nerwica a praca

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

nerwica a praca

przez kobieta28 16 cze 2011, 10:32
Witam, zdecydowałam sie napisać na forum, bo wydaje mi się, że jestem już w takim dołku, że to już koniec:(((( nie potrafię się przełamać by zacząć pracę....jestem młodą kobietą, pracuję na czarno w domu, chodzę na rozmowy w sprawie pracy i wiem że znalazłbym pracę gdybym tylko chciała, ale jak tylko sobie pomyślę, że mogą mnie przyjąć to jestem przerażona.......nie wiem jak dalej życ...nie można całe życie się ukrywać, jutro ide na kolejną rozmowę, jest mi słabo, niedobrze, serce wali....po co w ogóle tam ide jak nie chce tej pracy.... bo tak bardzo się boję...chce mi się wyć i krzyczeć...chce wracać do stanu sprzed nerwicy... było tak pięknie......a może za pięknie....zaczynam już fixować myśleć że to co mnie spotkała to kara za to jak żyłam, balowałam, nie przejmowałam się niczym, miałam w dupie wszystkich i wszystko i teraz za to płace....
mam myśli samobójcze, bo już naprawdę nie wiem ja dalej z tym żyć.....nie potrafię już wytrzymać sama ze sobą....masakra!!!!
od roku chodzę na psychoterapię.... zauważam poprawę....ale nie potrafię przełamać się w stosunku do pracy....jestem przerażona tym, że za chwilę wyląduję w szpitalu psychiatryczny albo na śmietniku, bo będzie coraz gorzej i w końcu przestane robić nawet to co robię teraz....zaczyna mi brakować sił....
chciałabym nawiązać klontak z kimś kto mieszka nieopodal (katowice) i jakoś sobie radzi....by porozmawiać by zobaczyć, że można....bo narazie jestem w ciemnym dole i nie wiem jak dalej mam żyć.....
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

nerwica a praca

przez uzytkownik 16 cze 2011, 10:56
Dlatego jestem na własnej działalności - tzn. teraz to mi wsio ryba czy do pracy czy DG, ale kiedy rozpoczynałem, to nie było innej możliwości - psychika nie dałaby rady. DG zdecydowania ułatwia i poszerza pole manewru. Pomyśl nad tym. Przez pierwsze 2 lata płacisz "tylko" 350 zł ZUS - masz czas na rozwinięcie skrzydeł i nabranie wiedzy i doświadczenia oraz pewności siebie.

Powiedz mi co potrafisz, jakie masz zainteresowania - może coś wymyślimy wspólnymi siłami, albo praca najmniej obciążająca psychikę albo własna DG z szansą na rozwój.
uzytkownik
Offline

nerwica a praca

przez kobieta28 16 cze 2011, 11:39
bardzo ciesze się, że się odezwałeś bo to daje nadzieję:) zastanawiałam sie nad własną działalnością, ale ten cholerny strach uniemożliwia mi wszystko, boje się ze nie dam rady itd, a barfdzo bym chciała mieć coś własnego..

jestem humanistką, skończyłam socjologie, teraz pracuje na czarno, piszę prace mgr, referaty do publikacji, plany zajęć, skrypty dla studentów itp dla dwóch redakcji internetowych. robię to już półtorej roku, wcześniej pracowałam na etat ok 1,5 roku ale nie wytrzymałam....na dodatek szef, kierownik tyrani...

lubię pisać, wymyślać, tworzyć, kreować, interesuje mnie też moda.

wiesz co jest najgorsze, że ja wiem ze jestem zdolna, pracowita, odpowiedzialna, że wiele mogę, ale ten strach całkowicie mnie zamyka i jeszcze to, że tak naprawdę nie mogę liczyć na pomoc kogokolwiek tylko na siebie, ale już staram się nie narzekać tylko szukać wyjścia, za wszelką cenę chcę żyć normalnie...i nie oglądać się za siebie bo rozpatrywanie tego co mi się przydarzyło nic nie zmieni...

potrzebuję więc wszelkich informacji jak założyć działalność, jak to wszystko potem wygląda, co jak mi się nie uda (od razu czarna myśl), i co wg Ciebie mogłabym robić.

z góry serdecznie dziękuję za wszelkiego rodzaju pomoc:)
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nerwica a praca

przez uzytkownik 16 cze 2011, 12:21
Skoro lubisz pisać i tworzyć, to możesz się pobawić np. w copywriting - pisanie artykułów dla firm zajmujących się pozycjonowaniem i generalnie reklamą w sieci. Oni często poszukują podwykonawców do tego typu rzeczy - najlepszą formą rozliczeń są faktury VAT i na to pewnie patrzą w pierwszej kolejności, choć różnie z tym też bywa. Jak się boisz własnej DG, to spróbuj na umowę-zlecenie.

Jak się trochę zapoznasz, to możesz i tym się zajmować na co dzień, pozycjonowaniem (generalnie marketingiem w sieci). Jak się ma wiedzę, to jest to fajna i dochodowa zabawa (stałe comiesięczne wpływy z każdej umowy).

Poczytaj o presell pages, artykułach pozycjonujących, itd.
Dostajesz np. do zrobienia 20 artykułów na temat biżuterii z określoną mniej więcej ilością znaków, wplatając w to wątki mody, materiałów (złoto, srebro bla bla bla), technicznego wykonania, itp., itd. używając do tego synonimów, żeby się za bardzo nie powtarzać w tych 20 art.

Można też spróbować odezwać się do różnych redakcji, portali, itd.

Odnośnie DG:
- jak się nie uda, to zamykasz i tyle (tracisz tym samym od tego momentu ubezpieczenie w Zakładzie Upokorzeń Społecznych)
- musisz znać chociaż trochę rachunkowość jak chcesz oszczędzić na biurze rachunkowym (ja korzystam z MK, Mała Księgowość Rzeczpospolitej - wychodzi raz na jakiś czas jako dodatek do RP, są reklamy w TV)
- zakładanie to pryszcz w sumie, idź do UP i wszystko Ci powiedzą co i jak i jeszcze kasę na to dostaniesz (coś ok. 16 000 zł w tym roku?). Niezbędne jest bodajże 200 zł (170 zł w US, żeby się zarejestrować jako VAT-owiec i coś tam jeszcze)
uzytkownik
Offline

nerwica a praca

Avatar użytkownika
przez marcja 16 cze 2011, 13:18
kobieta28 napisał(a):chce wracać do stanu sprzed nerwicy... było tak pięknie......a może za pięknie....


NIGDY nie nalezy tak mowic. Powrot do stanu sprzed nerwicy, oznacza pojscie do tylu, a nie do przodu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

nerwica a praca

przez kobieta28 16 cze 2011, 19:29
poczytam jutro o tym co napisałeś i zacznę się poważnie zastanawiać nad DG, kiedyś nawet coś czytałam na temat precli itd. może to jest jakiś pomysł na przyszłość, mam nadzieję....
napewno napiszę co wymyśliłam i jak mi pójdzie na jutrzejszej rozmowie....to wszystko jest takie głupie, bo z jednej strony panicznie boje się tam pójść, z drugiej zaś zdaję sobie sprawę z tego, że mam wybór i wcale nie muszę tam iść i wtedy pojawia się chęć, żeby jednak to zrobić....kompletnie nie rozumiem tego co się ze mną dzieje, nie rozumiem sama siebie, nie rozumiem jak można się bać czegoś takiego....
napisz jeszcze jak ty sobie poradziłes z własną działalnoscią, lękami....z twojego wpisu wnioskuję, że teraz jest wszystko w porządku.....a ja potrzebuję teraz takiej nadzieji, że kiedyś będę mogła normalnie rozmawiać z ludźmi:((((((

odnosząc się do drugiego wpisu nie mogę się z nim zgodzić.... powrót do czasów sprzed nerwicy to nie jest krok w tył, to niedoscigniona przyszłość, coć czego być może już nigdy nie osiągnę...to cudowny czas...nie rozumiałam wtedy jak można bać się jazdy autobusem, jak można bać się zamkniętych pomieszczeń, miałam do czyneinia z takimi ludźmi bo paradoksalnie byłam wolontariuszką w dziennym domu pomocy dla osób cierpiących na nerwicę i depresję, poznałam doskonale tą chorobę nim sama stałam się jej 'ofiarą'...wiem, że nerwica pozwala nam zajrzeć na samo dno naszej duszy, poczuć człowieczeństwo i cielesność w pełni, ale ja wolałabym nigdy nie mieć tej świadomości....być może kiedyś jak uporam się z tym wszystkim spojrzę na to wszystko inaczej... dziś jednak uważam, że to nerwica spowodowała, że jestem daleko w tyle:(((

-- 17 cze 2011, 11:40 --

poszłam na tą dzisiejszą rozmowę z założeniem, że w każdej chwili mogę zawrócić...stwierdziłam, że jak dotre na miesce to zdecyduje czy chce tam wejść czy nie...lęk był mniejszy...w końcu zdecydowałam wchodzę, chcę pracować...czułam, że cała drże, jakaś dziewczyna powidziała mi bym zaczekała zaraz prezes mnie przyjmie, na słowo prezes ugięły mi się nogi...usiadłam w poczekalni i czekam I czekam po 15 min spojrzałam na zegarek...było już 10 min po umowionej godz emocje zaczęły opadać stwierdziłam, że ten człowiek jest niepoważny!!!!pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego...jeszcze ta atmosfera w tej firmie...cisza jak w grobie, wszystcy chodzą jak w zegarku....stwierdziłam, że jak za chwilę nie przyjdzie to się pożeganm i pójde...przyszedł po pół godz, zaprosił mnie do siebie, jakiś stary koleś z koszulą rozpiętą do pępka....moje CV rzucił na biurko odwrócone tyłem, zamknął oczy i mówi niech Pani mówi........MASAKRA!! cały stres mi minął, jak ręką odjąć....zwykły palant, wielki prezes, który wszystkich ma w dupie.....opowiedziałam mu o sobie a on mi na to, że on inżyniera szuka i musiałabym iśc na kolejne studia!!! to po co on mnie zaprosił na tą rozmowę???po czym zaczęły się insynuacje, że jestem atrkacyjną kobietą, a on ma szereg znajomości w instytucjach społecznych, gdzie chciałabym pracować.....szybko ostudziałam jednak jego zamiary, podziękowałam za rozmowę i wyszłam.....byłam tak wkur..., chciałam mu nabluzgać, ale nie miało to sensu, więc wyszłam zadzwoniłam do mamy, poprzeklinałam trochę i już było mi lepiej!!!!

strasznie się denerwowałam przed tą rozmową, ale potem już w ogóle jak go ujrzałam... to ciekawe...dlaczego nie potrafię traktować wszystkich na równi....dobrze się czuję gdy okazuje się, że ktoś jest głupi i beznadziejny, boję się ludzi, którym coś się udało....czemu muszę budować własną wartość na postrzeganiu ułomności innych.....

TECHNIKA ZWIĄZANA Z WYBOREM naprawdę DZIAŁA!!! zauważyłam to na sobie kiedy pozwalam sobie na dokonanie wyboru czuję się lepiej. wczoraj wieczorem usiadłam i myślałam nad tym czy chcę iść na tą rozmowe czy nie. doszłam do wniosku,że w każdej sytuacji, w której daję sobie wybór czuję się lepiej, mam świadomość, iż taka jest moja racjonalna decyzja, nie będąca wynikiem żadnego nacisku. i teraz jeśli gdziekolwiek się wybieram dają sobie wybór mogą zrobić tak albo tak i nawet jeśli komuś nie będzie się to podobało zrobię tak jak uznam za stosowne....to samo w zamkniętych pomieszczeniach: autobusy, kościoły itd. jeśli chcę to wychodzę wysiadam, bez względu na wszysko...poczucie możliwościa zmiany danej sytuacji daje mi bezpieczeństwo....
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

nerwica a praca

przez znajoma1 20 lut 2012, 14:37
Teraz jest dobry moment, aby starać się o środki na rozpoczęcie prowadzenia własnej działalności gospodarczej. Można otrzymać około 20 tys. zł z urzędu pracy, a jeśli firma przetrwa co najmniej rok, środków tych nie trzeba będzie zwracać. Więcej informacji można uzyskać dzwoniąc na infolinię urzędu pracy, czyli Zieloną Linię - konsultanci informują o warunkach i środkach na działalność, osobiście wolę taką poradę niż jeżdżenie po urzędach. Więcej informacji jest na stronie Zielonej Linii, tam tez jest adres e-mail, na jaki można wysyłać swoje pytania. Sama marzę o własnej działalności, ale mam swoje obawy, jak każdy. Życzę Wam powodzenia i sobie też...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 lut 2012, 14:30

nerwica a praca

przez confused86 21 lut 2012, 21:26
Cześć,
ja mam nieco inny problem. Gdy byłam w lepszej kondycji psychicznej podjęłam dobrze płatną pracę- rzecz można 'marzenie' dla świeżo upieczonej absolwentki. Atmosfera w pracy od początku nie była mi sprzyjająca. Ogromna przestrzeń ze stanowiskami dla stu osób, z dnia na dzień coraz bardziej wchodziły mi na psychikę. Wszyscy ze wszystkimi gadają, śmieją się, a ja czuję się jak powietrze. Nie odnalazłam się na tym open space'ie, nie odnalazłam się w zespole. Ogólnie mam lęki i problemy interpersonalne. Staram się udawać, że wszystko jest w porządku, ale wewnętrznie... moja dusza krzyczy. Pojawiły się wszystkie symptomy nerwicy, z którymi zmagałam się jakiś czas temu (i myślałam, że udało mi się ją pokonać): ciepło, szybkie bicie serca, drgawki, zachwiania równowagi, splątanie, problemy z koncentracją. Praktycznie siedzę i z miejsca się nie ruszam. Z ludźmi za bardzo nie rozmawiam. Panicznie boję się rozmów z obcokrajowcami, a szykuje się dla mnie odpowiedzialne zadanie polegające głównie na tego rodzaju kontaktach. Nie wiem, co robić. Nie mogę dojść ze sobą do ładu, a co dopiero poprowadzić efektywnie ambitny projekt. Od dwóch miesięcy spokój pojawia się tylko gdy jestem w domu, albo podczas weekendu. Sama myśl o pracy napawa mnie lękiem. Chciałam zapisać się na grupę terapeutyczną dla nerwicowców, znaleźć pomoc zanim całkiem zwariuję albo zrobię coś głupiego. Niestety takie grupy są albo płatne albo w godzinach pracy. Niby mogłabym dostać L4 na czas terapii, ale nie wiem jak to będzie wyglądało, jak przyniosę zwolnienie od psychiatry :-( Nie wiem już co robić. Pogubiłam się...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 lut 2012, 20:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 26 gości

Przeskocz do