Strach

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Strach

przez olaolaaa 02 kwi 2011, 17:33
Dokładnie! trzeba z tym sobie poradzic! szkoda życia na takie cholerstwo! ja codziennie staram sie wychodzic mimo, ze czasami jest bardzooo ciezko :/ ale mówie sobie "nie dam sie! to tylko moj głupi mozg" i idę... czasami przechodzi i wtedy czuję się wolna, gorzej jak znwou wracają te ataki.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
03 mar 2011, 16:21

Strach

przez monia784 02 kwi 2011, 19:08
Ja mam podobnie , trzymam się ale przychodzi atak i wszystko burzy. Kazdego dnia marze o tym, aby wyzdrowiec:):)
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
12 mar 2011, 11:44

Strach

przez bananiq 03 kwi 2011, 10:02
Dziewczyny trzeba pozytywnie myslec.. ;) Mimo wszystko starac się życ tak jak przed tym cholerstwem..Chociaż już nie pamietam jak to jest, ale żyje nadzieja. :)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

— św. Augustyn (Aureliusz Augustyn z Hippony)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
21 mar 2011, 14:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Strach

przez monia784 03 kwi 2011, 17:28
Masz racje Bananiq, pozytywne myslenie i nadzieja :D Czasami poprostu pomaga rozmowa, tak jak mi wczoraj:):):):):)
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
12 mar 2011, 11:44

Strach

przez olaolaaa 03 kwi 2011, 19:42
dobrze ze masz z kim pogadac...mi zostaje tylko to forum :( nikt o mojej chorobie nie wie
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
03 mar 2011, 16:21

Strach

przez bananiq 04 kwi 2011, 21:05
Ola bo my sobie tak z Moniką na gg pogadaliśmy o naszych nerwicowych sprawach i cieszę sie, że pomogło choć trochę ;)) Jeśli chcesz pogadać to wiadomość prywatna albo gg. Zawsze chwile znajde.. ;) U mnie się pogorszyło trochę.. od 2 dni myslę, że padne zaraz. Ehh.. Trzeba wziąść się w garść.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

— św. Augustyn (Aureliusz Augustyn z Hippony)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
21 mar 2011, 14:59

Strach

Avatar użytkownika
przez milka89 06 kwi 2011, 19:51
nie mam sil juz dalej zyc...lęk przed bólem mnie zdominował i sama się nakręcam. Chłopak ma dosc, czuje ze odchodzi powoli ode mnie, a ja nic nie potrafie zrobic....nie chce juz zyc i gdyby nie to ,ze sie tak boje smierci, to bym sobie cos zrobila.....ja juz nie mam sil, nie mam...i jestem z tym sama ...
Velaxin ER 150mg + Sedam 3mg doraźnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
14 mar 2011, 11:54
Lokalizacja
Kraków

Strach

przez bananiq 06 kwi 2011, 20:26
milka89, opisz co Ci dolega.. podziel się tym z nami. To pomaga, naprawdę. Zobaczysz życie jest piękne :))
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

— św. Augustyn (Aureliusz Augustyn z Hippony)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
21 mar 2011, 14:59

Strach

Avatar użytkownika
przez milka89 06 kwi 2011, 20:49
ok spróbuję....zaczęło się w 4 klasie podstawowki, nagle zaczęłam się w nocy budzić z bólami żołądka z płaczem, chodziliśmy po lekarzach i okazało się, że nic mi nie jest...później pojawił się lęk przed chodzeniem do szkoły, że zwymiotuję tam...potwornie bałam się wymiotować, a sama myśl, że zwymiotuje w miejscu publicznym przerażała mnie. Rodzice zaczęli reagować złością i agresją na moje lęki, więc jak sie budzilam w nocy, to wolalam ich nie budzic...tylk osiedzialam i plakalam az usnelam ze zmeczenia. W koncu zaczelam chodzic do psychologa i psychiatry. Po kilku latach przeszło, ale wróciło w gimnazjum...mechanizm ten sam. Znów zaczęłam leczenie, przeszło. W liceum, w klasie maturalnej umarł mi Dziadziu na zawał, a dwa lata wcześniej nagle umarł wujek na tętniaka. Przed maturą chorowałam miesiąc na grypę i po tej grypie wszytsko wrocilo, nie moglam wychodzic do szkoly, plakalam, dostawalam histerii, cale wakcje przelezalam w lozku. Znow zaczelam psychoterapie, doszly do tego lęki o swoje zycie, ze mam tetniaka, umre...ludzie sie ode mnie odsuneli, kolezanki przestaly dzwonic....chlopak zostawil, a rodzice byli wsciekli na mnie. Ale mialam wtedy fajna pania psycholog, ktora mi bardz pomogla. Przyszlam na studia do Krk, wszystk osie zaczelo ukladac, z tym ,ze caly czas zazywalam leki. Jestem teraz na III roku, pol roku temu poznalam fantastycznego faceta, bylm pewna, ze to ten na cale zycie. Namowil mnie do trapii i do odlozenia lekow. Zaczełam w lutym...i wszystko wrocilo ;( z mega siłą. Lęk przed śmiercią, zadreczanie chlopaka, ze na pewno mam tetniaka....juz bylo lepiej, to w sobote mnie zab rozbolal, bo mialam sam korzen, w pon mi go wyrwao i pobolewa mni dalej dziaslo i ja histeryzuje ,ze cos sie tam dzieje ,ze bede meic sepse, ze umre,...drecze tym chlopaka. Wszyscy mi tlumacza, ze to normalne ,ze boli po yrwaniu, ale mija juz druga doba od wyrwania, a to nadal boli. Do tego od soboty zazywa leki przeciwbolowe, najpierw ketonal na bol zeba, ale nic nie pomagal, wiec poszlam wyrwac , a teraz po wyrwaniu ibuprom, bo juz pomaga....i boje sie ,ze cos mi sie stanie w zoladek od tych lekow przeciwbolowych, boje sie strasznie...nie moge jesc, nie moge spac, budze sie w nocy nie mogac zlapac oddechu i cala sie trzesac, poteguje bol dziasla po wyrwaniu, bo caly czas o tym mysle i jak tylko poczuje, to zabira mi to chec do zycia. Chodze zalamana...czuje sciane pomiedyz mna a chlopakiem, ktorej nie umiem zburzyc....to koniec....On mnie zostawi, a ja nic na to nie umiem poradzic....oczywiscie chodze na terapie ,ale mam wrazenie ,ze nic mi to nie daje...ne mam sil tak dalej zyc...
Velaxin ER 150mg + Sedam 3mg doraźnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
14 mar 2011, 11:54
Lokalizacja
Kraków

Strach

przez monia784 08 kwi 2011, 09:35
Milka89 , jeśli chodzi o ten ząb to nie powinnaś tym martwic, to jest normalne ,że boli dziąsło. Ja w tamtym roku robiłam porzadki, ze swoimi zebami ,i miałam z tyłu tez sam korzeń, dent, wyrwała i sama powiedziała ,że moze mnie troche dłuzej boleć bo juz był sttan zapalny , dała mi antybiotyk i po tygodniu było oki. Ale rozumiem twój mechanizm myslenia, bo sama przez to przechodzę, nie chce zapeszać ale jakoś mi ostatnio odpuściło. JAk narazie pomaga mi praca, ciagle musze coś robić, przyjde do domu tak samo szukam zajęć, tylko aby nie usiąść i zacząć myśleć. Zobaczymy Jak długo, :):) Ale ciągle walcze, bo muszę,żyć normalnie:)Nie podawaj się, Bo ta choroba uwielbia naszą słabość i zwątpienie. Ja wytoczyłam jej bój :):):):):)

-- 04 maja 2011, 09:35 --

I jak tam dziewczyny?????? Bo u mnie w miare:) trafia mi się czasami cięższy dzień, ale walcze.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
12 mar 2011, 11:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do