Moja mama na przykład przychodzi do mnie mieszkamy piętro wyżej ochrzania mnie przy dzieciach, potem zabiera je na spacer albo coś takiego i mi rozkazuje co mam reraz zrobić.
Teraz dopadło mnie strasznie w domu nawet źle się czuję to nie mogę ale jak było lepiej to wstawałam rano, śniadanie brałam dzieci i w drogę na spacer po mieście gdziekolwiek, do koleżanki byle nie być w domu, byle mnie ktos wreszcie nie kontrolował, byle dali mi spokój bym się mogła sama uporać poukladać to wszystko sobie, po mojemu. Jak sobie gdzieś jadą to ja cala szczęśliwa jestem.
Jest coraz gorzej- bałagan w domu ja nie mam siły ledwo obiad udaje mi się ugotować więc oni jeszcze bardziej chcą mnie zmobilizować.
Mama nie rozumie ,że ja nie chcę by mi ktoś dzieci na spacer wyprowadzał, żeby mnie wyręczano a potem krytykowano jaka to ze mnie leniwa kobieta, ja chcę to robić sama tylko musze się pozbierać a to trudne w takich warunkach.
Druga sprawa to zmęczenie materiału-mąż był ze mną znosił moje ograniczenia tam nie mogę tego nie źle się czuję a teraz kiedy naprawdę ze mną tragicznie to ma chyba dosyć tego wszystkiego i u cieka.
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Faun 11 maja 2006, 09:10
:roll:
Ostatnio edytowano 12 maja 2006, 12:10 przez Faun, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
20 mar 2006, 15:43
Lokalizacja
z Lasu

przez mamukaroli 11 maja 2006, 19:57
Ta nasza cudowna choroba wspaniale niszczy związki, nawet te najlepsze, bo z czasem kończy się cierpliwość.
Mam nadzieję,że Tobie Virginio nie to się nie przydaży:)
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 34 gości

Przeskocz do