nerwica a rodzina...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez osia nie dam sie pokonac! 21 paź 2005, 10:53
he he he widze to po moich znajomych i moim facecie londyn

dziala jakos inaczej na ludzi sa szczesliwi i patrza optymistycznie na swiat!!mysle ze ta polska dziala lekowo na nas :D



licze ze anglia tez mi pomoze i bede soba :D
Posty
110
Dołączył(a)
08 wrz 2005, 18:11
Lokalizacja
3city

Avatar użytkownika
przez Ania 22 paź 2005, 23:53
Tak, rodzina rozumie mnie!!! Maż mi bardzo pomaga, siostra

mnie rozumie i stra mi się pomóc, mama mi chce pomóc, ojciec mnie rozumie i nie zmusza mnie do niczego!!!! dlatego uważam że

znalezienie oparcia w rodzinie jest bardzo ważne. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
28 sie 2005, 18:36
Lokalizacja
Skierniewice

Avatar użytkownika
przez bibi 23 paź 2005, 01:18
Ja tez mam wsparcie w rodzinie. pracowałam razem z rodzicami

jak zaczęłam chorowac i jak tylko zadzwoniłam że jest coś nie tak to zmnieniali mnie w pracy , pomagali przy dziecku itp.


poza tym mam chorą starszą siostrę . przyjmuje te same leki co ja. najwięcej ona mi tłumaczy. wiem ze mimo choroby (

lękamy się innych spraw) mozna normalnie życ i się rozwijac. ona jest nauczycielką, ma 3 dzieci i jeszcze studiuje. biorę z

niej przykład. reszta rodzeństwa też jest wyrozumiała. no i moja córka doskonale to rozumie. KOCHAM ICH

WSZYSTKICH!!!!!!!!!
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Sonia 24 paź 2005, 11:01
Zazdroszczę wszystkim, którzy mają takie wsparcie w rodzinie.

Ja niestety nie mam, mój mąż wogóle nie ma pojęcia co ja przezywam, chociaz wielokrotnie mu mówiłam jakie to jest ciężkie ale

prawda jest taka , że chyba jak ktos sam tego nie doświadczy to nie zrozumie na czym polega nerwica. Społeczeństwo ( poza

wyjątkami) jest kompletnie niedoinformowane na czym to wszystko polega, im się wydaje że nerwica to jest poprostu wtedy jak

ktoś się denerwuje, wkurza itd. Nie mają pojęcia o lękach, napadach paniki, niuzasadnionym strachu. I przez to, że nie wiedzą

jak to jest mieć nerwicę patrzą na nas jak na histeryków, leniwych ludzi, których ciągle coś boli i nie chce im się nic

robić. Nie chcą dostrzec tego co naprawdę nam dolega, nie widzą naszej wrazliwości na otaczający świat i tego ,ze może dzięki

nerwicy (paradoksalnie) widzimy o wiele więcej niż oni.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
24 paź 2005, 10:50

nerwica a rodzina...

Avatar użytkownika
przez anonimowy-zalamany 24 lis 2005, 20:34
Jak przetłumaczyć najbliższym co się ze

mną dzieje, i że sobie tego nie uroiłem/wmówiłem ? Moi rodzice twierdzą że jestem w pełni zdrowy, a nerwice udaje żeby nie

chodzić do szkoły... Mam tego kr** dość. No nawet psychiatra powtarza że jest to stosunkowo poważne zaburzenie, i nie należy

go bagatelizować. A jak ja mam z tego wyjść skoro nie mam wsparcia nawet w najbliższych... ?? Do szkoły chodzę, siedzę ile

umiem, walcze z atakami i mam dosyć... Jestem już tak podłamany że nie widze sensu niczego :( :cry: :cry: :cry: :cry:

:cry:
Posty
68
Dołączył(a)
22 lis 2005, 23:45
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 24 lis 2005, 20:52
Witam!!!
Może powinieneś razem z rodzicami wybrać sie do

tego psychiatry, on powinen określić czy jestes chory na nerwicę..... Rozumiem twoich rodziców, dla osoby zdrowej, ta choroba

jest czymś niewyjaśnionym np: "jak mozna się bać chodzić do szkoły?". Trudno jest osobie zdrowej nas zrozumieć, dopuki sama

tego nie przezyje.
Mozesz również usiąśc z rodzicami i porozmawiac o tej chorobie, o twoich lękach, od kiedy to masz.

Jeżeli ciągle będziecie się kłócić to nigdy nie dojdziecie do porozumienia. Pomóż rodzicom Cię

zrozumieć.....
Pozdrawiam!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez cicha woda 24 lis 2005, 22:57
Doskonale Cię rozumiem ponieważ mam podobnie. U mnie w domu

bywa różnie, nie zawsze potrafię dogadać się z rodzicami, raz jest lepiej a raz gorzej. Kiedy zaczęłam im mówić o swoich

objawach zbagatelizowali to, twierdzą że jestem słaba i niewiadomo czego się boję, a tak właściwie to wszystko sobie

wymyśliłam... Od tej pory rzadko z nimi o tym rozmawiam, dałam sobie spokój i stwierdziłam że nie będę na siłę im czegoś

tłumaczyć. Tak naprawdę ludziom którzy nie mają pojęcia o nerwicy lękowej trudno jest zrozumieć co przeżywamy.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez KOREK 24 lis 2005, 23:02
Niestety "cicha wodo" ale masz racje.Nie maja pojecia.Ale

wiesz po to istnieje takie Forum zeby mieli pojecie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Avatar użytkownika
przez Fermina 24 lis 2005, 23:12
Kiedy czytam wasze posty, to dochodzę do wniosku, że naprawdę

mam szczęście... Moja rodzina a zwłaszcza mama i siostra nieustannie mnie wspierają i wydają się starać mnie zrozumieć.

Wiedzą, że czasami MUSZĘ wyjść z kościoła, że mam okropny nastrój, że często się czegoś boję.... Może pomaga im to, że moja

mama też miała nerwicę, co prawda nie lękową, ale chyba lepiej jest jej się wczuć w moje stany, a co dziwniejsze odkąd

zachorowałam o niebo lepiej się z nią dogaduję (wcześniej tylko kłótnie i kłótnie :) ). Teraz piszą do mnie codziennie, a

kiedy tylko wspomnę, że mam złe samopoczucie od razu odzywa się sygnał mojej komórki - po prostu w okamgnieniu :) To naprawdę

wielki skarb mieć tak wyrozumiałych bliskich!!!
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:32
Lokalizacja
nibylandia

Avatar użytkownika
przez anonimowy-zalamany 25 lis 2005, 10:36
Fermina - zazdroszczę rodziny, ja z moim ojcem ide do

psychiatry dzisiaj, zobaczymy, moze cos zrozumie...
Posty
68
Dołączył(a)
22 lis 2005, 23:45
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Magda-27 25 lis 2005, 11:28
Witam! Ja też dogaduję sie z mamą i ona stara sie mnie

zrozumieć, mąż też dodaje mi otuchy, ale tata stwierdził ze jestem głupia, że tylko siedze przed komputerem, czytam o

chorobach i sama sobie wszystko wmawiam a psińco mi jest. Niestety nie każdy potrafi nas zrozumieć :-(
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez anonimowy-zalamany 25 lis 2005, 11:31
Magda-27 napisał(a):tata stwierdził ze jestem

głupia, że tylko siedze przed komputerem, czytam o chorobach i sama sobie wszystko wmawiam a psińco mi jest. Niestety nie

każdy potrafi nas zrozumieć :-(


heheh, skąd ja to znam :D
Posty
68
Dołączył(a)
22 lis 2005, 23:45
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Magda-27 25 lis 2005, 11:38
Tak to juz chyba jest że matki bardziej sie przejmuja swoimi

dziećmi a ojcowie nie moga nic zrozumieć. Widze "anonimowy-załamany" ze mieszkamy niedaleko siebie :) :) :)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez anonimowy-zalamany 25 lis 2005, 11:59
No nie daleko :) Trza sie kiedys na piwko przejsc :)
Posty
68
Dołączył(a)
22 lis 2005, 23:45
Lokalizacja
Katowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do