Brak siły do życia:(

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Brak siły do życia:(

przez Londinka 08 kwi 2011, 20:47
Witam wszystkich.
Zalozylam to konto, poniewaz jestem strasznie zdesperowana, bardzo pragne wyleczyc sie z nerwicy i mam nadzieje, ze na tym forum znajde pokrewne dusze, kogos z kim bede mogla podzielic sie problemami, bo jak wiecie, bardzo trudno przyznac sie bliskim, przyjaciolom do choroby, ja naprzyklad balam sie odrzucenia, braku zrozumienia i zwyklego wysmiania.
Wiec napisze troche o mnie. Mam 24 lat i mieszkam w Angli, jestem mezatka. Do Angli przyjechalam 4 lata temu, na nerwice choruje od prawie 2 lat. Zawsze mialam ciezkie zycie, ojciec alkoholik pewnie zrobil swoje, ciagle upokorzenia, wyzwiska i obrazanie mojej osoby. Jako, ze jestem jedynaczka ze wszystkim musialam radzic sobie tak naprawde sama, caly gniew ojca byl wymiezony we mnie. Z mama tez sie nieukladalo. Jako nastolatka wpadlam w pare nalogow, ale jakos obronna reka z nich wyszlam. Od kiedy pamietam bylam zakompleksiona, balam sie krytyki, ludzie bardzo zranili mnie w zyciu i nigdy nie umialam nikomu zaufac.
Jednak ten najgorszy etap zaczal sie pewnego dnia przed wyjsciem do pracy gdy mieszkalam w Angli. Nagle poczulam palpitacje serca, szybkie bicie, goraco, mokre rece, bylam tak przerazona, ze zadzwonilam odrazu do meza aby przyjechal, bo jak wtedy myslalam mialam atak serca .
Od tego wydarzenia moje zycie wywrocilo sie o 360 stopni. Po ataku mimo, iz bylam palaczka i fanka kawy nigdy wiecej nie zapalilam, ani nie napilam sie niczego co ma w sobie kofeine. Jedyna rzecza jaka pijam sa soki, i pokochana przeze mnie zielona herbata, od 2 lat nie pijam alkoholu. Czuje, ze zyje w koszmarze, ze to inny swiat do jakiego przywyklam. To zdarzenie tak mnie zmienilo, ze jestem zupelnie innym czlowiekiem. Jednak od tego zdarzenia bardzo duzo sie zdarzylo i jest coraz gorzej...
Sadzilam, ze napewno mam cos z sercem, bylam przekonana, ze to jakas bardzo powazna wada. Na drugi dzien po pierwszym ataku paniki przyszedl kolejny ( szybkie bicie serca, cisnienie, drgawki, mkore dlonie, stopy i uczucie, ze umieram) W szpitalu zrobiono mi badanie krwi, EKG wszystko bylo wporzadku, lekarze stwierdzili, ze to stress i nerwy i, ze fizycznie wszystko ze mna okey. Jednak na tym sie nie skonczylo, w szpitalu bylam okolo 6 razy bedac pewna, ze mam atak serca i, ze umieram.
Dopadala mnie taka straszne uzaleznienie, aby sprawdzac sobie ciagle tetno, bojac sie, ze to zdarzy sie kolejny raz. Tetno mierze sobie palcem do dzis okolo 50 razy dziennie, praktycznie zawsze gdy mam na to czas i o tym mysle. Zaintererowanie sercem, tym jak bije jest teraz nieodlacznym elementem mojego zycia. Ciagle nasluchuje czy dobrze bije i czy nie czasem za szybko.
Zostalam skierowana na specjalistyczne badanie serca, ECHO, holter 7-dniowy, badania krwi, wszystko jest wporzadku i lekarze twierdza, z eto nerwy. Do lekarza chodze regularnie co pare miesiecy. W koncu jeden wyjatkowo fajny lekarz stwierdzil, ze dla niego to wyglada na nerwice i zaproponowal mi psychologa. Sama w pewnym sensie uwiezylam, ze to moje mysli, ale mam obsesyjne myslenie o tetnie, paniczny starch przed atakiem serca, szybkim biciem.
Niestety moj stan sie pogarsza. Po tym jak zlapal mnie atak paniki na kasie ( pracuje w sklepie) zaczal sie horror w pracy,na poczatku same kasy, z czasem zaczelam bac sie wejsc do sklepu i za kazdym razem gdy szlam do pracy mialam ataki. W efekcie dzis siedze w domu i nie mam ochoty juz do tej pracy chodzic, poniewaz osiagam tam taki stress, ze zwyczajnie juz sobie nie radze. Najgorsze jest to, ze jestem bardzo dobrym pracownikiem, szef jest ze mnie bardzo zadowlony, ale odkad mam ataki zaczelam opuszczac prace, bo balam sie do niej isci stopniowo szef odwrocil sie ode mnie, bo mysli ze olewam sobie prace, podczas gdy ja naprawde mam problem. Nie przyznalam mu sie do problem, poniewaz zwyczajnie sie wstydze, wstydze sie tego, ze nie zrozumie i zostane wysmiana. Poza tym nie chce tam juz pracowac, gdyz to miesjce stalo sie dla mnie stresujace. Leki odczuwam wlasciwie wszedzie, biorac prysznic naslucuje czy moze serce nie przyspiesza, gdy uprawiam seks czesto boje sie, ze umre, boje sie wychodzic z domu, unikam transport takiego jak metro, czy autobus. Moje zycie w jednym momencie zmienilo sie calkowiecie.Jestem tak przerazona, ze nie umiem wlasciwie opisac tego co czuje, modle sie do Boga codziennie, aby dal mi uzdrowienie, staram sie walczyc, ale nie mam sily, widze z dnia na dzien jak coraz bardziej upadam, chudne, bledne i staje sie, czasem mysle, ze nie mam juz sily walczyc. Przestalam panowac nad swoim zyciem, nad tym co czuje, ad tym co jest wokol mnie, coraz bardziej sie zamykam, czuje sie jakbym miala 100 lat, mimo, iz jestem mloda osoba przestalam zyc jak inni, mam siwe wlosy i czuje sie tak strasznie samotna, ze lzy co dzien splywaja mi po policzkach. Nie wiem co bedzie. Psycholog w pewien sposob mi pomaga, ale za malo, chyba potrzebuje tabletek, sama nie wiem czego potrzebuje. Boje sie.
Ostatnio edytowano 12 kwi 2011, 14:23 przez shadow_no, łącznie edytowano 1 raz
Powód: edit, caps lock
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 20:12

BRAK SILY DO ZYCIA:(

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 08 kwi 2011, 21:11
Witaj
Są oczywiście pewne różnice, ale mniej więcej mogłabym się pod Twoją historią podpisać. Tylko ,że ja zaczęłam od psychiatry , nie od psychologa. Cóż mogę Ci doradzić: powinnaś wybrać się do psychiatry i zacząć leczenie. Psycholog i terapia jest ważna ,ale czasem nie wystarcza, a im dalej wpadasz w tą pętlę lęku , tym trudniej będzie Ci się z niej wydostać. Ale jest to możliwe, tylko zdecyduj się na leczenie- im prędzej tym lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

BRAK SILY DO ZYCIA:(

przez polakita 08 kwi 2011, 23:31
ja również - jakbym czytała o sobie... Londinka, nerwica jest straszną chorobą, ale wiele osób ma poprawę...!
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

BRAK SILY DO ZYCIA:(

przez Londinka 09 kwi 2011, 12:27
I wlasnie do tego mam pytanie, poniewaz ja jestem do tego wszystkiego hipochondryczka i mam paniczny lek przed przyjmowaniem lekow. Nawet jak mam przeziebienie nie biore lekow. I teraz pojawia sie problem. Nie wiem czy ktos ma doswiadczenie w Angli, ale tu podobno nie ma psychiatrow, a tylko counsoller,czyli chyba to taki bardziej psycholog. Gdy zapytalam sie mojej psycholog o rade,ze sobie nie radze i moze potrzebuje tabletek to powiedziala, ze ona nie moze mi nic przepisac, tylko lekarz wewnetrzny, taki noramlny, rodzinny. I bylam u lakarza, przepisal m Citopram 20 mg, ale ja boje sie lekow, i jakos nie zaufalam mu. Boje sie, ze wezme te lek, ze on zmieni mnie, ze bede miec skutki uboczne, ze moze zeswiruje. I motam sie sama ze soba.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 20:12

BRAK SILY DO ZYCIA:(

przez polakita 09 kwi 2011, 12:39
Londinka, ja akurat nie brałam leków ale tu na forum jest mnóstwo ludzi którzy brali i dało im to jakąś ulgę. Tylko pierwsze tygodnie brania leków mogą dać pogorszenie, a potem powinno być lepiej. To nie są groźne leki (ssri), nie uzależniają, ja też się boję leków ale te naprawdę nie są takie straszne. Już lepiej brać pastylki niż się tak męczyć. Dziwne że w UK nie ma psychiatrów? najlepiej jak byś była pod opieką psychiatry. A jaką dostałaś diagnozę?
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

BRAK SILY DO ZYCIA:(

przez Londinka 09 kwi 2011, 15:14
Nie dostalam zadnej diagnozy.Ogolnie nie podjelam zadnego leczenia, poniewaz prawde mowiac nie czuje wsparcia, obcy kraj, brak znajomych i pokrewnych dusz:( Nachodzac lekarza i proszac okolejny test itp zaproponowal mi psychologa na, ktorego czekalam 6 miesiecy. I na tym sie skonczylo. Psycholog lubie, gdyz pomaga ona mi ona popatrzec na wszystko z dystansem, ale nie wiem czy mi pomaga, poniewaz moj stan sie pogarsza. Po kazdej wizycie u psychologa czuje sie o niebo lepiej, czuje, ze moge nad wszystkim panowac, ale niestety na drugi dzien wszystko powraca. Jeszcze do niedawna chodzila do pracy ( do teraz nie wiem jak rozwiazac te sytuacje:(, chodzilam na kursy, ale mam juz wszystkiego dosc, che unikac nerwow. Najgorsze jest, e powli trace kontrole nad wszystkim, nawet moje malzestwo nie wiem jak dlugo sie utrzyma, mam wrazenie, ze moj maz odsuwa sie ode mnie i przez swoja chorobe stracilam dla niego poczucie bycia atrakcyjna, zadolona z siebie i zycia kobieta.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 20:12

BRAK SILY DO ZYCIA:(

przez polakita 09 kwi 2011, 23:54
Londinka, to poszukaj lekarza psychiatry bo oni są od takich zaburzeń, a poza tym poszukaj lekarza który by ci dał zaświadczenie lekarskie żebyś była zwolniona z pracy, i zacznij coś robić w kierunku wyleczenia się, np brać lekarstwa albo robić coś co ci pomoże. Na pewno nie pomaga to że jesteś sama w obcym kraju. Wygoogluj sobie "panic attacks" i poczytaj trochę, naprawdę mnóstwo ludzi miewa takie zaburzenia... http://www.youtube.com/watch?v=m71ubhdq ... ure=fvwrel
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

BRAK SILY DO ZYCIA:(

przez Londinka 10 kwi 2011, 10:54
Obecnie moja praca jest moim najwiekszym problemem, poniewaz czuje sie ja sflustrowana, nie zarabiam wystarczajacych pieniedzy i wlasciwie jestem gotowa na zmiane pracy w kwesti moich kwalifikacji, angielskiego ( sama nie moge uwierzyc w to, ze mimo walki z atakami paniki i ciaglymi lekami w autobusach, aucie, ulicy udalo mi sie ukonczyc kilka projektow, dzieki ktorym moge znalezc teraz dobra prace. I najbardziej flustrujaca mysla jaka wlasnie mnie ogarnia jest taka, ze z jednej strony jestem gotowa na zmiane pracy, na ten krok, a z kolejnej strony nie umiem sobie nawet wyobrazic pojscia na rozmowe kwalifikacyjna, gdyz moje nerwy, leki mi na to nie pozwalaja.Owszem bylam na jednej, ale niestety nie wspominam tego najlepiej, bo wlasciwie juz po samym podaniu reki poczulam atak paniki, a osoba przeprowadzajaca ze mna rozmowe chyba spostrzegla, ze cos jest ze mna nie tak, w efekcie nie moglam normalnie odpowiadac na pytania, czulam jakbym miala zaraz odleciec i ogolnie bylam pewna, ze tam umre na atak serca. Takze czuje, ze jestem uwieziona, bo ani nie moge kontynuowac mojej obecnej pracy, ani nie moge znalezc czegos lepszego.

Natomiast w mojej obecnej pracy ciagle mam ataki paniki na kasach ( pracuje jako sprzedawca) wystraczy tylko jakis wiekszy ruch, abym czula sie bardzo zle. Jednak ataki zdarzaja mi sie nie tylko na kasach, ale tez w normalnych sytuacjach. Codziennie gdy dochodze do pracy mam wrazenie ze do niej nie dojde, przeraza mnie fakt tego, ze tam ide. Bylam nawet raz u szefa, aby powiedziec mu, a raczej poprosic go, aby nie stawial mnie na kasy w momencie najwiekszego ruchu w sklepie, poniewaz zle sie wtedy czuje ( ten ruch trwa maks. pol godz) ale mimo, iz obiecal, ze jakos postara sie kogos innego stawiac to niestety codziennie jest taka sama sytuacja, codziennie mimo ze ma wiele innych osob, ktore moglyby zastapic mnie na te pol godz to zwyczajnie olewa moj problem. Kilkanascie razy zdarzylo sie nawet tak, ze zeszlam z kasy, bo mialam wrazenie ze zaraz dostane ataku serca, cala spocona, z cisnieniem siegajacym zienitu. Pracuje w tym miejscu pracy 2 lata. Jestem bardzo dobrym pracownkiem, dostalam nawet raz nagrode. Ale niestety od czasu gdy zaczely sie te ataki i leki zdarzylo mi sie opscic kilka dni i mam problem dotyczacy mojej obecnosci. Zawsze mowie, ze to grypa, ze zle sie czuje, bo zwyczajnie jest mi wstyd przyznac sie do prawdy. Sytuacja niestety tylko sie pogarsza. Boje, ze ze zostane zwolniona dysciplinarnie i przez to juz nigdy nie bede mogla znalezc nowej pracy. Chcialabym zlozyc wymowienie, ale musi ono byc 2 tygodniowe, a ja nie wyobrazam sobie po ostatniej sytuacji gdy wrocilam w polowie drogi do domu wogole tam sie kiedys wybrac. Nie wiem jak to wszystko rozwiazac, kolezanka mowi mi, zebym poszla do lekarza, ze ja jestem zwyczajnie chora i lekarz wystawi mi zwolnienie lekarskie. Jednak ja nie wiem jakie jest prawo i na ile lekarz moze mi wysawic to zwolnienie i jak rozwiazac te sytuacje:/
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 20:12

BRAK SILY DO ZYCIA:(

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 12 kwi 2011, 09:56
Ja też mam niechęć do wszystkiego . Psychiatra doradziła mi by wychodzić z domu , robię to lecz wolę być w domu .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16486
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Brak siły do życia:(

przez ewaryst7 12 kwi 2011, 18:25
Trzeba wychodzić z domu.Bo każde wyjście , to kopniak w tyłek , dla nerwicy.A kto ma wygrać? Wy , czy nerwica???
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Brak siły do życia:(

przez nerwicowa 12 kwi 2011, 22:15
Londinka, nie martw się. Niestety te objawy są normalne. Ja walcze już od wielu lat z napadami lęku...walka jest ciężka ponieważ już długo trwa ta choroba.
Co do sytuacji w Londynie, to owszem trudniej o specjalistę. Ja znalazłam ogłoszenie psychiatry na Londynku. Chodziłam do kobity prywatnie przez rok. Niestety na wiele się to nie zdało ponieważ przeprowadzała ona psychoanalizę, która jest mało skuteczna przy lękach.
Miałam identyczą sytuację w pracy i przez bardzo długi okres nie pracowałam ( bądz pracowałam po 15 godzin tygodniowo). Z mojego doświadczenia wiem, że pracodawcy w Anglii są bardziej wyrozumiali. Ja mówiłam na czym problem polega i spotkałam się z ogromnym zrozumieniem. Gdzie w Polsce muszę ukrywać się z moją chorobą, bo pewnie by mnie zwolnili.
Od GP bez problemu dostaniesz zwolnienie oraz przepisane leki. Mało realne abyś dostała sie do psychologa lub psychiatry. Na początku kierują Cię do pielęgniarki (czekasz przeważnie 3 m-ce) a potem ona może łaskawie stwierdzi, że potrzebujesz leczenia. Przechodziłam to i wiem jaka sfrustrowana byłam, nie otrzymując pomocy.
Oczywiście w Polsce nie jest lepiej. Bez prywatnych wizyt nie ma mowy na skuteczne leczenie...
Poleciłabym psychologa bo pomaga (terapie cognitywno-behawioralną) ale ja np jednocześnie chodzę do psychiatry, który kontroluje przyjmowanie leków. Ja również boje się piguł ale jakoś się przełamałam widząc, że mi pomagają.

Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 21:43

Brak siły do życia:(

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 14 kwi 2011, 14:29
Dziś byłem i fajnie było .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16486
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 53 gości

Przeskocz do