Związek z chorym na nerwicę.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez CITRIA 14 kwi 2008, 20:58
friida napisał(a):No ale normalna, zdrowa dziewczyna ucieszyłaby się i zgodziła.. a ja..? I tak sobie myślę, po co mu taki bagaż jak ja.. Nie mam siły na to próbowanie..
CITRIA- co mialas na myśłi pisząc, żeby "kontrolować" sytuacje- próbować nie pokazywać po sobie tych emocji i reakcji fizjologicznych organizu?


Normalna zdowa dziewczyna jak piszesz wcale nie zgodziła by się tak od razu. Własnie dlatego ze krótko się znacie, a w zasadzie się nie znacie. I nie myśl o sobie że jesteś "bagażem" !
Najłatwiej jest odpuscić... ale w życiu trzeba walczyć! nawet jak nie masz siły !

Kontrolować - chodziło mi o to zeby cały czas mieć rękę na pulsie, wiedziec co sie dzieje i na jakim etapie zwiazku jestescie.
emocji i reakcji fizjologicznych organizmu i tak sie ukryc nie da wiec nie boj sie i nie wstydz sie ze one są ! Ja sie kiedys bardzo tego wstydzilam a naprawde nie ma czego.
zastanawia mnie tylko czego on jest wkurzony? czy to nie nadmierna reakcja po 3 spotkaniach ?

A właśnie moge spytac ile masz lat?

Pozdrawiam :)
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Avatar użytkownika
przez friida 14 kwi 2008, 22:49
Mam 29 lat. W tym wszytskim problemem jestem tylko ja.. Napisałam "wkurzony", bo jak zwykle wszystko odbieram trochę na wyrost.. To chyba nie do końca tak, że wkurzony. Nam się jest bardzo cieżko spotkać, dzieli nas prawie 200 km, ja mieszkam z rodzicami, a do jego miasta (nocuję u siostry albo koleżanki) już nie chcę jeździć bo te wyjazdy mnie dużo kosztują ( i finansowo i psychicznie) więc on chyba sobie pomyślał, że to jest dobra okazja na to, zeby pobyc troche sam na sam. A jak mu odmówiłam to się rozczarował...choć mi wydawało że odebrał to jako odrzucenie.. Poza tym to jest wrazliwy i fajny facet i mam wrazenie, że jesteśmy do siebie bardzo podobni.. no i że on by TO zrozumiał, tylko po prostu za bardzo się boję i za bardzo źle o sobie myślę.. Nie wiem jak takie rzeczy mówic.. Poza tym dla mnie sen jest ogromnym problemem, w nowym miejscu w ogóle prawie nie śpię, poza tym muszę spać w stoperach i opasce na oczach.. straznie się tego wstydzę, w ogóle wielu rzeczy wstydzę się i boję.. Chciałabym w końcu przezwyciężyć te obawy... Próbuję walczyć, próbuję..
Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za wsparcie;)
"jeszcze będzie przepięknie,
jeszcze będzie normalnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 kwi 2008, 13:34

Avatar użytkownika
przez Magdalenka81 15 kwi 2008, 12:12
Hej friida sorki ze tak sie wtracam do rozmowy,ale widze jak sie meczysz i trudno mi bylo siedziec cicho.Widac ze zalezy ci na tym chlopaku i jemu zalezy na tobie!Wiec przestan sie dreczyc bo to do niczego nie prowadzi,z tego co piszesz to facet wyglada na milego czlowieka,daj mu szanse i pozwol mu zdecydowac czy chce byc z toba,moze cie zaskoczy?Ja bylam w zwiazku jak dowiedzialam sie o mojej chorobie,wiec powiedzialam mu ze mam nerwice i ne zawsze bede normalna i czy jest na to gotowy,a on na to ze to dopiero odkrycie :D Powiedzial ze kocha swojego malego wariata,to mi wystarczy!
Wiec zbierz cala odwage jaka masz i do dziela.

mam nadzieje ze nie urazilo cie moje male kazanie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 15:40
Lokalizacja
Colchester

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez friida 15 kwi 2008, 17:21
Magdalenko81 oczywiscie, że mnie nie uraziłaś, to wszystko prawda co napisałaś:) Bardzo dziękuję za słowa: "zbiaraj całą odwagę i do dzieła"- własnie cały czas sobie to powtarzam.. i mam cichą nadzieję, że zbiorę.. Przynajmniej nie zamierzam się poddać! Tak, jak pisała CITRIA trzeba się oswoic z meżczyznami, nawet jeśli teraz nic by nie wyszło, to potem będzie łatwiej, a nie powinnam chyba zakładać, że jak nie teraz, to już potem będzie za późno...
Jemu jest trudno się domyślić, że mogę mieć zahamowania, lęki, że ciągle się oceniam, krytykuję, nie akceptuję siebie.. bo jak jest wszystko ok- to ja jestem fajną, pewną siebie, otwartą, wesołą dziewczyną.. łatwo nawiązuję kontakty.. itp. więc on mnie tak postrzega i do głowy mu nie przyjdzie nawet jakie są we mnie sprzeczności..
No nic, dziękuję Wam wszystkim bardzo- naprawdę dużo mi dają Wasze wypowiedzi! Pozdrawiam!
Friida
"jeszcze będzie przepięknie,
jeszcze będzie normalnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 kwi 2008, 13:34

Avatar użytkownika
przez CITRIA 15 kwi 2008, 22:10
hej friida :)
wreszcie obserwuję u ciebie dobre podejscie.
Poza tym mamy wiele wspolnego bo ja też na zewnątrz jestem taka jak ty i nikt by sie nie domyslil moich lękow a nawet , dawniej w szczegolnosci, zahamowan.
Jak sie troche poznacie mysle ze warto powiedziec mu o tym wszystkim -

friida napisał(a):zahamowania, lęki, że ciągle się oceniam, krytykuję, nie akceptuję siebie


- zobaczysz sama ze to ułatwi wam życie i choc bedzie ciezkie dla ciebie, on prawdopodobnie w ogole sie nie przejmie ( faceci tacy są ;) ale przynajmniej bedzie wiedzial dlaczego jest tak a nie inaczej.

Pozdrawiam!
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Avatar użytkownika
przez friida 16 kwi 2008, 11:31
widzisz CITRIA, takie dwie zupełnie odmienne "osoby" w jednym ciele to trochę ciężka sprawa.. Ja sama czasem za sobą nie nadążam- tu się wygłupiam, uśmiecham od ucha do ucha, a tu nagle hop i czarna dziura, jak nadchodzi atak to jakbym w studnię spadała czarną i bez dna..

Będę się starać- obiecałam to sobie! Bardziej chyba jednak od powiedzenia mu TEGO i jego reakcji boję się, że ja nie będę w stanie zrozumieć i uwierzyć w to, że on mnie akceptuje.. i pojąć tego, że ktoś mnie "taką" chce. Będę cały czas czuła się gorsza.
Zamotałam i znów pesymistyczne podejscie;)
Wczoraj dowiedziałam się, że on bardzo dużo czyta... Wiedziałam, że jest madrym facetem, ale on przeczytał chyba wszystkie książki świata! i już choćby przez to czuje się od niego gorsza... W ogóle jest z bardzo mądrej rodziny... Moja jest raczej przeciętna.. to niby nic ważnego- jeden jest taki, drugi taki, ale ja już sobie nakładłam do tej swojej chorej głowy, że nie jestem go warta itp.bzdury...
Ale pomyślałam, że to czytanie to byłby dobry sposób, żeby nakierować go na moje "problemy". Tu prośba do wszytskich - znacie może jakąś książkę opisującą problemy osoby chorej na nerwicę?? najlepiej lękową... albo depresyjno- lękową... Poleciłabym mu tytuł, a potem podczas ew. rozmowy byłoby chyba o wiele łatwiej...

Dzięki, dzięki CITRIA i Magdalenka81, piszcie do mnie:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 kwi 2008, 13:34

przez seigi 16 kwi 2008, 14:51
Ja w pełni popieram opinię Magdalenka81 Po pierwsze skoro Ci zależy na chłopaku to teraz tylko trzeba się troszkę przełamać i zaufać uff uff drugiemu człowiekowi, właściwie byłaś pogodzona z byciem samą więc nie masz nic do stracenia a całkiem dużo do zyskania. Z tego co piszesz to chłopczyk jest raczej wrażliwy więc wszystko ma szansę sie ułożyć. Opowiem fragmencik mojego życia. Moją miłość poznałam ładnych parę lat temu, był mój sąsiad z ulicy, więc komunikację mieliśmy ułatwioną. Właśnie wtedy miałam drugą, bardzo długo trwającą falę ataków nerwicowych. Dosyć szybko poinformowałam mojego chłopaka o moich stanach chyba już po miesiącu znajomości i co, nie uciekł, a zaprosił mnie na rejs po polskich jeziorach, zabrał na wakacje z rodzicami i wszystko było dobrze. Szczerze powiedziawszy w moim przypadku znacznie trudniej jest wspólnie budować niż zaczynać. Wnioski bo może nie widać ich na pierwszy rzut oka :smile: , zawsze warto zaczynać a właściwie kontynuować swoją drogę i nie koniecznie samotnie...
To, co za nami,
i to, co przed nami,
to drobnostka
w porównaniu z tym,
co tkwi w nas samych.
Ralph Waldo Emerson
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 lut 2008, 13:47

Avatar użytkownika
przez CITRIA 16 kwi 2008, 16:44
Zgadzam sie z seigi :)


seigi napisał(a):, zawsze warto zaczynać a właściwie kontynuować swoją drogę i nie koniecznie samotnie...


Stara prawda - lepiej próbować i potem żałować niż żałować że się nie spróbowało :)

Niestety friida nie znam zadnej książki wartej polecenia, w sumie o nerwicy najwiecej czytałam w necie... Ale poszukaj na naszym forum czy nie ma jakiegoś "spisu" ksiązek wartych polecenia :)

I nie waż się nawet mysleć że nie jesteś go warta! Ja tez tak myślałam, a to największy wróg związku :) Dobrze ze duzo czyta... to swiadczy o poziomie czlowieka :) Ale nie przejmuj sie ze ty czytasz mniej! Przeciez to nie wyscigi, ja tez ostatnio malo czytam ale to raczej z przemeczenia, apatii i przeuczenia ;)

Pozdrawiam ! :)
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Avatar użytkownika
przez friida 16 kwi 2008, 18:16
seigi, CITRIA - dzięki dziewczyny:)
To co napisałaś CITRIA- "Stara prawda - lepiej próbować i potem żałować niż żałować, że się nie spróbowało:)" - to moje tegoroczne postanowienie noworoczne! Zresztą pomyślałam o tym będąc obok niego- bo byliśmy na tej samej imprezie sylwestrowej... Może to jakiś znak;)
Wiem, że takie myślenie- "jestem gorsza, nie warta jego" itp. jest myśleniem, które prowadzi do konfliktów i z samą sobą i z innymi. Dobrze wiem, że nie powinnam tak myśleć, zwłaszcza, że nie mam tak naprawdę ku temu powodów, ani tym bardziej on mi ich nie daje...
Będę próbować z całych sił!
Dziś mam bardzo dobry nastrój po 3 godzinej rozmowie z nim i chyba zaczynam dopuszczać powoli do siebie myśl, że coś z tego będzie:) i czuję, że "i chciałabym i się boję" powoli zamienia się w "choć się bardzo boję to jeszcze bardziej chcę":)

Pozdrawiam i wracam do pisania prac podyplomowych- pouczę się trochę i dla siebie i dla niego ;)
"jeszcze będzie przepięknie,
jeszcze będzie normalnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 kwi 2008, 13:34

Avatar użytkownika
przez CITRIA 16 kwi 2008, 21:27
friida napisał(a):Będę próbować z całych sił!


Trzymam za Ciebie kciuki ! I...bardzo ci zazdroszczę. Rodzące się uczucie to coś wspaniałego, nawet tego że sie go obawiasz zazdroszczę ci bo moje zycie jest teraz puste i jałowe jak pustynia... :/ ale cóż fortuna kołem się toczy czy jakoś tak ;)

Mam nadzieję że wam się uda! Pisz jakie są postępy :) a swoja drogą postanowienie noworoczne bardzo dobre:)

Powodzenia!
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Avatar użytkownika
przez friida 17 kwi 2008, 10:42
CITRIA- Skoro zazdrości mi osoba, która sama miała problem z relacjami damsko-męskimi..to coś w tym musi być:) Chyba powinnam bardziej cieszyć się tymi chwilami, bo rzeczywiście (podobno) w związkach najpiękniejsze są początki, poznawanie się, wyczuwanie...

Co do jałowości Twojego obecnego życia.. to jest takie powiedzenie- "obiad, na który się długo czeka- smakuje lepiej" ;) na pewno będzie kiedyś jeszcze pięknie!

Ja się naczekałam troooochę, jak widzisz po moich latkach, a i tak nie wiem czy będzie smakować :oops:

A właśnie, nie odniosłaś się do mojego wieku- nie uważasz, że to conajmniej dziwne- pierwszy poważny związek w tym wieku? Ty pewnie dużo młodsza jestes ;) to wszystko przychodzi łatwiej... Ja już mam przyzwyczajenia, nawyki, 100 przemyśleń na minutę, zero spontaniczności...

Będę pisać- co tam u "nas"... Na razie ucichł temat spotkania...

POZDRAWIAM!!!
"jeszcze będzie przepięknie,
jeszcze będzie normalnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 kwi 2008, 13:34

Avatar użytkownika
przez CITRIA 17 kwi 2008, 11:35
friida nie pisałam nic na temat twojego wieku bo myślałam że jesteś gruuubo po 30 ;) jestem od ciebie 5 lat młodsza,tzn mam 24, ale co to zmienia? Myślę że każdy ma inny czas, swój czas... Ja niestety chciałam trochę "na siłę" przyspieszyć bycie z kimś "na poważnie" i niestety źle to się wszystko skoczylo... Gdybym poczekała aby byc z kimś z kim naprawdę chcę to kto wie? może dopiero za kilka ładnych lat by mi się to udało...

friida napisał(a):Ja już mam przyzwyczajenia, nawyki, 100 przemyśleń na minutę, zero spontaniczności...


Myslę że każdy ma! Mi w wieku 22 lat zarzucano że nie jestem spontaniczna, więc absolutnie się tym nie przejmuj !

friida napisał(a):"obiad, na który się długo czeka- smakuje lepiej"


W TAKIM RAZIE CZEKAM NA OBIAD ! :)

Pozdrawiam !
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Avatar użytkownika
przez friida 28 kwi 2008, 18:59
Hej... Nie wiem czy kogos jeszcze interesuje mój wątek...
ale rozmawiam na gg codziennie z tym kolegą.. Miałam jechać do jego miasta i spać u koleżanki, ale nocleg nie wypalił, oczywiscie zapraszał mnie do siebie, ale wiadomo, że to w ogóle nie wchodzi w grę. No ale mamy sie spotkać w ten weekend, więc... prawdopodobnie przyjedzie do mojego miasteczka- spanie u mnie odpada, ale możemy nocować u mojej koleżanki, nie wiem tylko jak ja będę spała i czy w ogóle będę spała. Martwię się bardzo i w momencie jak mi napisał, ze przyjedzie to lek mnie na trochę dopadł, ale jakoś minął.. Macie jakieś sposoby na to, zebym na dzień przed przyjazdem jakos się uspokoiła, wyciszyła, bo bardzo się boję tego, że mnie lęk dopadnie... Dziękuję i pozdrawiam!
Citria- cierpliwości i smacznego przyszłego ;)
"jeszcze będzie przepięknie,
jeszcze będzie normalnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 kwi 2008, 13:34

Avatar użytkownika
przez CITRIA 01 maja 2008, 16:49
friida wiem ze to latwo powiedziec ale nie powinnas myslec tak "obsesyjnie" o kazdym spotkaniu z nim, to tez powoduje lęk.

Dzis pewnie juz spedzacie czas razem tak wiec zycze wszystkiego dobrego :)

Na razie niedziekuje :) zeby nie zapeszyc :)
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do