czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

przez kobieta28 21 lip 2011, 13:48
ostatnio przyszło mi do głowy ciekawe przemyślenie, chyba ciekawe...a mianowicie wydaje mi się, że ludzie starają się 'niby' walczyć z nerwicą. biorą leki, chodzą na psychoterapie, ale jednak przyzwyczajają się do tego stanu. NL serwuje nam silne doznania, świat jest 'ciekawszy' bo kiedy udaje się coś małego mamy wrażenie jakbyśmy przenosili góry...przeczytałam sporo historii na tym forum i wiele wątków...i mam dziwne wrażenie, że większości mimo tych wszystkich objawów jest wygodnie w tym tkwić...zaburzenia lękowe tłumaczą i chronią nas przed podejmowaniem równych czynności....poraz któryś widzę, że ktoś chce starać się o stopień inwalidzki...widzę, więc że ludzie patrzą na siebie jak na jednostki chore...a przecież to tylko zaburzenie...wracajac do głównego wątku ostatnio czuję i wiem, że będzie to głupie co teraz powiem, ale czuje pustkę, lęki pochłaniały mój czas, sprawiały że swiat był straszny, a teraz rzeczywistość wydaje się być nudna...bo mogę wszystko....staram sie zapełnić tę pustkę i coraz częściej zaczynam patrzeć na te lęki, które były jako błogosławieństwo, które uświadomiło mi jak chce dalej życ i jak cenne jest życie.

na koniec mam takie pytanie czy nie macie poczucia, że jest wam wygodnie tkwiąc w tym stanie...?:)

jeszcze jeden wątek mnie skusił do tego przemyślenia. mam sąsiadkę, która od lat nie wychodzi z domu, wszyscy ją niańczą....to jest smutne, a z drugiej strony żałosne...bo myślę, że gdyby wszyscy tak koło niej nie skakali i nie miałby jej kto iść do sklepu po jedzenie, to by się przełamała....a tak rzeczywiście przestała żyć za życia, bo tak wygodniej??? :(
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

Avatar użytkownika
przez elwe07 21 lip 2011, 14:01
Wiesz,chyba masz racje.Wygodniej jest tkwić w chorobie żeby nie brać odpowiedzialności za własne życie.I zanim ktoś mi powie,że brak mi empatii to powiem : ja też tak robię.A poza tym druga sprawa,czasem wolimy się zająć naszymi "wymyślonymi" lękami niż myśleć o tym co nas naprawdę boli.Mnie w moim życiu nie pasuję wiele rzeczy i jak zaczynam o nich myśleć to mam wrażenie,że wariuje.I że nigdy tego nie pokonam.Wiec wole sobie wmawiać,że to nerwica rujnuje mi życie...
Gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedna stronę stąd...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
26 cze 2011, 23:24

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

przez buu 21 lip 2011, 14:04
Też kiedyś o tym myślałam ;) Po części może być to wygodne. Dla mnie przyznam było, ale tylko do pewnego momentu.
Myślę też, że to 'normalne' życie jest czymś co w jakiś sposób sobie wyobrażamy. Czymś czego chcemy, a jednocześnie się tego obawiamy. Mimo wszystko to coś nowego, nieznanego. To co nieznane jednocześnie pociąga, ale też hamuje. Przynajmniej mnie. Ale już nie jest mi wygodnie.. Za daleko to zaszło.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

Avatar użytkownika
przez elwe07 21 lip 2011, 14:15
A ja czasem sobie wyobrażam jakby to było jakbym nie miała tego lęku w sobie...i przez kilka chwil nawet w to wierze...ale to ciągle wraca...i wracają wszystkie rzeczy które zrobiłam źle...w ogóle mam wrażenie ostatnio,że czego się nie chwycę to spieprzę...
Gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedna stronę stąd...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
26 cze 2011, 23:24

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

przez kobieta28 21 lip 2011, 14:20
elwe masz racje, nie chcemy brać odpowiedzialności za swoje życie....bo się boimy....i też zwróciłaś uwagę na coś ważnego: ze gdyby nie lęki to patrzybałyś na realne życie a natłok problemów mógłby sprawić ze zwariujesz:( lęki nas chronią.....

poza tym warto zwrócić uwagę na to jak trudne jest 'realne życie' ile kosztuje wysiłku, energii itd...

a co do tego jak nasze życie mogłoby wyglądać bez nerwicy, to szczerze powiem napewno będzie inne niż było przed nią, zupełnie inne...
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

przez buu 21 lip 2011, 14:29
Z jednej strony, tak chronią. Ale ponoć większość z nich nie jest racjonalna. Więc wyzbywając się nich trochę by tych zmartwień ubyło. Choć macie rację problemy są i będą zawsze
Ostatnio edytowano 21 lip 2011, 14:33 przez buu, łącznie edytowano 1 raz
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

Avatar użytkownika
przez elwe07 21 lip 2011, 14:31
Nie wiem,ja oprócz tego,że mam nerwicę to jestem też niepełnosprawna ruchowo..i mam wrażenie,że jak mnie nie urąbie jedno to drugie:/ ale szczerze powiem,że 100 razy bardziej przeszkadza mi ta nerwica niż ta niepełnosprawność...czuję się jak dziecko we mgle które sobie nie poradzi bez innych osób...ciągle szukam towarzystwa nie umiem być sama...5 miesięcy temu zostawił mnie chłopak a ja się zachowuje jakby to było wczoraj....miałam jechać w sierpniu za granice,ale nie jadę bo się boje....masakra...zeszłam z tematu wiem,ale musiałam to wyrzucić z siebie...
Gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedna stronę stąd...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
26 cze 2011, 23:24

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

przez antek85 21 lip 2011, 15:40
Ludzie biorą leki, chodzą na psychoterapie, przyzwyczajają się do tego stanu. Nerwica niestety nie trwa tydzień czasu czy też dwa. Jest to jakaś część naszego życia. Musimy to zaakceptować mimo tego , że nikt z Nas o niej nie marzył.

Moje zaburzenia związane z nerwicą zmusiły mnie do tego by wyciągnąć reke o pomoc. Pewne sytuacje zaczeły mnie po prostu przerastać. Chodzę na psychoterapie (9mies), która otwiera mi oczy na świat. Zaczynam dostrzegać pozytwne strony mojej skromnej osoby, moja samoocena która przez lata była bardzo niska trochę się zmenia. Miałem kilka razy w róznych miejscach myśli by uciec na koniec świata gdzie ludzi nie ma. Nie poddam się jednak. Widzę, że tak naprawdę nikt krzywdy mi nie robi. Dlaczego w takim razie mam ucekać? Mimo wszystko przebywanie w tłumie, autobusach, przystankach, sklepowych kolejkach nie jest dla mnie łatwe, nie czuje się tam swobodnie. Ostatnio nasiliło mi się drżenie mięśni, przede wszystkim rąk, któro jest bardzo krępujące i czasami potęguje dodatkowo mój natłok myślowy na temat moich zaburzeń.


Wychodzę z domu, chodzę do sklepu. Rozmawiam ze znajomymi mimo, że mięsnie wargi potrafią widocznie zadrżeć. Rozmawiam z obcymi. Nie czuje się w wielu sytuacjach luźno, swobodnie ale nie mam zamiaru ich unikać. Nie chę uciekać przed "moim nieprawidłowym myśleniem". Wydaje mi się, że najważniejsze jest to by zachować postawę czynną, aktywną.

Jeśli poddajemy się na starcie, unikamy trudnych dla nas sytuacji, coraz rzadziej wychodzimy z domu - poddajemy się. Skrajne przypadki takie jak sąsiadka koleżanki z forum ukazuje do jakiego stanu można się doprowadzić korzystając tylko z "niańczenia" przez bliskich, wyręczania z podstawowych życiowych czynności. Dziwi mnie trochę to, że osoby tak bardzo zamknięte, odizolowane od świata nie szukały tak długo pomocy. Szukanie wsparcia dla takich osób powinno być też obowiązkiem rodziny, bliskich.

Wyznaczanie sobie małych "zadań" i ich osiąganie na pewno daje wielką satysfakcje, radość. Cieszymy się, że nam się udaje.


'Czy nie jest tak, że nie chcemy się wyleczyć?'
Chcę się wyleczyć i tego pragnę :) Chcę poczuć się między ludźmi swobodnie, bez żadnego napięcia i lęków. Nie chcę by reszta mojego życia składała się z ciągłej realizacji obieranych celów typu wyjście do sklepu, kina, parku, pracy. To powinno być dla mnie normalne!! Bede walczył o to do samego końca - mojego lub jej (nerwicy). :)
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
05 lip 2011, 20:08

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

Avatar użytkownika
przez Vitalia 21 lip 2011, 16:07
kobieta28, mnie psychoterapeuta mówił mniej więcej to samo , co ty piszesz, ale sama nie wiem, czy się z tym zgodzić , czy nie :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

przez kobieta28 21 lip 2011, 18:19
Vitalia ja sama doszłam do takiego wniosku, choć rola terapeuty w doprowadzeniu mnie do niego pewnie była duża... bo ze mną było też tak, że jak nerwica się pojawiła to ja całą winą obarczyłam rodziców, twierdząc, że spieprzyli mi życie..coś nie poszło na studiach w pracy ze znajomymi za wszystko obwiniałam ich...i ta wygoda tkwienia w nerwicy pozwala na zwalanie winy za niepowodzenia na innych.....

a wzięcie odpowiedzialności za to co sie dzieje jest znacznie trudniejsze.......

stąd spojrzałam na nerwicę przez pryzmat wygody....nią można wytłumaczyć wiele rzeczy, a osoba zdrowa musi przyjąc na klatę wszystko co złe i iść dalej....
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

Avatar użytkownika
przez Vitalia 22 lip 2011, 08:57
Ja mam od dziecka tak silną fobię społeczną, w która wpędziła mnie mama, że w pewnym momencie życia ten lęk przed ludźmi przybrał takie rozmiary, że pojawiły się ataki paniki. Te ataki są po to abym uciekała przed ludźmi abym nie musiała się z nimi konfrontować, te ataki w pewnym stopniu mnie chronią przed tym co inni ludzie mogliby mi zrobić (ośmieszyć, ponizyć, odtrącic itd), czyli gdybym ich nie miała nie miałabym też wymówki, aby zacząć normalnie życ, a ja sie tego życia normalnego boję. Więc w pewnym stopniu podświadomie ja sama mogę nie chcieć, aby te ataki się skończyły......skomplikowane to wszystko i trudne, bo cięzko sie z tym pogodzić, że to ja sama na jakims poziomie swojego umysłu zamiast pełnego życia wybrałam wegetacje :cry: :cry: :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

przez rober6666 22 lip 2011, 09:19
Jeżeli ktoś delikatne zaburzenia nastroju czy też przejściową anhedonię nazywa nerwicą , to nie dziwię się wcale , że po jakimś czasie takiego użalania sie nad sobą i histeryzowania dochodzi do niedorzecznych wniosków artykułowanych powyżej.
Cóż za niewysłowiona przyjemnośc pławić się w słodkiej bezsilności i zależności od wszystkich dookoła...Cóż za radośc codziennie mieć silne myśli samobójcze.
Powinno sie rozpocząc dystrybucję specyfików wywołujących tak ekscytujące stany jak u osób chorych psychicznie/nerwowo !
Po co ćpać narkotyki, skoro można osiągnąć tak ekstatyczne stany przypominające błogą nerwicę lękową.
Dawno nie czytałem tak pseudopsychologicznych i psudomotywujących niby to przez podświadomośc bzdur..................
kobieta28
ZAPOMNIAŁAS DODAĆ MANTRE CAŁKOWITYCH DYLETANTÓW I IGNORANTÓW, KTORA IDEALNIE SPUENTOWAŁABY TWOJE WYWODY-"TRZEBA WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ ! "
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

Avatar użytkownika
przez Vitalia 22 lip 2011, 09:31
rober6666, przesadziłeś, nikt nie napisał, że życie z nerwicą, czy depresją jest przyjemnie. ja mam bardzo silne objawy, ale nie będę się z tobą licytować, chodzi mi tylko o to, że być może bardziej boję się życia niż nerwicy i dlatego w niej tkwię
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

czy nie jest tak że nie chcemy się wyleczyć?

przez rober6666 22 lip 2011, 09:39
Bzdura
Pierw było ŻYCIE czy nerwica???
To tak jakbyś będąc całe życie zdrowa i aktywna, nagle na nartach skomplikowanie połamała kręgosłup i leżała na łóżku szpitalnym od roku.
Wszyscy by musieli Ci usługiwać , nawet sikałabyś do kaczki.
Gdyby jakis imbecyl powiedziałby Ci , że leżysz tak bo Ci to odpowiada,bo nie chcesz iśc do pracy, bo nie chcesz brać odpowiedzialności za swoje życie ,to podejrzewam że pierwszy zarobiłby kaczką pełną odchodów.
Więc albo faktycznie nic Ci nie jest i jesteś na forum dla rozrywki, albo jesteś chora i nie powielaj bzdur z pierwszego posta w temacie bo takie rozumowanie jest naiwne
Oddałbym cały dorobek życia + nerkę za gwarancję powrotu do zdrowia...do stanu sprzed 4 lat, kiedy byłem zdrowy, silny, niezalezny,zaradny i zarobiony , a ktore to przymioty choroba mi bezpowrotnie zabrała
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do