nerwica a rodzina...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nikt nas nie rozumie

przez mysia 28 wrz 2005, 15:06
Mi jest najgorzej z tym ze mało kto wie jak my sie czujemy.Mówiš mi że mam wyjœć z psami na spacer i uważajš że mi poprostu sie nie chce a nie że sie Ÿle czuje.Ciotka mi karze do siebie przyjeżdżać jak mieszka na drugim końcu warszawy i musze jechac metrem a taka wyprawa to dla mnie koszmar.Mówi że jak sie Ÿle poczuje to żebym wysiadła i poczekała na kolejny autobus.To nie choroba lokomocyjna tylko nerwica.Jak w padne w panike to nic nie pomoże.Uciekam do domu i tyle.Ehhh...jak mamy komuœ wytłumaczyć to jak sie czujemy??Ja akurat jestem w takiej sytuacji ze moja mama miała takie same lęki jak ja.Bała sie wychodzić z domu ,było jej nie dobrze w supermarkecie itp. ja wtedy mówiłam że jest jakaœ dziwna i miałam jš za wariatke.Teraz po jej œmierci ja mam takie ataki.I teraz zaczynam rozumieć jak sie czuła.I wiem co ludzie mogš sobie o mnie myœleć tak jak ja wtedy myœlałam o mamie.Już sie nie rozpisuje bo moja historia choroby jest bardzo długa i kręta,ale chce wiedzieć jak mam komuœ wytłumaczyć jak sie czuje ??
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
08 wrz 2005, 15:00

Avatar użytkownika
przez Ania 28 wrz 2005, 16:22
ja powiedziałam kilku osobom, że mam nerwicę, wytłumaczyłam jak to się u mnie objawia i chyba zrozumiały :) Nie wszyscy, ale mam duże oparciew mężu i siostrze :) W najtrudniejzych chwilach siostra siedziała u mnie tydzień, żebym nie była sama w domu. Spróbuj porozmawiać o tym,że jesteœ chora, i że tak się to objawia a nie inaczej. Powinni zrozumieć. Pozdrawiam. Trzymaj się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
28 sie 2005, 18:36
Lokalizacja
Skierniewice

przez asia.g 13 paź 2005, 22:38
Ludzie w większości nie rozumieją naszej choroby, każą się

wziąć w garść...Ja naszczęście mam oparcie w mężu, który wspiera mnie od początku nerwicy.Bardzo mi go żal jak czuwa przy

mnie czasami po nocach. Znajomi udają że rozumieją a tak naprawdę nie mogą tego pojąć. Teściowa skwitowała to stwierdzeniem,

że na moje wymysły przydałoby mi się urodzić bliźniaki i zapomniałabym o wszystkim...Ręce mi opadły bo myśl o dzieciach mnie

paraliżuje. Nie jestem na tyle silna psychicznie teraz aby dać sobie radę i z nerwicą i dziećmi. Ale co tu dużo mówić...Kiedy

zabrało mnie pogotowie podczas jednego z moich silnych ataków, to lekarz dyżurny też nie potraktował mnie poważnie, puknął

się w głowę pokazując pielęgniarce co mi jest. Więc nie ma co oczekiwać od zwykłych ludzi że nas zrozumieją. Na szczęście mam

ojeszcze parcie w swoim szefie w pracy, który jak na razie ze stoickim spokojem i zrozumieniem odbiera moje telefony że znowu

nie dam rady dojechać do pracy. Może dlatego taki jest że zaufałam mu i opaowiedziałam swoją historię a nie ukrywałam tego

przed nim. Pozdrawiam.
asia.g
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Gość 16 paź 2005, 13:13
Ja tez mam okropny zal do mojego faceta ze w ogole nie stara

sie mnie zrozumiec!Mam problemy z wychodzeniem z domu, stronie od przyjaciol!A wszystko to przez to okropne chorobsko.Na

nerwice lecze sie juz 3 rok(bez skutkow), niedawno lekarz odkryl ze przyczyna mojej choroby jest nierownowaga hormonow wiec

biore leki hormonalne!Czuje sie okropnie, miewam "niby"zawroty glowy., poza tym telepawki, wowczas jestem bardzo slaba.I

dzieje mi sie mnostwo rzeczy ktorych czasami nie potrafie opisac.Do Kosciola przestalam w ogole chodzic, zasiedzialam sie w

domu.Jak sobie z tym poradzic?Facet ciagle na mnie krzyczy ze ciagle mi cos dolega i nigdzie ze mna nie mozna wyjsc!Ale to

naprawde nie moja wina!!!Napiszcie jak sobie z tym radzic!
Gość
Offline

Czy rodzina Was rozumie..?

Avatar użytkownika
przez osia nie dam sie pokonac! 19 paź 2005, 15:39
zadaje to pytanie poniewaz moja

rodzina sadzi ze ja sobie to wymislilam i moge odkrecic - super gdyby ta choroba polegala na tym :D to by nie bylo tej

strony :lol:
srednio 2 razy w tygodniu mam w domu awanture a to ze leki mam drogie (effectin er) a to ze chodze

prywatnie do psychiatry ( tylko im ufam - mam taki film)

a to ze mam atak to histeryzuje i tak w kolko :(



przeczytalam juz tyle na temat nerwicy ze moglam bym wykladac na uniwerku z tego :D
staram sie wytlumaczyc im co

to jest zkad jak leczyc i etc.... ale to jak grochem o sciane

czy macie podobny problem a moze ktos uswiadomil swoim

rodzicom ze to nie wkret tylko choroba ALE WYLECZALNA!!!! jak grypa :D
Posty
110
Dołączył(a)
08 wrz 2005, 18:11
Lokalizacja
3city

nerwica

przez ona 19 paź 2005, 16:52
ja to mam dosyć mi mama wmawia że jestem chora i tylko

bierz leki...juz czasami mam serdecznie dosyć tylko zrzędzi za dużo
ona
Offline

przez shadow_no 19 paź 2005, 16:54
U mnie jest na odwrót, w rodzinie mam wielkie

wsparcie.
Pewnie nie rozumieją tej choroby, ale starają się jak mogą, i dla mnie to się liczy.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

przez roxy_nat 19 paź 2005, 17:17
u mnie podchodza do tego sceptycznie, z reszta tak jak

ja.
ale generalnie mam ogromne wsparcie od strony mamy. bo u mnie sytuacje jest na tyle skomplikowana ze zawalilam studia

i dlatego sie wszystkim stresuje, lece do londynu za 10dni, boje sie ze sobie nie poradze i w ogole. ojciec ze mna prawie

wcale nie gada, wiec o nerwicy rozmawiam z mama. I ona mi sie przyznala ze kiedy z jakies 30 lat temu :D ona sama miala

nerwice jaks ie przeprowadzala do warszaawy z olsztyna (do mojego taty) i wteyd miala gule w gardle, panikowala, nie mogla

spac. wiec rozumie mnie, ale tez tlumaczy ze tak na prawde nie ma sie czym przejmowac, bo to minie. i ze trzeba zyc dalej,

ale ja mam takie doly ze nic mnie nie cieszy i ciezko zebrac mi sile do dzialania i spelniania tych marzen ktore gdzies tam

we mnie tkwia chociaz przez te stresy nie wiem juz kim jestem i czego chce:(
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 paź 2005, 22:55
Lokalizacja
Nibylandia

Avatar użytkownika
przez osia nie dam sie pokonac! 19 paź 2005, 19:21
super ze wyjezdzasz ja tez chce ale musze skonczyc licencjat

:P
moja kolezanka ktora miala 10 razy gorsza nerwice niz ja wyjechala rok temu do anglii i zniknela jej nerwica!

poprostu swe mysli skierowala na inny tor :D
a wiec nie martw sie mysle ze ulozy sie wszystko dobrze :D
Posty
110
Dołączył(a)
08 wrz 2005, 18:11
Lokalizacja
3city

przez alvesta 19 paź 2005, 20:26
osia nie dam sie pokonac! napisał(a):super ze

wyjezdzasz ja tez chce ale musze skonczyc licencjat :P
moja kolezanka ktora miala 10 razy gorsza nerwice niz ja

wyjechala rok temu do anglii i zniknela jej nerwica! poprostu swe mysli skierowala na inny tor :D
Tak,

bo ostra lękówka jest zablokowaniem energii w sobie i poteguje lęki...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
24 sie 2005, 21:49
Lokalizacja
Mysłowice

Avatar użytkownika
przez cicha woda 20 paź 2005, 10:26
Moi rodzice mnie nie rozumieją, głównie przez to że w dużej

mierze niestety oni są powodem mojej nerwicy.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez aga 76 20 paź 2005, 16:43
ja mam to szczęście że mam bardzo kochaną rodzinę .bez nich

mogło by mnie tu nie być . zawdzięczam to mamie teściowej mężowi ibratu .byli przymie kiedy ich najbardziej potrzebowałam i

dalej mi pomagają powoli z tego wychodzę życzę każdemu takiej rodziny bonaprawdę można z tego powoli wyjść po za tym mam

trójkę kochanych dzieciaków dla których chcę wyjść z tej choroby pozdrowienia dla wszystkich nerwusków
aga 76
Offline

przez Marcin1983 20 paź 2005, 21:30
cicha woda napisał(a):Moi rodzice mnie nie rozumieją,

głównie przez to że w dużej mierze niestety oni są powodem mojej nerwicy.


No to tak samo jest u

mnie,ostatnio zbieram sie aby porozmawiac o tym szczerze z mamą,ale nie wiem czy to wyjdzie...czy bede mial tyle odwagi i

otwartosci.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 paź 2005, 19:47

przez roxy_nat 21 paź 2005, 00:15
osia nie dam sie pokonac! napisał(a):super ze

wyjezdzasz ja tez chce ale musze skonczyc licencjat :P
moja kolezanka ktora miala 10 razy gorsza nerwice niz ja

wyjechala rok temu do anglii i zniknela jej nerwica! poprostu swe mysli skierowala na inny tor :D
a wiec nie martw sie

mysle ze ulozy sie wszystko dobrze :D


dzieki! ja tez mialam zrobic licencjat :D ale ze oblalam to

sklonilo mnie do podjecia decyzji o spelnianiu marzen wczesnije. szczerze? tez mis ei wydaje ze w londynie mi przejdzie. 2x

bylam tam na wakacjach i zawsze wrcalam jako inna osoba: szcesliwa, pewna siebie, bez komplexow. po prostu nie bylam w

londynie od 2och lat, a taka przerwa to juz za dlugo :lol:
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 paź 2005, 22:55
Lokalizacja
Nibylandia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do