Nerwica a nowy związek.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica a nowy związek.

przez Montez 07 maja 2011, 21:09
Witam wszystkich.

Jest to mój pierwszy post w tym forum.
Chciałbym podzielić się z wami moją historią, ale jest ona tak zawiła że powstała by z tego druga moda na sukces,
albo raczej moda na nerwicę ;)

Więc postaram się napisać krótko.
W chwili obecnej (czyli od jakichś dwóch miesięcy) mam ciężki nawrot stanów lękowych i depresji + stała depersonalizacja oraz straszliwe napięcie w głowie jakby chciała eksplodować (to wszystko czuję dokładnie w tej chwil). A pozornie w życiu wszystko zaczęło mi się już układać.

No i w takim oto cudnym momencie spotkałem naprawdę fajną dziewczynę....
Było to około miesiąc temu. Wymieniliśmy się numerami. Byliśmy też raz na kawie (oczywiście czułem się wtedy okropnie i szybko znalazłem wymówkę aby móc wrócić do swojej jaskini).
Przez ten miesiąc dzwoniliśmy do siebie wiele razy.
Kilka dni temu widząc moją bierną postawę sama wzięła sprawy w swoje ręce i przyznała się do swoich uczuć.

A z mojej strony cisza......
Kompletnie nie wiem co mam teraz zrobić :(
Jestem w takim dołku że nie wyszedłem jeszcze z łóżka dzisiaj,

co ja mam jej napisać/powiedzieć - nie mam pojęcia.
przecież nie powiem jej :"sorry że przestałem się odzywać ale mam nerwice lękową i tak naprawdę nie potrafię nic więcej poza pracowaniem i uczeniem się". Choć taka jest prawda.

Nie miałbym na to odwagi.
Nikt z moich bliskich nie wie o mojej chorobie (oprócz kilku psychiatrów).
Rodzina i znajomi myślą że wszystko jest w moim życiu poukładane - dobra praca, wykształcenie itp itd

Będę wdzięczny za każdą radę.

Pozdrawiam M
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 maja 2011, 20:27

Nerwica a nowy związek.

Avatar użytkownika
przez Natalia123 07 maja 2011, 21:37
Hmmm, to trudna sytuacja ale może po to spotkałeś tę dziewczynę aby stała się dla Ciebie "motywacją" do wyjścia na zewnątrz. Do próby walki ze swoimi słabościami. Może po prostu powiedz, że Ci też zależy ale że chcesz aby wszystko rozwijało się powoli i bez pośpiechu. Natomiast istnieje niebezpieczeństwo, że możesz ją rzucić z wiadomych powodów. To wystawienie jej na wielkie ryzyko. Porzucona dziewczyna to złamany kwiat. Może sama wpaść wówczas w depresję, nerwicę, itp.
Może warto zastanowić się czy nie wyjawić jej choć części prawdy o Twojej nerwicy. W łagodniejszych słowach ale jednak. Może wtedy pomoże Ci w tej całej sytuacji a Tobie będzie o wiele lżej i będziesz mógł cieszyć się jej obecnością i wsparciem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 maja 2011, 21:36

Nerwica a nowy związek.

przez Montez 07 maja 2011, 22:19
Cześć Natalio. Dzięki za odp.

Robię sporo aby się z tego wyzwolić.

Lecz powiedzieć o tym obcej osobie -"wyjawić jej choć części prawdy o Twojej nerwicy"
Nie wiem jak miałbym to zrobić.
Jak w ogóle rozpocząć taką rozmowę.

Niby proste a takie trudne z drugiej strony.

Może macie jeszcze jakieś pomysły.

Ps. Ciesze się ze znalazłem to forum...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 maja 2011, 20:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica a nowy związek.

przez Amy Lee 08 maja 2011, 00:14
No chyba sto razy lepiej przyznać się, że się ma problem, niż stracić szansę na miłość i przestać się odzywać bez wyjaśnienia :o

Natalia123 napisał(a):Porzucona dziewczyna to złamany kwiat. Może sama wpaść wówczas w depresję, nerwicę, itp.

Najlepiej jeszcze porzucona bez słowa, podejrzewająca, że jest jakiś problem i chcąca pomóc, ale pozbawiona tej szansy.

Aj, przepraszam, nie o mnie miało być :oops:

Myślę, że dla ciebie dodatkową trudnością jest to, że chcesz robić dobre wrażenie na innych. Facet nie płacze (przy ludziach), nie mówi o swoich problemach, i.t.p.
Dla mnie nerwica, to jakieś splecenie złej chemii mózgu, trudnych relacji ze światem i problemów z podejściem do siebie i życia. twoje relacje ze światem są ok: praca, rodzina, znajomi, nowa sympatia, na tym na prawdę możesz się oprzeć; lekarz robi swoje, tobie pozostaje tylko właściwe podejście do życia (siła charakteru, wiara w poprawę).

Bo można cierpieć z powodu lęków a być jednocześnie człowiekiem odważnym, to się nie wyklucza 8)
Amy Lee
Offline

Nerwica a nowy związek.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 maja 2011, 00:43
Montez, A czujesz do Niej wielką sympatię? Zależy Tobie na Niej? Bo ja myślę,że tak i dlatego z tego powodu przeżywasz wewnętrzny konflikt.
Ja wstrzymałabym się od walenia prosto z mostu "mam nerwicę". Daj siebie poznać tej dziewczynie, a później możesz ewentualnie napomknąć o Twoich zdrowotnych problemach.
Ja myślę,że Ty poprostu boisz się odrzucenia z Jej strony.
Możesz też bać się bliskości z jakiś powodów.
Czy Ty chodziłeś kiedyś na psychoterapię?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica a nowy związek.

przez Montez 08 maja 2011, 01:07
Obie macie rację.

Niezwykle istotne jest dla mnie to jakie wrażenie wywieram na innych.
I to chyba tego konsekwencją jest strach przed odrzuceniem i bliskością.

Kreuję się na osobę niezależna i samodzielną.
...a prawda jest taka, że nie wyszedłem dzisiaj z łóżka :)

Nie trudno tu o konflikt...
Tylko jak to teraz rozwiązać?

Byłem raz u psychoterapeuty, ale było beznadziejnie.
Miałem wrażenie, że mnie w ogóle nie rozumie i że marnuje tylko mój czas i pieniądze.
Wyszedłem w połowie sesji.

Ps. Tak czuję sympatię..
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 maja 2011, 20:27

Nerwica a nowy związek.

przez paradoksy 08 maja 2011, 10:52
szczerość to podstawa związku. więc jeśli kiedykolwiek chcesz z nią BYĆ w związku.... resztę dopisz sobie sam.
paradoksy
Offline

Nerwica a nowy związek.

Avatar użytkownika
przez MARTIN1986 08 maja 2011, 10:59
Ja mam tak uświadomione że atrakcyjna kobieta tego, nie zaakceptuję. I nerwicy i mojej poparzonej ręki, tak mam i cieżko to zmienić. A fajny ze mnie facet, jestem wysoki, szatyn, dobrze zbudowany, ratownik, wysportowany, siłownia, basen, rower, siatkówka. Sorki że tak pisze ale tak myśle, jednak kobiet sie bardzo wstydze, jesli chodzi o zwiazek. Wydaje mi sie, że będe sam :why:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
05 maja 2011, 16:27
Lokalizacja
Częstochowa

Nerwica a nowy związek.

Avatar użytkownika
przez linka 08 maja 2011, 11:04
MARTIN1986, no weź....poparzona ręka? A cóż to za mankament? :smile: Z tego co piszesz, to mimo nerwicy dajesz sobie radę w życiu i to całkiem nieźle. Masz niską samoocenę - opierasz się na własnych ale kompletnie niezgodnych z rzeczywistością obserwacjach.
Tutaj przydałaby się terapia indywidualna :)

A na razie możesz sobie zrobić takie ćwiczenie, myślisz sobie tak: żadna kobieta mnie nie polubi bo mam poparzoną rękę i teraz szukasz zdarzeń, faktów na poparcie tej tezy i na jej odrzucenie. Tylko to nie ma być, ze ci się wydaje że coś tam...tylko konkretne opinie osób które znasz, popytaj ludzi w internecie itd. Okaże sie, ze twoje obawy są całkowicie nieuzasadnione :)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Nerwica a nowy związek.

Avatar użytkownika
przez MARTIN1986 08 maja 2011, 11:13
Wiesz zdaje sobie sprawę, że zrobiłem z tej poparzonej ręki pewien talizman. I używam ją gdy mam niepowodzenie, sporo obwiniałem matke za mój wypadek z dzieciństwa. Ale byłem na konsultacjach np w Polanicy u pros Kobusa to powiem wprost nie, że wysmiał mój przypadek ale był w szoku że jestem tak delikatny i tak dalej. W domu stałem się meczennikiem a poza domem dusza towarzystwa hehe to jest żałośne wiem. Chodze na terapie do psycholog, bardoz atrakcyjnej kobiety i ciesze sie z tego, bo dzieki pracy z nia wiem co i jak aleeeee. Poszedłem do nowej pracy teraz a ona wyjechała na staz i jest kaszanka. Straszne natrectwa mam i chce jakis lek ale jestem chetny do pracy ku wyzdrowieniu. Czytam forum w pracy i jest mi lepiej powaznie ale jestem w szoku że tyle ludzi w młodym wieku ma takie problemy jak ja. Pozdrawiam 8) :papa:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
05 maja 2011, 16:27
Lokalizacja
Częstochowa

Nerwica a nowy związek.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 maja 2011, 12:25
Montez, Ważne jest dla Ciebie to, ja postrzegają Ciebie inni. Napewno chciałbyś wywierać na ludziach pozytywny wpływ i wrażenie. To normalne. Każdy dąży do zaspokojenia potrzeby uznania. Wydaje mi się,że możesz mieć niską samoocenę , pomimo tego,że nie ma ku temu przesłanek. To temat na sesję.

Kreujesz się na osobę niezależną i samodzielną. A prawda jest taka,że nie wstałeś z łóżka. A co ma piernik do wiatraka? ;) ;) ;)
Taka osoba też ma swoje gorsze dni i potrzebę leniuchowania, odpoczynku.
A jesteś samodzielny? Wg siebie? I niezależny? Postrzegasz tak siebie?

Szkoda,że tak szybko zrezygnowałeś z psychoterapii. O tym,że terapeuta Cię nie rozumie,że takie odniosłeś wrazenie....trzeba było z nim porozmawiać. Albo poprostu nie trafiłeś na swojego terapeutę. Albo masz wielkie opory. Te opory mogą się przedkladać też na Twoje kontakty z ludźmi. Nie pomyślałeś o tym? I też się nie dziwię. Może jeszcze nie jesteś gotowy na to,żeby rozpocząć terapię. Może przyjdzie na nią czas.

Jeśli czujesz do Niej sympatię, to nie ma przeslanek ku temu,żeby rezygnować z tej znajomości.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica a nowy związek.

Avatar użytkownika
przez linka 08 maja 2011, 12:28
Może lepiej poszukać faceta terapeuty - łatwiej będzie ci się przed nim otworzyć ? :)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Nerwica a nowy związek.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 maja 2011, 12:31
MARTIN1986, Fajnie,że masz o sobie takie zdanie. Podobasz się sobie. Ale masz też konflikt wewnętrzny co do poparzonej ręki. Rozpatrujesz defekt w kategoriach straty i nieodwracalej ujmy.Czasu nie cofniesz. To,że napiszę Tobie,że ludzie borykają się z większymi defektami, zapewne nie zrobi na Tobie większego wrażenie, nic nie zmieni. Masz bliznę i tak już pozostanie. Nie akceptujesz jej u siebie. Z powodu tego defektu poukładałeś sobie swój wewnętrzny świat. Wokół defektu krąży cały Twój światopogląd.
Wydaje mi się,że póki nie zaakceptujesz u siebie tego zdarzenia z dzieciństwa i skutków, nie będzie Tobie łatwo.
Może potrzebujesz czasu,żeby zacząć zmieniać swoje wyobrażenie, przyzwyczajenia , a co za tym idzie...siebie.
Fajnie,że chodzisz na terapię. To pierwszy krok, najważniejszy ,żeby to wszystko odkręcić.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica a nowy związek.

przez Montez 08 maja 2011, 12:50
Montez, Ważne jest dla Ciebie to, ja postrzegają Ciebie inni. Napewno chciałbyś wywierać na ludziach pozytywny wpływ i wrażenie. To normalne. Każdy dąży do zaspokojenia potrzeby uznania. Wydaje mi się,że możesz mieć niską samoocenę , pomimo tego,że nie ma ku temu przesłanek. To temat na sesję.


Powiedziałbym nawet, że jest to dla mnie bardzo ważne. Jeśli moglibyśmy przyjąć, że jest skala (od 1 do 10), która określa stopień zainteresowania wywieranym wrażeniem przez ludzi. To cały czas będę się plasował w przedziale 8-10. Czyli najwyższym...

Moja samoocena jest zmienna jak pogoda. Stan ten w duże mierze zależny jest od tego czy odnoszę akurat sukcesy czy nie.
Przeszukuje właśnie Katowickie gabinety w poszukiwaniu dobrego terapeuty. Może kogoś polecicie ?

Kreujesz się na osobę niezależną i samodzielną. A prawda jest taka,że nie wstałeś z łóżka. A co ma piernik do wiatraka? ;) ;) ;)
Taka osoba też ma swoje gorsze dni i potrzebę leniuchowania, odpoczynku.


Ludziom zdarzają się gorsze dni. To oczywiście normalne.
Ale my tutaj mówimy o całym dniu walki z paniką i lękami.
I to potworną paniką.

Wszystkie wczorajsze próby czy to afirmacji, medytacji, kontrolowanego oddechu dziwnie pogłębiały mój fatalny stan.
Było ciężko.

O drugiej w nocy zdecydowałem się zjeść pół tabletki rexetinu. (odstawiłem leki po 3 latach zażywania bo nie było widać poprawy)
Dzisiaj czuję się naprawdę dobrze!
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 maja 2011, 20:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do